Tablica
poniedziałek, 3 stycznia 2022
Od Zero CD. Rin
niedziela, 26 grudnia 2021
Od Rin CD. Zero
Całkowicie inaczej się zachowywał. Kiedyś był miły i sympatyczny, może czasem lubił się ze mną droczyć i mnie denerwować. Ale jego arogancki uśmieszek wcale do niego nie pasował. Wiedziałam, że nie powinnam tyle o nim myśleć, jednak mój mózg samoistnie przetwarzał co to zobaczyłam. W końcu nie widziałam go tyle lat. Nic dziwnego, że praktycznie go nie poznawałam. Wracając do swojego pojazdu myślałam tylko o nim i o tym jak bardzo moje serce ściskało się na myśl o jego osobie.
~*~
– Jeśli nie przywołasz swojego demona, nie będę wiedziała jak ci pomóc – dyrektorka Sarlok stała przede mną z delikatnym uśmiechem na ustach. Wiedziałam, że chciała dodać mi otuchy, ale mój puls był tak szybki, że słyszałam jego pulsowanie w uszach. Miałam wrażenie, że cała moja głowa pulsuje tak, jakby miała zaraz wybuchnąć.
– Nie wiem czy chcę to robić. Prawie od początku gdy się poznaliśmy, ani razu go nie wypuściłam, bo nie czułam takiej potrzeby – poruszyłam niespokojnie ogonem. – Nie chce na niego patrzeć, a co dopiero z nim współpracować.
– Wiem, że to trudne. Nie często zdarza się, że zaklinacz znajduje swojego demona po wielu latach od urodzenia. Jednak nic na to nie poradzisz. Będziesz dzielić z nim myśli, moce, życie i doświadczenia życiowe. Jest jak twoja druga połowa duszy.
Dyrektorka podeszła do regału i zdjęła praktycznie z samej góry grubą książkę, na której znajdowała się cienka warstwa kurzu. Nie widziałam jej tytułu, nie znajdował się on ani na grzbiecie ani na okładce.
– W tej książce są opisane wszystkie jak do tej pory udokumentowanie momenty, gdy demon pojawiał się w życiu zaklinaczy dopiero po jakimś czasie. Jest tu opisane krok po kroku, osoba po osobie jak zacieśniali z nim więzi, jak z nimi pracowali i co robili by stać się jednością z czymś z czym nigdy nie mieli do czynienia.
– Ale ja miałam do czynienia z demonami. Mój ojciec je miał. Tak jak każdy w naszym rodzie. Tylko u mnie poszło coś nie tak…
– Wiem, ale to nie to samo. Z nimi nie mogłaś nawiązać bliższej więzi bo nie należały do ciebie. – podała mi książkę. – Myślę, że to ci pomoże by jakoś zacząć pracę ze swoim. Przez pierwszy tydzień chcę byś tylko przestudiowała tą książkę. Potem przyjdź do mnie i zobaczymy co dalej.
Pokiwałam ze zrozumieniem głową i wyszłam z gabinetu wpatrzona w książkę. Nie wiedziałam co ze sobą począć. Dowiedziałam się od razu po przybyciu gdzie znajduje się mój pokój jednak nie chciałam na razie do niego iść. Ściany tej ciężkiej budowli mnie dusiły i czułam, że muszę wyjść na zewnątrz. Choć robiło się już ciemnawo, ruszyłam do wyjścia by po raz drugi przespacerować się po mieście. Wszędzie było tak spokojnie i przyjemnie. Ludzie bawili się i pili bez okazji, jednak ciesząc się z życia jakby nie mieli na głowie żadnych zmartwień. Chciałam do nich dołączyć i porozmawiać, jednak nagle poczułam dość mocne pociągnięcie za ogon.
– Patrzcie, ogon ma – pijany, ledwo stojący na nogach mężczyzna z dwoma swoimi kolegami wpatrywali się we mnie z dziwnymi uśmiechami. Warknęłam pod nosem i wyrwałam swój ogon z jego rąk. Nagle wokół zapanowała cisza a wszystkie oczy zostały skierowane na nas. – Nie powinnaś spacerować tutaj tak swobodnie. Niezły masz tupet demoniczny bękarcie.
Podniosłam brew, nie dowierzając w to co słyszę. Nie wiedziałam, że nawet w Kernow gdzie znajdowały się magiczne akademie znajdą się osoby, które się nią brzydzą. Przetarłam twarz dłońmi, czując, że tracę powoli cierpliwość co do tego miejsca. Jednak zamiast zacząć krzyczeć, uśmiechnęłam się w ich stronę i już wiedziałam co powinnam zrobić. Chociaż moje ciało i serce protestowała. Powinnaś spędzać z nim wspólny czas. To właśnie powiedziała mi dyrektorka. Minoru pojawił się obok mnie, rycząc na cały plac. Mężczyźni się odsunęli, a ja stanęłam obok swojego demona. Miałam ochotę od razu go schować, jednak czułam się przy nim…bezpieczna. To uderzyło we mnie z taką mocą, że zaparło mi dech w piersi.
– Nie powinno się zaczepiać kobiet.
Znałam skądś ten głos…
<Zero?>
niedziela, 14 listopada 2021
Od Zero cd Rin [+18]
- Gdzie się podział twój brat? - spytałem.
- Zaraz powinien wrócić. Napijesz się herbaty? - spytała. Nie należała do tych strachliwych, ale miała już dosyć swojego brata, który nawet jej podkradał pieniądze, które ciężko zarabiała.
- Z wielką chęcią. - rzekłem. - Jak radzisz sobie z tym wszystkim? - zadałem kolejne pytanie, przyglądałem się tego mieszkaniu. Wyglądało dużo lepiej niż dwa może trzy miesiące temu.
- Po śmierci rodziców było kiepsko, ale po twojej pomocy, udało mi się znaleźć pracę. Za to mój brat nic, a nic się nie zmienił. Może nauczka od ciebie zwróci mu rozum. - wyjaśniła i podała mi kubek z gorącym napojem. Usiadła na kanapie. Ja siedziałem sobie na fotelu, przed drzwiami byli dwoje ochroniarzy, do tego w środku dwóch i jeden śledził małolata. Dał cynk, że wraca.
- Powinnaś iść się rozerwać i na razie nie wracać. - powiedziałem. Skinęła głową, dopiła swój napój, po czym wstała, odłożyła kubek do umywalki, wzięła torbę, bluzę oraz włożyła buty, po czym wyszła. Nie czekałem jakoś długo, gdyż pojawił się chłopak. Na początku próbował uciec, ale skończyło się to lekkim pobiciem. Oddał połowę, gdyż tyle udało mu się zebrać. Mimo kilku przegranych nie stracił wszystkiego.
- Gdzie moja siostra? - spytał.
- Wyszła, by oszczędzić jej widoku karanego brata. - powiedziałem i oblizałem wargi. Zacząłem rozpinać spodnie, by wiedział, co go czeka.
- C-Co t-ty r-robisz? - spytał. Jąkał się, gdyż wiedziałem, że jego dziewczyna też się zjawi. Nawet jeśli wcześniej go już pieprzyłem, to też udaje niewiniątko.
- Zaczynasz pracować dla mnie, by odpłacić dług i odsetki. Teraz bierz się do roboty. - warknąłem, jeszcze spokojnie. Złapałem jego włosy, gdy pojawił się mój sprzęt w całej okazałości. Nie chciał nawet położyć na nim dłoni, ale gdy już wepchnąłem mu go do gardła, zaczął działać językiem i poruszał głową. Chwilę później pojawiła się jego śliczna dziewczyna. Jeden z ochrony ją trzymał, by patrzyła, co ją czeka.
- Puść go! - krzyknęła. Gdy młody to usłyszał, próbował się wyrwać, ale szarpnąłem porządnie za jego włosy, wchodząc głębiej. Biedak zaczął się dławić i dusić, to jednak mi nie przeszkadzało, by dojść i spuścić się w jego gardle i na nim. Spojrzałem na biedną dziewczynkę.
- Skoro tak wyskakujesz, by mu pomóc. Rozbieraj się i podejdź. - powiedziałem, wygodnie się rozsiadłem na kanapie i przyglądałem się krztuszącemu się chłopakowi i dziewczynie, która powoli zaczynała płakać. Zeszło się trochę, zanim zaczęła się rozbierać. Ruchem dłoni, jeden z ochroniarzy, zerwał z niej ubrania i mi ją przyprowadził.
- Zostaw ją. - starał się brzmieć ostro, ale mu nie wyszło.
- Twoja kolej jeszcze nie nadeszła. Młoda bierz się do roboty. - zwróciłem się do klęczącej nagiej dziewczyny. Gdy mi obciągała, jej robota była żałosna. Wówczas, jeden z ochroniarzy podał mi akta, a tam była owa dziewczyna. Jej rodzina także była zadłużona, do tego to ona pożyczała ode mnie. Dwie pieczenie na jednym ogniu. Zaśmiałem się i odepchnąłem żałosną nagą dziewczynę. Wywróciłem oczami, na ten znak zjawili się dwaj ochroniarze, których wcześniej nikt nie zauważył i zabrał dziewczynę. Mogli się z nią zabawić albo zrobić co chcą. Teraz pracuje dla mnie.
Widziałem kątem oka, jak chłopak powoli się napalał, było to słodkie i tak rozkoszne, że od czegoś takiego ma chęć na więcej. Zjawił się nagi i zaczął sam z siebie lizać mojego członka, by następnie dokończyć sprawę.
Kolejny na liście był uciekinier. Sama nazwa wskazuje, co zrobił na mój widok. Został jednak złapany. Nie miał ani grosza, gdyż ktoś inny także go ścigał. Miałem dosyć dlatego też ściągnąłem kilku kolesi, którzy dobrze płacą. Jeden po drugim się zabawiali z uciekinierem, do tego doszły jeszcze dwie osoby, starszy chłopak i w podobnym wieku dziewczyna. Wrzuciłem ich do tamtego gostka. Kasa napływała i spłacała ich, ale to wciąż tyle, co nic. Zostawiłem to księgowej, by tego pilnowała z dwoma osiłkami. Ja musiałem oblecieć jeszcze trzech gości.
Pierwsze pocałunki, nie wiedział, jak co z czym idzie. Jednakże, gdy już pokazałem, poszło całkiem nieźle. Ściągnąłem swoje i jego szmaty, po czym skoczyliśmy do jego pokoju się powoli ze sobą bawić. Oczywiście delikatne ruchy, by mógł się przyzwyczaić do mojego dotyku, potem schodziłem niżej i niżej. Oblizałem wargi i sam zacząłem mu obciągać, powoli wsuwając palca do jego tyłeczka. Ciasny i do tego wszystkiego zbyt szybko doszedł, przez co się speszył malec. Z nim można było, by się nieco dłużej bawić. Dlatego tez na tym skończyliśmy, choć gdy miałem już się ubrań, on chciał się odwdzięczyć. Więc wyręczył moją dłoń i sam się zajął.
Po tym ubraliśmy się, ogarnąłem się, gdy się pakował i zabierał swoje rzeczy. Gdy wyszliśmy, udaliśmy się do ostatniej osoby, by odebrać to, co wisiał.
Zabrałem walizki, po czym zacząłem wracać. Oddałem je ochronie, gdyż musiałem jeszcze gdzieś skoczyć przed powrotem,
- Nic, a nic się nie zmieniłaś. No może trochę. - powiedziałem. - Pewnie jeszcze się spotkamy. W takim razie do zobaczenia Rin. - dodałem i poczochrałem dziewczynę po głowie. Ta straciła moją dłoń i warknęła. Wzruszyłem ramionami i ruszyłem dalej, by zrobić to, co musiałem.
poniedziałek, 11 października 2021
Od Rin do Zera
Kernow