Tablica

Nadeszła zima, jakiej nawet nasi dziadkowie nie widzieli. Zapasy powoli się kończą, państwa patrzą na siebie coraz bardziej podejrzanym wzrokiem. Uczniowie muszą siedzieć w zimnych i rzadko ogrzewanych pokojach, bo akademię robią wszystko by nie zamknąć swych wrót przez brak pieniędzy. Ludzie w miastach wspierają się jak tylko mogą, jednak nawet to nie pomaga w wyżywieniu rodziny. Wcześniej ludzie nie zwracali uwagi na dziwne zachowanie zwierząt, jednak być może był to zwiastun czegoś nowego? Może ptaki przestały migrować, a stworzenia leśne zbierać zapasów na zimę z powodu jakieś większej sprawy? Pomimo ciężkich warunków, zimy i głodu, niektórzy chcą znaleźć przyczynę całego tego chaosu i szaleństwa. Próbują dotrzeć do miejsca, w które zdaje się, idą wszystkie magiczne stworzenia zamieszkujące nasz świat. Czy jednak jest to bezpieczne?

piątek, 16 lipca 2021

The devil has...

...a pretty face.
 

|Godność| Maeve Lisanne Riviera. Miała jeszcze imię po matce, jednak utarło się na tyle, że nie używa go od lat. Na szczęście, dla samej zainteresowanej.
|Pseudonim| Od Mav, Mae, po Vee (tak zwraca się do niej siostra), aż po Lisę, od drugiego imienia. 
|Rasa| Wyższa fae
|Wiek| Osiemnaście lat, choć dodać jakieś pięćdziesiąt (ale o tym nikt nie musi wiedzieć)
|Płeć| Kobieta
|Pochodzenie| Ród Jenneta Riviera, założony tysiące lat temu przez jej przodka, wciąż skutecznie (choć coraz mniej) przedłużany. Z tego też powodu najbliższa rodzina Mae wprost nie może doczekać się wnuków. Jest to ród wyższych, wpływowych i powszechnie rozpoznawalnych fae, jednak neutralnych politycznie, jak i poglądowo. Nie zwykli oni wtrącać się w sprawy ich niedotyczące, dlatego też żyją na co dzień w swoim własnym, okrojonym towarzystwie zajmując się sprawami typowymi dla ich rasy, niekoniecznie chcąc ingerować w inne. 
|Orientacja| Biseksualna heteroromantyczna
|Rodzina| 
  • Manon Elise Riviera - matka dziewczyny; kobieta wyniosła, ale opiekuńcza, dbająca o to, co przynależy do niej, chcąca jak najlepiej dla swoich dzieci. 
  • Sloan Riviera - głowa wiekowego rodu, ojciec Maeve; mężczyzna pracowity, ambitny i skuteczny w swoich działaniach, jednak większość czasu przeznaczający na pracę, niż rodzinę
  • Quinn Riviera - najstarszy syn Manon i Sloana, brat Maeve, w przyszłości mający przejąć zadania po ojcu; równie ambitny, co on, a przy tym też… cóż, ludzki w swoim obyciu
  • Fanny Riviera - starsza siostra Mae, absolwentka akademii chodząca utartymi ścieżkami i, według rodziców, wzór do naśladowania
|Charakter| Ciężko było spodziewać się po Maeve wytworności, nawet jeśli wpajano by jej to od urodzenia. To również nie tak, że nie miała poczucia moralności albo nie przestrzegała etykiety - sprawiać wrażenie potrafiła jak mało kto, jednak nie tego od niej wymagano, a prawdziwości. Mae bardzo długo starała się sprostać wymaganiom rodziny, dopasować do zaistniałej sytuacji i zaakceptować wszystkie tradycje bez mrugnięcia okiem, jednak jej droga do doskonałości od zawsze najeżona była trudnościami - dlatego też dziewczyna postawiła na swoim (nie lubiła twierdzić, że się poddała, więc taka wersja zastępcza jak najbardziej jej pasowała). Od tamtej pory jawiła się jako zbuntowane, najmłodsze dziecko, którego ród Rivierów nie potrafił poskromić. To wszystko doprowadziło do nieprzychylnej opinii o niej samej, ale nie przeszkadzało jej to - czyjeś zdanie było na ostatnim miejscu „listy rzeczy wartych jej aprobaty”, którą sama sporządziła w wieku dziewięciu lat. W oczach innych anarchistka, dla której zasady nie istnieją, a przestrzega jedynie wybranych. Kobieta o jednej, tej samej, zawsze zblazowanej twarzy pełnej cynizmu i ktoś, dla kogo nie jesteś godny uwagi. Zdania o niej samej raczej nie bywają podzielone, bo nikt nie zdołał poznać jej od drugiej, prawdziwej strony, tej nieokraszonej mnóstwem plotek i stereotypów. To sprawiło, że sama Maeve zagubiła się we własnym wnętrzu - nacisk wywierany przez społeczność, w której się znalazła doprowadził do tego, że ta całkowicie zapomniała jak to jest „być sobą, kiedy nie jest się sobą dla innych”. Fałszywy wizerunek, często dużo bardziej przekłamany, niż w rzeczywistości, stał się jej prawdziwym wcieleniem i wtopił w nią jak skóra, a nie alter ego (którym to początkowo był).  I tak stała się osobą, którą częściej można było spotkać na imprezie, niż w szkole, na zajęciach. Oddała się, w jej mniemaniu, wyższym potrzebom, czyli przyjemności. Rozwijanie hobby w samotności przypadło jej do gustu dużo bardziej niż zawieranie znajomości, a płynący w jej krwi nawyk do zbywania ludzi tylko w tym pomagał. Jej przeszywający, pusty wzrok nie spotkał jeszcze równego sobie, dlatego Maeve nie zwykła przebywać z kimś, kto w jej opinii na to nie zasługiwał. W innych widziała jedynie możliwość zabawy, ciekawe osobowości warte poznania nie zdarzały się często, o ile w ogóle, dlatego najczęściej jej relacje opierały się na korzyściach - nigdy jednostronnych, przy tym nieczerpanych przez nią. Maeve nie zwykła czegoś sobie odmawiać - jeśli to chciała, a starania były tego warte, to prędzej czy później to dostawała - jak więc widać, nie zwykła także się poddawać. 
Spojrzenie przepełnione ironią i brak odpowiedzi z jej strony na zadane pytanie również były typowe i jakże przewidywalne, a wysoko uniesiony podbródek stał się znakiem charakterystycznym - w końcu nie była byle kim, nawet jeśli tak się czuła.  Maeve była jednocześnie wysoce cyniczną i zrezygnowaną osobą, a perspektywa długoletniego życia napawała ją niczym innym, jak obrzydzeniem do otaczającego ją świata. Nie chciała żyć wśród kłamstw, hierarchii, pieniędzy i fałszywości, a anarchizm w gruncie rzeczy stał się dla niej iście interesujący. W końcu wszyscy byli zwierzętami. Musieli mieć choć trochę instynktu samozachowawczego, mimo że nawet po niej samej nie zawsze był on widoczny. 
W głębi duszy Maeve nie była nigdy zła - owszem, może traktowała innych protekcjonalnie i tak, jakby sama nigdy nie chciała być potraktowana przez kogoś, ale czy to miało znaczenie na dłuższą metę? Dla innych nie, dla niej samej - owszem. W końcu właśnie tak działał jej mechanizm obronny i wcale nie musiała tego zmieniać, do czasu. Czy pomocna? Raczej nie, ale też nie próżna i leniwa. Empatyczna? Cóż, każdy ma jakieś problemy i współczucie nic nie daje. Maeve zna z autopsji. Towarzyska? „Nie, fuj”. Arogancka, często złośliwa i bezlitosna w swoich działaniach? Pewnie też. Za to nie można było odmówić jej inteligencji i oczytania - owszem, czasem zarzuci nieprzychylnym komentarzem, ale nie dobije leżącego. Silna i wytrzymała, tym
samym wybaczająca i wyrozumiała dla innych i ich zachowań. Zaradna i odważna, przez co także stająca w obronie tego i tych, których kocha. Maeve to osoba dotkliwie skrzywdzona, pełna sprzecznych uczuć, zagubiona i bez nadziei, ale jednocześnie dobra.
|Umiejętności| Maeve od dziecka szkolona jest w walce - bronią białą, jak i wręcz, dlatego czuje się w tym dobrze. Lata treningu sprawiły, że jest niezwykle zwinna, szybka i zręczna, a smukłe ciało tylko jej w tym pomaga. Jako wysoka fae Maeve potrafi również władać żywiołem powietrza. Jest dobrą łuczniczką, zwłaszcza konną, ale raczej z przymusu, niż chęci. W zaciszu własnego pokoju lubi również szyć, głównie suknie i tuniki. 
|Inne| 
  • Jej ród wywodzi się z [nazwa] i tam też zamieszkuje, liczy sobie kilkadziesiąt pokoleń, jednak to jej rodzina jest w nim najbardziej wpływowa.
  • Maeve nie znosi uczęszczać na zajęcia, dlatego każdy pretekst, aby się na nich nie pojawić, jest dobry.
  • Bardzo często wybiera się na konną przejażdżkę o świcie.
  • Nie lubi odwiedzać rodziny i robi to tylko, kiedy jest to konieczne.
  • Nie ma dobrej opinii, ani na Dworze, ani w szkole. Uczniowie raczej stronią od kontaktów z nią, a inne fae wyższego rodu nie chcą, aby ich dzieci wiązały się z Mae, mimo że ta pochodzi z szanowanej rodziny.
  • W czasie kolacji, której nie je można znaleźć ją w sali treningowej.



czwartek, 15 lipca 2021

Od Aurory CD. Yeu

    Wow! Byłam dosyć zdziwiona tym, co się stało. Yeu oczywiście mi pomógł, to było normalne, jednak prosto mówiąc, zaciekawił mnie. Oczywiście, wcześniej też już był dosyć miły dla mnie, co było z jednej strony słodkie. Chociaż szczerze mówiąc, przestraszyłam się tej jego aury, była taka mroczna. Nie pasująca do obrazu, jaki przedstawiał aktualnie. Miałam nadzieję, że nie jest zły! Och! Chciałam, aby mój strach minął.
    Wzięłam sok, który mi przyniósł. Był bardzo dobry! Uśmiechnęłam się od razu po pierwszym łyku.
    - Pyszny! - powiedziałam od razu.
    Chłopak zaśmiał się lekko.
    - Wiedziałem, że Ci się spodoba. - odpowiedział, biorąc kolejny łyk ze swojego kubka. - Orientuj się.
    Nie wiedziałam na samym początku, o co mu chodzi, jednak gdy się obejrzałam, od razu zauważyłam, że kolejka się przesunęła. Prawie podskoczyłam, doganiając osobę przed sobą.    Musieliśmy przecież jeszcze kupić jabłka w karmelu! No, a przynajmniej Yeu je chciał.
    Można powiedzieć, że nasze gadanie trwało długo. Tak długo, że aż było ciemno. Musieliśmy wracać do Akademii. Po incydencie z tym panem byłam przekonana, że nie chciałabym, aby to się powtórzyło. Wydawało mi się, że Yeu miał takie samo zdanie na ten temat.
    - Odprowadzę się. - zaproponował Yeu, gdy już stanęliśmy przy murach Akademii Corvine.
    Kiwnęłam lekko głową.
    - Jeśli to nie problem, proszę pana.
    - Otóż nie, Aniołku.
    No i odprowadził mnie do tego skromnego pokoju. Niemal rzuciłam się na łóżko, kiedy tylko wróciłam. Mocno uściskałam poduszkę i nawet nie wiedziałam kiedy, ale zasnęłam.

    Następnego ranka obudziłam się w ubraniach, no przecież zapomniałam się przebrać. Nie był to jednak problem. Byłam... co dziwne wyspana. Spojrzałam na zegarek. Już wiedziałam wtedy, co się stało. Zaspałam na lekcje. Szybko wstałam i pobiegłam do szafy się przebrać w mundurek i wybiegłam z pokoju na lekcje. Jeszcze tego brakowało.

    Lekcje trwały długo, aż za długo. Długo chodząc po korytarzach, spotkałam Yeu, którego właśnie szukałam. U jego boku pojawiłam się za chwilę, a on spojrzał na mnie, pytając swoimi oczami, o co chodzi.
    - Jak Ci minęły lekcje? - zapytałam.
    - Dobrze. - odparł. - Coś się stało?
    - Nic, nic. U mnie też dobrze... w miarę.
    Yeu uśmiechnął się momentalnie do mnie.
    - Masz może wolny wieczór?
    - Oczywiście, że mam. - odpowiedziałam od razu.
    Nauka nauką, jednak jak mam gdzieś z nim wyjść, to oczywiście, że mam wolny czas.
    - Moglibyśmy pójść postrzelać z łuku. - zaproponował — Co Ty na to?
    Zdziwiłam się. Nie potrafiłam strzelać z łuku, dlatego nie byłam na samym początku do tego przekonana, jednak w końcu kiwnęłam głową, zgadzając się.
    - Wyśmienicie. - dodał, gdy widział moją zgodę. - Idź do pokoju, przebierz się i od razu ruszymy.
    Po chwili zobaczyłam, jak Yeu kieruje się do swojego pokoju. Sama w takim razie też musiałam.
    Ruszyłam do swojego pokoju. Gdy już tam byłam, od razu ruszyłam do szafy, aby się przebrać.
    A więc gdy już się przebrałam, ruszyłam do Yeu, no, a przynajmniej miejsca, gdzie ostatnio się z nim widziałam. Jednak Yeu i tak zaczepił mnie, gdy tylko opuściłam swój pokój.
    - Gotowa?
    - Oczywiście. - odpowiedziałem dosyć pewnym głosem.

    Po krótkiej drodze, którą umiliła rozmowa, dotarliśmy na strzelnice. Spojrzałam na Yeu, jakby pytając go wzrokiem czy to na pewno dobry pomysł. Jednak gdy on tylko na mnie spojrzał, lekko dotknął mojego nosa, po czym ruszył po łuki. Słodkie, jednak jeśli nie trafię? Cóż to będzie za tragedia!
    - Oto Twój sprzęt. - powiedział Yeu, dając mi wielki łuk oraz strzały — Strzelałaś kiedyś?
    Wzięłam łuk oraz położyłam strzały na chwilę na podłogę, aby zawiesić sobie ten sprzęt na plecach.
    - Jeszcze nie. - odpowiedziałam, robiąc tę czynność.
    - W takim razie się cieszę, że to akurat ja będę tego światkiem. - zaśmiał się lekko.
    Od jego śmiechu nawet ja się lekko zaśmiałam.
    Podeszliśmy do celów, gdzie mieliśmy strzelać. Yeu od razu naprężył łuk i z łatwością strzelił do celu. Trafił za pierwszym razem! Wow! Świetnie się to oglądało, jednak ja też musiałam chyba teraz strzelić do swojego celu. Wzięłam jedną ze strzał i naprężyłam łuk. Ręce mi się trzęsły i nie mogłam wycelować, aż w końcu puściłam. Niestety, nie trafiłam nawet w cel.
    - Spróbuj nie trząść tak rękoma. - poradził mi Yeu.
    Jakbym nie wiedziała. Nie no, to była tajemnicza sztuczka!
    Spróbowałam nie trząść tak rękoma, jednak nie wychodziło mi to kompletnie! Strzeliłam ponownie i ledwo trafiłam w tarczę. Odetchnęłam lekko niezadowolona.
    Spróbowałam ponownie z nową strzałą. Gdy już naprężyłam łuk, znowu wszystko mi się trzęsło. Jednak usłyszałam za sobą, jak ktoś się schyla. To był Yeu, schylający się do mojego prawego ramienia.
    - Trochę w prawo.... - powiedział cicho, pomagając mi przy okazji wycelować. Jednak nadal trzęsły mi się ręce. Chłopak położył jedną rękę na moją wyprostowaną rękę, a drugą położył na prawym ramieniu, trzymając je, aby się nie trzęsły. - Teraz będzie dobrze i... strzelaj!
    Strzeliłam i byłam blisko celu! No, a przynajmniej bliżej niż wcześniej. Nie było tak idealnie, jednak na pewno było dobrze. Uśmiechnęłam się, prawie podskakując. Uczeń to zauważył.
    - Gratuluję aniołku! Udało Ci się.
    - Bez Twojej pomocy nie udałoby mi się. - powiedziałam z zadowoleniem w głosie.

                                                                      <Yeu?>

środa, 14 lipca 2021

Od Hyo cd Ena

- Czuje się znacznie lepiej, gdy jesteś obok. - odpowiedziałem, po czym podszedłem do chłopaka, przeciągając się leniwie. Ująłem twarz Eny w swoje dłonie i przetarłem palcami po jego sińcach pod oczami. - Przemęczasz się za bardzo. - dodałem po chwili. Chciałem musnąć jego wargi, ale ktoś ponownie nam przerwał, dobijając się do pokoju Eny. Chłopak chciał iść sprawdzić, ale zagrodziłem mu drogę ręką. Przejechałem dłonią na jego kark.- Hyo, to pewnie Asai, mam zaraz zajęcia. - rzekł.
- Nie przerwie nam ponownie. - mruknąłem. Złączyłem nasze wargi, choć na krótką chwilę. Objąłem chłopaka w pasie i przysunąłem się do niego bardziej. Przypadkiem kły mi się wysunęły. Na ogół, kontroluje to, ale teraz to było dziwne. Przypadkowo rozgryzłem chłopakowi wargę. Kły nie chciały się schować, nie wiedziałem czemu. - Wybacz, nie chciałem. Wybacz też za to. - mruknąłem. Wplotłem dłoń we włosy chłopaka. Zsunąłem wargi na jego szyję, posadziłem go także na blacie w łazience, po czym wbiłem kły w miejsce między szyją a ramieniem.
Walenie do drzwi ustało, słyszałem nieopodal jakieś rozmowy. Wspomniane było moje imię oraz Eny. Wiem też, że muszę zacząć chodzić na swoje zajęcia, w końcu dostęp do akademii został ponownie otwarty. Gdy usłyszałem syknięcie oraz delikatne szarpnięcie ze strony chłopaka, wiedziałem, że czas przerwać.
Ostrożnie wyjąłem kły i zlizałem krew, zakleiłem ją plasterkiem, po czym cmoknąłem ranę. Oparłem czoło o jego ramię. Po chwili jednak zdecydowałem się go przytulić. Złapałem go pod uda, po czym zabrałem z łazienki. Jednakże ponowne stukanie do drzwi, ponownie nam przerwało. Musiałem go puścić. Poszedł otworzyć drzwi. Akurat, gdy miałem wybrać swój dzisiejszy strój. Sam wszedłem do łazienki, by ułożyć włosy, dopasować kolczyki, oraz wpiąć sówki we włosy. Zazwyczaj to robię. Mam za długie włosy, nawet jeśli je obetnę, to odrosną w zaskakująco krótkim czasie. Dlatego też muszę je wiązać.
Akurat, gdy pakowałem swoją torbę, widziałem jak Ena, także wychodzi. Chciałem go zatrzymać, ale nie był sam. Wywróciłem oczami. Zabrałem swój termos i torbę, po czym wyszedłem z pokoju chłopaka. Udało mi się, choć powiedzieć kilka słów.
- Miłego dnia Ena. - po czym po prostu zostałem wypchnięty. Nim usłyszałem jego odpowiedź, zniknąłem z pola widzenia chłopaka.
***
Po zajęciach, musiałem udać się do pokoju i sprawdzić, czy dotarła do niego paczka. Dotarła, nawet pełna lodówka krwi była. Mogłem swobodnie wypić chłodną krew z woreczka wypić. W ciągu dnia muszę pić znacznie więcej niż w ciągu nocy. Zahaczyłem także o bibliotekę, by móc popracować w niej przez parę godzin. Moja klasa miała do zaliczenia kilka egzaminów. Zresztą tak samo, jak inni.
Nie zauważyłem, nawet kiedy minęła północ, z biblioteki przeniosłem się do pokoju. Przerwałem naukę, by choć na chwilę skoczyć do chłopaka. Zajęło mi to chwilę. Gdy zawitałem do jego pokoju, nie zastałem go w nim. Zostawiłem karteczkę i liście do nowej herbaty. Chciałem zostać dłużej, ale nie mogłem. Zabrałem ze sobą kilka potrzebnych rzeczy, po czym wyszedłem z pokoju chłopaka. Po drodze powrotnej natknąłem się na Asai'a.
- Jeśli szukasz Eny, jest na dodatkowych zajęciach. - rzekł chłopak.
- Powiedź mu, że jutro wpadnę. - powiedziałem. Po czym wróciłem do swojego pokoju. Miałem sporo nauki, zresztą i tak już to czytałem, ale warto sobie przypomnieć.
***
Następne kilka dni, były zabiegane. Jak nie nauka i egzaminy. To próba, choć bliższy kontakt z chłopakiem, ale gdy starałem się go znaleźć, to go nie było, albo spotkałem go jak spał, albo choć na parę minut. Nie miał czasu. Nie chciałem mu przeszkadzać, dlatego też później po prostu przestałem przychodzić. Skoro nie ma czasu, to nie ma. Załatwię wszystko, co mam i może będzie chciał się ze mną zobaczyć, a jeśli nie. To go nie będę zmuszać, zrobi co, chce.
Myślałem, że po pięciu dniach wszystko się ustabilizuje, ale minęło prawie dwa tygodnie. Gdy załatwiłem wszystko, szedłem właśnie z nowymi dwiema torbami do chłopaka. Po drodze natknąłem się na chłopaka. Nie mój typ, ale najwyraźniej ja byłem w jego. Udałem się z osobnikiem do ustronnego miejsca, po czym chłopak zaczął swoje wyznanie. Nie minęła chwila, a poczułem znajomą woń. Ena obserwował całą sytuację. Byłem ciekawy, co w takiej sytuacji zrobi, ale znając go, ucieknie. Nie miałem mu tego za złe ani nic. Więc po prostu zająłem się tą smętną sytuacją.
- Jaka jest twoja odpowiedź. - najwyraźniej chłopak domagał się odpowiedzi. Marnowanie czasu. Jak już jest zabawa, to w nią zagram. Potem znajdę i podrażnię się z chłopakiem.
- Nie jesteś w moim typie. To po pierwsze. Po drugie, mam już kogoś. - chciałem dodać więcej, ale najwyraźniej odpowiedź go nie usatysfakcjonowała.
- Kogo? Ty przecież nie bywasz w związkach. Prześpij się ze mną. - natarczywy typ. Odetchnąłem typa, po tym, gdy ten padł na ziemię, nachyliłem się nad osobnikiem.
- Mój chłopak na mnie czeka. Dziwko, idź gdzieś indziej. - warknąłem. Wyprostowałem się i odwróciłem na pięcie, po czym ruszyłem przed siebie, by móc pogadać z chłopakiem. Oczywiście poleciał do mnie z łapami jakby inaczej. Chwyciłem go za szyję, akurat zjawił się Asai. Więc go puściłem. Najwyraźniej chłopak nawet jak chciał coś powiedzieć, nie powiedział.
W końcu mogłem odetchnąć w pokoju Eny. Ułożyłem mini lodówkę na blacie w kuchni, a gdy ją otworzyłem, woreczki z krwią były całe. Mogłem odetchnąć. W drugiej torbie miałem kilka potrzebnych rzeczy. Akurat, gdy chciałem wejść do łazienki, akurat wyszedł stamtąd Ena. Miał wilgotne włosy i szatę na sobie. Wyglądał niesamowicie.
- Czemu uciekłeś? - spytałem.
- Skąd uciekłem. Co masz na myśli? - udawał, czy może próbował to ukryć.
- Tamten chłopak nie jest w moim typie. - powiedziałem. Ena najwyraźniej trochę się ucieszył, ale dalej starał się to ukrywać.
- Niedługo mam zajęcia. A ty nie wracasz do siebie? - spytał. Najwyraźniej starał się zmienić temat.
- Załatwiłem wszystko. Nasza akademia ponownie została zamknięta, coś ponownie się tam dzieje. Chyba że mnie tu nie chcesz, to mogę sobie pójść. - powiedziałem.
Chłopak nic nie powiedział. Wzruszyłem ramionami i zacząłem się pakować akurat, gdy miałem wyjść. Chwycił mnie za koszulkę. Nie odwróciłem się, ale słyszałem przyśpieszone bicie serca chłopaka. Denerwował się?
- Cieszę się, że jesteś. Nie idź. - ciche słowa, wydostały się z jego ust. Zerknąłem na niego. Ujrzałem jak jego policzki i uszy czerwienią się, speszył się chłopak. Uśmiechnąłem się, choć starałem się go ukryć. Sięgnąłem po suchy ręcznik i podszedłem do niego, by wytrzeć Enie wilgotne włosy.
- Słodki mój drugi jesteś. - powiedziałem. Nie puścił mojej bluzki, dlatego też w cichy wycierałem jego włosy, oraz starałem się je jakoś rozczesać, doprowadzić do ładu i składu. By wyglądał dobrze, a nie jak po przejściach. Słodki Ena jest, naprawdę słodki. Na początku chciałem zaciągnąć go tylko do łóżka, jednakże teraz jest to chyba coś więcej. Choć nie wiem do końca, czy można to określić mianem. Sam nie wiem jakim. Wiem jedno. Chce, żeby był mój tylko i wyłącznie. Nazywanie go chłopakiem, byłoby przyjemne oraz gdyby nim naprawdę był. Chociaż to i tak już robię.
Zabrałem ręcznik i odrzuciłem go na łóżko, uniosłem podbródek chłopaka i bez przeszkód, dopóki nikt nam nie przeszkadza. Złączyłem nasze usta w pocałunku. Będę korzystać z tej chwili, dopóki trwa.

Ena?

Od Eny cd. Hyo

Prośba Asai'a była zaskakująca. Nie potrafiłem mu jednak nie pomóc. Nawet jeśli nie wiele uda mi się odkryć, przynajmniej spróbuję. 
Wspólnie udaliśmy się do jednej z pracowni magicznych. O tej porze już opustoszała, ale ciągle była dostępna dla uczniów. Krótko mówiąc - nasz pobyt w tym pomieszczeniu nie wiązał się z żadnymi problemami. 
Asai postawił na stoliku tajemniczy słoiczek. Przyjrzałem się jego zawartości. To, co znajdowało się w środku wprawdzie było obrzydliwe. Nie mogłem się powstrzymać od lekkiego zmarszczenia brwi.
- Jesteś pewien, że to na pewno mojej pomocy potrzebujesz? - zapytałem, zwracając się do wilkołaka. 
- Sądzę, że najlepiej odnajdziesz się w tym temacie - zapewnił Asai. - Nauczyciele zaraz zaalarmują wszystkich i w końcu niczego się nie dowiemy. 
- Ale jeśli to niebezpieczne, będą mogli naprawić sytuację - odparłem, widząc jednak smutną minę wilkołaka, dodałem pośpiesznie: - możemy się jednak temu przyjrzeć. Chociaż ostrzegam, jestem beznadziejnym magiem. Znacznie lepiej radzę sobie w walce. 
- Nie przesadzaj, po prostu rzućmy na to okiem - zaśmiał się wilkołak. Wspólnie zaczęliśmy badać dziwne znalezisko. 
Niestety nie udało mi się jednak skupić. Hyo niemal cały czas domagał się mojej uwagi. Nie umiałem mu odmówić i cierpliwie wysłuchiwałem tego, co miał mi do powiedzenia.
- Pozwól mi. Ten zapach mnie drażni. Twój jest zdecydowanie przyjemniejszy - mówił, obejmując mnie w pasie. Uśmiechnąłem się nieśmiało, próbując nie patrzeć w jego kierunku. 
- Nie rób tak Hyo. Nie jesteśmy sami - przypomniałem ściszonym głosem. Chłopak z niechęcią odsunął się ode mnie. Chwilę później oświadczył, że wraca do pokoju, ponieważ nie mógł znieść denerwującej woni. Wprawdzie nie potrafiłem się z nim nie zgodzić. Sam wyczuwałem nieprzyjemny zapach. Nie drażnił mnie aż tak, jak denerwował Hyo, ale również za nim nie przepadałem. Uporczywie ignorowałem smród, próbując całkowicie skupić się na badaniu zawartości probówki. 
Nawet po upływie dłuższego czasu, niestety, nie odkryliśmy zbyt wiele. Starałem się potraktować istotę różnymi specyfikami, ale nie wykazywała żadnych zmian. Reagowała jedynie na ogień, a właściwie na wydzielane przez niego światło. 
- Jest cieniolubna - wywnioskowałem, podnosząc pojemnik do pochodni. Istota poruszyła się, zbijając w bardziej ściśnioną masę. - Dobrze wiedzieć.
- Co to nam daje? - dopytywał Asai, nie odrywając wzroku od znaleziska. 
- Przewagę - wyjaśniłem, z niemałą fascynacją zbliżając obiekt do źródła światła. 
- W czym? - zdziwił się wilkołak. 
- Jeśli to coś jest niebezpieczne, poznaliśmy słaby punkt tej istoty - odparłem, lekko się uśmiechając. 
Dalsze badania nie przyniosły żadnych więcej informacji. Było już późno, więc postanowiliśmy skończyć nasze małe eksperymenty. 
Wróciłem do pokoju. Hyo leżał na moim łóżku. Przez chwilę zastanawiałem się, czy chłopak zamieszkał już u mnie na dobre. Oczywiście, nie przeszkadzało mi to jakoś bardzo. Lubiłem obecność wampira i cieszyłem się, że on również za mną przepada. Bo w końcu - musiało tak być, prawda? Nieprzyjemny dreszcz przeszedł mnie po plecach. Nagła obawa zalała mnie od czubka głowy, aż po same nogi. 
Nie mówiąc zbyt wiele od razu poszedłem do łazienki. Przyszykowałem sobie gorącą kąpiel. Usiadłem w wodzie. Para rozgrzewała moje policzki, rosiła splątane kosmyki. Pozwalałem ciepłemu podmuchowi osadzać się na moim ciele. Moje włosy spływały po ramionach - ich końcówki powolnie dryfowały po tafli. 
Skorzystałem z okazji, aby wszystko znowu na spokojnie przemyśleć. Ostatnio zbyt wiele rzeczy ponownie zadręczało mój umysł. Zanurzyłem się po policzki w gorącej wodzie. W ten sposób próbowałem zatuszować czerwone rumieńce, które pojawiły się na mojej twarzy. Tak, jakby ktoś miał je zobaczyć tutaj w zamkniętej łazience.
Myślałem o Hyo. Zastanawiałem się, co naprawdę nas łączy. Z każdym dniem coraz bardziej nie miałem pojęcia, jaka jest między nami relacja. Naprawdę go lubiłem. Czy takie uczucie w ogóle można było nazwać lubieniem? Nie wiedziałem, co właściwie nas łączy. To wszystko po prostu było zbyt skomplikowane! 
Lata spędzone pod czujnym okiem nauczycieli, rodziców i braci wspominałem zdecydowanie dobre. Niestety życie pod kloszem sprawiło, że zabrakło mi kontaktów z innymi ludźmi. Z tego powodu nie zawsze wiedziałem, jak się zachowywać czy odczytywać intencje Hyo. Może to ja źle odbieram jego znaki? I wszystko wyolbrzymiam? Możliwe, że chłopak po prostu uważa mnie za dobrego przyjaciela i stąd wynika jego zachowanie. 
Zanurzyłem się w wodzie po samą głowę. Byłem w stanie jednak usłyszeć, że ktoś wchodzi do pokoju. Po głosie rozpoznałem Asai'a. Z cichym westchnieniem wstałem i zakończyłem kąpiel. Wytarłem ciało, przebrałem się i wyszedłem do pokoju.
Wyszedłem z wilkołakiem  na korytarz. Chłopak chciał mi tylko przekazać, że zanieśli tajemnicze znalezisko nauczycielom. Jeden z wykładowców rozpoznał w nim groźnego pasożyta. Byli przerażeni, że takie coś znalazło się na terenie szkoły. Sam wyznałem aprobatę wobec tego, że oddali niebezpieczny przedmiot komuś kompetentnemu. Pożegnałem się z przyjacielem i wróciłem do pokoju. 
Hyo chyba już spał. Wolałem mu nie przeszkadzać. Położyłem się zaraz obok. 
- Myślałem, że się nie zjawisz. - Wampir przebudził się na chwilę. Poczułem się źle z powodu, że prawdopodobnie wyrwałem go ze snu. 
- Nie zeszło mi wcale tak długo - odpowiedziałem, a moje usta mimowolnie wygięły się w uśmiech. - Dobranoc. 
***
Poranek nastał dosyć szybko. Czułem się naprawdę zmęczony. Tak, aby nie obudzić Hyo wstałem z łóżka i podszedłem do toaletki. Szybko ogarnąłem włosy i twarz. Pod oczami miałem wory. Zdecydowałem, że dzisiaj położę się spać wcześniej. Wtedy usłyszałem za sobą dźwięk. Odwróciłem głowę i spojrzałem w stronę wstającego właśnie chłopaka. 
- Dzień dobry, Hyo - przywitałem się. Próbowałem nie dać poznać po sobie zmęczenia. - Jak się czujesz?

Hyo? 

niedziela, 11 lipca 2021

Od Neriny do Yeu

 To był mój pierwszy dzień w akademii. Cieszyło mnie to, że mogłam spotkać kompletnie nowe osoby różnych ras. W oceanie mogłam poznawać tylko syreny, a na statku mojego ojca, nie licząc jego i Seliny, tylko ludzi. Cudowne było też to, że miałam swój własny pokój w akademiku, który znajdował się w szkole, ale miał oddzielny oddział. Żałowałam tylko tego, że nie było ze mną Seliny. Na pewno by jej się spodobało!

Szłam przed siebie zamyślona i podekscytowana tym, ile osób mogę spotkać. Wyobrażałam sobie spotkanie z wymyślonymi przez siebie postaciami, nawet tymi, które dla mnie jako syrena, były tylko legendami. Myślałam tak o tym wszystkim i nie zauważyłam, gdy wpadłam na kogoś wysokiego, odbijając się od niego, a dokładnie o jego plecy, i upadając na podłogę.

- Uważaj, jak łazisz! - odparła wściekle osoba, na którą wpadłam. Jedyne co mogłam zauważyć to to, że wpadłam na kitsune, a rozpoznałam to po białych lisich uszach i pięknym również lisim i białym ogonie. Co dziwne, ktosiek miał równie białe włosy.

Po chwili ujrzałam w pełni owego osobnika, ponieważ odwrócił się twarzą do mnie. Był to chłopak z lekko ciemną karnacją, która kontrastowała trochę z jego włosami, jednak dodawało mu to uroku. Posiadał szare, podchodzące lekko pod złoty oczy.

- Przepraszam, nie wiedziałem, że takie kobiety mogą wpadać na mnie. - Uśmiechnął się.

Przed chwilą kompletnie inaczej się zachowywał, ale też pewnie z początku byłabym zła, że ktoś na mnie wpadł. Chociaż nie, ja bym się tak na nikogo nie wydarła. Chciałam mu się już jakoś odgryźć, ale ugryzłam się w język.

- Takie kobiety? Masz na myśli, że tak piękne jak ja? - Zamrugałam rzęsami, siląc się na uroczy ton głosu i powoli wstając z podłogi.

Nigdy bym nie przypuszczała, że pierwszym osobnikiem, na którego wpadnę, będzie kistune. Prędzej spodziewałam się jakiegoś elfa. Otrzepałam swoje spodnie z brudu. Nieznajomy dokładnie obserwował moje ruchy szczególnie, gdy otrzepywałam sobie spodnie z tyłu.

- Hah, wybacz za słaby podryw - odparł, uśmiechając się i pokazując białe kły.

- Jeśli uważasz, że jestem dziewczyną, z którą możesz sobie poflirtować, to lepiej poszukaj innej - powiedziałam, krzyżując ręce pod piersiami.

W końcu nie byłam taka jak moje siostry. Ja nie zachwycałam się pierwszą poznaną osobą i nie byłam chętna na flirty. Nie chciałam w końcu skończyć jak moja własna matka.

- Rozumiem, a jeżeli szukam innej osoby? - zapytał.

- A więc szukasz takiej, która jest tu nowa i możesz ją oprowadzić?

Zadałam to pytanie tylko dlatego, że potrzebowałam kogoś, aby mnie oprowadził. No i może też trochę chciałam poznać kitsune, dowiedzieć się czegoś o jego rasie. Co prawda zrobił na mnie złe pierwsze wrażenie, ale ja też się nie popisałam. Powinnam chodzić z większą gracją i bardziej ostrożnie. W końcu ktoś inny zawsze mógł zareagować gorzej niż on.

- Oh, no oczywiście, że tak, a jesteś taka osoba? - zapytał.

- Tak się składa, że jestem nowa i wiem tylko, gdzie znajduje się mój pokój. Nic poza tym.

- Skoro tak, z chęcią cię oprowadzę.

- Mogę poznać więc imię swojego przewodnika?

- Yeu, a jak się zwie piękna dama - powiedział, chwytając moją rękę i składając na niej delikatny pocałunek.

- Nerina - powiedziałam, powoli zabierając dłoń.


<Yeu?>

Bądź dla mnie dobry...

 ...to i ja będę dla ciebie dobra.


Godność: Nerina Van Eck
Pseudonim: Niektórzy piraci, w tym jej ojciec, nazywają ją Rina.
Rasa: Mieszaniec syreny i elfa leśnego.
Wiek: 17 lat
Płeć: Kobieta
Pochodzenie: Nerina pochodzi z rodu królewskich syren. Jej matka jest królową, ojczym królem, a przyrodnie siostry księżniczkami. Ona sama jednak nie ma prawa do tronu, ponieważ nie jest córką pary królewskiej, a samej królowej. Przez ten fakt jest traktowana najgorzej ze swojej rodziny przez inne syreny. To właśnie w oceanie spędzała połowę swojego życia. A gdzie spędziła drugą połowę? Na statku swojego ojca sławnego pirata - Parleya (Dantego Van Ecka).
Orientacja: Nerina nie jest pewna swojej orientacji, ponieważ nigdy się nie zakochała ani nie była w związku. Twierdzi jednak, że panseksualność to coś, co najbardziej ją opisuje.  
Rodzina:
Dante Van Eck - prawdziwy ojciec Neriny. Kiedyś członek bogatej elfickiej rodziny Van Ecków, teraz sławny pirat, o którym są snute różne legendy. Nazywają go Parley, tylko jego rodzina wie, jak naprawdę się zwie. Zgodził się opiekować Neriną, co jakiś czas, przez co córka od małego podróżuje z nim na jego statku i zaznaje pirackiego życia, gdzie traktują ją w pełni jak swoją.
Selina Van Eck - starsza przyrodnia siostra. Mieszaniec wampira i elfa leśnego. Córka byłej partnerki Dantego, która umarła przy porodzie. Od tego momentu Dante wychowuje swoje najstarsze dziecko na statku. Selina dogaduje się wyśmienicie z przyrodnią siostrą. Często czuje się odpowiedzialna za młodszą siostrę.
Athena - matka Neriny, Attiny, Alany, Andriny, Aristy, Aquaty, Adelli i Ariel. Królowa, żona króla Trytona. W młodości zakochała się w piracie, z którym spędziła kilka miesięcy. Owocem tego związku jest Nerina. Athena ostatecznie rozstała się z ukochanym, przez pogardę ze strony swojej rasy. Dante i Athena jednak mają ze sobą przyjacielską relację, która spowodowana jest wychowywaniem na zmianę swojej córki. Po roku zakochał się w niej król i tak została sama członkiem rodziny królewskiej, z którego związku urodziło się siedem córek.
Tryton - ojczym Neriny, ojciec Attiny, Alany, Andriny, Aristy, Aquaty, Adelli i Ariel. Król oceanu. Kilka lat temu poślubił Athenę, mimo tego, że każdy mu tego odradzał. Zaopiekował się nią i jej przyszywaną córką Neriną, którą kocha jak własną córkę.
Attina - młodsza przyrodnia siostra. Pierwsza córka Trytona i Atheny. Następna w kolejce do dziedziczenia tronu. Apodyktyczna, odpowiedzialna. Najbardziej ze wszystkich boi się zawieść swojego ojca. Nerina nie przepada za nią.
Alana - młodsza przyrodnia siostra. Druga córka Trytona i Atheny. Następna w kolejce do tronu po Attinie. Najbardziej nieśmiała i najsłodsza ze sióstr. Nerina dogaduje się z nią i są dla siebie jak dobre koleżanki.
Adella - młodsza przyrodnia siostra. Trzecia córka Trytona i Atheny. Adella jest szalona, płytka i próżna, często marzy o chłopcach i flirtuje z nimi. Często śmieje się z Neriny.
Aquata - młodsza przyrodnia siostra. Czwarta córka Trytona i Atheny. Samolubna i agresywna, jednak najtwardsza z sióstr. Ma chłodne stosunki z Neriną.
Arista - młodsza przyrodnia siostra. Piąta córka Trytona i Atheny. Najbardziej rozrywkowa z sióstr. Czasem kłóci się z Neriną, jednak trzymają się ze sobą bardzo blisko.
Andrina - młodsza przyrodnia siostra. Szósta córka Trytona i Atheny. Dowcipna i przyjacielska. Najbardziej trzymająca się Ariel siostra. Kolejna z sióstr, z którą Nerina ma dobre stosunki.
Ariel - zmarła najmłodsza przyrodnia siostra. Zakochała się w jednym z piratów - Eryku. Jednak ten poślubił inną kobietę, zrozpaczona syrena popełniła samobójstwo, zamieniając się w morską pianę. Nerina uwielbiała swoją najmłodszą siostrę i nadal rozpacza po jej śmierci.
Charakter: Nerina to dziewczyna bardzo emocjonalna. Gdy odczuwa jakieś emocje (co dzieje się dość często) to z całą ich mocą – jej szczęście jest wyraźne i pełne, gniew straszny i nieokiełznany, miłość najszczersza, a smutek wielki. Łatwo wywołać w niej zmianę nastroju. Często popadają one wręcz w skrajności. W jednym momencie się śmieje, a w drugim ciska gromami wściekłego spojrzenia czy płacze. Można nazwać ją niezrównoważoną emocjonalnie. Szczególnie skłonna jest do przeżywania emocji negatywnych i podatna na stres. Łatwo ją zawstydzić i wywołać rumienieć na jej policzkach. Jest jednak bezinteresowną i pomocną osobą. Potrafi działać dla dobra innych, poświęcając dobro własne. Jest z reguły bardzo dobrą i empatyczną dziewczyną, posiadającą w sercu ogromne pokłady ciepła, którym z chęcią i radością obdarowuje innych. Wychowana w królewskiej rodzinie nauczyła się przestrzegać zasad co czyni z niej grzeczną dziewczynę. Rina wręcz nienawidzi łamać narzuconych reguł, rzadko też sprzeciwia się postawionym wyżej od niej osobom. Jest typem osoby komunikatywnej, czyli takiej, która uważnie słucha, rozumie to, co ktoś do niej mówi i wypowiada się jasno i prawidłowo. Umie nawiązać i podtrzymać kontakt. Cechuje ją niezwykła lojalność, nigdy nie zdradzi swojego przyjaciela ani nie powie o nim złego słowa. Jest pomysłową dziewczyną, która często wydaje się zamyślona. Troszczy się o innych, szczególnie o swoje ukochane siostry. Nie pozwoliłaby nikomu, aby je skrzywdził, a jeśli tak by się stało, sama by skrzywdziła tą osobę. Otwarta na doświadczenie życiowe, "nowości" sprawiają jej często ogromną radość. Wiele osób posądza ją o naiwność, gdyż z góry zakłada, że inne osoby nie są wcale złe (co sprawia, że jest dość ufna i szybko otwiera przed innymi serce). Niestety, Nerina bywa agresywna w stosunku do innych ludzi, szczególnie, gdy ktoś nadepnie jej na przysłowiową piętę. Jej decyzje czasem wydają się bezmyślne, w ogóle nieprzemyślane i wykonane pod wpływem chwili lub jakieś nagłej emocji. Jedną z jej największych wad jest chciwość. Nerina posiada silną, samolubną potrzebą ciągłego zdobywania lub posiadania jakieś błyskotki ze złota. Gdy nie ma przy sobie niczego wartościowego, potrafi wpaść w szał. Kolejną jej wadą jest gadulstwo. Czasem Nerina, gdy już zacznie rozmawiać, nie potrafi przestać, nawet wtedy, gdy druga osoba jej nie słucha. Rina jest również leniwa, trudno ją zmusić do zrobienia czegokolwiek lub pójścia gdzieś. Bywa również niecierpliwa i nie znosi długiego czekania na drugą osobę, szczególnie, gdy ta się spóźnia. Dziewczyna ma problemy z akceptacją samej siebie i jest raczej skrajną pesymistką. Czasem niektóre z jej reakcji bywają nieco dziecinne, tak jak przesadna radość z małych rzeczy. Kocha przebywać w oceanie, który jest jej domem lub na statku. Nienawidzi być sama. Gdy czuje się samotnie, zaczyna płakać. Nerina jest dziewczyną, która nie pozwoli na siebie podnieść ręki i nie da się obrażać, a zamiast tego sama zaatakuje. Zawsze będzie traktować cię tak, jak sam ją traktujesz. Będziesz dla niej niemiły, ona też dla ciebie taka będzie. Co prawda, potem może zastanowić się nad słowami drugiej osoby i się rozpłakać, ale na początku będzie udawała twardą. Tak naprawdę ciężko określić w 100% jej charakter, ponieważ często raz zachowuje się tak, a zaraz potem kompletnie inaczej. Można powiedzieć więc, że jest pełna sprzeczności.
 Umiejętności:
  • Przemiana - Nerina jest zdolna do przyjęcia postaci człowieka (oprócz uszu, ponieważ te są elfie). Jednak w kontakcie z wodą przyjmuje swoją rybią formę. Im dłużej przebywa poza wodą, tym bardziej sucha i twarda staje się jej skóra. Z czasem brak wody sprawia jej nawet ból. Na lądzie potrafi wytrzymać średnio cały dzień. Około godzinny pobyt w wodzie umożliwia jej ponowną przemianę w człowieka.
  • Znajomość morza - Doskonale zna morze. Wie, które rośliny i zwierzęta są niebezpieczne, wie także jak porozumiewać się z każdym z morskich stworzeń. Poza tym pływa lepiej od ludzi, ale nieco wolniej i gorzej od innych syren przez co nigdy nie wygra w wyścigach z żadną z nich.
  • Pięknie śpiewa, jednak lubi to robić tylko dla siebie. Śpiew Neriny potrafi zauroczyć, jak i zahipnotyzować drugą osobę.
  • Dobrze tańczy i kocha to robić, szczególnie przy małych imprezach na statku piratów.
  • Umie grać na morskim flecie, jak przystało na członka królewskiej rodziny
Inne:
  • Boi się ciemności. Nigdy przez to nie zapuszczała się w morskie głębiny, a na statku zawsze śpi przy świetle.
  • Lubi się uczyć i poznawać nowe rzeczy.
  • Jej ulubione kolory to: czarny, szary i złoty.
  • Boi się utraty bliskich, śmierci i samotności.
  • Uwielbia przytulać się do innych osób, ale tylko wtedy, gdy jest z nimi w bliskich relacjach. Ciężko ją wtedy od siebie odkleić.
  • Jej ogon jest czarny ze złotymi plamkami.
  •  Nagość nie jest dla niej niczym krępującym, jednak w swojej ludzkiej formie dba o swoją garderobę.
  • Odżywia się szeroko pojętymi owocami morza: wszelkiego rodzaju skorupiakami, mięczakami, wodorostami i rybami. Nienawidzi za to mięsa ssaków. Uwielbia też pieczywo i owoce. Ciekawi ją za to alkohol i przetwory mleczne. Zachwycają ją też ziemskie przyprawy.
  •  Zarówno w wodzie, jak i na lądzie porusza się z gracją, dbając o każdy detal.
  • Przywiązuje dużą wagę do swojego wyglądu. Lubi stroić swe włosy, szyje i ręce różnymi błyskotkami, szlachetnymi kamieniami i morskimi kwiatami.

wtorek, 6 lipca 2021

Od Hyo cd Ena

Przez cały czas obserwowałem poczynania Eny. Jego zachwyt, zaskoczenie oraz rozmaite mieszane emocje, których wcześniej nie okazywał. Był jak dziecko, w sklepie z zabawkami. Pewnie, gdybym go poznał wcześniej jego rodzina by, tak czy siak, mnie nie polubiła. Jedynie ich syn, by zszedł na złą stronę. Chciałem się zaśmiać, jednakże odsunąłem od siebie tę myśl. Miałem wrażenie, że ktoś za nami idzie, albo też obserwuje. Naprawdę nie lubię czegoś takiego. Lekko mnie to przeraża, choć często sam tak robiłem.Patrzyłem na niebo. Siedziałem tuż obok Eny. Mogłem ujrzeć w jego oczach te tańczące iskierki ekscytacji. Wiatr łaskotał go po twarz, przez rozbrykane kosmyki. Wyciągnąłem dłoń i odgarnąłem zbłąkane kosmyki na swoje miejsce. Gdy spojrzał się w moją stronę, bez zbędnych formalności musnąłem jego wargi w delikatnym pocałunku. Choć może nieco za dużo języka dodałem. Jego policzki poczerwieniały, tak samo, jak i uszy. Nie chciałem go puścić. Chciałem patrzeć na niego wieczność.
Obca obecność zaczyna mnie irytować.
- Przyniosę coś do picia. - pod takim pretekstem, udałem się po napoje, ale także sprawdzić kto przeszkadza mi w tej uroczej randce. Znalazłem jedynie obcy zapach. Drażnił mój wrażliwy nos. Znalazłem także coś na kształt włosopodobnego czegoś oraz próbki krwi. Jeśli można tę dziwną ciecz określić tym mianem. Zebrałem dowody i wezwałem dwa wampiry oraz demona, by poszperały jeszcze i może one coś znajdą. Mnie się śpieszyło, dlatego nie mogłem im pomóc. Jednakże, gdy akurat miałem zabrać kupione napoje, kilka kroków ode mnie stał Ena. Dosłownie to zalewie trzy kroki nas dzieliły od siebie i od tego, bym dostał w twarz. Ukryłem jedną dłoń za swoimi plecami i ruchem dłoni pokazałem, "zmywajcie się teraz". Jednakże najwyraźniej chłopak mnie przejrzał, bo się zbliżył, a reszta nie ruszała się nigdzie. Mogłem jedynie westchnąć. Dlatego podałem mu jego napój. Wyglądał na złego. Dlatego się oddaliłem do pobliskiego drzewa, by móc się o niego oprzeć i wypić swój napój.
***
Randka poszła w łeb, choć przez chwilę było miło. Jednakże oczywiście coś jak zwykle, musi nam przerywać. Mogłem równie dobrze nigdzie nie iść albo to on mógł iść. Niebezpieczeństwo wywołało u mnie obronny ruch. Był to skok po chłopaka, odepchnięcie powiewem wiatru przyjaciół, oraz uniknięcie ataku z zaskoczenia. Udało mi się tego zapobiec, dzięki intuicji, która jak na razie dobrze mnie prowadzi. Chociaż miałem wyryte w głowie to cudowne chwile, tylko nie wiem, jak on je będzie przeżywać, albo się z nich cieszyć. Skoro została zrujnowana, przez osobę trzecią.
- Hyo, nie masz mi nic dopowiedzenia? - dopiero po chwili zdałem sobie sprawę z tego, że chłopak stoi pochylony blisko mnie. Najwyraźniej odleciałem gdzieś myślami. Uśmiechnąłem się i objąłem go w pasie, już chciałem go pocałować, ale mnie powstrzymał. Najwyraźniej domagał się uporczywie odpowiedź.
- Przez większość naszej randki, miałem wrażenie, że cały czas ktoś nas obserwuje i śledzi. Starałem się jednak to zignorować. Jednakże poczułem dziwny drażniący zapach i po prostu musiałem zobaczyć co to za stworzenie. Resztę już wiesz. Teraz chce buzi. - westchnąłem po swoich słowach. Przysunąłem chłopaka bliżej siebie z zamiarem pocałunku, ale ponownie mnie zatrzymał, uwalniając się z uścisku. Fuknąłem jedynie i założyłem ręce na piersi. Odszedł ode mnie i poszedł najwyraźniej dalej rozmawiać.
***
Wracaliśmy do akademika, cisza między nami unosiła się w dziwne napięcie. W tym całym zajściu nie mieliśmy szans porozmawiać. Nawet jeśli chciałem, coś albo ktoś nam przerywał.
- Ena. - wypowiedziałem jego imię. Akurat, gdy miał odpowiedzieć, zjawił się Asai. Na serio już miałem dosyć. Po prostu wyminąłem ich i już miałem się udać w jakieś miejsce, ale zostałem zatrzymany. Któryś z nich złapał mnie za rękę. Zaintrygowany, odwróciłem się i zobaczyłem Asai'a. Ena najwyraźniej także był zaciekawiony.
- Mam dziwne wrażenie, że od kilku dni mnie i moją dziewczynę ktoś stale śledzi i obserwuje. Wy dwoje jesteście w tym wszystkim obeznani. Chciałem się spytać, czy wiecie co, to jest. - wypowiedział ostrożnie, rozglądał się także przy tym. Wyjął z kieszeni jakąś chustę. Gdy ją otworzył, widniały tam właśnie te dziwne włosopodobne cośki oraz w samym środku była jakaś mała istota. Wyglądała jak lalka. Jednakże, gdy chciałem jej dotknąć, chłopak mnie zatrzymał. Najwyraźniej cała nasza trójka, jak się później okazało, dołączyło do nas jeszcze dwóch osobników. Znajdowaliśmy się w pracowni do eksperymentów, choć bardziej wydawała się należeć jako pracownia do robienia eliksirów, czy uprawiania magii. Nie bywałem w takich od dawna.
Stałem akurat przy oknie i obserwowałem, co robią tęgie umysły. Ja akurat teraz wolałem pobawić się z chłopakiem, który zresztą jeszcze nie był mój tak oficjalnie. Gdy poczułem odór, zasłoniłem nos i podszedłem od tyłu do zajętego Eny. Jego zapach był dużo lepszy. Dlatego też, gdy poczuł mój dotyk, znieruchomiał. Wstydził się, że go dotykam przy innych? Musi po prostu przywyknąć do tego. Zanurzyłem twarz w zagłębieniu szyi chłopaka i zaciągnąłem się jego cudownym zapachem.
- Pozwól mi. Ten zapach mnie drażni. Twój jest zdecydowanie przyjemniejszy. - wymruczałem blisko jego ucha. Najwyraźniej po tych słowach się rozluźnił, choć nie wiem, czy aby na pewno o to chodziło. Objąłem go ręką wokół bioder, a drugą ręką, dokładniej palcami bawiłem się jego włosami. Choć wolałbym być z nim w jednym łóżku. Polizałem skórę na jego szyi, przez co poczułem ścisk oraz ściszony głos chłopaka.
- Nie rób tak Hyo. Nie jesteśmy sami. - jeszcze bardziej ściszył, by się jeszcze bardziej nie zawstydzić. Wolałbym iść z nim do jego pokoju, ale najwyraźniej, nawet jeśli odkryli coś, to zaraz wpadali w jakiś zaułek.
***
Nie wiem, ile minęło. Jednakże zapach, a dokładniej wstrętny odór, był teraz przyjemnym zapachem Eny w zastępstwie. Zresztą nie mogłem zbyt długo tam siedzieć, kilka razy musiałem wyjść, albo otworzyć okno. Ena nawet nie zauważył, jak wyszedłem. Zresztą wiele osób się zebrało z podobnymi wiadomościami. Musiałem udać się w miejsce, gdzie nie dociera smród. Dlatego też ruszyłem się do pokoju mojego słodkiego Eny. Musiałem wziąć także prysznic i może uda mi się zasnąć. Ena jest zajęty, także nie ma co im przeszkadzać.
Akurat, gdy wyszedłem z łazienki w szacie i wycierałem wilgotne włosy, do pokoju przyszedł Ena. Wyglądał na zmęczonego, jednakże zabrał mi ręcznik. Gdy usiadłem na łóżku, zaczął wycierać moje wilgotne włosy od wody. Przyjemne to było, coś nowego. Przytuliłem się do niego. Wyswobodził się i ruszył do łazienki. Najwyraźniej chciał się umyć i przebrać. Czyżby wracał do reszty. Akurat, gdy miałem się kłaść, ktoś zaczął pukać. Nie musiałem nawet wstawać, bo Asai sam wszedł.
- Wejdź. Ena bierze prysznic. - powiedziałem i ułożyłem się na chłopaka łóżku.
- Wiesz, że Ena zauważył, jak zniknąłeś, ale nie chcieli go puścić. - odezwał się, tak jakby próbował wytłumaczyć chłopaka.
- Zapach mi przeszkadzał, nie mogłem go znieść, więc się ulotniłem. Jeśli dalej idziecie. To róbcie, co chcecie. - wzruszyłem ramionami i po prostu ułożyłem głowę na jednej z poduszek. Przykryłem się i akurat, gdy miałem zamknąć oczy. Ena wyszedł z łazienki. Miał na sobie szatę do snu. Najwyraźniej jeszcze wyszedł z przyjacielem. Zignorowałem ten fakt i zamknąłem oczy. Nawet jeśli nie muszę spać, to potrafię zasnąć. Zasypiam w różnych sytuacjach oraz wtedy gdy nachodzi mnie kaprys.
W ciągu nocy budziłem się może z dwa razy, dopiero za drugim razem, do łóżka kładł się chłopak. Bez słowa otuliłem go ramieniem i delikatnie go przytuliłem, by dalej móc spać.
- Myślałem, że się nie zjawisz. - mruknąłem i zasnąłem. W końcu mogłem poczuć spokój, gdyż najwyraźniej martwiłem się o chłopaka. Poza tym mam nadzieje, że rano nie zniknie i będziemy mogli porozmawiać.

Ena?
Szablon
Pandzika
Kernow