Hyo?
Tablica
wtorek, 6 lipca 2021
Od Shain'a cd. Hyo
sobota, 29 maja 2021
Od Hyo cd Shain
Westchnąłem i upiłem kolejny łyk krwi. Miałem termos, w którym ją przechowuje, gdyż więcej się w nim mieści i przyjemniej się pije. Oczywiście, gdy Driady i nimfy się bawiły, na świeżym powietrzu chlapały tą wodą. Nie mam nic do wody, śmiesznie to się nawet oglądało. Nie tylko ja miałem ubaw oraz jeszcze kilka osób dołączyło. Niektórzy zajmowali się sobą albo rozmawiali z przyjaciółmi, czytali czy też ulotnili się, gdy nikt nie patrzył.
Odwiedzić mnie miała dawna znajoma. Można rzec, że to damska wersja Shaina. Jej imię to Shine. Skojarzyło mi się z nią, gdyż przypomniały mi się zdarzenia, jakie miały miejsce. Do tego jeszcze można powiedzieć, że może nie takie same jak z Shainem, ale bardzo podobne zdarzenia były w roli głównej z Shine.
- Hyo! - zawołała i usiadła obok mnie na schodach. Miała parasolkę i delikatnie się zmieniła, była bardziej mroczną Shine, niż tą lolitkową, jaką poznałem na początku. Głupiutką i nieco skrytą. Przytuliła się do mnie, odwzajemniłem gest, jej parasolka, była na tyle duża, że rzucała cień i na mnie. Byłem jej za to bardzo wdzięczny.
- Shina. Mroczna wersja także ci pasuje. - zaśmiałem się, a ona co zrobiła. To, co zwykle nadymiła policzki jak u chomika. Słodka jest jak zresztą zawsze. Jeszcze jej przemiana jest bardzo pomocna, podczas naszych tych miłych i tych nieco krwawych przygód, pozwalała mi się na sobie wozić. Ujeżdżanie lisa, to było coś świetnego. Jednakże ucieczka, była już nieco poważniejsza. Jednakże nie ma co opowiadać o tych, gorszych wspomnieniach.
- Słyszałam, że masz tu męską wersję mnie. Shain. Tak ma chyba na imię. - zaczęła temat. Zazwyczaj tak bywało.
- Powinnaś go poznać. Zniechęciłem go do siebie, za to jego rodzina i kuzyn mnie uwielbiają. - wywróciłem oczami i pogłaskałem dziewczynę po głowie. Dopiero po chwili zauważyłem, że jej uszy miały w sobie kolczyki. - Widzę, że przekułaś uszka. Teraz już coraz mniej przypominasz dawną siebie. - zażartowałem. Choć była to prawda.
- Pewnie odstawiłeś numer z życzeniowym kwiatkiem i mu podpadłeś. Więc cię unika. - powiedziała i spojrzała na mnie jak na kosmitę. Jej śmiech był taki jak zawsze słodki, melodyjny i taki bliski mojemu sercu. - Wciąż mam tę bransoletkę, którą wtedy mi zostawiłeś. Do śledzenia i obserwowania. - dodała po chwili. Pokazała mi ją nawet. Piękny złoty łańcuszek dalej widniał na jej nadgarstku. Nie da rasy się go zdjąć, chyba że spełni się podpunkty albo odnajdzie twórcę. Twórca dawno jest martwy. Był on dziadkiem Shine.
- Jak tam u babci? - spytałem. Musi być jej trudno bez męża, dziadka i kogoś bliskiego nam obu.
- Babcia jeździ po świecie. Zajmuje się synem i moją mamą. Starają się dalej znaleźć lekarstwo na chorobę mojego brata. - powiedziała. Odkąd się urodził, jego choroba się pojawiła. Niby mają lekarstwo, które przedłuża mu życie, ale mało osób może go odwiedzać, co jest potworne i nawet gdybym chciał go zobaczyć, nie pozwolą mi. Po tym, co się wydarzyło ostatnio... Wciąż nie wybaczyli. Zresztą tak jest dla niego lepiej. Shine wie, czemu to zrobiłem.
- Twoja krew. Czy no wiesz, zmieniła się i jest teraz taka, by uznać cię za strażniczkę, jednocześnie jesteś na tyle wyszkolona, by móc... No wiesz sama, lepiej o tym na forum nie rozmawiać. - powiedziałem. Ona wiedziała, o co chodzi, gdyż kiwała głową.
- Zielono żółta. Taka jest i się nie zmienia. Podobno nieliczni taką mają więc tym lepiej dla mnie. - spojrzała na mnie. Akurat piłem krew z termosu. Jej krwi próbowałem, jednakże ten smak jest kwaśny i dziwny. Występuje mi po niej wysypka, ale za to jest dobra na zatrute rany.
- Chcesz coś dodać? - spytałem, gdy akurat zakręcałem po wypiciu krwi z termosu.
- Przejdziemy się, czy będziemy tu tak siedzieć? - spytała.
Podniosłem się i otrzepałem się, po czym podałem dłoń dziewczynie. Ujęła ją i także wstała. Trzymałem jej parasol, gdy się otrzepywała. Ona akurat miała dwa ogony, oba miały w sobie zarówno żółty, jak i zielony w tym także domieszka bieli. Uśmiechnąłem się, wzięła mnie pod rękę i zaczęliśmy nasz spacer.
Drogę zagrodził nam Shain. Zerknąłem na dziewczynę, po czym widziałem jej uśmiech.
- Witaj Shain. Mam na imię Shine. Ja i Hyo jesteśmy dawnymi przyjaciółmi. - powiedziała. Najwyraźniej coś jeszcze chciała dodać. Jednakże jak na razie wolała się wstrzymać.
wtorek, 25 maja 2021
Od Shaina cd Hyo
- Co za brednie wygadujesz - odparłem i zacisnąłem pięść
- Spokojnie może to przyjdzie z czasem - odparł
- Nie wiem o co ci chodzi.. ale proszę Ciebie i resztę Twojej ekipy o wyjście
Widział, że mowie serio. Wyszedł nic nie mówiąc reszta za nim. Usiadłem koło mojej babci.
- Wybacz, że wmieszałem cię w to... Nie chciałem naprawde - posmutniałem
Położyła dłoń na moim policzku i uśmiechnęła się, drugą walnęła mnie w głowę.
- Auć.. - odparłem masując bolące miejsce
- Staruszkę mieszać w swoje prywatne sprawy i narażać ją - odparła - nie jestem zła chociaż jeszcze przed śmiercią się wyszaleje haha - zaśmiałą się i poszła się rozpakować, bo wcześniej nie zdążyła.
Ja wzdychnąłem i patrzyłem na swoje dłonie. Opanowaną moc? Czyżby niewidzialność? Zamknąłem oczy i skupiłem się na sobie i energii, która mnie przepływa. Pomyślałem o tym, że jestem niewidzialny. Otworzyłem oczy, lecz nic dalej widziałem siebie, podeszłem do babci i spytałem się czy mnie widzi, lecz odparła, że tak. Dał mi nadzieje...Spakowałem swoje rzeczy, trzeba było wrócić do szkoły i nauki. Wróciłem piechotą do akademika i rozpakowałem i się. Zacząłem nadrabiać stracone lekcje. Zapewne będę musiał nadrobić kartkówki lub sprawdziany. Zająłem się wiec nauką. Nie zważałem na nić tylko codziennie się chodziłem na zajęcia a po nich do biblioteki na nadrabianie wszystkiego. Kompletnie olewałem i starałem się nie wpadać na niepożądane osoby jak Yeu czy Hyo. Gdy tylko widziałem ich na horyzoncie znikałem im z oczu by mnie nie zauważyli i szedłem dalej się uczyć. Pewnego razu tak sie zaczytałem, że zapomniałem kogo miałem unikać. Gdy przysiadłem na ławce by chwile odpocząć i wywietrzyć mózg z daleka mogłem zobaczyć pod drzewem Hyo. Nie był sam. Czemu patrzyłem tam, przecież nie byłem juz z nim jakoś związany. Nienawidziłem go... Przez to jak z Takami.. eh nie będę wspominać. Pomasowałem skronie i wzdychnąłem. Tak jak myślałem bawi się uczuciami i zmienia sobie kogo chce w łóżku jak Yeu. Wziąłem książkę i ruszyłem do pokoju. Usiadłem na swoim pokoju i poczułem ja z nosa leci mi zielona krew. Wytarłem ja chusteczką i się na chwile zagapiłem. Co jakbym sprzedał ja... byłbym bogaty, a moja rodzina objawiła by się. Nie przejmował bym się Takami i Healem. Nie liczyli się już dla mnie w ogóle. Zamknąłem znów swoje uczucia i położyłem się na łóżku twarzą w poduszczę. Zasnąłem dość szybko, byłem wykończony nauką. Obudziłem się rano i przeszedłem codzienną rutynę w łazience. Ubrałem szaty i ruszyłem na lekcje. Musiałem przejść z Akademika na Uczelnie, przez plac. Na drodze stanął mi Hyo.
-Wiesz co twoja babcia jest milsza niz ty. Taka serdeczne niedługo ponownie sie z nią zobacze - uśmiechnął się
- Możesz z całą rodziną sie zaprzyjaźnić nie obchodzi mnie to, ode mnie trzymaj się z daleka - odparłęm i przewróciłem oczami. Wyminąłem go. Niestety nie spodobało mu sie to i chwycił mnie za ogon zatrzymując mnie.
- Puść.. - odparłem
Nie miałem chęci i nerwów by się z nim zmierzyć. Chciałem unikać go jak mogłem. I tak już wszystkie uczucia jak i zaufanie zamknąłem dla niego. Starałem się być dla niego chłodny niczym lodowiec. I raczej już nie zobaczy jak moje końciki ust się ruszają.. Może już nikomu nie zaufam..Chłopak chciał się zbliżyć do mnie, lecz nie dałem mu na to szansy, jedynie złapał mnie za nadgarstek. Ja używając mocy wyrosłem pnącza z ziemi i przywiązałem jego nogi do ziemi. Wyrwałem rękę i bez słowa odwróciłem się i ruszyłem a zajęcia. Słyszałem z tyłu jak mnie woła, lecz nie obchodziło mnie to.
wtorek, 18 maja 2021
Od Hyo cd Shain
- Czy twoja babcia miała jakieś życzenia albo pragnienia, które chciała spełnić? - moje pytanie zostało zadane. Gdy dostanę odpowiedź, będę mógł wiedzieć, jak jej pomóc oraz jakie było jej życzenie.
- Nie wiem, nie mówiła mi o tym nigdy. - doczekałem się odpowiedź. Oczywiście, że nie wie. To była oczywista odpowiedź, przy takiej jest trudniej, ale też się uda. Wstałem i ruszyłem, wymijając ich wszystkich. Skierowałem się do domku babci Shaina, wolno i bez pośpiechu. Najwyraźniej chcieli, by udzielił im odpowiedź, ale się jej nie doczekali. Podobnie jak Shain, nie odpowiadałem, gdyż już usłyszałem to, co chciałem wiedzieć.
- Zostańcie przed domkiem. - powiedziałem. Jednakże najwyraźniej nie chcieli posłuchać. W powietrzu rozpyliłem pyłek, by ich uśpić, choć na krótki czas.
Po krótkiej rozmowie z babcią Shaina akurat wpadła tamta trójka do pokoju. Szybko schowałem się za kobieta, a Shain przytulił babcię. Wyczułem, że w chłopaku coś się zmienia, dlatego szybko odsunąłem kobietę. Shainowi najwyraźniej się to nie spodobało.
Takami i Heal też się odsunęli, gdyż Shain najwyraźniej życzenie jego babci zostało spełnione i to właśnie teraz się dzieje.
- Może Shain pokażesz nam swoją opanowaną moc. - zaproponowałem. Trójka spojrzała się na mnie, jednakże po chwili wzrok padł na chłopaka po środku. Czas na pokaz Shain. Zobaczmy czy życzenie twojej kochanej babci się spełniło.
czwartek, 13 maja 2021
Od Shain'a cd Hyo
- Wyjdźcie.. - odparłem cichym głosem
- Shain spokojnie - chciał pocieszyć mnie Takami
Wystawił rękę, by poklepać mnie po plecach, ja złapałem jego rękę za nadgarstek.
- Nie dotykaj mnie ! - krzyknąłem przez zamknięte zęby.
- Po co ta agresja - odparł mężczyzna obok Hyo
- Wynoście się z Tąd.. Wszyscy ! Nie chcę mieć z wami nic wspólnego!
- Jak to przecież miałem cię uczyć na strażnika - odpał Takami
Wytarłem łzy z oczu i wskazałem palcem drzwi.
- Nie zostanę nim. Nie chcę ! - krzyknałem - Wynocha ! - dodałem po chwili
Nie protestowali i wyszli z domu. Nie dość, że czułem się okropnie to za niedługo babka miała wrócić. Położyłem się na łóżku i zacząłem zwyczajnie płakać. Wtuliłem się w poduszkę i nie wiem kiedy zasnąłem. Obudził mnie hałas, jakby ktoś upadł na ziemię. Szybko wstałem i wyszedłem z pokoju, zszedłem na duł i zobaczyłem, że babcia leży na podłodze, a koło niej jest doniczka.
- Babciu - ułożyłem ją na kanapie
Nie wiedziałem co się dzieje, wziąłem kwiat do ręki i obejrzałem go dokładnie. Nie był on stąd. Wiedziałem, że to jest sprawka ich.. Podejrzewałem tylko 2 z nich, Hyo i tego drugiego jak mu było? Heal. Nie wiedziałem, gdzie dokładnie będą, lecz natura i rośliny mi w tym pomogła. Znalazłem ich tam, gdzie mieszka Takami. Razem z driadami oraz Healem i Hyo rozmawiali. Podszedłem do nich, w moich oczach nie było, żadnych emocji.
- Nie dość, że tak mnie oszukaliście... To jeszcze macie czelność takie świństwo mojej babci robić - odpałem
- Ale co się stało - Takami odparł, prawdopodobnie nie wiedział o niczym
Rzuciłem kwiatka pod stopy Heal'a.
- Jeżeli nie naprawicie tego będę zmuszony zrobić coś czego byście nie chcieli...
Sam nie chciałem tego robić, lecz nie pozostawili mi wyboru, jeżeli mi nie pomogą i nie naprawią tego, nie dość, że bezpowrotnie stracą u mnie szacunek to będę musiał skorzystać z pomocy czarnego rynku. Użyje swojej zielonej krwi jako karty przetargowej.
poniedziałek, 10 maja 2021
Od Hyo cd Shain
Po spotkaniu z Takamim musieliśmy udawać, że się nie znamy. Przynajmniej dopóki, ktoś inny był obok, sami było zupełnie inaczej. Dlatego też Takami wiedział, że Shain nie będzie mógł poznać prawdy. Tak dla każdego było łatwiej i lepiej. Gdy mogłem być z driadami oraz ze strażnikiem sam na sam. Obmyślaliśmy chytry i nieco podły plan, by pomóc oraz dostać coś w zamian. Nie byłem chętny do pomocy, jednakże jak Takami ofiarował mi zieloną krew, mogłem się zgodzić.
- Spisałeś się Hyo. Czasem za dużo wody nalewałeś, a czasem było za sucho. - powiedział Heal. Takie imię mu nadałem. Gdyż pasowało mu. Rośliny dzięki niemu zniknęły. Nie był już osłabiony ani zmęczony. Chciał udać się do domku, by sprawdzić co z Takamim. Jednakże też nie chciał mnie zostawić. Dlatego też zabrał mnie ze sobą.
Do domku Shaina, weszliśmy jakby nigdy nic. Trzymałem się zza Healem, gdyż to on prowadził. Zauważyliśmy obu. Heal zrobił, to co zrobił. Pomógł odzyskać jednemu ze strażników jego utracony dar, a Shainowi pomógł odzyskać moc. Za szczodrą pomoc.
- Witaj Shain, to o tobie wspominał Takami. - powiedział. Złapałem za szatę na plecach strażnika. Ten jakby na zawołanie przyciągnął mnie do swojego boku i objął, tak jakby chronił mnie. - Nie złość się na Hyo. To jedynie był chytry i nieco bezczelny plan. - chciał najwyraźniej coś dodać, ale zostało mu przerwane.
- Heal. Dobrze, że ponownie jesteś wśród nas. - rzekł Takami i klęknął. Nie potrzebowałem, na to patrzeć dlatego też schowałem twarz w szacie mężczyzny. Był starszy, ale mimo to było między nami coś, czego nikt nie mógł rozerwać. Objąłem go i zacisnąłem dłoń na plecach strażnika.
- Shain, dzięki odwadze, twoja moc wzrosła i się pobudziła. Jestem Heal, zapewne kiedyś Hyo ci opowiadał, że gdy był mały, wpadł na mnie i mnie zabił. Choć tak naprawdę mnie uratował przed... - przerwał, gdy poczuł, że ma nic więcej nie mówić.
- Napijmy się czegoś. - odezwałem się, w końcu. Chciało mi się pić, ale jednocześnie też chciałem mieć Heala blisko, gdyż nie wiem, co mnie czeka. Jako że mam przy sobie jednego z zaginionych strażników, wówczas nikt nie podniesie na mnie ręki.
niedziela, 9 maja 2021
Od Shain'a cd Hyo
Chodź byłem ranny to i tak miałem siłę krzyczeć na nie.
- Przypomnijcie sobie ile razy on ratował was i las ! - powiedziałem zaciskając pięść - A ty go od tak zdradziliście jakiemuś wampirowi, który ma gdzieś was i jest on ważny tylko !
Chyba wtedy zrozumiały co zrobiły. Zaprowadziły mnie w miejsce gdzie na pewno znajdował sie Takami. Zmieniłem się w lisa by wyważyć drzwi. Przy tym poraniłem się w rękę, lecz dalej nie zamierzałem patrzeć na swoje rany. Nie ja byłem teraz dla mnie ważny. Zmieniłem się w ludzką postać i poszedłem za zapachem Takami. Stanął mi niestety na drodze Hyo.
- No prosze słabeusz dał radę - odparł uśmiechnięty
Szczerze, wtedy nie liczył się już dla mnie, stracił w moich oczach wszystko co miał.. Pierwszy raz od nie wiem kiedy użyłem swojej mocy niewidzialności, zapanowałem nad nią w tamtym momencie, nie mógł wyczuć mnie ani usłyszeć. Rzuciłem się na niego od tyłu i wziąłem klucz od celi, w której był Takami. Zmieniłem się w lisa by przygnieść go swym ciężarem, oraz użyłem mocy natury by związać go tak mocno , by zanim się uwolni , zrani się do krwi, był związany pnączami z kolcami bardzo ostrymi. Ja spowrotem zmieniłem sie w człowieka i znów stałem się widzialny, wytarłem krew z twarzy i poszedłem uwolnić strażnika. Po zrobieniu tego posłałem Hyo straszny wyraz twarzy.
- Jeżeli jeszcze raz zbliżysz się do mnie lub do niego zrobię wszystko byś cierpiał najgorsze katusze - odpałem i zabrałem pod ręką strażnika do siebie do chaty. Driady pomogły mi tym razem w tym by schować ponownie domek przed Hyo by nie znalazł na pewno go już. W domku położyłem strażnika na łóżku i uleczyłem go. Nie miałem więcej sił na nic, zemdlałem na podłodze.
sobota, 8 maja 2021
Od Hyo cd Shain
- Spadam, mam sprawy. - powiedziałem. Nie dałem dojść do słowa Shainowi, gdyż szybkość wampirza została użyta i zniknąłem. Wróciłem do domu, gdy tylko znalazłem fiolki, wziąłem je i udałem się do tajnego pomieszczenia. Tylko niektórzy mają do niego dostęp, dlatego tym lepsze jest to miejsce do ukrycia się oraz testowania.
Nie powiem o nic Shainowi, bo to nie jego sprawa. Najwyżej zobaczy jak mam więcej krwi. Dlatego też czas na polowanie. Uśmiechnąłem się, przygotowałem się w odpowiedniejszy strój, oraz bym pachniał lawendą. Wówczas, nawet jeśli driady nie pomogą, mam już własny plan.
- Skoro woli oddać swoją zieloną krew, to mam tu nowe ciało. To baw się dobrze słabeuszu. - prychnąłem i popchnąłem Shaina, by ten padł na tyłek. Użyłem elektryczności oraz wody, by utworzyć coś w rodzaju blokady. Dzięki temu nie mógł iść za mną, a także mój zapach został zmyty.
Dotarłem do swojego tajnego pokoju. Związałem ciało oraz nałożyłem mu obroże. Po trochę odsączałem od niego krew. Zdarzyło mi się ją też sprzedać, gdyż odkryłem dzięki pomocy driad oraz tego, którego złapałem. Najwyraźniej sam się zdecydował, by sprawdzić. Jednakże też najwyraźniej cenna zielona krew była sporo warta. Znajdowała się w wielu produktach.
Zrobiłem to tylko dlatego, że Shain odebrał mi słoik i nie walczył o nią. Więc zasłużył na srogą karę. Najwyżej zwale to na niego, tak samo, jak mój nowy kompan. Pomoże w dokonaniu zemsty.
piątek, 7 maja 2021
Od Shain'a cd Hyo
- Takami.. - przetarłem oczy ręką
- Wybacz Shain - odparł i wziął pojemnik z krwią i wyszedł
Ja powoli by nie obudzić Hyo wstałem i ruszyłem za nim. Nie chciałem być niegrzeczny i wyrwać mu pojemnika, lecz byłem ciekawy co mi powie. Czemu zabiera moją krew. Zatrzymaliśmy się na polanie trochę dalej od domku. Postawił pojemnik i odwrócił się do mnie.
- Nie możecie jej użyć w eksperymentach - odparł
- Ale czemu.. chce się dowiedzieć co ona potrafi - powiedziałem
- Nie ty lecz Hyo - pstryknął mnie w nosek lekko - ta krew jest cenna i jej możliwości są naszą tajemnicą
- Ale przecież nie jestem jeszcze strażnikiem - odparłem
- Tak wiem - dodał i wzdychnął - Musiałbyś uwolnić swoja aurę i potrenować moce inaczej nigdy nie będziesz w stanie pomóc lasu.
- Czy to znaczy, że bez względu czy nauczę sie mocy czy nie i czy moja aura się uwolni i tak zostanę strażnikiem ? - zapytałem ciekawy
- Tak.. - odparł i spojrzał w niebo, uśmiechnął się - mój czas powoli się kończy - dodał
Ale jak to.. kończy... Co on ma na mysli że się kończy. Czy to oznacza emeryturę ?
- Ale co to oznacza - odparłem zaciekawiony
- Spokojnie dowiesz się w swoim czasie - podłaskał mnie po głowie - prosze cię o jedno, nigdy nie dawaj nikomu swojej zielonej krwi. Jak już twoja aura się obudzi przyjdę po Ciebie by cię nauczać, jak się nie obudzi... i tak przyjdę. - dodał i wziął pojemnik i znikł w lesie.
Usiadłem na łące, nastał zmrok. Spojrzałem na niebo, które z koloru błękitnego stawało się różowo fioletowe. Wzdychnąłem ciężko i położyłem się całkowicie na trawie. Jak mam niby mam uwolnić swoją aurę... Jak ona wygląda... Usłyszałem jak ktoś idzie od strony domku. Wiedziałem, że to może być Hyo. Nie powiem mu przecież, że Takami wziął krew... muszę coś wymyślić.. Zwale to na siebie!
czwartek, 6 maja 2021
Od Hyo cd Shain
- Co potrafi zrobić twoja krew? Chce zobaczyć. - powiedziałem i spojrzałem na Shaina, gdy go puściłem, tuż przy brzegu.
- Nie wiem, co robi. Tylko kilka razy widziałem, jak tworzy naturę. - powiedział. Po chwili ściszył głos i kontynuował, chyba najwyraźniej był speszony. - Gdy się popłakałem nad grobem dziadka, uwolniła się wtedy cała aura. Cała polana i grób pokrył się kwiatami, a z grobu wyrosło drzewo.- powiedział to, wycierał się ręcznikiem. Przyglądałem się mu, gdyż tak jakby wciąż chciał coś powiedzieć. - Krew raz znika, a raz się pojawia, lecz zauważyłem, że już słabnie i zmienia się w normalną. - skończył swoją wypowiedź.
Tak też i sam także wyszedłem i wytarłem się, założyłem bokserki i szatę w barwach czerwieni i błękitu. Gdy chłopak się ubrał, wziąłem go na ręce i udałem się szybko do domku. Posadziłem go w miejscu, w którym znalazłem odpowiednie przybory. Miałem zamiar pobrać jego zieloną krew, póki jeszcze ją ma.
- To czas pobrać twoją zieloną krew, nim się zmieni i sprawdzimy, jakie może mieć jeszcze właściwości.? - powiedziałem. Mogłem wcześniej o tym wspomnieć, ale chce to zrobić nim, będzie za późno.
- Zróbmy to. - zastanawiał się, a gdy się zgodził. Użyłem przyborów, by pobrać jego krew. Udało się nam pobrać prawie litr zielonej krwi. Chłopak był osłabiony, dlatego podałem mu fiolkę błękitnej krwi. Ma niesamowite właściwości. Poczekałem trochę, aż zacznie działać.
wtorek, 4 maja 2021
Od Shan'a cd Hyo
Hyo?
poniedziałek, 3 maja 2021
Od Hyo cd Shain
- Są cztery rodzaje krwi. - zrobiłem pauzę. Gdy chłopak chciał się odezwać, zasłoniłem mu usta, by milczał. Skoro chce znać odpowiedź, niech będzie cierpliwy. - Czerwona inaczej szkarłatna, jest w każdym żyjącym stworzeniu. Jednakże są odstępstwa. Błękitna jest niezwykle rzadko, nie można jej zbyt często spożywać. Ma swoje właściwości oraz też skutki uboczne. Zielona jak twoja, jest u stworzeń leśnych, które są strażnikami. - ponownie przerwałem. Chciałem już coś powiedzieć, o tym, jak byłem młodszy, co się wydarzyło, ale nie mogłem. Pewnie, by go to wystraszyło. Lepiej, żeby nie wiedział. - Ostatnia to czarna. Ta jest owiana tajemnicą. Mało kto wie, czy istnieje, czy też to jedynie mit, legenda opowiadana. Tak jednak nie jest. - skończyłem swoją wypowiedź.
- Ty masz tą czarną, ale jak? - gdy zabrałem dłoń, od razu zadał pytanie.
- Tak mam ją, została mi podarowana, jako dar. - powiedziałem wymijająco. Prawda była inna. Dostałem ją, by mnie ocaliła, przed zieloną. Nikt nie wiedział, że zmiesza się z moją, gdyż przyjęła się tak jak złote oczy. Mało kto o tym wie, gdyż takie coś pojawia się raz na dekadę, mało jest zapisków, oraz danych, by się dowiedzieć. Nawet jeśli to najtęższe umysły ją studiują. Niektórzy się jej boją, ale przecież nie ma czego.
Położyłem głowę na kolanach Shaina, podniosłem jego bluzkę i przejechałem językiem po brzuchu. Zepchnął mnie, a na jego twarzy za widniał rumieniec. Taki słodki jest, gdy w jakikolwiek sposób go dotknę, rumieni się, aż chce się go doprowadzić do szaleństwa.
Uśmiechnąłem się i zbliżyłem się, do niego na kolanach. Spojrzałem na niego, przejeżdżając dłonią po jego udzie. W zaskakująco szybkim ruchem pozbyłem się jego spodni, by móc dojść dalej językiem. Chwyciłem go i przysunąłem do siebie bliżej, przekręciłem go na kanapie, by leżał. Klęknąłem i zacząłem kręcić kółeczka na udach chłopaka. Jego policzki się zaróżowiły, próbował się wyrwać. Jednakże, gdy tylko spróbowałem przejechać językiem po kroczu Shaina, ten zniknął i zwiał mi. Westchnąłem i wstałem, by przejść się po domu. Szkoda, a można było się tak miło zabawić. Naprawdę szkoda, ale skoro uciekł, zapewne czerwony jak burak, to teraz mogę poszperać w tym domku. Ciekawiło mnie, co mogę tu znaleźć. Tak naprawdę to się nudziłem i potrzebowałem jakiegoś zajęcia. Jeśli mnie nie zainteresuje, no to może być kiepsko.
Usłyszałem krzyki, a małe duszki wystraszone zniknęły. Westchnąłem i wstałem, odkładając książkę. Ruszyłem w stronę krzyków. Zobaczyłem jak Shain, chowa się w jakimś kącie. Podszedłem do niego, wyglądał dziwnie. Westchnąłem i wziąłem go na ręce, po czym ruchem dłoni, wezwałem duszki. Miały uprzątnąć dom i pozbyć się robactwa. Zabrałem go do biblioteki, czy jakiegoś miejsca, w którym siedziałem. Posadziłem go na wygodnym siedzisku, sam usiadłem obok niego. Wróciłem do czytania, może on także trochę wyluzuje. Podałem mu zielony owoc. Przeglądałem dalej książkę.
Skoro i tak byłem zajęty, gdyż reszta domu była sprzątana, mogłem w spokoju i z liskiem przy sobie, skupić się na kolejnym tomie. Wciągnęły mnie te dziwne książki, dlatego też nie mogłem ich przestać czytać. Zafascynowały mnie, nawet przestałem podjadać oraz pić wino z krwią. Od czasu do czasu głaskałem po głowie chłopaka, by się uspokoił. Nic więcej nie robiłem.
niedziela, 2 maja 2021
Od Shain'a cd Hyo
Miałem dużo myśli, związanych z zachowaniem Hyo, oraz tym co stało się w lesie. Nie wiedziałem co o tym myśleć, moje myśli plątały mi się. Gdy zauważyłem, że Hyo idzie z jakąś Kitsune, chciałem podejść. Lecz nie odważyłem się, podkuliłem ogon i położyłem po sobie uszy. Nigdy nie byłem dobry w nawiązywaniu przyjaźni czy czego czegokolwiek. Chodź od samego początku nie można nazwać było tego przyjaźniom. Nawet nie znajomością. Przyzwyczaiłem się do olewania i tego, że nikt nie chce się ze mną przyjaźnić. Zaakceptowałem to. Potrzebowałem spokoju, nie mogłem nawet się uczyć. Poprosiłem nauczyciela o kilka dni wolnego, gdyż powiedziałem, że źle się czuje i nie chce zarazić innych w Akademiku dlatego pojadę kurować się do domu. Zadzwoniłem do rodziców i powiedziałem im, że będę kurować się u babci. Babci dom znajdował się daleko w lesie. Żyła ona w zgodzie z naturą i jej stworzeniami. Często ja tam odwiedzałem. Powiedziała mi, że wyjeżdża wiec sam będę musiał zajmować się domem. Sam w pustym domu.
Wiedziałem, że będę musiał nadgonić naukę, ale nie bałem się. Byłem zdolnym uczniem i szybko się uczyłem. Matka dała mi wolne od robienia zamówień do sklepu, więc w tym też miałem wolne. Yeu.. nie znalazłby mnie tu za nic, lecz wiedziałem, że będę mieć kłopoty jak wrócę. Takami odwiedzał mnie by mi pomóc zaaklimatyzować się ze wszystkim. Powiedział mi o tym, że natura wybrała mnie jako następce na jego miejsce. Sam nie mogłem w to uwierzyć, lecz też wiedziałem, że nie nadaje się. Ja? Obrońca natury, lasu oraz ich mieszkańców? Przecież ja nie umiem walczyć... Jedyne co potrafię to uciekać. Nawet silniejszym nie umiem się postawić. Wyjaśnił mi jak rzadka jest nasza krew. Jednak krew na jednego strażnika na daną erę lasu. Gdy spytałem, co się stanie gdy ja przejmę jego rolę. On odpowiedział, że to nie czas na takie pytania jeszcze. Bym ja przejął jego obowiązki musiałem najpierw otworzyć swoją aurę i uwolnić jej całą moc. Wtedy też moja krew już cały czas będzie zielona. Będę miał instynkty by wiedzieć gdzie i kto potrzebuje pomocy w lesie lub kto niszczy go. Miałem służyć dobrą radą mieszkańcom oraz pomagać im w każdych sytuacjach, nawet najdrobniejszych. To mnie przerastało, poprosiłem Takami o przerwę by to wszystko poukładać sobie. Ten się uśmiechnął i kiwnął głową. W domu babci było wiele książek, nawet tych samych napisanych przez nią. Zawierały one informację o każdym stworzeniu w lesie. A te nie napisane przez nią były o legendach , mitach i o rasach. Bardzo ją to interesowało.
~~~~~~~~
- Co ci to da? - zapytałem - satysfakcje? - dodałem
Chciałem zrozumieć jego charakter bardziej i to jaki jest. Raz był miły i pomocny, a raz... porywczy i pragnął tego czego chciał. Chłopak nic nie odpowiedział tylko czekał.Wstałem niepewnie i usiadłem koło niego na kanapie. Nigdy wcześniej się nie całowałem, ani ja ani ktoś mnie.
- Ja... - powiedziałem cicho - nigdy się nie całowałem - odparłem rumieniąc się lekko.
- Jeżeli chcesz to mogę Cię pokierować - odparł biorąc mój ogon do ręki i bawiąc się nim.
Byłem w pułapce. Chciałem się dowiedzieć czemu inaczej zareagował, lecz bawił się ze mną.. Wpadłem na pomysł, by się z nim też pobawić. Chodź nie wiedziałem jak to wyjdzie. Cały czerwony nachyliłem się do niego i lekko pocałowałem jego usta. Hyo pochylił się by dalej kontynuować, lecz ja się odsunąłem.
-Pocałowałem cię... teraz mów - wiedziałem, że może mu się to nie spodobać, lecz taka była umowa. To nie ważne, że znalazłem w tym lukę.
Hyo?
Od Hyo cd Shain
Atakowałem wszystko i wszystkich na swej drodze, byleby dostać krwi. Czułem się jakbym, został zamknięty w pomieszczeniu, sam głęboko w czeluściach ciemności. Chciałem się wydostać, ale nie mogłem, gdyż ciało mnie nie słuchało.
Pamiętam, że babcia mi bardzo pomogła, moi wampirzy i demoniczni przyjaciele. Strzegli i podawali zwykłą krew, ale to nie pomogło. Błękitna była dobra, ale po niej kaszlałem krwią oraz czułem, jak słabnę. Wtedy też zakapturzona postać przyniosła mi fiolkę. Była ona z czarną krwią.
Gdy babcia wróciła, leżałem na łóżku, zagłębiony we śnie. Nie pamiętałem prawie nic, ale gdy się zraniłem moja krew, była ciemnoczerwona, czasem nawet czarna. Nigdy więcej nie widziałem zielonej krwi, aż dotąd.
Poczułem zapach, który należał do strażnika i kogoś jeszcze. Znajomy zapach. Zerwałem się i spojrzałem w tamtym kierunku. Była tam Reizes. Zmarszczyłem brwi i wziąłem co miałem pod ręką, by rzucić w jej kierunku. Złapała to. Prychnąłem i obdarzyłem ich lodowatym spojrzeniem.
- Czego chcecie. - warknąłem.
- Takumi chciał, bym się zjawiła. Pojawiła się zielona krew. - powiedziała. Pewnie usiadła na łóżku. Odsunąłem się od niej, a moje spojrzenie padło na strażnika.
- Dawno temu, gdy byłeś młodszy, zabiłeś rannego strażnika. Jego krew także była zielona. Każdy strażnik albo jego następca, jego krew zaczyna być zielona. - powiedział strażnik.
- Takumi, zielona krew nie działa na istoty z czarną krwią. - powiedziała Reizes.
- Czarna krew jest tylko mitem. - powiedział do dziewczyny.
Westchnąłem i rozgryzłem sobie palec, by mu pokazać, jak czarna krew kapie do miski z wodą i szmatką. Rana szybko się zagoiła, dlatego też zlizałem resztkę.
- Czarna krew neutralizuje działania zielonej. - powiedziałem. Reizes wstała i klękła, kłaniając się mi. Nie wiedziałem, czemu to zrobiła, ale nawet sam strażnik patrzył się na całą tę sytuację, próbując ją najwyraźniej zrozumieć. Sięgnąłem do szuflady, by wyjąć z niej fiolkę. Reizes podniosła się i spojrzała na strażnika. Wymieniali swoje spojrzenia. Wypiłem krew z fiolki i poczułem się jak nowo narodzony. Mogłem wstać i się przeciągnąć, by rozprostować kości.
- Unikaj Shaina. - powiedział strażnik. Spojrzałem na niego. Chciałem się już odezwać. Jednakże przeanalizowałem to, przez co przeszedł. Może być tak znacznie lepiej.
- Jeśli tak chcesz. To się nim zajmuj. - powiedziałem.
- Zainteresował cię Takumi. Czyżby to też dlatego, że chcesz, zobaczyć co zrobi w takiej sytuacji Shain. - powiedziała Reizes.
- Wiesz, że on się nim zainteresował. Po tym, co widziałam. Shian jest smutny, jego aura była taka jakby, chciał podejść, ale jednocześnie nie był na tyle odważny. - powiedziała. Dlatego też nie zjawiłem się na reszcie zajęć. Powędrowałem do swojego pokoju. W nim miałem wszystko. Przytulny jest i po prostu mogłem skupić się na swojej pracy, Reizes była szpiegiem, który informował mnie, co robi Shain i strażnik.
- Reizes jesteś zazdrosna o Shaina, za to, że spędza czas z Takumim. - stwierdziłem, chociaż mój ton był jakbym, zdawał pytanie. Właśnie wchodziła do mojego pokoju z jedzeniem, nie odezwała się jednak. Usiadła i w ciszy zaczęła jeść. Gdy usłyszałem, jak ktoś plącze się pod moim pokojem. Wstałem i ruszyłem otworzyć. To, co zobaczyłem, zbiło mnie z tropu. Dziewczyna także się pojawiła. To wyglądało tak dziwnie. Po prostu zamknąłem drzwi i wróciłem, by zająć się swoimi sprawami wraz dziewczyna.
Żadne z nas się nie odezwało. Westchnąłem i po prostu zająłem się sobą, nie widziałem sensu się mieszać w to bardziej. Dlatego też wraz z dziewczyną po zjedzeniu i wyjściu z pokoju, ruszyliśmy, by to wyjaśnić i mieć z głowy. Wolałem to zakończyć, nie potrzebuje tego kłopotu.
- Przyszłam tutaj powiedzieć, że wyjeżdżam, jeśli chcesz spędzać czas ze Shainem, rób to dalej. Hyo nie chce mieć z wami nic wspólnego, ma dość tego problemu. - powiedziała, w moim imieniu. Czekałem na nią kilka kroków dalej. Zanim jednak do mnie podeszła, najpierw zrobił to strażnik. Nie miałem o czym z nim rozmawiać. Słyszałem szelest, tak jakby dziewczyna dała chłopakowi jakichś liścik. Niedługo potem dołączyła do mnie.
Zacząłem iść z dziewczyną, jednakże strażnik nie chciał opuścić. Sam w takim razie poszedłem, do miejsca, z którego miałem dobry widok na wszystko. Nawet gdybym chciał się zabić to przecież i tak już nie żyje. Znalazłem wygodne miejsce w dosyć ukrytym lesie. Na samym środku polany była kopuła, która wyglądała jak głaz. Jednakże tak nie było, było to zaczarowane miejsce, do którego przychodziło się, by pomedytować.
Dlatego też wybrałem się do miejsca, w którym się znajdował jego zapach. Jakiś domek w środku lasu. Dziwne miejsce, ale teraz nie na to czas. Pojawiłem się jak jakiś włamywacz. Przez otwarte okno, ciemność panowała w pomieszczeniu. Nie trwało to długo, aż zobaczyłem chłopaka. Nie pozwoliłem mu się nawet odezwać. Szybko i dziko wbiłem kły w jego szyję i sączyłem krew. Smak zielonej krwi jest dziwny, ale to mi nie przeszkadzało. Mogłem miętosić jego ogon oraz dotykać gdzie tylko chciałem.
Łapczywie łaknąłem krwi i dotyku, pochłaniając je jak narkotyk, ale zarazem coś, czego mi brakowało. Puściłem dopiero po długich minutach chłopaka, oblizałem usta i zlizałem krew z rany. Uniosłem jego podbródek i uśmiechnąłem się, siadając wygodnie na kanapie.
- Jak to możliwe? - zapytał zdziwiony.
- Jak mnie pocałujesz, uzyskasz odpowiedź na pytanie lisku. - mruknąłem i oblizałem wolno wargi. Może teraz się przełamie, a jeśli nie to się nie dowie.
Od Shain'a cd. Hyo
piątek, 30 kwietnia 2021
Od Hyo cd. Shain'a
Od Shain'a cd. Hyo
Od Hyo cd. Shain'a
czwartek, 29 kwietnia 2021
Od Shain'a cd. Hyo
środa, 28 kwietnia 2021
Od Hyo cd. Shain'a
Kernow
