Administracja

Strony

piątek, 29 grudnia 2023

Od Eny CD. Hyo

 Zasnąłem w ramionach Hyo. Chociaż wprawdzie nic specjalnego i bardzo meczącego nie robiliśmy przez cały dzień, nie oznaczało to, że nie odczuwałem zmęczenia. Najwięcej do mojego stanu wytrzymałości negatywnie przyczyniła się niedawna choroba. Faktycznie, choć moje samopoczucie było już znacznie lepsze, potrzebowałem dalej odpoczynku. 
Oparłem się więc o wampira i zamknąłem oczy. Później całkowicie odpłynąłem, ale raczej moja drzemka nie trwała specjalnie długo. Obudził mnie pośpiech obok mnie. Jego źródłem był kręcący się nieopodal Hyo. 
Już miałem pytać, co takiego się stało, ale wampir uprzedził moją ciekawość. 

- Świeża krew. Blisko. Jej zapach jest zbliżony do twojego, ale i jest ktoś obcy - odpowiedział tajemniczo. Nie czekał specjalnie długo, a ruszył biegiem przed siebie.
- Hyo, poczekaj chwilę! - zawołałem za nim, ale nie myślał nawet mnie posłuchać. Nie pozostało mi więc nic innego, niż tylko ruszyć śladem chłopaka. 
Nie było to specjalnie trudne zadanie. Szybkością dorównywałem wampirowi bez najmniejszego problemu. W kilku większych susach znalazłem się tuż u jego boku. Następnie spokojnie kontynuowałem podroż w towarzystwie Hyo. Należała ona do tych raczej krótszych.
Wampir zatrzymał się niespodziewanie. Równie gwałtownie ja musiałem przerwać swój bieg.
- Coś się stało? - zapytałem zaskoczony nieoczekiwanym ruchem swojego towarzysza. Hyo dalej się nie odzywał. Wyglądał na naprawdę skonfundowanego. Poczułem niepewność. Również zamilkłem, aby nie kusić losu, skoro niespecjalnie wiedziałem, co się dzieje. 
Zachowałem powagę i wyjątkową uwagę. Jeśli ktokolwiek miałby ochotę nas zaatakować, nie miałby najmniejszych szans. Nie wyczuwałem jednak żadnej wrogiej energii. 
- Zapach zniknął - poinformował w końcu Hyo, zaraz po tym, jak przestał kręcić się po okolicy. - Nie potrafię go nigdzie wyczuć.
Było to dla mnie naprawdę zaskakujące. Wampir nigdy nie miał problemu, aby zlokalizować źródło woni. Radził sobie z tym doskonale. Nie zgubiłby tropu tak po prostu. 
- Co chcesz przed to powiedzieć? - zapytałem ze zdziwienia. 
- Nagle przestaję go wyczuwać - wyjaśnił, równie nie rozumiejąc, co się dzieje. - Nic takiego nigdy mi się nie zdarzyło. To... dziwne... 
Uniosłem brwi w pytającym geście. Nie istniała możliwość, aby Hyo po prostu przestał wyczuwać trop. Tutaj musiało wydarzyć się coś naprawdę dziwnego. 
Niepokój nie mijał. Właściwie narastał z każdą chwilą, kiedy przypomniałem sobie słowa wampira. Zapach krwi podobnej do mojej. Co, jeśli należała ona do moich braci? Przełknąłem głośno ślinę. Nie chciałem nawet myśleć o tym, że mogła stać się im jakakolwiek krzywda. Niestety, musiałem założyć najgorsze. Byłem realistą. Cokolwiek się nie działo, powinienem rozważać każdą opcję. Nawet tę, która nieszczególnie wydawała mi się przyjemna. 
- A więc, nagle zniknął? - dopytywałem, próbując rozwiązać zagadkę. - To bardzo dziwne. 
- Trop urywa się w tym miejscu. - Hyo wskazał ręką dziwnie wyglądające drzewo. 
Jego pień był gruby. Aż zaskakująco duży. Dotknąłem ręką szorstkiej kory. Aura tej rośliny była równie nietypowa, a raczej wcale niewyczuwalna. 
- To naprawdę... dziwne - powiedziałem, przekrzywiając głowę na bok. - Nie spotkałem się nigdy z czymś takim. 
- Co chcesz przez to powiedzieć? - zapytał Hyo. również lekko zaskoczony. 
Sam nie wiedziałem. 
- To chyba nie jest drzewo? 
Chociaż to, co powiedziałem, było czysto retoryczne, postanowiłem mocniej uderzyć w pień. Najbardziej niespodziewane nastąpiło chwilę później. Rozległ się dźwięk metalu. 
- Chyba spotkaliśmy coś naprawdę ciekawego! - odparłem, nie kryjąc zaskoczenia. - Choć nie podoba mi się, że wyczułeś tutaj czyjąś krew. A tym bardziej to, że trop się urywa. 
- Musimy to jakoś sprawdzić - stwierdził Hyo. Zaczęliśmy kręcić się po okolicy. 
Czułem potrzebę rozwiązania tej zagadki. A szczególnie dlatego, że mogło chodzić tutaj o moją rodzinę. Nie mogłem tak po prostu odpuścić. 
Kilka razy zastukałem w to nietypowe drzewo. Dźwięk metalu ponownie rozniósł się po okolicy. 
- Odsuń się trochę - poleciłem. Wampir, choć trochę niechętnie, przeszedł kilka kroków w tył. 
Ja natomiast uderzyłem wbiłem miecz w pień. Użyłem siły, aby wyciąć w nim przejście. Tak jak mi się zdawało - drzewo było tylko wejściem do czegoś nieznanego. Już chwilę później naszym oczom ukazał się tunel, do którego konar był jedynie przykrywką. 
- To, co? Wchodzimy? - zapytałem, choć było to jedynie pytanie retoryczne. 
Nie czekałem na odpowiedź, a jedynie przerzuciłem nogi przez metal i wskoczyłem do środka. Nie miałem zamiaru wahać się nawet przez sekundę. Szybko musieliśmy się dowiedzieć, co się tutaj wydarzyło. 
Tunel okazał się być swego rodzaju zjeżdżalnią. Choć zachowywałem ostrożność, tempo zjazdu nie pozwalało mi się skupić. Pierwszy raz znalazłem się w takiej sytuacji. Otoczony ograniczoną przestrzenią, obijałem się o ściany przy każdym zakręcie. 
Odetchnąłem z ulgą, dopiero, gdy znalazłem się na dole. Uspokoiłem się, gdy moje nogi dotknęły ziemi. 
Znajdowałem się w ciemnym, ale dużym pokoju. Na szczęście był pusty, nie widziałem żadnej żywej duszy.

<Hyo?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz