Tablica
sobota, 28 listopada 2020
Od Pearla c.d. Lyanny
piątek, 20 listopada 2020
Od Lyanny CD. Pearl'a
Chłopak był znacznie niższy ode mnie, w dodatku posiadał charakterystyczny strój oraz piórka. W pierwszej chwili uznałam go za zaklinacza ale to niekoniecznie mi pasowało to klasycznego opisu. Musiał być stworzeniem, o którym jest mowa w legendach i pieśniach ale nikt ich nigdy nie widział. Pearl również nie mógł należeć do Akademii Sarlok, staram się zapamiętywać twarze mijanych przeze mnie osób. “Może jest jeszcze dzieckiem?”, przeszło mi przez myśl ale z jakiegoś powodu nie chciałam w to wierzyć.
-Zły ? - posłał pytające spojrzenie mając na myśli mojego demona.
Zerknęłam na Aegona, który nadal czujnie obserwował Pearla. Pokręciłam głową.
-Jest potulny jak baranek i ciężko go zdenerwować - wytłumaczyłam ale chłopak zamrugał parę razy myśląc nad wypowiedzianymi przeze mnie słowami. Otworzyłam szerzej oczy w lekkim zdziwieniu. - Nie rozumiesz? - spytałam czujnie obserwując reakcję. Skłamie czy raczej przyzna się do tego faktu?
Niepewnie kiwnął głową ale chciał również zaprzeczyć. Nie spodziewałam się by mogło być inaczej ale z pewnością nie wiedział co z tym faktem zrobić. Porozumiewawczo popatrzyłam na Aegona, który stanął bliżej mnie szturchając delikatnie w ramię. Prawą dłoń zanurzyłam w jego grzywie drapiąc za uchem. Gardłowy pomruk zadowolenia wydobywał się z ciała demona. Chwyciłam dłoń Pearla na tyle lekko, że mógł z łatwością po prostu wyślizgnąć się z mojego uchwytu ale nie zrobił tego. Z lekką nieufnością ale również odrobiną ciekawości przyglądał się temu co właściwie robię. Aegon nachylił głowę pozwalając się dotknąć nowo poznanej osobie.
-Nie krzywdzi pierwszy - zastanawiałam się co jeszcze mogłabym powiedzieć. - Jest mój na zawsze, wieczność - liczyłam na to, że rozumie więcej niż mi się wydaję. Nie jest groźny więc uczynienie z niego swoim przyjacielem wcale nie było głupim pomysłem.
Pearl?
sobota, 6 czerwca 2020
Od Pearla CD Lyanny
czwartek, 4 czerwca 2020
Od Lyanny do Pearla
Zdarzało się, że nie zwracałam zbytniej uwagi na to, co robi w danym momencie Aegon. Nie musiałam się nigdy martwić o to, że kogokolwiek zrani. Bez wyraźnego powodu ani mojego przyzwolenia nawet nie drgnie. Ale przez to później szukam go po różnych miejscach. Nie żeby mi to jakoś specjalnie przeszkadzało, bo to jakaś dodatkowa aktywność fizyczna lecz po czasie zaczyna się to robić lekko uciążliwe. Podobnie było dzisiejszego popołudnia kiedy pozwoliłam oddalić się gryfowi sama pochłaniając kolejne strony książkę historyczną o dziejach Dworu Zimy. Nie marnowałam swojego czasu na doglądanie miejsc, w których jest najrzadziej - od razu skierowałam swoje kroki do pobliskiego lasu gdzie często zwiedza różne polany i śpi.
-Aegon? - nawoływałam swojego demona uważnie rozglądając czy przypadkiem nie chodzi między drzewami. Trudno byłoby przeoczyć ciemnego stwora na tle zielonych krzewów i drzew.
Intuicyjnie podążałam na oślep licząc na szczęście spotkać go na pierwszej polanie. Niestety trochę się nachodziłam więc mogłam okazać się lekko rozdrażniona. Chciałam wrócić do lektury i rozpocząć kolejny rozdział. W oddali usłyszałam jakieś ciche pomruki. Od razu rozpoznałam te dźwięki, które należały do mojego jakże cudownego stwora. Mimo moich nawoływań nie przyszedł do mnie, ani nie zaryczał głośniej dając znać o swojej obecności. Zachowanie Aegona mnie zaskoczyło. Wchodząc na polanę, mój wzrok od razu powędrował na mojej wielkości gryfa gromiąc go wzrokiem.
-Aegon -ostry ton głosu rozproszył demona, który na moment odwrócił głowę w moją stronę ale na powrót zaczął się czemuś przyglądać.
Coś przed nim się poruszyło. Delikatnie uniosłam brwi do góry, bo cóż mogłoby aż tak zainteresować samca. Niższy chłopak szczerzył zęby cicho powarkując. Właśnie, powarkując. Zamrugałam parę razy będąc w lekkim szoku. Musieli się na siebie naciąć.
-Aegon, cofnij się, natychmiast - pogłaskałam go po pysku i niechętnie wykonał moje polecenie prychając ostrzegawczo w stronę chłopca. Spojrzałam na spiętego nieznajomego, nie mogą go w zupełności z nikim powiązać. Wyciągnęłam w jego stronę powoli rękę, jakby oswajała dzikiego kota. -Nie zrobi ci krzywdy, już jest dobrze i nie wiem co w niego wstąpiło. Wybacz - nagła zmiana mojego głosu z ostrego i chłodnego na łagodny nawet mnie zaskoczyła. -Nazywam się Lyanna Ytger -dodałam powoli podchodząc do chłopca.
Pearl?
Kernow