Tablica
poniedziałek, 7 czerwca 2021
Od Eny cd. Hyo
niedziela, 6 czerwca 2021
Od Hyo cd Ena
Znalazłem jedną książkę, która nie została przeze mnie przeczytana. Inne były w szkolnej czy miejskiej bibliotece. Usiadłem wygodnie na parapecie i zabrałem się za lekturę. Każda z ras jest inna i ma swoje unikalne cechy. Dlatego też o innych wiem więcej. Demony to rasa, której nie spotykam często. Z demonicą spałem, ale to było jednorazowe i skończyło się gwałtownie. Jest też Ena, z nim nie spałem. Jednakże mieliśmy zbliżenia, które powodowały u niego zaskakujące reakcje. Nie do końca tego pojmuje, czemu jest taki ułożony, kulturalny i powściągliwy. Jest to coś, z czym się, nie spotykam na co dzień, dlatego też nie wiem jak mam się zachować.
Jego reakcje na mój dotyk są dziwne, niby nie chce, ale mu się podoba. Tak samo wtedy.. Nie pojmuje czemu, tak się zachowuje, jednakże nie mam po co nad tym dumać.
Usłyszałem, jak z korytarza dobiegają żywe nieco spanikowane odgłosy. Zamknąłem oko, odłożyłem książkę i wyszedłem, zobaczyć, o co się rozchodzi. Zanim jednak do nich dołączyłem, zobaczyłem jakiś ruch od siebie. Ruszyłem to sprawdzić. Zobaczyłem postać w kapturze, coś niosła w rękach. Jednakże, nawet gdybym chciał się przyjrzeć, musiałem wrócić do reszty.
Zwróciłem swoją uwagę na Ene. Pomięta szata, odsłonięte ramię, włosy wszędzie gdzie chcą. Najwyraźniej został obudzony. Jednakże mimo wszystko wyglądał oszałamiająco. Słuchałem, co do mnie mówi, kiwałem, że rozumiem. Zadawałem pytana. By nie wyszło, że jedynie się na niego gapię i pożeram Ene wzrokiem.
Gdy wrócił do swojego pokoju, wślizgnąłem się tuż po nim. Bezszelestnie obserwowałem chłopaka. Nie mogąc się powstrzymać, akurat, gdy był odwrócony do mnie tyłem. Objąłem go, przytulając się do jego pleców. Palcami mogłem, wyczuć jak się spina. Jego zapach taki słodki. Przejechałem językiem po jego odkrytym ramieniu i wysunąłem kły. Zrobiły to mimowolnie, nie chciałem się napić, nie potrzebuje, jednakże jego zapach mnie podnieca i chce go dotykać.
- Ena pięknie pachniesz. - mruknąłem. Składałem pocałunki na jego ramieniu, szyi, obojczyku, a nawet delikatnie przygryzłem jego uszko, policzek.
- Hyo puść. Musimy znaleźć dziecko. - powiedział, speszony chłopak.
- Nie chce cię puścić. Jeszcze chwilkę. - mruknąłem cicho. Odwróciłem go do siebie przodem. Jego plecy dotknęły się z zimną ścianą. Ustawiłem się odpowiednie, by nie uciekł. Odgarnąłem kosmyki włosów za ucho i uniosłem jego podbródek. Moje ruchy miały w sobie delikatność, zmysłowość i dbałem, o każdy najmniejszy szczegół. Przejechałem kciukiem po wargach chłopaka. Zbliżyłem się do niego, nasze usta dzieliły milimetry. Jego oddech delikatnie przyśpieszył. Pragnąłem go pocałować, ale on tego nie zrobi pierwszy. Dlatego też po prostu go pokuszę i zostawię.
Przejechałem językiem po wargach chłopaka, najwyraźniej to podziałało, by uchylił swoje. Jednakże jedynie przygryzłem jego dolną wargę i się odsunąłem. Oblizałem wargi i spojrzałem na niego.
- Czerwienisz się Ena. To w takim razie idę zbadać trop. Spotkajmy się na pomoście za godzinę albo za dwie. Powodzenia kotku. - powiedziałem i wyszedłem z jego pokoju. Zostawiłem chłopaka samego z myślami i nie tylko nimi.
Mimo licznych ran, które zadali, pokonałem ich wszystkich. Dzieci były bezpieczne, było ich kilkoro. Krew była na ich czołach, znak był dobrze mi znany. Ofiarny, złożenie komuś w ofierze. Pamiętam, gdyż miałem taki sam, nie tylko ja..
Kilkoro rodziców udało mi się odnaleźć. Pozbyłem się krwi oraz nałożyłem im swego rodzaju amulety. Nie powinni ich zdejmować przez kilka nocy. Znalazłem niemowlaka zabranego z dworu, w którym mieszka Ena i mieszkańcy. Dlatego też nie ja będę mógł oddać im to dziecko, tylko on to zrobi.
- Niech matka nie zdejmuje amuletu. Chyba że chce, by ponownie zostało zabrane. To ty je znalazłeś nie ja. - powiedziałem. Moje oczy nie wróciły do normy, dlatego chciałem na resztę nocy zniknąć. Ena mnie zatrzymał. Chciał coś powiedzieć. Dlatego też pocałunkiem zamknąłem mu usta, po czym jak wiatr zniknąłem.
Wykonanie nie zajęło długo. Z oddali patrzyłem, jak domek się rozpada i płonie, pilnowałem ognia, by nie przedostał się dalej. Musiałem zniknąć, gdy ktoś się z wodą pojawił. Nie mogli mnie tam zastać, dlatego też wróciłem nad jeziorko. Mogłem wziąć zwyczajnie prysznic, jednakże przy odbijającym się księżycu w tafli wody do tego świeżości i miłej nocy. Mogłem się wykąpać w jeziorku. Rozebrałem się z poplamionych ubrań i wszedłem powoli do wody. Barwa oczu wracała do normy, kły się pomniejszyły, a ja mogłem podczas pięknej scenerii się wykąpać. W ciszy spokoju oraz przysłuchiwałem się co u matki dziecka, oraz innych w tym Eny.
Wstałem z ziemi i okryłem się ciemną szatą. Włosy ułożyły się na swoim miejscu, ale jednocześnie się wydłużyły. Spaliłem magią swoje zakrwawione ubrania, gdy zmieniły się w proch, mogłem wrócić do domku.
Gdy tylko przekroczyłem próg, dziwnie się na mnie patrzyli. Dlatego też skierowałem się do jadalni. Skoro pora na posiłek, to może uda mi się porozmawiać z Ena. Jednakże ich spojrzenia, padały na mnie, inne mnie unikały. Postanowiłem się nad tym nie rozwodzić i zająłem swoje miejsce. Nie czułem głodu, ale po prostu siedziałem i milczałem. Od czasu do czasu patrzyłem, na każdego. Chłopaka dalej nie było. Dlatego też wstałem i skierowałem się do jego pokoju. Zapukałem i wszedłem, ale jego nie było w pokoju. Usiadłem sobie wygodnie na kanapie i wziąłem sobie coś do ręki, by mieć zajęcie, dopóki wybranek nie wróci.
Od Eny cd. Hyo
Czułbym się źle, chodząc po całej posiadłości ubrany w ten sposób.
poniedziałek, 31 maja 2021
Od Hyo cd Ena
Najwyraźniej drogę, którą obrał Ena była, by pokazać mi piękno okolicy. Okolica, w której znajdował się dworek rodziny Eny. Wydawała się szczęśliwa mimo problemów, ich dusze odczuwały swego rodzaju pokój i było w tym jeszcze coś.. Nie mogłem się nad tym zastanowić, gdyż zmierzaliśmy jeszcze w innym kierunku. Nie wiedziałem dokładnie, gdzie kroczymy. Ena wydawał się spięty. Chciałem go przytulić, dotknąć, ale trzymałem łapy przy sobie. Może wydawało mi się, że był zdziwiony moją nagłą zmianom.
Musiałem wyłączyć myślenie, dlatego też przypadkiem musnąłem jego dłoń. Chłopak się na mnie spojrzał, przygryzłem wargę i cicho "przeprosiłem", zabierając dłoń. Co to miało być? Co jest ze mną nie tak? Odbija mi czy co?
- Hyo, czy coś cię niepokoi? Coś się stało? - zapytał.
Przystanął, ja także się zatrzymałem. Chciałem go dotknąć, pocałować. Przycisnąć go do drzewa, muru, czy nawet ściany.. Tylko po to, by móc go dotknąć i trzymać w swoich ramionach. Chciałem mieć go tylko dla siebie. Jednakże po tych wszystkich wydarzeniach. Najpewniej wolałby, bym się nie zbliżał. Dlatego też zdecydowałem się podejść do tego inaczej.
- Wszystko jest w porządku. To, co zjemy? - spytałem chłopaka. Uśmiechnąłem się do niego przyjaźnie. Tym razem powinienem pokazać coś innego. Ena zbyt wiele wycierpiał, przez nieodpowiedzialnego mnie. Dlatego też skoro chce zacząć od nowa, muszę przełączyć się na przyjaznego i chyba grzeczniejszego, czy coś w tym rodzaju osobnika. Odetchnąłem, gdyż wolałem starego siebie. Jednakże jeśli Enie spodoba się taki ja, to po prostu taki będę i tyle.
Ena już nie odpowiedział. Do domu doszliśmy w ciszy. Zasiadłem do zastawionego stołu, miejsc było kilka. Czyli jeszcze ktoś zawita na posiłku. Dostarczono mi krwi, jednakże nie tej od zwierząt. Sceptycznie patrzyli na mnie, jednakże nie przejąłem się tym. Posiłek składał się głównie z ryżu, ryb oraz mięsa, oczywiście były też jakieś sałatki, zupy i innego rodzaju potrawy. Posłałem uśmiech do chłopaka oraz innych osób, jednakże zszedł mi on z ust, gdy tylko się napiłem. Krew smakowała dobrze, jednakże wiercące spojrzenia były wręcz odrażające. Nie mam nic do nich, jednakże zapewne nie podoba im się, że Ena szlachetny czystokrwisty demon ma ze mną styczność.
Zignorowałem to i zajadałem się jedynie. Chwaliłem potrawy kucharza oraz gdy reszta była zajęta, zniknąłem im z pola widzenia. Kieliszek z krwią był pusty, wypiłem go. Znalazłem kuchnię, by porozmawiać z kucharzem. Jego kuchnia i potrawy były bardzo znajome. Dlatego też musiałem czegoś się dowiedzieć.
Rozmowa szła nam dobrze, ale do pomieszczenia wpadła służba i zostało nam przerwane. Umówiłem się z kucharzem na noc, byśmy mogli dokończyć naszą rozmowę. Gdy wyszedłem z kuchni, natknąłem się na Ene. Chciałem go wyminąć, by wrócić do pokoju. Chłopak jednak mnie zatrzymał, lekko mnie to zdziwiło, gdyż on tak nie robi. Puścił mnie i chciał odejść. Przeprosił i się najwyraźniej zawstydził swoim zachowaniem.
Uśmiechnąłem się jedynie i objąłem go wokół bioder ręką. Nasze ciała się stykały, na jego policzek wpłynął rumieniec. Dlatego też ucałowałem jego policzek i puściłem chłopaka. Puściłem mu oczka, odchodząc. Wróciłem do pokoju, wziąłem prysznic i się przebrałem. Jednakże, zamiast się w nocy spotkać, kucharz zjawił się w moim pokoju dziwnie zaniepokojony. Tak jakby coś się wydarzyło albo miało się wydarzyć.
Czyli najwyraźniej nie będzie jedynie spokojnie i miło. Najdą także problemy, a potem wina ponownie spadnie na mnie. Choć tak nie będzie.
niedziela, 30 maja 2021
Od Hyo cd Yeu
- Chodźmy do pokoju i tam dokończymy. - powiedział to z uśmiechem.
Ruszyłem się z miejsca, by pójść z chłopakiem do siebie. Nie chciałem się śpieszyć, ale miałem ochotę, by iść z nim do łóżka. Wielokrotnie. Odetchnąłem i zatrzymałem się, złapałem za dłoń chłopaka, po czym ułożyłem drugą na jego policzku. Złączyłem nasze usta w pocałunek. Nawet gdy próbował się odsunąć, nie pozwoliłem mu na to. Mruknąłem i wsunąłem dłoń pod jego ubranie. Jednakże, gdy poczułem jego dłoń na plecach. Odskoczyłem jak poparzony od chłopaka. To było dziwne uczucie. Sam zacząłem i przerwałem, mimo że już kilka razy przydarzył nam się przelotny numerek na świeżym powietrzu, w miejscach publicznych. Tym razem jednak było w tym coś innego..
- Lepiej już chodźmy. - powiedziałem. Czułem, jak ktoś nas obserwuje, dlatego też złapałem chłopaka, przyciągając go do swojego boku, by następnie użyć wampirzej szybkości. Byśmy mogli zdecydowanie szybciej dotrzeć do mojego domu. Wepchnąłem chłopaka do domu. Nie zdążył zadać pytań, gdyż zniknąłem. Musiałem udać się dwie uliczki dalej od domu, by sprawdzić, kto się tam kryje.
Zjawili się także moi szpiedzy. Wraz z nimi załatwiłem i dowiedziałem się, wyduszając z koszmarnych obserwatorów wszystkiego, co mogło się przydać. Dowiedziałem się także kto mnie, a przy tym Yeu śledzi, po co...
Przecież moje "cienie" wyrównali szanse, nakierowali na drogę morderczego Yeu stwory, czy też to, co mógł wybić do cna. Oczywiście przed nami mógł zabić ludzi albo kogoś niewinnego, ale tutaj raczej takich nie ma. Nawet dzieci już są winne. Także nawet takie osobniki można pozabijać. Mimo nawet dostarczenia mi użytecznych informacji o Yeu ukrywają się w cieniu. Chociaż może też być tutaj drugie dno, albo i kolejne. Do którego jeszcze nie doszedłem.
W międzyczasie dotyk Yeu przyjemnie odwracał moją uwagę. Od tego oparzenia.. Miałem z nim problem, goiło się o kilka dni za długo. W dalszym ciągu tam było. Już dawno powinno się zagoić, ale nic z tego. Błękitna krew pomogła, chociaż może gdybym nie przerwał medytacji, szybciej by się zagoiło. Chociaż może to nic nie pomogło. Chociaż nic mi ono nie przeszkadza. Po prostu jest to dziwne.
- To moja sprawka? - zadał pytanie, gdy przejeżdżał palcami po gojącym się oparzeniu. Chwyciłem jego dłoń, by nie dotykał tej rany. Zazwyczaj moja skóra jest nieskazitelna, tym razem miałem na niej coś, co nie dawało mi spokoju. Uciążliwe to było, gdyż denerwowało mnie to wszystko, a na dodatek miałem ochotę coś rozbić, albo kogoś. Nie miałem pojęcia dokąd może mnie to zaprowadzić. Może gdyby Yeu odwrócił moją uwagę sobą, byłoby to znacznie lepiej i łatwiej. Jego obecność tak jakoś zaniżała moje problemy. Nie musiałem myśleć, gdyż jego bliskość, oraz to, co ma już niedługo nastąpić, w jakimś stopniu mnie denerwowała. Nie miałem pojęcia czemu mam tak mieszane uczucia.
- To nic. Po prostu długo się goi. Zbyt długo. - powiedziałem. Wyminąłem Yeu, tylko po to, by się ubrać. Jednakże ściągnął mi ręcznik, to nie było żadnym zaskoczeniem. Skoro i tak mamy być nadzy, to nie przeszkadza mi to. Zresztą często bywam nagi, gdy sypiam z wieloma różnymi partnerami. Zabawa wówczas jest świetna i łaskawa. Ubrany w szaty do spania.
Wdrapałem się na łóżko i wygodnie sobie usiadłem. Mogło to prowokować Yeu, gdyż zaczął się rozbierać. Zaśmiałem się i pociągnąłem go za ogon. Może trochę za mocno, gdyż tak się nie powinno. Jednakże wylądował na moim łóżku. Cmoknąłem go i przejechałem palcami po uszach chłopaka. Chciał najwyraźniej je zabrać. Jednakże wbiłem pazury w jego uszy. Warknął i syknął jednocześnie. Zlizałem krew, po czym uniosłem jego podbródek i wsunąłem język do ust chłopaka. Drażniłem jego uszka oraz gdy chciał posunąć się dalej, używałem pazurów do lekkich tortur nad jego wrażliwymi uszkami.
Wiem, że tak się nie powinno robić, ale to ja chciałem teraz coś zrobić. Dlatego też jedynie mnie objął i pozwolił na to, co chciałem. Mógł to robić z litości, ale wolałem opędzić od siebie wszelakie myśli, gdyż po prostu chciałem cieszyć się chwilą, w której możemy się namiętnie całować.
- Yeu to Chris. Chris to Yeu. Teraz opowiedz, co się stało. - posadziłem ją na kanapie, by mogła wszystko wyjaśnić. Posłałem Yeu przepraszające spojrzenie, ale on jedynie wywrócił oczami i wyszedł. Chciałem go zatrzymać, ale na chwilę się odwrócił. Pogłaskał dziewczynę po głowie, a mnie pocałował w policzek. Wtedy ponownie wyszedł.
Może chciał nam zapewnić chwilę dla siebie albo przyniesie napoje, albo po prostu poszedł i tyle po nim będzie. Tego jeszcze nie wiem. Jednakże Chris jest jak na razie ważniejsza i to, co ją gryzie.
Gdy się napiła, w końcu zasnęła. Przykryłem ją kocem szczelnie na kanapie. Byłem jeszcze chwilę przy niej, gdyż starałem się poukładać to wszystko. Niby teraz możemy, to najwyraźniej był znak dla chłopaka. Jednakże nie mogłem.
- Nie teraz. - powiedziałem. Chyba trochę za chłodno. Gdyż chłopak ponownie wyszedł. Westchnąłem i usiadłem na łóżku, czytałem książkę. Musiałem się przewietrzyć, ale samo patrzenie na dziewczynę, było zdecydowanie lepsze. Musiałem też ją przenieść na swoje łóżko, gdyż wydawała się niespokojna. Przytuliła się do mnie, dlatego też głaskałem ją po głowie, by się uspokoiła. Najwyraźniej mnie posłuchała, gdyż jej sen wydawał się dużo spokojniejszy.
Tej nocy nie mogłem zasnąć, myślałem, że może Yeu mi potowarzyszy. Chyba jednak się myliłem. Najwyraźniej skoro nam przerwano, to pójdzie do kogoś innego. Skoro tak to ja w nie miałem nic innego do roboty. Sięgnąłem po książkę i wróciłem do czytania. Zresztą i tak muszę też uspokajać kuzynkę.
Od Eny cd. Hyo
od Nikolai cd. Shain'a
Po wielu dniach chodzenia i nauki byłem szczęśliwy, że to było to już
dzisiaj. Przynajmniej na razie miałem nadzieję, że nauczyciele nie będą
musieli mnie ponownie zmuszać. I przestałbym też stresować mojego nowego
przyjaciela, jako był a ten dzień bardzo zdenerwowany, nawet bardziej
się tym wszystkim przejmował niż ja. Na początku debatowałem, ilekroć
chciałem się pojawić, ale nie chciałem mieć większych kłopotów, a Shain
prawdopodobnie byłby ze mnie niezadowolony, gdyby się dowiedział.
Siedziałem
przy jednej z tylnych ławek w klasie, czekając, aż profesor pozwoli nam
zacząć. Kołysałem się do przodu i do tyłu na plastikowym krześle, mój
wzrok błądził po klasie. Kiedy moje oczy przemknęły do małego okienka
prowadzącego na zewnątrz, odeszły równie szybko. Jak trudno było
siedzenie w jednym miejscu? To nie miało sensu. Było biurko, papier,
ołówek. Ale nie miałem czasu na zastanowienie się nad tym pytaniem,
ponieważ w końcu zaczęliśmy.
Kiedy nas odprawili, odwróciłem się
prosto w stronę drzwi. Chciałem znaleźć swojego puchatego towarzysza,
żeby upewnić go, że zjawiłem się i jak to wszystko poszło. Nie poszło
wspaniałe tak jak przeiwdywałem, ale byłem pełen pozytywu, że
przynajmniej skończy się na zdaniu oceny. Otwierając drzwi na zewnątrz,
zacząłem się rozglądać. Robiąc kilka kroków dookoła, zauważyłem puszysty
ogon za jednym z drzew. Natychmiast podskakiwałem w jego kierunku.
Kiedy zbliżyłem się do niego, na tyle aby móc zobaczyć jego twarz
zauważyłem, jak był oparty z zamkniętymi oczami, wyglądając, jakby
zasnął. Uklęknąłem obok niego, chcąc go szturchnąć po bokach, żeby go
obudzić. Ale zanim to zrobiłem, od razu przyszedł mi do głowy inny
pomysł.
Moje usta ułożyły się w psotny uśmiech, a moja ręka sięgnęła
do tylnej kieszeni, gdzie miałem długopis i kilka markerów, których
używałem podczas egzaminu. Wyciągnąłem niebieski marker, otworzyłem go i
zabrałem się do pracy. Pochylając się nad wciąż nieprzytomnym
chłopakiem, przesunąłem marker do jego twarzy i zacząłem rysować.
Starając się uważać, żeby go nie obudzić, zdołałem dokończyć
uśmiechniętą buźkę na jego policzku, zanim zaczął się ruszać. Wyglądało
na to, że nacisk markera wystarczył, by go obudzić. Szybko cofając się
na tyle, by nie wyglądać podejrzanie, zamknąłem i schowałem narzędzie
zbrodni z powrotem do kieszeni. Nieco rozczarowany, że nie mogłem zrobić
coś więcej, ale przynajmniej miałem wystarczająco dużo czasu, aby mieć
szansę na cokolwiek.
Otworzył oczy i mrugał przez kilka sekund,
wciąż na wpół zamglony od snu. Potem zauważył mnie, wciąż się
uśmiechającego się i patrzącego na niego. Zastanawiałem się, czy
powinienem mu powiedzieć, czy poczekać, aż to zauważy.
- Dzień
doberek, puchaczu. Jak była twoja drzemka, śpiąca królewno? -
wyciągnąłem do niego język, przechylając nieco głowę w prawo. Zmarszczył
trochę brew na ten komentarz.
- Czekałem na ciebie. Jak poszło? -
jego uwaga była wyraźnie bardziej skupiona na teście. Więc na razie była
pora porozmawiać o tym, zostawiając moje dzieło na później. Tym razem
zrobiłem triumfalną minę, zmieniając pozycję siedzącą na wygodniejszą.
- Nie będę kłamać, to było trudne, ale wierzę, że zdam. - słysząc to,
wyglądał na bardziej uspokojonego, z napięciem opuszczającym jego
postawę - dowiemy się, kiedy nadejdą wyniki. -
skinął głową ze świadomością.
- Tak, do tego czasu miejmy nadzieję. - wstał z pozycji siedzącej,
prostując kończyny. Podążyłem za wstawaniem, robiąc to samo. Zaczęliśmy
kierować się z powrotem do budynku, a ja w tym czasie cały czas
wpatrywałem się w jego policzek. Nie mogłem dłużej się powstrzymać, bo w
końcu chciałem zobaczyć jego reakcję i nie czkeać aż zauważyłby to
dopiero swoim pokoju.
- Hej Shain. - spojrzał na mnie czekając, aż
będę kontynuował - zrób tak- powiedziałem, zaczynając pocierać palcem
policzek. Spojrzał na mnie z powątpiewaniem, ale mimo wszystko to
zrobił. Atrament poplamił jego palec.
Widząc to i zdając sobie
sprawę, co zrobiłem, nadął policzki zirytowany. Powietrze opuściło moje
ciało niczym balon, tworząc świszczący śmiech.
- Nie mogłem się powstrzymać. - powiedziałem, moje słowa rozchodziły się między śmiechem.
Shain?
Kernow