Z dnia na dzień Jin czuł się coraz gorzej. Było to spowodowane
tym, że musiał brać coraz mniejsze dawki eliksiru z ziół oraz mniej stosować
maści, ponieważ posiadał ich bardzo mało, od kiedy zaczął się uczyć w Akademii
Sarlok. Kolejna dostawa była przewidziana dopiero za kolejne dwa tygodnie. Nocą
coraz częściej miewał zawroty głowy, przez które nie mógł się ruszyć z łóżka.
Rankiem pojawiał się natomiast ból mięśni, przez który nie miał ochoty się
zwlekać z posłania w pokoju.
Jednak i to nie potrafiło sprawić, że był smutny. Wręcz
przeciwnie, coraz bardziej czerpał radość z małych rzeczy, takich jak promienie
słoneczne wpadające do jego pokoju, mimo chłodu na zewnątrz. Wiedział, że
należy się cieszyć z tego, co daje życie, nawet w złych chwilach. Sądził, że i
tak ból niedługo zniknie, tak jak zawsze się to działo. Poza tym był w swoim
pokoju, gdzie nie groziło mu żadne niebezpieczeństwo. Sądził, że to i tak
wielkie szczęście, że złapało go to w takiej chwili, a nie innej. Jakby na to
nie patrzeć, to leżał w końcu na miękkim łóżeczku i mógł leżeć, ile chciał,
ponieważ większość jego nauczycieli rozumiała, z czym chłopak się zmagał. Skoro
i tak nie mógł nic zrobić, pozwalał sobie na dłuższy sen, który z czasem
polepszył jego stan.