Tablica

Nadeszła zima, jakiej nawet nasi dziadkowie nie widzieli. Zapasy powoli się kończą, państwa patrzą na siebie coraz bardziej podejrzanym wzrokiem. Uczniowie muszą siedzieć w zimnych i rzadko ogrzewanych pokojach, bo akademię robią wszystko by nie zamknąć swych wrót przez brak pieniędzy. Ludzie w miastach wspierają się jak tylko mogą, jednak nawet to nie pomaga w wyżywieniu rodziny. Wcześniej ludzie nie zwracali uwagi na dziwne zachowanie zwierząt, jednak być może był to zwiastun czegoś nowego? Może ptaki przestały migrować, a stworzenia leśne zbierać zapasów na zimę z powodu jakieś większej sprawy? Pomimo ciężkich warunków, zimy i głodu, niektórzy chcą znaleźć przyczynę całego tego chaosu i szaleństwa. Próbują dotrzeć do miejsca, w które zdaje się, idą wszystkie magiczne stworzenia zamieszkujące nasz świat. Czy jednak jest to bezpieczne?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hiromaru x Nerina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hiromaru x Nerina. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 sierpnia 2023

Od Hiromaru CD. Neriny

Od pierwszego momentu poczułem, że coś jest nie tak.
Gdy jeszcze podróżowaliśmy do zamku, czułem, że Nerina jest lekko podenerwowana, ale w tym podenerwowaniu nie było negatywnych emocji. Wiadomo, musiała czuć się nieco niepewnie, przyprowadzając do domu kolegę z Akademii – nie wiedziała, czy mi się tam będzie podobało, czy będę się dobrze czuł, no i oczywiście pozostawało jeszcze pytanie, czy sama jej rodzina mnie polubi, czy też raczej nie. Isagomushiego to wszyscy zawsze lubili, co do tego nie miałem wątpliwości, więc z nim to był spokój. Inaczej rzecz się miała ze mną – starałem się zachowywać jak najlepiej i robić dobre wrażenie, ale powiedzmy sobie szczerze, że jakiegoś większego zaplecza jeśli chodzi o zrozumienie dworskiej etykiety, to nie miałem. Najbardziej stresowałem się tym, że wezmę nie ten widelec, co potrzeba, albo odezwę się do rodziny Neriny w jakiś nadto poufały sposób, i wyjdzie na jaw, że na dobrą sprawę jestem wieśniakiem.
Martwienie się tym nie miało większego sensu. Już przybyłem, nie miałem możliwości cofnąć czasu i zrobić sobie przyspieszonego kursu etykiety panującej na syrenim dworze. Cokolwiek miało się wydarzyć, musiałem po prostu zachowywać się najlepiej, jak potrafiłem i liczyć na swe szczęście.
Moje spojrzenie przesunęło się po rodzinie Neriny, zauważyłem tam też jednego chłopaka. Nerina nie wspominała, że ma jakiegoś brata, poza tym tamten drugi w ogóle nie był do niej podobny. Domyśliłem się, że musiał to być jej narzeczony. Cóż, w szkole ludzie mówili to, czy tamto, mimowolnie usłyszałem trochę, ale postanowiłem nie zaczynać tematu z Neriną, w końcu ona sama nic o narzeczonym nie wspominała.
I może byłem wieśniakiem, ale nie aż takim gburem, by nie ogarnąć, że coś jest z tej przyczyny nie tak. Zerknąłem na gościa, ale jak mam być szczery, to ciężko było mi cokolwiek więcej wywnioskować. Starałem się też nie oceniać ludzi, jeśli ich zbyt dobrze nie znałem, a jeśli chodziło o narzeczonego Neriny, to widzieliśmy się przecież pierwszy raz w życiu.
Dałem się posadzić tam, gdzie mnie usadzono, i w duchu cieszyłem się z tego, że miałem Nerinę blisko siebie. Zawsze jakieś oparcie, jakby dyskusja się urwała albo przeszła na jakieś tory, z którymi bym sobie nie poradził – ot, chociażby politykę, ekonomię czy sto tysięcy innych tematów, o których zwykli ludzie nie mieli zielonego pojęcia. Na szczęście jednak los się do mnie uśmiechnął, a może po prostu rodzina Neriny nie chciała sprawić, bym poczuł się niezręcznie, bo temat zszedł na jedzenie, a w tej materii zawsze miałem coś do powiedzenia.
— Bardzo mi się tu podoba, dziękuję — powiedziałem, częstując swojego demona kawałkiem krewetki. — I obaj z Isagomushim wyjdziemy stąd kuliści jak beczki. Jedzenie jest niesamowite, naprawdę. Mam nadzieję, że nie robię tu wszystkim jakiegoś problemu… — dodałem nieco ciszej.

poniedziałek, 31 lipca 2023

Od Neriny CD. Hiromaru

W jadalni czekała już na nas moje mama, ojczym oraz... mój narzeczony. Uśmiech, który miałam na początku od razu znikł, gdy go tylko zobaczyłam. Nie rozumiałam, co on tutaj w ogóle robił. Nie życzyłam sobie, aby przebywał w moim towarzystwie. To był jakiś absurd, że miałam wyjść za mąż za osobę, której kompletnie nie znałam i do której nie miałam żadnych uczuć. Chciałam być z kimś, kogo naprawdę byłabym w stanie pokochać i spędzić z tą osobą resztę życia. Jednak wątpiłam w to, aby mój pierwszy pocałunek był z osobą, z którą związałabym się aż do śmierci. To byłoby za bardzo romantyczne. Nikt nie mówi, że niemożliwe, ale nawet moi rodzice pokazali mi, że miłość nie jest taka prosta. Z miłością miałam różne podejście. Na początku sądziłam, że uczucia nie są stałe i znikają po pewnym czasie lub przez niektóre trudności, ale to było dawno temu. Wiedziałam, że tamtej mnie nie przeszkadzałyby zaręczyny. Jednak potem zaczęłam w to wierzyć, że gdzieś tam jest może odpowiednia osoba, która pokażę, że się mylę. 
Podpłynęłam do kamienia, który robił za krzesło, obok Drake'a, który uśmiechnął, gdy tylko usiadłam. Starałam się na niego nie zwracać uwagi i spojrzałam tylko na to, jak moje siostry kłócą się o to, gdzie Hiromaru powinien usiąść. 
 — Dziewczynki, sądzę, że nasz gość powinien usiąść przy Nerinie — wcięła się moja mama, na co siostry spojrzały na nią oburzone, kłócąc się jeszcze bardziej. — W końcu to jej przyjaciel i czułby się na pewno najbardziej komfortowo przy niej.
Kilka moich sióstr wykłócało się jeszcze bardziej, a reszta tylko pokiwała głową, dając spokój mojemu przyjacielowi. 
Usiadłam powoli na kamieniu i uśmiechnęłam się do Hiromaru, nie zwracając uwagi na innych i klepiąc miejsce obok mnie. Chłopak podpłynął i usiadł obok. Po chwili reszta rodziny też zajęła swoje miejsca, a obok Hiro usiadła Attina, która wydawała się najmniej zainteresowana nim. 
Gdy wszyscy zajęli swoje miejsca, przybyły syreny, które przyniosły nam jedzenie. Na talerzach były ryby, krewetki, ośmiornice, kalmary oraz algi i wodorosty w postaci różnych sałatek. Jeśli ktoś zapytałby mnie kiedykolwiek, jakie jedzenie wolę - morskie czy te na lądzie, odpowiedziałabym bez wahania, że lądowe, ponieważ to, jak potrafili doprawić jedzenie było niesamowite. Syrenie jedzenie niestety było bez przypraw. 
Zerknęłam na Hiromaru, uśmiechając się lekko do niego i nachyliłam się, aby szepnąć, gdy siostry zaczęły głośno gadać i nakładać jedzenie.
— Mam nadzieję, że podoba ci się tutaj póki co — powiedziałam. — No i powiedz, czy morskie jedzenie jest smaczne, gdy tylko spróbujesz.

<Hiromaru?>

niedziela, 10 lipca 2022

Od Hiromaru cd. Neriny

Nerina z wprawą holowała mnie przez morskie głębiny, Isa żwawo płynął u mojego boku, ja zaś skupiłem się w głównej mierze na podziwianiu widoków. W swych rodzinnych stronach rzadko wypływałem aż tak daleko od brzegu, więc większość z tego, co dało się zobaczyć jedynie w głębszych partiach morza czy oceanu, zwyczajnie mi umykało. Teraz zaś miałem okazję nadrobić swoje braki.
Oceaniczne dno powitało mnie feerią kolorów i życia - barwne koralowce przemykały mi pod stopami, drobne rybki płynęły ławicami, niczym nierzeczywiste chmury. W oddali grupa delfinów frunęła wśród fal, kierując się w górę i w górę, ku powierzchni. Kilka z nich wyskoczyło ponad spienioną taflę, na moment niknąc w perspektywie. A potem Nerina lekko skręciła, korygując kurs i zostawiliśmy delfiny gdzieś za plecami.
I w końcu ukazał się sam zamek.

wtorek, 5 lipca 2022

Od Neriny CD. Hiromaru

Niestety, trochę się spóźniłam na umówione spotkanie, ponieważ nie mogłam się zdecydować, jaką biżuterię wybrać. Każda była piękna. Wiedziałam, że na pewno moje siostry będą mi zazdrościć, jeśli przystroję się dużą ilością biżuterii. Jednakże, jeśli bym przesadziła, na pewno utrudniłaby mi chociaż trochę pływanie, a ta mniej wytrwała nie wytrzymałaby tyle w słonej wodzie. 
Wybrałam więc po prostu perłowy naszyjnik i bransoletkę, która była w zestawie. Miałam szczęście, że nie musiałam się przejmować ubiorem, ponieważ pewnie znowu spędziłabym na tym kilkadziesiąt minut, o ile nie kilka godzin. 
Gdy przyszłam na miejsce, Hiromaru wraz Isagomushim czekali na mnie. Było prawie południe. Idealna pora na obiad u mojej rodziny. Miałam szczerze nadzieję, że Hiro bardzo mało jadł, aby najeść się u mojej rodziny. Umówiliśmy się na wybrzeżu, tak, abym mogła sobie gdzieś zostawić ciuch w okolicy, które były mi zbędne. Nie to, co chłopakowi. 

sobota, 21 maja 2022

Od Hiromaru cd. Neriny

— Jasne, że mi pasuje — odpowiedziałem, przywołując na twarz uśmiech.
Morze pod nabrzeżem szumiało cicho, spokojnie. Fale rozbijały się z pluskiem o butwiejące, drewniane przypory. Wiatr pachniał solą i błękitem nieba, a włosy Neriny łaskotały mnie w ramię.
Byłem wiejskim, niezbyt dobrze wychowanym i wyedukowanym chłopcem, ale skoro Nerina postanowiła zaprosić mnie na swój królewski dwór, to może jednak była dla mnie jakaś nadzieja. Na pewno też pomagało mi to, w jaki sposób dziewczyna mnie traktowała. To prawda, że na początku czułem się nieco skrępowany tym, jak bardzo różniły się nasze statusy społeczne – księżniczka i wieśniak, normalnie postaci jak z jakiejś bajki. Jednak Nerina miała w sobie jakiś taki urok, który sprawiał, że nawet, jeśli początkowo się krępowałem, to jakoś to tak wszystko wzięło i w końcu puściło. Może to była też kwestia tego, że jednak trochę razem przeszliśmy wtedy, w tamtej jaskini? A może i kwestia tego, że Nerina się nie krępowała w mojej obecności bardziej, niż to było konieczne. Nie miała problemów z tym, żeby mnie po prostu wziąć i przytulić, a coś tak zgadywałem, że większość księżniczek pewnie miałaby pewne opory. Ja akurat nie miałem żadnych obiekcji jeśli chodzi o bycie dotykanym, podobnie jak Isa, który właśnie postanowił wylądować Nerinie na kolanach. Dziewczyna roześmiała się, pogłaskała jego łebek i twardą skorupę mówiąc, że jest uroczy. Isa był uroczy, dobrze o tym wiedział, ale lubił też, żeby mu o tym powiedzieć.

sobota, 2 kwietnia 2022

Od Neriny CD. Hiromaru

Przyglądałam się Hiromaru, zainteresowana tym, o co mogło mu chodzić. Nie rozumiałam na początku, o co mu chodziło ze zwyczajnymi osobami. Nie wiem, czy chodziło mu o ludzi, co by było głupie, czy po prostu o osoby z nogami, co w morskim świecie nie było zwyczajne, a wręcz przeciwnie. 
— Zwyczajne? — zapytałam. — Rozumiesz przez to ludzi czy po prostu osoby z nogami? Dla syren to raczej nie jest zwyczajne. 
— Przepraszam! — pisnął. 
— Przestań przepraszać, to ja cię nie zrozumiałam — powiedziałam. — Ludzie nas zazwyczaj nie odwiedzają, chyba, że umieją oddychać pod wodą. No i czasem wypływamy bardziej na powierzchnię do piratów, z którymi raczej jesteśmy w dobrych stosunkach, a przynajmniej z moim ojcem.
— Twój ojciec i matka często się widują?

piątek, 1 kwietnia 2022

Od Hiromaru CD. Neriny

— Powiem ci, nie spodziewałem się tego po tobie.
Na moment straciłem zainteresowanie moim nadgryzionym pączkiem i popatrzyłem na Bastiana.
Chłopak właśnie odchylił głowę i wrzucił sobie całą babeczkę do ust - ta zniknęła bezpowrotnie w smoczym żołądku, zaś Bastian od razu sięgnął do torby po kolejną. Uskubałem kawałek ciasta, podsunąłem Isagomushiemu, ale pączki nie należały do jego ulubionych dań i Isa tylko pokręcił łebkiem, przysiadł mi na ramieniu.
— Co masz na myśli?
Bastian sięgnął do torby po jeszcze jedno ciastko, pożarł je w okamgnieniu, oblizał palce i wrócił wzrokiem do rozciągającego się przed nami oceanu.
Było popołudnie, po zajęciach - obaj potrzebowaliśmy nieco się przewietrzyć, zaś los postanowił skrzyżować nasze ścieżki. Wpadłem na Bastiana pod cukiernią, zdecydowaliśmy się zrobić tam nieco większe zakupy, a potem radośnie podyndać nogami na wybrzeżu i pogadać o życiu i dziewczynach - jak prawdziwi mężczyźni.
— Wiesz, ledwo spotkałeś dziewczynę, i już idziesz poznać jej rodzinę. Nie za szybko?

sobota, 26 marca 2022

Od Neriny CD. Hiromaru

Zakłopotanie i niepewność Hiromaru była słodka, ale również zabawna. Wiedziałam, że nie powinnam się z niego ani trochę wyśmiewać, bo to sprawiało, że chłopak był coraz bardziej onieśmielony. Byłam pewna, że inaczej by zareagował na całą sytuację, gdybym nie pochodziła z rodziny królewskiej, a była jakąś zwykłą pół Elfką, pół syrenką. Trochę pożałowałam, że powiedziałam mu o swoim pochodzeniu. Mogłam skłamać, chociaż na dłuższą metę to by nie wypaliło. Nie mogłam też tego ukrywać, ponieważ i tak by się jakoś dowiedział. W końcu byłam w Akademii Corvine, gdzie osoby pochodziły z królewskich lub wysoko urodzonych rodów. Zresztą, czasem lubiłam podkreślać moje pochodzenie, ponieważ dzięki temu mogłam być w centrum uwagi, a musiałam szczerze przyznać, że zdarzały się dni, gdy to uwielbiałam. 
— Możemy poćwiczyć przed spotkaniem twoją etykietkę, jeśli tego chcesz — wypaliłam, aby przerwać ciszę. — I tak to spotkanie musimy najpierw porządnie zaplanować, ustalić czas i miejsce. Na razie to czysta sugestia.
— Jeśli to dla ciebie coś ważnego, to możemy — powiedział.

niedziela, 20 marca 2022

Od Hiromaru CD. Neriny

Te jaskinie śniły mi się potem po nocy.
Brzmiało to dość makabrycznie, ale na szczęście moje sny wcale nie były straszne. Może nieco stresujące, ale nie nazwałbym ich koszmarami. W swojej pamięci znów próbowałem wraz z Isagomushim odnaleźć drogę wśród niekończącego się labiryntu kamiennych ścian, woda podpływała mi po same pachy, gdzieś w dali słychać było jakieś podejrzane echo. Labirynt nie miał końca, co jakiś czas pojawiała się Nerina - czasem w swojej syreniej formie, czasem w ludzkiej. Nie miało to wielkiego sensu, ale w snach niewiele rzeczy w ogóle miało sens. Potem nagle okazało się, że wcale nie ratujemy żadnych naukowców, tylko tego wilczka, którego znalazłem razem z Eną, a potem wilczek przemienił się w latający dywan, sen stracił resztki spójności i fabuła poszła w drzazgi. Nie pamiętałem, co działo się potem. Gdy się obudziłem, miałem tylko jakieś niejasne poczucie wyrwania się z ciemności i chłodu jaskiń - uczucie, które powitałem z ulgą.

sobota, 12 marca 2022

Od Neriny CD. Hiromaru

Po podziękowaniach postanowiliśmy udać się do naszych akademii. Hiromaru odprowadził mnie aż do pokoju.
— Dziękuję za wszystko Hiromaru — powiedziałam. — Naprawdę jesteś bohaterem. Uratowałeś mnie i tych naukowców. W sumie może nie ocaliłeś mi życia, ale wróciłeś po mnie, a to już dla mnie wiele — dodałam.
Chłopak się zarumienił i spuścił głowę. Przytuliłam go delikatnie. 
— Mam nadzieję, że do zobaczenia — powiedziałam i weszłam do pokoju, zamykając za sobą drzwi.
Pierwszą czynnością, którą zrobiłam było rzucenie się na łóżku. Czułam się zmęczona mimo tego, że brałam krótką drzemkę. 
Miałam nadzieję, że gdy się obudzę i przemienię w syrenę, moje odrętwienie zniknie. W końcu kim by była syrena bez sprawnego ogona?

***

Po kilku dniach paraliż w ogonie minął. Zauważyłam to, biorąc kąpiel. Mogłam więc odwiedzić swoją rodzinę w wolnym czasie. Oczywiście, nie oszczędziłam im opowieści o uratowaniu naukowców i o Hiromaru. Moje siostry były nim zachwycone. Większość z nich chciała go poznać. Zaproponowały mi, abym go zaprosiła do nas. Wiedziałam, że chłopak potrafi wytrzymać pod wodą, ale nie miałam pojęcia, co było z rozmowami, czy to mieściło się w jego możliwościach, czy już nie.
Postanowiłam, że się go zapytam. Najwyżej urządzimy spotkanie na lądzie lub przy nim. 
Miałam okazję się zapytać Hiromaru, ponieważ pewnego dnia mnie odwiedził. Wyglądał na zatroskanego. Rozczuliło mnie to, więc przytuliłam go na przywitanie.
— Cześć Nerina, jak się czujesz? — zapytał. — Jak z ogonem?
— Lepiej — odpowiedziałam. — Odzyskałam czucia w ogonie, więc jest dobrze.
— Cieszę się niezmiernie.
— Słuchaj Hiromaro — zaczęłam — Co byś powiedział na udanie się ze mną do mojej rodziny? Chcą cię poznać. Szczególnie moje przyrodnie siostry. 
— Czułbym się zaszczycony.
— Tylko jak widzisz jestem syreną, więc to spotkanie będzie raczej pod wodą. Wiem, że umiesz oddychać pod wodą, ale czy możesz coś wtedy powiedzieć?
— Nie mam pojęcia. — Zamyślił się. — Ale możemy się przekonać.
— Jeszcze jest druga sprawa... Nie opowiadałam ci dokładniej o moim pochodzeniu, więc... — Wzięłam głęboki oddech. — Widzisz, moja mama jest żoną króla, ale ja nie jestem jego córką. On jest moim ojczymem. Moja mama jest królową, a ja księżniczką, jednak bez żadnych większych korzyści, bo nie jestem w kolejce do tronu. Moje siostry za to są.

<Hiromaru?>

czwartek, 3 marca 2022

Od Hiromaru cd. Neriny

Powiem tak - może i byłem mężczyzną (młodym, ale nadal), więc powinienem generalnie… ogarniać, ratować ludzi i radzić sobie z rzeczami. Jednakże trzeba było jeszcze brać poprawkę na to, że - co tu dużo mówić - byłem raczej pierdołą i to mnie trzeba było ogarniać i ratować, a z rzeczami raczej sobie nie radziłem. Dlatego może sam fakt tego, że udało się wyciągnąć naukowców z zalanej pieczary, zaś podziękowania dostałem i ja, i Isagomushi (te od Neriny), a potem ja i Nerina (tym razem od samych zainteresowanych) był co najmniej… egzotyczny. Ale nie powiem, bardzo miły - mógłbym zacząć się przyzwyczajać. Isa już się chyba przyzwyczaił - po całej akcji demon czuł się trochę oklapnięty, ale widać buziak od Neriny wrócił mu wszystkie siły.
I gdy wydawało mi się, że całość jest już zakończona, wtedy padły te słowa:
— Dziękujemy wam, nasi bohaterowie. Co możemy w zamian dla was zrobić?
Mnie - zatkało. Nerina okazała się nieco przytomniejsza.
— Naprawdę, nie potrzeba nam niczego. Sama wdzięczność wystarczy. Cieszymy się, że są panowie cali — odpowiedziała uprzejmie, jednak naukowcy okazali się równie uparci w swych postanowieniach, co w swoich próbach ochrony próbek i sprzętu.
— Uratowanie życia to zbyt poważna rzecz, by samo podziękowanie starczyło. Poza tym - jest jeszcze kwestia sprzętu i naszej pracy. Gdyby nie wy, wszystko to by przepadło — wyjaśnił jeden z mężczyzn. — Już trudno powiedzieć, co byłoby gorsze.
Dobór priorytetów już mnie nawet nie zdziwił, skoro naukowiec właśnie powiedział, że nie wie, czy gorsza byłaby utrata życia czy próbek z porostami.
Popatrzeliśmy na siebie z Neriną, ale nic nie przychodziło nam do głowy. Nie wiedzieliśmy, czego sobie życzyć, zaś jakieś banalne poproszenie o wynagrodzenie pieniężne zwyczajnie nie wydawało się nam stosowne. To byłoby tak, jakbyśmy wyznaczali cenę tego, ile jest warte życie danej osoby. Próbowaliśmy jeszcze przez chwilę walczyć z uporem mężczyzn, ale oczywiście na próżno.
— Już wiem — powiedział jeden z nich, otwierając swoją torbę. Rzeczy w niej już wyschły, naukowiec przegrzebał wrzucone tam bibeloty. — Jest pewna rzecz…
Uniosłem brew, znów wymieniliśmy z Neriną porozumiewawcze spojrzenia, czekając na to, co mężczyzna wymyśli.
Tymczasem zaś naukowiec dobył czegoś, czego się kompletnie nie spodziewaliśmy. Były to dwie muszelki na krótkich rzemykach. Mężczyźni wyciągnęli je w naszą stronę.
— Proszę - to zaklęte muszle. Na pewno przydadzą się wam w przyszłości — powiedzieli zgodnie, ja zaś nie miałem nawet czasu by dopytać, jak dokładnie te muszle są zaklęte i co takiego robią.
Z wdzięcznością przyjęliśmy z Neriną podarunki, a naukowcy zaczęli się zastanawiać, jak wynagrodzić też Isagomushiego. Demon, słysząc swoje imię, poderwał się znad mojego ramienia, z zaciekawieniem patrzył na obu mężczyzn. Isa jakoś nie próbował wymówić się od podarku i był bardzo szczęśliwy, gdy dostał do zjedzenia strzępek jakiegoś niemożliwie egzotycznego i rzadkiego porostu. Trochę mnie zaskoczyło, że naukowcy postanowili podzielić się z demonem częścią swojej pracy, ale cóż - nie zawsze byłem w stanie przewidzieć, co im chodziło po głowie.

sobota, 26 lutego 2022

Od Neriny CD. Hiromaru

W czasie, gdy Hiromaru zajął się naukowcami, moja skóra stała się sucha. Mój ogon przemienił się w nogi, a moje łuski na ciele zniknęły, tak samo jak skrzela. Moje ciało owiał zimny wiatr, więc zaczęłam się ubierać, jak najszybciej tylko potrafię, aby się nie zaziębić. 
— Nerina? — zawołał głośno Hiromaru, nie odwracając się w moją stronę. — Wszystko w porządku? Mogę ci jakoś pomóc?
— Tak, wszystko w jak najlepszym porządku — powiedziałam, ubierając buty. — Możesz się już obrócić.
Hiromaru wykonał moje przyzwolenie. 
— Powinniśmy iść za naukowcami? — zapytałam.
— Pewnie tak, nie odeszli raczej jakoś daleko — odpowiedział chłopak. 
— Będą mieli cię za bohatera. — Uśmiechnęłam się.
— Będą mieli NAS za bohaterów jak już.
— Ale najbardziej powinny wielbić ciebie i twojego wspaniałego demona — powiedziałam. — Ja niezbyt się spisałam, skoro sama w pewnym momencie potrzebowałam pomocy. Naprawdę ci dziękuję, że mnie nie zostawiłeś samej.
— Nie mogłem cię zostawić, ponieważ razem wykonywaliśmy tą misję i razem powinniśmy wrócić. Jeśli którekolwiek ma dostać sławę, to musimy być to my oboje.
Pokiwałam głową, uśmiechając się szeroko i przybliżyłam się do Hiromaru, aby go mocno przytulić. Chłopak wyglądał początkowo na zaskoczonego, jakby nie wiedząc, jak ma zareagować, jednak po dłuższej chwili sam mnie mocno objął. 
— Mogę podziękować też Isie? — zapytałam.
— Jasne — powiedział, a ja delikatnie się odsunęłam. 
Wzięłam Ise na ręce. Był taki malutki i drobniutki, a jednak tak bardzo kochany. Ucałowałam delikatnie jego malutką główkę. Demon wydawał się tym być ucieszony.
Po tym wszystkim, poszliśmy w kierunku, gdzie udali się naukowcy. 
Szczerze? Trochę oczekiwałam sławy, podziękować i innych związanych z tym rzeczy. Potrzebowałam tego, aby ktoś mnie wielbił, chociaż tak naprawdę uważałam, że zrobiłam bardzo mało. To głównie Hiromaru odwalił całą robotę wraz ze swoim demonem. 
— Dziękujemy wam, nasi bohaterowie — podziękowali naukowcy. — Co możemy w zamian dla was zrobić? 

<Hiromaru?>

piątek, 25 lutego 2022

Od Hiromaru cd. Neriny

Obiektywnie patrząc nie minęło wiele czasu od momentu, gdy opuściłem Nerinę wtedy, w jaskini, do momentu, gdy obaj naukowcy znaleźli się bezpiecznie poza obrębem zalanej wodą jaskini. Przykazałem im, żeby trochę odpoczęli i spróbowali chociaż się wysuszyć. Byłem pewien, że cała ta „przygoda" w jaskini wyczerpała obu mężczyzn, a teraz, kiedy cały stres związany z jaskinią zaczął powoli odpływać, zmęczenie powinno zaatakować ich podwójnie. Mimo to nie mogłem im dłużej towarzyszyć i czekać na to, by zobaczyć, czy któremuś z nich nie zrobi się słabo. Czułem, że muszę wrócić pod Nerinę.
Jeśli dziewczynie by się w końcu poprawiło, zapewne już dawno by do nas dołączyła. Jednak im dłużej czekałem, tym bardziej Nerina się nie pojawiała, a niepokój narastał w moim sercu. W końcu postanowiłem, że dłużej tak być nie może i znów skierowałem swoje kroki w stronę zatopionych w mroku i lodowatej wodzie korytarzy.
Isagomushi miał lepszą pamięć, niż ja - był w końcu żółwiem, a żółwie znane były z tego, że dużo pamiętają i długo żyją. Chyba. W każdym razie - demon poprowadził mnie bezbłędnie do miejsca, gdzie zostawiłem Nerinę.
Miałem nadzieję, że po tak długim czasie dziewczyna doszła już do siebie, ale niestety - paraliż okazał się silniejszy, niż myślałem i Nerina potrzebowała mojej pomocy, by w ogóle wydostać się z tych jaskiń. Cóż, nie byłem ani specjalnie silny, ani duży, zaś rybi ogon syreny zdawał się w tym momencie bardziej ciężarem, niż pomocą. Jednak z pomocą Isagomushiego udało nam się wydostać - zdawało się, że jaskinie są już tylko złym wspomnieniem.
Oczywiście odszedłem tak, jak Nerina mnie prosiła - nie zamierzałem przecież naruszać jej prywatności. Jednak pozostawałem na tyle blisko, by mogła mnie zawołać. Naukowcy jakoś się pozbierali i wysuszyli. Powiedziałem im, aby ruszyli już w stronę miasta. Chyba nie było sensu, by i oni czekali, aż paraliż przejdzie Nerinie i dziewczyna będzie w stanie się ruszyć. Zaś w mieście czekali na nich ich towarzysze - na pewno ucieszyliby się, gdyby dowiedzieli się, że jednak nic się im nie stało, a jedyne straty, jakie poniesiono, to te nieszczęsne, rozbite próbki.
Odczekałem nieco, zaś Isagomushi, zmęczony całą akcją w jaskiniach, położył mi się na ramieniu i zamknął oczy.
— Nerina? — zawołałem głośno, nie odwracając się w stronę dziewczyny. — Wszystko w porządku? Mogę ci jakoś pomóc?

czwartek, 17 lutego 2022

Od Neriny CD. Hiromaru

Poczekałam, aż Hiromaru wraz z naukowcami i demonem odpłyną ode mnie. Wyjęłam ogon z wody i czekałam, aż się wysuszy na tyle, aby przemienić mój ogon w parę nóg. Gdy byłam już w swojej ludzkiej formie, zaskoczona zauważyłam, że mogę ruszać nogami. Widocznie paraliż działał tylko na ogonie, co było dość dziwne. Jednak nie przejmowałam się tym zbytnio. Najważniejsze było to, że mogłam nimi poruszać. Było jednak mi tak strasznie zimno, przez to, że byłam naga. 
Zanurzyłam znowu nogi, aby mogły się przemienić w ogon. Musiałam sprawdzić, czy może teraz paraliż ogona przeszedł. 
Próbowałam nim ruszyć, ale nic z tego. 
Westchnęłam zrezygnowana. Chciałam pomóc, a teraz sama jej potrzebowałam. Cóż za śmieszne zrządzenie losu. 
Postanowiłam, że może się zdrzemnę, skoro i tak musiałam czekać nie wiadomo ile i czy chłopak w ogóle po mnie wróci. 
Ułożyłam się na tyle wygodnie, na ile pozwalało mi na to otoczenie jaskini. Zamknęłam oczy i próbowałam się uspokoić, nie przejmując się niczym, a szczególnie nie myśląc o moim problemie.

***

Po jakimś czasie poczułam, że ktoś mnie szturcha. Otworzyłam powoli swoje oczy i ujrzałam Hiromaru, który siedział przy mnie zmartwiony.
– Wszystko dobrze? – zapytał, a ja pokiwałam głową.
– Nie wiedziałam, za ile będziesz i czy w ogóle, a nadal nie mogę ruszać ogonem, więc się zdrzemnęłam – powiedziałam. – Przepraszam, że cię zmartwiłam. 
– Nie, nic się się nie stało. Po prostu zmartwiło mnie to, że nadal ci nie przeszło i nie mogłaś za nami podążać. Pomogę ci się stąd wydostać.
– Dasz radę? 
– Nie wiem, ale spróbuję – mówiąc to, złapał mnie i wszedł ze mną do wody. 
Czułam, że Hiromaru jest ciężko ze mną, ponieważ musiał mu pomagać jego demon. Było mi wstyd i głupio, że ja nie mogłam nic zrobić. Musieliśmy robić sobie krótko przerwy, jednak w końcu wydostaliśmy się z jaskini i znaleźliśmy się na plaży, gdzie mnie położył na piasku i zmęczony usiadł.
Zauważyłam, że moje ubrania były w miejscu, gdzie je zostawiłam. 
– Hiromaru, możesz mnie zostawić samą? Za niedługo się przemienię, a nie chcę, abyś zobaczył mnie nagą.
– Nie mogę odejść zbyt daleko – powiedział. – Co jeśli nie możesz ruszać nogami?
– Mogę, spokojnie. Proszę, odejdź trochę dalej.
Chłopak pokiwał głową i wraz ze swoim demonem odszedł dalej. Ja tymczasem czekałam, aż moja skóra zrobi się sucha i mój ogon zamieni się w nogi.

<Hiromaru?>

piątek, 7 stycznia 2022

Od Hiromaru cd. Neriny

Po raz kolejny pożałowałem, że nie ma przy mnie jeszcze jednego demona zdolnego wyleczyć rany albo pomóc, jeśli ktoś się zatruje. Tak, jak Nerina teraz. Nie mieliśmy pojęcia, że rozbite na dnie zalanej jaskini próbki mogą wystarczyć do tego, by dziewczynę niemal sparaliżowało. Ja sam nie znałem się na rosnących tu porostach, grzybach, czy cokolwiek ci naukowcy tam badali na tyle, by być w stanie przewidzieć taki obrót zdarzeń. Zaś sami naukowcy - widać również ich ekspertyza nie sięgała tak daleko, skoro wydawali się zdziwieni reakcją ogona Neriny.
— Jesteś pewna? — spytałem jeszcze na odchodnym, martwiąc się, czy dziewczyna poradzi sobie w samotności. Ta jednak potrząsnęła tylko głową.
— Jestem pewna. Płyńcie.
I to były jej ostatnie słowa. Doszedłem do wniosku, że tak naprawdę to o nią najmniej trzeba było się martwić - choć częściowo dotknięta paraliżem, przecież nadal była to syrena, z całej naszej czwórki była najlepiej dostosowana do tego, by poradzić sobie pod wodą.
— No to… płyniemy — mruknąłem, pomagając naukowcom się pozbierać i przygotować do naszej „wędrówki".
Mężczyźni, tak jak przewidziałem, bardziej przejmowali się swymi próbkami niż tym, czy dotrą cali na zewnątrz. Zacząłem się już nieco irytować - fascynacja swoimi badaniami miała przecież jakieś granice.
— Jak się panom stanie coś gorszego, to nikt nawet nie usłyszy o tych tam algach…
— Porostach — poprawił mnie od razu naukowiec.
— Niech będzie, że porostach. Ale muszą się panowie wyżej cenić - nie może być tak, że jakiś porost jest więcej warty od człowieka, tak?
Nie wiedziałem, czy moje argumenty do nich trafiły. Ale po prostu nie dało się inaczej. Pomogłem mężczyznom dopakować resztki sprzętu, a gdy coś tam jeszcze marudzili, że trzeba bardziej go osłonić i zabezpieczyć, po prostu wziąłem torbę i wskoczyłem w wodę.
— Płyniemy — powiedziałem tak stanowczo, jak tylko potrafiłem.
Naukowcy z ociąganiem weszli za mną do wody. Najpierw przepłynąłem z próbkami i z jednym z nich - ciągnąłem mężczyznę tymi zalanymi fragmentami jaskiń starając się, by pod wodą pozostawał jak najkrócej. Potem zostawiłem go na moment w kolejnym suchym miejscu kompleksu jaskiń i wróciłem po jego towarzysza. Jego też przeciągnąłem przez wąskie, zalane tunele, Isa cały czas dzielnie nam w tym towarzyszył.
I tak - tunel za tunelem, jaskinia za jaskinią - zbliżaliśmy się do wyjścia. Ja zaś zastanawiałem się, jak z paraliżem radzi sobie Nerina.

sobota, 1 stycznia 2022

Od Neriny CD. Hiromaru

Patrzyłam lekko przerażona na sparaliżowany ogon. Pierwszy raz zdarzyła się mi taka sytuacja. W dodatku ogon przybrał niezdrowy, blady odcień. Byłam ciekawa, czy to samo stanie się z moimi nogami, gdy przemienię się w człowieka, co byłoby trochę niezręczne, ponieważ byłam naga. Naukowcy wpatrywali się we mnie zaciekawieni. Byłam pewna, że oni wiedzą, co mi dolegało, a raczej znali przyczynę tego. Wskazałam na nich palcem.
— Oni na pewno wiedzą, co mi się stało — powiedziałam oskarżycielskim tonem. 
Mężczyźni popatrzyli po sobie.
— Nie spodziewaliśmy się, że ten składnik będzie toksyczny dla syren — powiedział jeden z nich. — Na nas nie działała. Jednak nie ma się czym przejmować. Skutki tego miną z czasem, przynajmniej tak napisane jest w poprzednich badaniach. Nie wiemy jednak, jak długo to może zająć.
Westchnęłam. O tyle dobrze, że to wszystko powinno minąć i raczej nie groziła mi utrata ogona. Skoro byłam pół syreną, pewnie trucizna i tak mniej na mnie oddziaływała niż na normalną syrenę. Teraz zostało mi tylko czekanie na przemianę.
— Hiromaru, możesz mnie przysunąć bliżej wody, aby moje nogi jej dotykały? — zapytałam się chłopaka. — Nie chcę się przy was przemienić.
Chłopak pokiwał tylko głową i zrobił to, o co go poprosiłam. 
Zamoczyłam ogon w wodzie. To dziwne, ale nie czułam nic. Gdybym była sama, zapewne bym się rozpłakała, ale nie mogłam sobie pozwolić na słabość przy mężczyznach. 
Chyba byliśmy skazani na to, aby trochę przeczekać, aż woda opadnie. W końcu ja i Hiromaru nurkowaliśmy, aby się dostać, a naukowcy mogą tego nie wytrzymać. Zawsze też mogliśmy ich przetransportować inną trasą, ale nie mogłam sprawdzić, gdzie moglibyśmy przepłynąć, aby dla każdego było wygodnie. No przynajmniej oprócz mnie w tamtej chwili.
— Może niech Isa sprawdzi, gdzie moglibyście wypłynąć? Czy jest jakaś inna droga? — zaproponowałam.
— Dobry pomysł — powiedział Hiromaru, wysyłając swojego demona.
Znowu czekaliśmy. Zaczęłam się trząść, ponieważ zaczęło mi się robić chłodno. Próbowałam jednak powstrzymać reakcje mojego ciała. 
Po kilku minutach Isa wrócił, dając jakiś znak swojemu zaklinaczowi. Najpewniej oznaczało to, że znalazł jakieś wyjście.
— Płyńcie, ja tutaj zostanę — powiedziałam.

<Hiromaru?>

środa, 29 grudnia 2021

Od Hiromaru CD. Neriny

Naukowcy, co prawda przeczołgani i przerażeni, ale całkiem żywi, siedzieli u mego boku w suchej części jaskini. Obaj drżeli z zimna, zaciskali zdrętwiałe i odrapane dłonie, ale jedynym ich zmartwieniem było to, czy ich bezcenny sprzęt i zebrane próbki przetrwają. Szczerze? Z jednej strony podziwiałem ludzi, którzy potrafili tak bez reszty poświęcić się jednemu zagadnieniu - było to w pewien sposób osiągnięcie, myśleć tylko o jednym i robić dla tej jednej idei wszystko. Ja bym tak nigdy nie potrafił. Z drugiej strony - czasem wydawali mi się nieco zbyt skupieni na tej jednej swojej rzeczy, nie mogłem też pogodzić się z tym, jak odstawiali wszystkie inne elementy na dalszy tor.
Ci dwa naukowcy o włos uniknęli śmierci. I pierwsze ich słowa to była troska o sprzęt i zebrane próbki. Doprawdy - gdybym to ja ledwo co wykaraskał się z takiego niebezpieczeństwa, pewnie udusiłbym Isę w niedźwiedzim uścisku, a potem zwyczajnie bym się popłakał. Miałem piętnaście lat. I nie byłem dzielnym młodzieńcem.
Wziąłem torby, w których dwaj naukowcy trzymali swoje bezcenne sprzęty i przekazałem je mężczyznom. Dla nich świat przestał się już liczyć, obaj zaczęli przetrząsać torby sprawdzając gorączkowo zniszczenia poczynione w sprzęcie przez morską wodę.
Ja zaś spojrzałem znów w mroczną toń, wodząc wzrokiem za nurkującą tam Neriną. Widziałem głównie jej ogon, dryfujący w łagodnie unoszącej się i opadającej wodzie. Zmrużyłem oczy, próbując w zniekształconym falami obrazie ujrzeć, jak dziewczynie idzie. Jak na razie, widziałem tylko błyskające gdzieś głęboko fragmenty szkła i bladą dłoń Neriny sięgającą dna.
I wtem - dziewczyna zawołała, że potrzebuje mej pomocy.
Zerwałem się tak szybko, że prawie straciłem równowagę, i niechybnie wyrżnąłbym twarzą prosto w kamień, gdybym w porę owej równowagi nie odzyskał.
— Musimy coś zrobić, Isa — powiedziałem nieco bez sensu. — Tylko co?
Isagomushi wykręcił ciasne koło w powietrzu, łypnął na mnie swoimi błyszczącymi, czarnymi ślepiami.
Jesteś zaklinaczem, posiadasz moc wody, a Nerina jest gdzie? W wodzie! - powiedziało to spojrzenie, ja zaś niemalże pacnąłem się w czoło.
Wyciągnąłem dłonie, a woda w zalanej części jaskini zakotłowała się, wybrzuszyła, zatańczyła białym nalotem piany. Prąd podniósł na wpół bezwładną dziewczynę, przybliżył ją ku powierzchni. Machnąłem dłonią, by naukowcy pozbierali swoje rzeczy i się odsunęli, robiąc miejsce dla Neriny, a następnie ostrożnie pozwoliłem opaść syrenie na suchy fragment.
Nie znałem się na uzdrawianiu, biologia syren była mi kompletnie obca i nie miałem pojęcia, co mam dalej zrobić. Popatrzyłem na ogon dziewczyny - był dziwnie bezwładny, nieruchomy, płetwy leżały martwo na kamieniu. Może mi się wydawało, może była to kwestia półmroku w jaskini, ale chyba nawet przybrał jakiś blady, niezdrowy odcień.
— Nerina? Co się stało? — spytałem, starając się nie panikować.

niedziela, 19 grudnia 2021

Od Neriny CD. Hiromaru

Czekaliśmy aż Isagomushi wróci. Zajęło to kilkanaście minut, aż żółw przybył do nas. Dał nam znać, że nie ma w tej części jaskini żadnych znaków. Zostały nam więc dwie drogi. Postanowiliśmy jeszcze raz wysłać Isę. Tym razem do korytarza po prawej stronie. Znowu zajęło to kilka minut, aż żółw wrócił. I tym razem nic nie znajdowało się w tym korytarzu. Został nam więc ostatni - po środku.
Ruszyliśmy więc przed siebie we trójkę. Ten korytarz był naprawdę długi, jednak poziom wody był trochę mniejszy z każdym przebytym metrem. Znaleźliśmy też znaki. Oznaczało to, że płyniemy w dobrą stronę. 
— Korytarz biegnie teraz coraz niżej — zauważyłam. Hiromaru pokiwał głową.
— Sądzisz, że ten fragment jest cały zatopiony? — spytał.
— Nie, podtopiony, ale nie zatopiony całkowicie — odpowiedziałam. Hiromaru znowu pokiwał głową.
Popłynęliśmy dalej przed siebie. Dotarliśmy do części, która była podtopiona mniej-więcej do trzy czwartej wysokości. Na powierzchni unosiło się dwóch mężczyzn, którzy wydawali się już zmęczeni. Byłam pewna, że jeszcze chwila, a zaczęliby się żegnać z życiem. Gdy nas zobaczyli wydawali się zaskoczeni, ale po chwili pojawiła się radość i łzy szczęścia w oczach. Byliśmy ich jedyną nadzieją. Postanowiliśmy z chłopakiem, jak najszybciej ich wyłowić. Ja wzięłam jednego, a Hiromaru drugiego.
— Nasze naukowe sprzęty zatonęły. Możecie je wyłowić? — zapytał jeden z nich, gdy wyłowiliśmy ich na suche miejsce w jaskini.
— Oczywiście, zaraz się tym zajmiemy — powiedziałam. 
Zaraz potem zanurkowałam z powrotem w wodę. Rzeczywiście sprzęty były na samym dnie zatopionego fragmentu, gdzie znaleźliśmy ich. 
— Ty weź te torby, a ja wezmę fiolki — powiedziałam, na co Hiromaru pokiwał głową.
Próbowałam wziąć fiolki, które zostały całe. Niestety, wiele z nich było już tylko odłamkami szkła, więc gdy próbowałam sięgnąć resztę, skaleczyłam się w palce. Oczywiście, bez tego nie mogło się obyć, abym sobie czegoś nie zrobiła. Niektóre też nie były zamknięte, więc cokolwiek mężczyźni zebrali, teraz znajdowało się w wodzie. Chciałam popłynąć do Hiromaru, który był pewnie już w suchym miejscu w jaskini.
Nie mogłam jednak ruszyć ogonem. Czułam jedynie tyle jakby był jakiś odrętwiały. Próbowałam popłynąć, jednak na nic. Byłam przerażona. Kompletnie nie wiedziałam, co się dzieje. Zaczęłam wołać Hiromaru.
— Hiromaru, nie mogę ruszyć ogonem! Proszę pomóż mi jakoś!

<Hiromaru?>

środa, 8 grudnia 2021

Od Hiromaru CD. Neriny

Człowiek zrobi tylko jeden krok poza obręb wioski, i od razu tyle się uczy. Prawda, że choć całe życie mieszkałem blisko wody, a wszystko to, co w niej żyło, nie było mi obce, jednak syreny nie widziałem nigdy w życiu. Pewnie, starsze kobiety z wioski, gdy byłem jeszcze małym brzdącem, opowiadały mi baśnie i legendy, w nich zaś aż roiło się od niezwykłych stworzeń - wśród nich były i syreny. Te jednak zazwyczaj stały po przeciwnej stronie barykady - mamiły żeglarzy śpiewem, obiecywały niesamowite rzeczy, byle tylko człowiek podszedł bliżej czarnej wody. A gdy już się zbliżył, wtedy wciągały w topiel i o nieszczęśniku słuch ginął.
Nerina zdecydowanie nie wyglądała na tego typu syrenę. Nim zdążyłem zastanowić się nad tym, że to trochę niestosowne, wzrok sam uciekł mi do łuskowanego ogona. Cóż, wychowałem się w wiosce, nie na salonach, czasem zdarzało mi się zachować jak wieśniak.
Jaskinia, częściowo zalana, straszyła klaustrofobicznie napierającymi ścianami, ich grafitowe krawędzie zdawały się stworzone wyłącznie do tego, by zranić nieopatrznie opierającego się o nie śmiałka. Słona woda rozbijała się szemrzącymi falami, echo biegło wzdłuż zaciemnionych korytarzy, powracało by musnąć kark lodowatą dłonią. Zadrżałem, czując ten upiorny kontrast pomiędzy tym, co na zewnątrz, a tym, co w jaskiniach. Wydawały się odrębnym światem - twardym, zimnym, nieprzyjaznym. Myślałem o tym, jaki los spotkał zaginionych mężczyzn i co musieli przeżywać, zgubiwszy się w tak nieprzyjaznym środowisku. To nie były miłe myśli.
Słowa Neriny osiadły mi zimną gulą gdzieś w okolicach brzucha.
— Nie jestem pewien — odpowiedziałem szczerze, zacisnąłem lekko usta.
Isagomushi wylądował na moim ramieniu, trącił mnie nosem. Wiedział, że gdy nie widziałem od razu prostego rozwiązania problemu, miałem tendencje do wycofywania się z całego przedsięwzięcia i - cóż - albo zwalania go na kogoś innego, albo porzucania projektu w całości. Problem był tylko taki, że tym razem zdecydowanie nie mogłem porzucić projektu, ani zwalić wszystkiego na Nerinę. Co byłby ze mnie za mężczyzna, gdybym zrobił coś takiego?
W zamyśleniu przeczesałem przemoczone włosy, i wtedy w mojej głowie zrodził się pomysł. Przecież nie byliśmy sami, a Isa nie był jedynie dekoracją. Nie wtedy, kiedy wokół było tyle wody, która stanowiła jego żywioł.
— Wiesz co, możemy puścić Isagomushiego przodem. On bardzo szybko pływa i może sprawdzić, czy w dalszej, niezalanej jeszcze części tuneli są jakieś znaki, których nie zmyła woda. To się musi udać, nie ma innej opcji.
To mówiąc, spojrzałem na swojego żółwia. Mimo niewielkich rozmiarów był wielki sercem, i gdy trzeba było dokonać czegoś trudniejszego, Isa dawał z siebie wszystko.
— Płyń. I znajdź dalsze znaki. Musimy uratować tych ludzi.
Żółw skinął mi głową i zanurkował w zimną toń.
Ja zaś westchnąłem, utkwiłem wzrok w wodzie. I czekałem.

poniedziałek, 6 grudnia 2021

Od Neriny CD. Hiromaru

Pokiwałam głową. Hiromaru miał rację z tym, że te jaskinie mogą być ogromne. Zastanawiałam się tylko, czy jest do nich przejście tylko pod wodą, czy było też jakieś na lądzie. Był czas przypływu, więc wejście prawdopodobnie było zalane. 
Przeszliśmy się wokół klifu, aby poszukać wejścia. U podnóża, tam gdzie o klif uderzały fale morza, zauważyliśmy jaskinie. Byłam ciekawa, czy ta jaskinia jest tak zalana, że ją przepłynę, czy też sięga tylko do kostek. Liczyłam na tą pierwszą opcję, bo inaczej wyglądałabym jak ryba w kałuży. Gdy podeszliśmy bliżej, okazało się, że wejście do jaskini jest całkowicie pod wodą. Mieliśmy, więc mało czasu. 
Kazałam chłopakowi się obrócić. On zaskoczony zrobił to, co kazałam. Wtedy zaczęłam ściągać z siebie ubrania i weszłam do wody. Dałam mu znać, że może się już odwrócić do mnie, gdy moje ciało zostało pokryte łuskami, a nogi zamieniły się w ogon. 
Chłopak obrócił się w moją stronę i zamrugał parę razy zaskoczony, ale w tym zaskoczeniu kryło się coś jeszcze, jakby zachwyt. Widocznie rzeczywiście pierwszy raz widział syrenę. W sumie to mu się nie dziwiłam. Sama wiedziałam, że jako syrena wyglądam zjawiskowo. Zazwyczaj to mroczne syreny z głębin miały czarne ogony. No i one były brzydsze i bardziej przerażające. Mój jednak był taki jak mojej mamy, tylko czarnej barwy ze złotymi plamkami. Iście królewsko to wyglądało. 
Hiromaru zdjął z siebie spodnie i wszedł powoli do wody. Gdy już się cały zanurzył, popłynęłam do jaskini. 
Rzeczywiście normalnemu człowiekowi dostanie się tam sprawiłoby problem, jednak dla mnie i chłopaka nie było to takie trudne. Jaskinia była do połowy wypełniona wodą. Na najwyższym miejscu w niej znaleźliśmy oznaczenie na ścianie. Byłam pewna, że zostawili je mężczyźni, których szukamy. Pewnie chcieli oznaczyć drogę w razie powrotu. Musiało być ich więcej, ale resztę zmyła pewnie droga.
W jaskini mieliśmy do wyboru trzy przejścia: po lewej, po środku i po prawej. Nie chciałam się rozdzielać, ponieważ mogliśmy się zgubić. Sieć tych jaskiń była bardzo skomplikowana. Kazałam Hiromaru zostać na miejscu, a sama popłynęłam na początek lewego korytarza. Szukałam jakiś znaków, że mężczyźni tędy szli, jednak nie znalazłam żadnej. Widocznie woda już się podniosła o tyle, że je zmyła. 
- Co teraz robimy? - zapytałam. - Masz jakiś pomysł, jak znajdziemy właściwą drogę? Mamy aż trzy możliwości, a jeśli źle trafimy woda może się podnieść jeszcze bardziej do tego czasu.

<Hiromaru?>
Szablon
Pandzika
Kernow