Tablica

Nadeszła zima, jakiej nawet nasi dziadkowie nie widzieli. Zapasy powoli się kończą, państwa patrzą na siebie coraz bardziej podejrzanym wzrokiem. Uczniowie muszą siedzieć w zimnych i rzadko ogrzewanych pokojach, bo akademię robią wszystko by nie zamknąć swych wrót przez brak pieniędzy. Ludzie w miastach wspierają się jak tylko mogą, jednak nawet to nie pomaga w wyżywieniu rodziny. Wcześniej ludzie nie zwracali uwagi na dziwne zachowanie zwierząt, jednak być może był to zwiastun czegoś nowego? Może ptaki przestały migrować, a stworzenia leśne zbierać zapasów na zimę z powodu jakieś większej sprawy? Pomimo ciężkich warunków, zimy i głodu, niektórzy chcą znaleźć przyczynę całego tego chaosu i szaleństwa. Próbują dotrzeć do miejsca, w które zdaje się, idą wszystkie magiczne stworzenia zamieszkujące nasz świat. Czy jednak jest to bezpieczne?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sylva x Lyanna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sylva x Lyanna. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 czerwca 2020

Od Sylvy cd Lyanny

- Lars! - krzyknęłam gdy demon po raz kolejny prychnął w stronę drzwi, niecierpliwie machając ogonem. Chciał już ruszyć na zajęcia, tym bardziej, że dzisiaj mieliśmy mieć walki pomiędzy uczniami, co na jego ognisty temperament wpłynęło niczym oliwa. Od rana łaził po pokoju, pośpieszając mnie w moich sprawach. Wcale nie reagował na moje prośby na uspokojenie się, jednakże i tak wiedziałam, że czegokolwiek bym nie zrobiła, będzie chodził jak tykająca bomba.
Po dłuższej chwili i rozmowie ostrzegającej z nim, znaleźliśmy się na korytarzu, gdzie od razu zauważyłam pierwszaki biegające pomiędzy starszymi rocznikami. Gdy tylko zobaczyli mnie, ich kroki zwolniły i powolnym krokiem ruszyły na swoje zajęcia. Nienawidziłam poranków, zawsze działo się to samo - trzeba było dostać się do swojej sali, upomnieć młodziaki o zasadach i konsekwencjach ich złamania oraz zaniesienie dyrektorce raportu z całego tygodnia.
- Dzień dobry - wymruczałam wchodząc do jej gabinetu. Kobieta jak zawsze siedziała przy biurku, uzupełniając papiery, a jej demon siedział na parapecie, wyglądając z niego na zewnętrzny świat. Wiedziałam, że jest to tylko jeden z jej demonów, ale pewnie jej ulubiony, ponieważ zawsze to on trwał przy jej boku. Istota, na mój widok, zaczęła radośnie merdać ogonem, był już przyzwyczajony do mojego widoku - Przyniosłam Pani raport.
Rozejrzałam się wokół siebie, uśmiechając się na widok nic nie zmieniającego się gabinetu. Nasza dyrektorka, pomimo nieco surowego wyglądu, uwielbiała ciepłe wnętrza, w których czuć się można było jak w domu - świeczki, zasłony, różnej wielkości obrazy i drewniane komody przypominały salon normalnej rodziny, w której nic ci nie grozi. Pomimo tych wszystkich słoików, w których zapieczętowane były małe demony. 
Kobieta wstała od mebla i podeszła do mnie szybkim krokiem, ostrożnie wyciągając spomiędzy moich dłoni teczkę z papierami. Przejrzała wzrokiem pierwszą stronę, ręcznie przeze mnie napisaną, kręcąc przez chwilę głową, wiedziałam, że nie spodobało jej się pewnie to jak nasze pierwszaki zachowywały się w tym roku na wizytach w innych szkołach. Potem wróciła do swojej pracy, dziękując mi kiwnięciem głową. Czułam, że dzisiaj zachowuje się nieco niespokojnie, jakby czymś bardzo się martwiła. Czyżby coś się stało?

~*~

W sali znajdowało się już kilku uczniów zbitych w grupach, zapewne rozmawiając na temat dzisiejszych zajęć. Stanęłam na uboczu, jak najdalej od nich, by Lars spróbował choć trochę się uspokoić, czułam jak powoli jego aura zapanowuje nad moją, a ja robię się drażliwa, co wiedziałam, że może mieć złe skutki. I tak właśnie się stało. Gdy zobaczyłam, że jeden z chłopaków odłączył się od swojego grona i zaczął podążać w moją stronę, włoski stanęły mi dęba. Mój demon znieruchomiał, wpatrując się w niego rozszerzonymi oczami, a z jego nosa zaczęła wychodzić para. 
- Po co tu przychodzisz, pupilko dyrektorki? - jego głos był nasączony jadem - I tak zdasz, więc po co chodzisz na zajęcia? Udajesz, żeby wyglądać jak normalny uczeń?
Jego demon stanął przy jego ramieniu, sycząc na mnie. Wiedziałam, że z wodnymi demonami nie miałam zbyt dużych szans, ale nawet w takich momentach, każdy zaklinacz miał własne asy w rękawie. Wykrzywiłam usta w grymasie, myśląc, że po prostu sobie odejdzie, lecz gdy popchnął moje ramię, gdy nie uzyskał odpowiedzi, utwierdziło mnie w przekonaniu, że tak się nie stanie.
- Uspokój się - odparłam, zaciskając dłonie w pięści, poczułam jak moje paznokcie wbijają się w skórę. Lars zrobił krok do przodu, co poskutkowało delikatnym skuleniem się istoty przeciwnika, lecz nadal szczerzyła ona kły. Nagle, niespodziewanie, pojawiła się pomiędzy nami dziewczyna, którą kojarzyłam z wyglądu. Nie rozmawiałam z nią zbyt, lecz od czasu do czasu śmignęła mi przed oczami. Bez słowa obezwładniła naszego kolegę z klasy i odeszła jak gdyby nigdy nic. Ogień zawrzał w moich żyłach, gdy reszta sali spojrzała na mnie, a na ich ustach znalazły się uśmiechy. 
Cudownie, zrobiła teraz ze mnie słabeusza
Warknęłam w jej stronę i nawet nie czekając na pozwolenie nauczyciela, wyszłam z sali. Szłam przed siebie, nie zwracając uwagi gdzie niosą mnie moje nogi. Lars szedł obok mnie, odsuwając osoby znajdujące się na mojej drodze i uważał, bym w trakcie furii sama się w o coś nie uderzyła. Po chwili znaleźliśmy się w naszym szkolnym ogrodzie, znajdującym się w środku szkoły. Prawie nikt nigdy tu nie przychodził, dlatego wiedziałam, że tutaj nikt nie będzie mógł mnie nie niepokoić. Usiadłam na murku, wpatrując się w żółte kwiaty, delikatnie poruszające się poprzez wodę, na której rosły.
Nienawidzę ludzi. 

Lyanna?

sobota, 9 maja 2020

Od Lyanny do Sylvy

Rozglądałam się dookoła z uwagą lustrując każdego ucznia. Większość tych twarzy już znałam lecz część osób jest mi zupełnie obca. Zastanawiam się wówczas, jak to się stało? Mam w miarę dobrą pamięć do twarzy i ludzi. Zakładam, że najpewniej są nowi albo do tej pory nie mieliśmy okazji się ze sobą minąć. Szkolne korytarze przytłaczają zdecydowaną większość nowych przybytków Sarlok. Zdecydowana większość nigdy nie chciała urodzić się tym, czym stało się w momencie narodzin. Ja uważam to za dar, którego nie należy się wstydzić. Wiele z naszych słabości może zostać przekształcone w naszą kartę atutową. Nie każdy ma tę umiejętność czerpania z niej siły. W głębi siebie cieszy mnie to, że ja to potrafię. Z tego powodu mogę pozwolić sobie na więcej i przestać ograniczać nie tylko umysł ale również moją fizyczność. Nagle wśród tłumu dostrzegam kobiecą sylwetkę o krótkich włosach. Nie wiem czy to za sprawą magii ale tak jak większość dziewczyn, Sylva choć stylizowała się na chłopczycę, to nie mogła ukryć swoich kobiecych kształtów. Jesteśmy tym samym rocznikiem i pojęcie o swoim istnieniu jakieś mamy. Oczywiście się nie przyjaźnimy, mało kto się z kimkolwiek przyjaźni. Na moment nasze spojrzenia się ze sobą skrzyżowały ale szybko odwróciłam wzrok kierując się do wyjścia. Potrzebowałam zaczerpnąć świeżego powietrza.
-Zaraz zaczną się następne zajęcia -usłyszałam damski głos i wiedziałam, że mówi on do mnie. Stanęłam w miejscu i ze spokojem odwróciłam się w stronę dorosłej kobiety.
-Tak, wiem. Nim zajęcia się rozpoczną, będę z powrotem, pani profesor -skinęłam grzecznie głową w stronę nauczycielki prędko wychodząc z budynku.
Stanęłam od razu przy wejściu przymrużając lekko oczy. Na zewnątrz było nieporównywalnie jaśniej, przez co musiałam chwilę przyzwyczaić swój wzrok do nowego otoczenia. Panował spokój, a ciszę przerywało wesołe ćwierkanie ptaków. Wzięłam głęboki wdech tym samym próbując przestać zadręczać swoje myśli. Robiło się coraz cieplej, więc zaczynało mi się myśleć coraz gorzej, a to znacznie wpływało na moje samopoczucie. Robiłam się zdecydowanie bardziej milcząca i bardziej złowroga niż jestem. Aegon stanął tuż obok mnie szturchając swoim łbem o moje ramię. Zatopiłam w jego grzywie swoją dłonią zamykając oczy. Spojrzałam w jego łagodne ślepia zastanawiając się dlaczego ta bestia ma bardziej przyjazne oblicza niż ja. Wraz z demonem wróciliśmy do środka pospiesznie kierując swoje kroki do sali, w której miały odbyć się następne zajęcia. Korytarze powoli stawały się puste, więc migiem znalazłam się przed drzwiami. Weszłam do pełnej sali w momencie, kiedy pani profesor miała zacząć lekcję. Zerknęłam w jej stronę kiwając głową, by mną się nie przejmowała. Zajęłam swoje miejsce obserwując każdego z ucznia na nowo. Wciąż nie wiedziałam o nich tyle, ile chciałam ale informacje te wystarczały mi w zupełności by przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Nic nowego nie przerabialiśmy, dlatego jedynie udawałam, że słucham gdy w odpływałam myślami gładząc grzywę Aegona. W pewnym momencie usłyszałam cichy pomruk gryfa. Mrugnęłam najpierw zerkając na demona, a potem na powód jego zainteresowania. Podczas ćwiczeń, do krótkowłosej dziewczyny podbił chłopak. Posiadał błękitne oczy, a tuż obok niego towarzystwa dotrzymywał jego wodny przyjaciel. Obserwowałam tę potyczkę z cienia niezbyt chcąc się w to angażować. To miała być część ćwiczeń, które najwyraźniej chłopak aż nazbyt wziął sobie do serca. A jak wiemy, ogień to jeden z tych żywiołów, których nigdy nie powinno wyprowadzać się z równowagi. Ogniści szybciej tracą panowanie nad swoim temperamentem. Z tego powodu zaraz sala stanęła w ogniu ale nie na długo. Woda skutecznie temperuje ogień. Skinęłam na swojego demona, który odczytał moje intencje. Przy pomocy swojej ultra prędkości stanęłam tuż za niczego nieświadomego chłopaka. Aegon zaryczał wstępując niemalże pomiędzy dwójkę zwaśnionych nastolatków. Tym samym, przez hałas i zamieszanie jakie zrobił, odwrócił uwagę wszystkich. Przyzwałam elektryczność, która oplotła moją skórę. Woda jest dobrym nośnikiem dla elektryczności, a to znaczyło z kolei, że nigdy nie będzie uodporniony na moje zdolności. Chwyciłam go za kark, a ten z kolei wydał z siebie przeraźliwy syk. Gdy go puściłam, upadł na podłogę sparaliżowany. Na krótko co prawda ale nie wiem na jaki czasu. Spojrzałam przed siebie w zdezorientowany wyraz dziewczyny. Oddychała ciężko, ogień walczący z wodą potrzebuje sporo doświadczenia nim będzie w stanie go pokonać. Niezależnie w jakiej sytuacji, musi unikać takich osób. Tak jak każdy żywioł, zawsze znajdzie się taki, który będzie tobie przeciwdziałał. Nie wiem, dlaczego postanowiłam jednak temu zaradzić. Coś mnie po prostu tknęło. O, taki kaprys.
-Nie dziękuj -mruknęłam obojętnie.
Spojrzałam na Aegona, który cicho zaskomlał i razem ze mną wrócił do swojego cienia. Pomaganie innym nigdy nie leżało w mojej naturze, dlatego część klasy nie miała pojęcia co się właśnie stało. Owszem, zdarzały mi się takie sytuacje jak te ale niezwykle sporadycznie. Pewnie tak jak zawsze, na jakiś czas najbardziej cwane osoby dadzą sobie spokój z wszelkim dogryzaniem.

Sylva? Trochę słabo chyba ale to nic
Szablon
Pandzika
Kernow