Tablica

Nadeszła zima, jakiej nawet nasi dziadkowie nie widzieli. Zapasy powoli się kończą, państwa patrzą na siebie coraz bardziej podejrzanym wzrokiem. Uczniowie muszą siedzieć w zimnych i rzadko ogrzewanych pokojach, bo akademię robią wszystko by nie zamknąć swych wrót przez brak pieniędzy. Ludzie w miastach wspierają się jak tylko mogą, jednak nawet to nie pomaga w wyżywieniu rodziny. Wcześniej ludzie nie zwracali uwagi na dziwne zachowanie zwierząt, jednak być może był to zwiastun czegoś nowego? Może ptaki przestały migrować, a stworzenia leśne zbierać zapasów na zimę z powodu jakieś większej sprawy? Pomimo ciężkich warunków, zimy i głodu, niektórzy chcą znaleźć przyczynę całego tego chaosu i szaleństwa. Próbują dotrzeć do miejsca, w które zdaje się, idą wszystkie magiczne stworzenia zamieszkujące nasz świat. Czy jednak jest to bezpieczne?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hiromaru [S]. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hiromaru [S]. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 sierpnia 2023

Od Hiromaru CD. Eny

Dobra, stary, dasz radę. Dasz radę i wszystko będzie dobrze. Wdech-wydech, nic się nie stresuj, sam nie jesteś, to tylko ekipa ludzi, no przecież dzieciaka nie ubiją, tak? Jak się posypie, to albo zwiejesz, albo pogadasz.
Próbowałem sam siebie uspokoić, starając się jakoś opanować rozbiegane myśli, lecz średnio mi to pomagało. Wiedziałem, co mam zrobić – w końcu to był mój pomysł z tym, by przetransportować rzekę do nas – ale powiedzmy sobie szczerze: nawet gdyby moim zadaniem było zawiązanie troczków od spodni, tak samo bym się denerwował.
Pod opieką miałem jeszcze Willowa i Isagomushiego. I o ile mojego demona dobrze znałem i byłem pewien jego reakcji oraz tego, że mnie nie zawiedzie, o tyle martwiłem się nieco o Willowa. W końcu był tylko małym szczeniakiem, a my jeszcze nie trenowaliśmy go do walki. Na dobrą sprawę nie mieliśmy tego do końca w planach, skupiając się na tym, by Willow był przydatny dla ludzi w wiosce i licząc na to, że jeśli przyjdzie co do czego, to instynkt wilczka zadziała, pozwalając mu obronić swoje ludzkie stado. Teraz zaś miał być częścią potyczki – niby bierną i taką, którą raczej trzeba było bronić, niż żeby ona kogokolwiek broniła, ale nadal. Zerknąłem na Willowa, ten odpowiedział mi nieco niepewnym, wystraszonym spojrzeniem.

czwartek, 3 sierpnia 2023

Od Hiromaru CD. Neriny

Od pierwszego momentu poczułem, że coś jest nie tak.
Gdy jeszcze podróżowaliśmy do zamku, czułem, że Nerina jest lekko podenerwowana, ale w tym podenerwowaniu nie było negatywnych emocji. Wiadomo, musiała czuć się nieco niepewnie, przyprowadzając do domu kolegę z Akademii – nie wiedziała, czy mi się tam będzie podobało, czy będę się dobrze czuł, no i oczywiście pozostawało jeszcze pytanie, czy sama jej rodzina mnie polubi, czy też raczej nie. Isagomushiego to wszyscy zawsze lubili, co do tego nie miałem wątpliwości, więc z nim to był spokój. Inaczej rzecz się miała ze mną – starałem się zachowywać jak najlepiej i robić dobre wrażenie, ale powiedzmy sobie szczerze, że jakiegoś większego zaplecza jeśli chodzi o zrozumienie dworskiej etykiety, to nie miałem. Najbardziej stresowałem się tym, że wezmę nie ten widelec, co potrzeba, albo odezwę się do rodziny Neriny w jakiś nadto poufały sposób, i wyjdzie na jaw, że na dobrą sprawę jestem wieśniakiem.
Martwienie się tym nie miało większego sensu. Już przybyłem, nie miałem możliwości cofnąć czasu i zrobić sobie przyspieszonego kursu etykiety panującej na syrenim dworze. Cokolwiek miało się wydarzyć, musiałem po prostu zachowywać się najlepiej, jak potrafiłem i liczyć na swe szczęście.
Moje spojrzenie przesunęło się po rodzinie Neriny, zauważyłem tam też jednego chłopaka. Nerina nie wspominała, że ma jakiegoś brata, poza tym tamten drugi w ogóle nie był do niej podobny. Domyśliłem się, że musiał to być jej narzeczony. Cóż, w szkole ludzie mówili to, czy tamto, mimowolnie usłyszałem trochę, ale postanowiłem nie zaczynać tematu z Neriną, w końcu ona sama nic o narzeczonym nie wspominała.
I może byłem wieśniakiem, ale nie aż takim gburem, by nie ogarnąć, że coś jest z tej przyczyny nie tak. Zerknąłem na gościa, ale jak mam być szczery, to ciężko było mi cokolwiek więcej wywnioskować. Starałem się też nie oceniać ludzi, jeśli ich zbyt dobrze nie znałem, a jeśli chodziło o narzeczonego Neriny, to widzieliśmy się przecież pierwszy raz w życiu.
Dałem się posadzić tam, gdzie mnie usadzono, i w duchu cieszyłem się z tego, że miałem Nerinę blisko siebie. Zawsze jakieś oparcie, jakby dyskusja się urwała albo przeszła na jakieś tory, z którymi bym sobie nie poradził – ot, chociażby politykę, ekonomię czy sto tysięcy innych tematów, o których zwykli ludzie nie mieli zielonego pojęcia. Na szczęście jednak los się do mnie uśmiechnął, a może po prostu rodzina Neriny nie chciała sprawić, bym poczuł się niezręcznie, bo temat zszedł na jedzenie, a w tej materii zawsze miałem coś do powiedzenia.
— Bardzo mi się tu podoba, dziękuję — powiedziałem, częstując swojego demona kawałkiem krewetki. — I obaj z Isagomushim wyjdziemy stąd kuliści jak beczki. Jedzenie jest niesamowite, naprawdę. Mam nadzieję, że nie robię tu wszystkim jakiegoś problemu… — dodałem nieco ciszej.

piątek, 28 lipca 2023

Od Hiromaru CD. Eny

Tropienie złodziei sprawiało, że moje serce biło szybciej, a dłonie pociły się, choć przecież wcale nie było tak gorąco. Otaczający nas las przepełniała dziwna cisza, jakby sama przyroda wstrzymywała oddech w oczekiwaniu, gdy zbliżaliśmy się do celu. Z jednej strony wiedziałem, że musimy w końcu dopaść tych złodziei, z drugiej strony zaś bałem się momentu nieuniknionej konfrontacji. Wiedziałem bardzo dobrze, że tamci ludzie, cokolwiek przyszło im do głowy, by kraść materiały, na pewno nie oddadzą ich po dobroci, a na widok dwóch nastolatków, zapewne roześmieją im się w twarz. Nawet jeśli obaj z Eną posiadaliśmy umiejętności, które czyniły nas niebezpiecznymi w starciu, daleko nam było do uzbrojonych po zęby osiłków, których sam widok mógłby wystraszyć złodziei.
Do tego pozostawała jeszcze kwestia tego, że to Ena był w Ardem i na pewno miał już jakieś przeszkolenie do walki, ale ja… Cóż, ja nie byłem wojownikiem – nie miałem w sobie wiele odwagi i gdy robiło się gorąco, najchętniej po prostu bym uciekł. Wiedziałem dobrze, że najczęściej nie jest to możliwe, jednak tak właśnie mówił mi mój charakter. Miałem wrażenie, że mieszając się do jakiegokolwiek konfliktu, robię coś wbrew własnej naturze.
I w końcu przyszło nieubłagane – dotarliśmy do złodziei.
Podkradliśmy się ostrożnie, by zobaczyć, gdzie są w ogóle ukryte skradzione materiały, ilu przeciwników na nas czeka i czy da się może załatwić sprawę polubownie. Albo, chociaż bez konfliktu wprost. Przynajmniej ja o tym myślałem, bo gdy przeliczyłem, ile osób kręciło się po prowizorycznym, postawionym na szybko obozowisku, doszedłem do wniosku, że nasi przeciwnicy mają nad nami naprawdę dużą przewagę.
Willow węszył w powietrzu i przez moment martwiłem się, że zacznie szczekać, albo pobiegnie do złodziei – nie uczyliśmy go w końcu, by był nieufny wobec nieznajomych ludzi. Wręcz przeciwnie. Po tym, co jego rodzice zrobili z wioską, przykładaliśmy się bardziej do tego, by był ich przeciwieństwem i uznawał każdego człowieka za swoją rodzinę. Jednak wilczek po raz kolejny zaskoczył nas swoją mądrością, bo widząc ludzi chodzących po polanie, kręcących się wokół ognisk i szykujących sobie jakieś jedzenie, wcale do nich nie podbiegł, ale podobnie do nas siedział cicho w chaszczach, starając się nie dać nikomu znać, gdzie się znajduje. Pogłaskałem go po głowie, pochwaliłem i powiedziałem, by się położył. Następnie zaś zwróciłem się do Eny:
— Masz jakieś pomysły?
Chłopak westchnął, odwrócił się do mnie.
— Mam, ale to może być trudne. Musimy zarówno odzyskać materiały, jak i schwytać tych ludzi i przekazać odpowiednim władzom.
— Moglibyśmy po prostu zawiadomić strażników miejskich… — rzuciłem nieco bez przekonania.
— Złodzieje uciekną, nim straż się tutaj zjawi — zauważył trzeźwo Ena. Trudno było się z tym nie zgodzić. I pozostawało jeszcze pytanie, czy w ogóle będą chcieli przybyć. — Musimy to sami rozwiązać.
Mocniej zacisnąłem dłonie na jakiejś gałązce.
— Ena ja… ja nie do końca jestem wojownikiem… — zacząłem ostrożnie, chłopak zaś uspokoił mnie gestem.
— Nie martw się. Postaramy się to zrobić tak, żeby nie trzeba było walczyć. — Znów odwrócił się w stronę polanki i obozowiska. — W okolicy płynie rzeka, zaś większość skradzionych materiałów to drewno. Myślisz, że dałbyś radę użyć rzeki, by sprawnie przetransportować je w stronę wioski?
— Pewnie — odparłem. Przynajmniej moje umiejętności się do czegoś przydadzą.
— A jak blisko rzeki by musiały być, żebyś sięgnął po nie wodą?
Zamyśliłem się na moment, Isagomushi trącił mnie nosem w ramię.
— Wiesz co, Ena. Nie musimy transportować materiałów w stronę rzeki. — Oczy mi rozbłysły. — Ja przetransportuję rzekę do nas.

środa, 24 listopada 2021

Żaba w studni nie zna morza

井の中の蛙大海を知らず
i no naka no kawazu taikai wo shirazu

|Godność| Hiromaru
|Pseudonim| Brak
|Rasa| Zaklinacz
|Wiek| 15
|Płeć| Mężczyzna
|Pochodzenie| Me Shi
|Demon| Isagomushi to żółw, który spokojnie może zmieścić się w dłoni. Zdaje się, że nie ma żadnych specjalnych umiejętności, prócz lewitacji, która pozwala mu płynąć w powietrzu równie sprawnie, co pod wodą. Jest nieśmiały i wycofany, najczęściej przebywa na ramieniu Hiromaru, a jeśli się spłoszy, kryje się w fałdach ubrania chłopaka. Isagomushi chętnie zaprzyjaźnia się z innymi i rozpoznaje osoby, które Hiromaru polubił. Sam Hiromaru często zdrabnia imię swojego demona do krótkiego Isa.
|Znak szczególny| Gdy Isagomushi pozostaje uśpiony, na klatce piersiowej, barkach i ramionach Hiromaru pojawiają się żółwie łuski.
|Orientacja| Demiseksualna
|Rodzina| Hiromaru nie ma rodziny. Wychowywał się i dorastał w niewielkiej wiosce rybackiej wtulonej w kraniec jednego z licznych jezior, jakimi usiane jest Me Shi. Będąc dzieckiem wszystkich i nikogo, spędzał czas z kimkolwiek, kto akurat się do niego uśmiechał, spał gdziekolwiek, gdzie akurat było miejsce i robił to, co tylko przyszło mu do głowy.
|Charakter| Hiromaru jest otwarty, pogodny i szczery. Nie ma problemu z tym, by podejść do kogoś i zacząć rozmowę, nawet wtedy, gdy kompletnie tej osoby nie zna. Chłopak ma dobrą intuicję, zazwyczaj łatwo zgaduje, komu warto zaufać, a komu nie. Woli utrzymywać liczne kontakty towarzyskie, zaś prawdziwych przyjaciół może policzyć na palcach jednej ręki. Nie przepada za spędzaniem czasu w pojedynkę - szybko się nudzi, nie potrafi sobie znaleźć miejsca. Jest raczej mało ambitny. Jeżeli dana rzecz wymaga więcej pracy, zazwyczaj stwierdza, że to nie jest tego warte i skupia się na robieniu czegoś innego. Nie ma problemu z tym, by przyznać się do popełnienia błędu lub do tego, że zwyczajnie czegoś nie umie, nie wie i potrzebuje pomocy. Dla niego to żaden wstyd - mówi wtedy, że ma ledwie naście lat, świata poza wioską nie widział, więc nic dziwnego, że to czy tamto go przerasta. Na pytanie o to, co chciałby robić w życiu odpowiada - być szczęśliwy.
|Umiejętności|
  • Świetnie pływa - wychował się w wiosce rybackiej, nie było więc dnia, by choć trochę nie musiał pływać.
  • Co również naturalne - potrafi łowić ryby, naprawiać sieci, pływać łodzią, etc.
  • Zawsze musiał albo sam zająć się sobą, albo liczyć na pomoc innych, toteż potrafi przetrwać w dziczy i zatroszczyć się o jedzenie. Dobrze gotuje, są to jednak w większości proste, choć smaczne i sycące potrawy.
  • Hiromaru ładnie i chętnie śpiewa. Nie trzeba długo go namawiać, by usłyszeć jakąś piosenkę.
  • Manipulacja wodą - Hiromaru jest w stanie zapanować nad niewielką objętością wody, która akurat znajduje się w pobliżu. Trzeba jednak przyznać, że przez całe życie chłopak używał tej umiejętności do zabawy - w walce ograniczyłby się pewnie do bryźnięcia przeciwnikowi wodą w twarz i ucieczki.
  • Walka - Hiromaru potrafi obronić się swoim krótkim wakizashi, najchętniej jednak unika walki i jeśli może, to po prostu próbuje się wyłgać albo uciec.
|Inne| Hiromaru wie, że ze swoim wesołym i beztroskim podejściem daleko nie pociągnie. Świat nie jest pełen ludzi, którzy chętnie zaproszą go do swego domu i podzielą się pieczoną rybą. To często się działo, gdy był mniejszym dzieckiem, jednak w miarę, jak dorastał, coraz częściej widział tylko zamknięte drzwi. Musi zacząć sobie radzić, być twardszy i bardziej zaradny. Opanować też swój dar na tyle, by był czymś więcej, niż tylko śmieszną zabawką, zaś Isagomushi - musi dorosnąć razem z nim.
|Sterująca| ChaosHead#5945

Szablon
Pandzika
Kernow