Tablica

Nadeszła zima, jakiej nawet nasi dziadkowie nie widzieli. Zapasy powoli się kończą, państwa patrzą na siebie coraz bardziej podejrzanym wzrokiem. Uczniowie muszą siedzieć w zimnych i rzadko ogrzewanych pokojach, bo akademię robią wszystko by nie zamknąć swych wrót przez brak pieniędzy. Ludzie w miastach wspierają się jak tylko mogą, jednak nawet to nie pomaga w wyżywieniu rodziny. Wcześniej ludzie nie zwracali uwagi na dziwne zachowanie zwierząt, jednak być może był to zwiastun czegoś nowego? Może ptaki przestały migrować, a stworzenia leśne zbierać zapasów na zimę z powodu jakieś większej sprawy? Pomimo ciężkich warunków, zimy i głodu, niektórzy chcą znaleźć przyczynę całego tego chaosu i szaleństwa. Próbują dotrzeć do miejsca, w które zdaje się, idą wszystkie magiczne stworzenia zamieszkujące nasz świat. Czy jednak jest to bezpieczne?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nerina x Fenrys. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nerina x Fenrys. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 marca 2023

Od Fenrysa CD. Neriny

Czas jaki spędzałem w szpitaliku Melike, przez naukę coraz bardziej się kurczył. Lubiłem spędzać tu czas, by zapomnieć o tym cholernym wyścigu szczurów w szkolę. Zajmowanie się pacjentami pozwalało mi skupić się na robocie i redukowało stres, który wyczuwałem w moich napiętych mięśniach. Jednak czułem się, jakbym żył od kilku dni obok siebie. Prawie nic nie jadłem, spałem po dwie godziny dziennie. Całe dnie spędzałem na nauce, albo tutaj. Melike nie raz próbowała wysłać mnie do domu, tłumacząc, że da sobie radę, jednak ja nie potrafiłem. Wolałem być tutaj i pomagać, niż zostać w swoim pokoju i czekać aż znów w mojej głowie nadejdzie znane mi zamieszanie.

O czym ostatnio czytałeś? – głos Melike dobiegł mnie zza parawanu obok. Mieliśmy chwilę wolnego, dlatego wykorzystaliśmy to do produkcji naparów i maści. Kobieta nienawidziła kupować gotowych mieszanek. Tak jak ja nie ufała handlowi i próbowała wszyscy wykonywać własnoręcznie.

czwartek, 3 listopada 2022

Od Neriny CD. Fenrysa

Przez kilka dni starałam się wychodzić jak najmniej. Jedynie na zajęcia, czy po to, aby pobyć w wodzie. Skupiłam się na nauce, ponieważ nie miałam na nic innego nastroju. Nie chciałam się też pokazywać z siniakiem. Co prawda, siniak trzymał się dwa dni i to wtedy najbardziej trzymałam się w pokoju. Miałam malutkiego bzika na punkcie swojego wyglądu. Pewnie to dzięki Fenrysowi i Melike. 

sobota, 4 czerwca 2022

Od Fenrysa CD. Neriny

Leczenie Neriny przebiegło szybko, tak jak myślałem. Jej stan był na tyle dobry, że mogła na spokojnie opuścić medyczkę, jednak i tak się martwiłem. Nie spodziewałem się dzisiaj takich przygód i musiałem przyznać, że nie byłem na nie gotowy, jednak nie mogłem przecież cofnąć tego co się stało. Nie wiedziałem co o tym myśleć, jakie zwierzęta zachowują się tak niewłaściwie w takim miejscu, wśród tak ważnych ludzi!

Dziewczyna oczywiście przeprosiła mnie, tak jakby to była jej wina i wyglądała na nieco smutną. 

– To chyba normalne, że ci pomogłem - odparłem, wpatrując się w księżyc. – Nigdy, nikogo bym nie zostawił w takiej sytuacji. Tym bardziej wśród osób, które się tak zachowują. Mam nadzieję, że to był ostatni raz. 

Uśmiechnęła się delikatnie i ruszyliśmy przed siebie. Nie wiedziałem gdzie ją prowadzę, jednak potrzebowałem iść gdziekolwiek, byleby odetchnąć świeżym powietrzem. Spojrzałem na dziewczynę kątem oka, wydawała mi się nieobecna. Miałem nadzieję, że nie miała jakiejś psychicznej rany związanej z dzisiejszą sytuacją. Wyostrzyłem swoje zmysły, by choć spróbować coś wyczuć, ale po chwili poczułem dość ostry ból głowy. Złapałem się za nos, oddychając miarowo. Za bardzo się dzisiaj zmęczyłem leczeniem. Będę musiał nad tym poćwiczyć. 

– Coś się stało?

– Nie, spokojnie. Chodźmy w jakieś spokojne miejsce.

niedziela, 20 lutego 2022

Od Neriny CD. Fenrysa

Spodziewałam się, że podczas leczenia będę czuła ból, szczypanie lub pieczenie. To co czułam było jednak przyjemne. Czułam przyjemne ciepło i delikatnie łaskotanie. 
Mimo wszystko miałam ochotę płakać. Może i byłam idiotką, bo bałam się o to, jak będzie wyglądać moja twarz. Jednak, która dziewczyna, a szczególnie syrena, nie przejmowała się tym. Uroda była dla nas bardzo ważną rzeczą. Może bardziej powinnam się zainteresować tym, jak bardzo bolała mnie głowa.
— Jak? — zapytałam się Fenrysa, zdołając wyrzucić z siebie tylko to pytanie, ponieważ czułam, że nie jestem w stanie wypowiedzieć więcej słów. 
Chłopak przyglądał mi się przez chwilę, próbując pewnie dojść do tego, o co mi chodzi. Wskazałam palcami na moją twarz. Fenrys uśmiechnął się do mnie delikatnie, jakby pocieszająco.
— Z każdą chwilą wygląda coraz lepiej — odparł. 
— Tak? — zapytałam, na co on pokiwał głową. Postanowiłam, że mu uwierzę. Zresztą, dlaczego miałby mnie okłamywać?
— Nie powinnaś się martwić. Będziesz tak samo piękna.
— Na pewno? — pokiwał znowu głową. Tym razem to ja uśmiechnęłam się do niego.
Uzdrawianie zajęło kilkanaście minut, podczas którego rozglądałam się po pomieszczeniu. 
Było to dość duże pomieszczenie, a przede wszystkich dość ciemne mimo dużych okien wychodzących na ulicę. Na ścianach było ciemne drewno, które dodawało pomieszczeniu mroku. Na półkach zawieszony na ścianach było różnych maści w pudełkach oraz jakiś rzeczach we flakonikach. Zioła zwisały z sufitu, robiąc za dodatkową dekorację oprócz żyrandola z świecami. Łóżka znajdowały się w rzędach. Jednym słowem, którym można było opisać to wszystko był bałagan. 
Po uzdrawianiu kobieta przeszła do badania moich odruchów, aby sprawdzić, czy wszystko z moim mózgiem w porządku. Wzięła do tego specjalnie młotek, który służył do takich badań i zaczęła po kolei sprawdzać. Najpierw ręce, a potem nogi. Na każdy mój odruch kiwała głową, co uświadczyło mnie w przekonaniu, że raczej wszystko jest dobrze. 
— Wygląda na to, że wszystko dobrze — powiedziała kobieta.
— Czyli możemy już iść? — zapytałam, a ona pokiwała głową. — Bardzo dziękuję za pomoc. — Powoli wstałam.
Medyczka jeszcze przed wyjściem poleciła mi coś na ból głowy, gdyby się jeszcze zdarzyły. Podziękowałam jej i wyszłam razem z Fenrysem.
— Bardzo cię przepraszam za tą imprezę na statku — powiedziałam. — Nie wyszło tak, jakbym tego chciała. Przepraszam i dziękuję, że mi pomogłeś.

<Fenrys?>

niedziela, 26 grudnia 2021

Od Fenrysa CD. Neriny

 Zamieszanie nieco mnie zdziwiło. Nie sądziłem, że w takim miejscu jak to wyniknie bójka, jak w jakiejś obskurnej tawernie, gdzie dwóch pijaków pokłóciło się o jakąś głupotę. Nie chciałem zbytnio się w to mieszać - nie wiedziałem co było źródłem konfliktu i mogłem swoją interwencją jeszcze bardziej zaognić bójkę. Jednak gdy zobaczyłem Nerinę, którą cios odrzucił na podłogę wiedziałem, że to tak szybko się nie zakończy. Dopadłem do mężczyzny i wykręciłem mu rękę za plecami. Zacząłem powoli iść w nim w stronę kadłuba, trzymając mocno, by nie zdołał uciec.

– Myślę, że cię to ochłodzi – mówiąc to, pchnąłem go do przodu tak, że po chwili zniknął wśród fal. Nie wiedziałem czy był on syreną czy nie, mało mnie to w tym momencie interesowało. Po chwili znajdowałem się już przy Nerinie, obserwując jej twarz. Była przytomna, ale cios chyba ją zamroczył, bo nie potrafiła skupić wzroku na moim palcu. Moje dłonie zaczęły badać jej twarz, lecząc pomniejsze zadrapania. Bałem się leczyć większych dolegliwości, bo gdybym źle cokolwiek zrobił, dziewczyna została by oszpecona do końca życia. Kilku mężczyzn nie robiąc sobie nic z zamieszania nadal biło się w najlepsze. Podniosłem dziewczynę z podłogi i posadziłem na pobliskim krześle. Podciągnąłem rękawy aż do łokci a moje ciało zaczęło się zmieniać. Po chwili na pokładzie znajdował się duży biały wilk, na widok którego wszyscy się od siebie odsunęli. I tak właśnie ma być. 

~*~

Prowadziłem dziewczynę przez zaułki, by dotrzeć do dobrze znanego mi miejsca. Nie chciałem napotkać straży - mogli mnie obwinić o krwawiącą twarz dziewczyny, a nie chciałem mieć żadnych kłopotów. Jej znajomi ze statku i tak mogli mnie oskarżyć za napaść, ale akurat tym się nie przejmowałem. 

– Zaraz będziemy na miejscu – wychyliłem głowę, by rozejrzeć się po ulicy. O tej porze na zewnątrz znajdowało się mało osób. A jak już się kogoś napotykało, najlepszym sposobem było udawanie, że się go nie widzi. I właśnie tak teraz robiłem, przyspieszając kroku by dotrzeć do drewnianych drzwi, które widziałem na skos od nas. Od razu po wejściu otulił mnie przyjemny zapach ziół i maści, który tak kochałem. Uwielbiałem tutaj przebywać i pomagać, ucząc się przy okazji wielu przydatnych rzeczy. 

– Melike? – wymówiłem imię uzdrowicielki, nie widząc jej w zasięgu swojego wzroku. W środku, na łóżku leżał mężczyzna, z usztywnioną, najprawdopodobniej złamaną ręką, który spał tak głęboko, że nawet nie zareagował na nasze przybycie. Ciemnoskóra wyszła zza jednego z parawanów i od razu podbiegła do dziewczyny.

– Co się stało? – jej spokojny głos od razu zrzucił z moich ramion poczucie winy. 

– Byliśmy na statku i wynikła bójka. Zanim zdążyłem zareagować, dostała w twarz. Wyleczyłem co mogłem, ale boje się, że ma złamaną kość. Nie chciałem tego sam ruszać.

Kobieta pokiwała ze zrozumieniem głową i gestem dłoni pokazała bym posadził dziewczynę na jednym z krzeseł. Nerina była lekko przymulona i martwiłem się czy nie doznała uszkodzenia mózgu jednak kontaktowała na tyle, że kiwała głową gdy Melike zadawała jej pytania. 

– Przynieś coś do odkażenia i opatrunki. Zajmę się jej kością, ale nie uleczę jej do końca, lepiej będzie jak stanie się to naturalnie. 

Ruszyłem na zaplecze, szukając wszystkiego o co poprosiła mnie medyczka. Gdy wróciłem zaczęła już uzdrawiać pękniętą kość. Na opatrunek nalałem nieco alkoholu i zacząłem przemywać większe rany, by usunąć zakrzepłą krew. Od razu miałem wciskać głębiej materiał, bo nowa krew wydostawała się na zewnątrz. Niezłą miał parę w rękach. Po kilku chwilach zauważyłem, że oczy Neriny są zwrócone na mnie, dlatego delikatnie się uśmiechnąłem, nie przerywając swojej pracy. 

<Nerina?>

sobota, 11 grudnia 2021

Od Neriny CD. Fenrysa

Czekałam na Fenrysa. W międzyczasie weszłam do biblioteki i szukałam jakiś książek. Żadna jednak mnie nie zachwyciła na tyle, aby wziąć którąś z nich i wypożyczyć ją.
Gdy wyszłam, nie mogłam uwierzyć w to, co widzę. 
Fenrys szedł do mnie i wyglądał niesamowicie. Spiął białe włosy, zaplatając je w krótkie warkocze. Obroża, którą pierwszy raz zauważyłam na jego szyi, błyszczała w świetle. Półprzezroczysta koszulka, złote kolczyki i pierścionki nadawały mu szlacheckiego wyglądu, a spodnie z długim stanem podkreślały jego talię. Wyglądał tak elegancko i pociągająco. Już wiem, jakim cudem Ariel zakochała się w chłopaku z lądu, pomyślałam.
— Nerina? — wyrwał mnie z osłupienia chłopak. 
— Przepraszam. Wyglądasz tak niesamowicie. Może trochę nazbyt elegancko na imprezę na statku. 
— Zbyt elegancko?
— Znaczy, to dobrze. Przez ciebie mam mętlik w głowie. — Zaśmiałam się. — Na pewno będziesz zwracał na siebie uwagę innych. Mam nadzieję tylko, że cię nie okradną. Chodźmy już.
Fenrys pokiwał głową i podał mi ramię. Złapałam się go i ruszyliśmy przed siebie.

***

Po kilku minutach byliśmy już na miejscu, gdzie po chwili podpłynął do nas statek. Młodzi chłopcy opuścili trap, abym mogła razem z Fenrysem wejść na statek. Gdy weszliśmy, szybko podnieśli trap i zaczęliśmy odpływać. Złapałam białowłosego za nadgarstek i poprowadziłam w głąb statku. Tam wpadła na nas moja siostra - Selina. 
— No proszę, przyszłaś i to z gościem — powiedziała, przytulając się do mnie, a potem zerkając na Fenrysa i mierząc go od dołu do góry. 
Przedstawiłam ich sobie, po czym zostawiłam ich, aby móc zdjąć mundurek Corvine i przebrać się. Weszłam do mojej i Seliny sypialni na pokładzie i przebrałam się w zwiewną, białą sukienkę z złotymi elementami. We włosy zaplątałam sobie białe kwiaty, aby chociaż trochę dodawały mi jakieś ozdoby. Gdy chciałam wyjść, do mojego pokoju wszedł mój ojciec.
— Pięknie wyglądasz córeczko — powiedział.
Ukłoniłam mu się delikatnie, po czym podeszłam go przytulić. 
— Słyszałem o tym, co postanowił twój ojczym. To okropne, że chce zmusić cię do ślubu z jakimś trytonem. Jeśli chcesz, pogadam z nim. 
— Jeśli obiecasz, że nie wyjdzie z tego jakaś kłótnia.
Ojciec zaśmiał się.
— Tego nie mogę obiecać — powiedział.
Pokiwałam głową. Razem wyszliśmy z pomieszczenia na zewnątrz, gdzie toczyła się impreza. Zauważyłam, że Fenrys rozmawia z innymi osobami i wysłuchuje ich różnych historii. W tym towarzystwie oczywiście znajdowała się moja siostra, która wydawała się być oczarowana chłopakiem. Och, tak łatwo przychodziło jej zauroczenie się w kimś. 
Gdy na statku rozbrzmiała muzyka, jeden z piratów porwał mnie do tańca. Tańczyłam tak długo, aż nie zaczęły mnie boleć nogi. Sama nie wiedziałam, ile to trwało. Może z kilkanaście minut. Chciałam iść odpocząć, ale jeszcze przed tym zabrałam ze sobą rum. Gdy poszłam na drugi koniec statku, zauważyłam Fenrysa, który siedzi na ławce z butelką alkoholu w dłoni i patrzy na morze. Podeszłam do niego i bez słowa usiadłam obok, upijając łyk rumu. Mocno czułam smak trzciny cukrowej, ale poczułam też nutkę owocową. 
Szturchnęłam chłopaka w bok.
— Tańczyłam jeszcze ze wszystkimi oprócz ciebie. Co ty na to, abyśmy zatańczyli? — zapytałam.
— Jasne — powiedział, wstając z miejsca i podając mi rękę.
Upiłam kolejny łyk, po czym zostawiłam butelkę i złapałam za rękę mojego towarzysza. Poszliśmy razem do reszty, po czym zaczęliśmy tańczyć. Musiałam przyznać, że Fenrys tańczył bardzo dobrze. Nie deptał mi po stopach i razem zgrywaliśmy się idealnie w tańcu. 
— Jesteś wspaniałym tancerzem — powiedziałam. Chłopak delikatnie się do mnie uśmiechnął. 
Chciałam jeszcze coś powiedzieć, kiedy usłyszeliśmy, jak muzyka przestaje grać. Wtedy zauważyliśmy zamieszki na statku. Nagle przy nas pojawiło się dwóch mężczyzn, którzy zaczęli się bić. Oczywiście nikt ich od siebie nie odsunął ani nie zamierzał, wszyscy obstawiali to, kto wygra, a niektórzy też zaczęli się bić. Chciałam ich jakoś ogarnąć, ale w tym momencie mężczyzna przed nami ukucnął, a ten przed nim wziął zamach i uderzył we mnie. Nie miałam ani chwili na reakcję, przez co uderzona w twarz, upadłam na podłogę.

<Fenrys?>

Od Fenrysa CD. Neriny

 Już od kilku dni poszukiwałem pewnej książki, której nie mogłem nigdzie znaleźć. Temat ten nie był zbyt powszechny, a nie w każdej bibliotece znajdowały się książki opowiadające o magii. Było wiele osób, które nadal jej nie akceptowali, dlatego nie było to aż tak dziwne. 

- Dzień dobry - powiedziałem do kobiety siedzącej za biurkiem, gdy tylko dzwoneczek przy drzwiach oznajmił, że ktoś wszedł do środka. Uśmiechnęła się do mnie delikatnie i położyła palec na usta pokazując kilku uczniów, którzy pracowały na stolikach w głębi pomieszczenia. Pokiwałem głową ze zrozumieniem i ruszyłem do regału na którym ostatnio skończyłem swoje poszukiwania. Oczywiście nie 100% nie wiedziałem czego szukałem. Uzdrawianie wśród aniołów było dość częste, jednak nikt nigdy nie zostawił żadnych zapisów na ten temat. Jednak bardzo teraz tego potrzebowałem, nikt nigdy nie nauczył mnie niczego o moich zdolnościach, byłem samoukiem, który denerwował się, gdy tylko coś mu się nie udawało, chciałem jak najszybciej ratować ludzi. Właśnie dlatego zgłosiłem się by w wolnej chwili pomagać w miejskim szpitalu, gdzie brakowało ludzi do pracy. 

- Hej - kątem oka spojrzałem na Nerine, która stała kilka kroków ode mnie. Nie spodziewałem jej się tutaj, ale jeśli tu weszła, znaczyło to, że mnie szukała. Miło.  Nasza rozmowa była dość krótka i miła, jakbyśmy się znali już od dłuższego czasu. Nie chciałem zbytnio opowiadać jej o swojej przeszłości co zrozumiała. Byłem jej za to wdzięczny, nie chciałem by ktoś uciekł ode mnie z powodu mojego pochodzenia. W końcu nie narodziłem się naturalnie. Nie mogłem przyrównać się do mieszańców rasowych, gdzie w ich krwi znajdowały się dwie rasy. Przy ich mocach, ciele, mózgu nikt nie grzebał, nie przeprowadzał eksperymentów i nie kłamał na temat świata zewnętrznego.

Jej pytanie mnie zdziwiło. Odłożyłem książkę, którą akurat przeglądałem i odwróciłem się w końcu w jej stronę. Nie lubiłem morza, moje wilcze ja próbowało mnie trzymać od niego najdalej. Kilka moich podróży statkiem utwierdziło mnie w tym, że posiadam chorobę morską. Dostałem kilka porad jak się jej pozbyć co oczywiście ułatwiło mi pływanie, jednak jeśli nie musiałem, starałem się trzymać stałego lądu. Jednak patrząc na nią, widziałem w jej oczach prośbę i nadzieję. Najpewniej nie miała kogo zaprosić, więc byłem osobą, która wpadła jej na myśl. Musiałem przyznać, że zrobiło mi się miło.

- Z wielką chęcią z tobą pójdę - odparłem. Pomimo niepokoju, który czułem wewnątrz, postanowiłem, że zgodę się jej towarzyszyć. Musiałem się tylko ubrać.

~*~

Spojrzałem na siebie w lustrze, z lekkim westchnięciem. Wiedziałem jak ubierać się na różne okazje, nawet niewolnicy zostawali na nie zabierani by służyć swoim panom, jednak bałem się, że akurat trochę przesadziłem. Choć wiedziałem, że syreny uwielbiają się wystrajać, ja nie lubiłem dużej ilości ozdób. Spiąłem włosy, zaplatając je w krótkie warkocze znajdujące się po bokach mojej głowy. Grzywka oczywiście nie chciała ze mną współpracować, nie chciałem zbyt dużo nad nią pracował, dlatego też pozwoliłem jej opaść na moje czoło i skronie. Obroża znajdująca się na mojej szyi błyszczała na w świetle świec, jednak omiotłem ją obojętnym wzrokiem. Nerina jeszcze jej nie widziała, bo skrywałem ją pod kołnierzem, ale nie mogłem ukrywać tego w nieskończoność. Półprzezroczysta koszulka, złote kolczyki i pierścionki nadawały mi szlacheckiego wyglądu, a spodnie z długim stanem podkreślały moją talię. Wiedziałem, że nie należałem do mężczyzn barczystych, choć krew fae sprawiała, że chodziłem pewnym siebie i dostojnym krokiem. Na ramiona zarzuciłem haftowany płaszcz, by blizny na moich plecach nie były widoczne. Całość wyglądała dość elegancko i...pociągające. Wiedziałem, że w takim stronu nie przyniosę dziewczynie wstydu.

- Powinienem już iść. - mruknąłem. Umówiłem się z nią przy bibliotece spod której się rozeszliśmy. Dlatego tam właśnie ruszyłem, nie chcąc by zbyt długo czekała. Nie miałem tam blisko, Ardem znajdowało się na obrzeżach miasta, dlatego czekała mnie dość długa droga na piechotę. 

<Nerina?>


wtorek, 7 grudnia 2021

Od Neriny CD. Fenrysa

Pokiwałam głową i ruszyliśmy do Corvine. Tuż przed akademikiem zauważyłam Luciena. Spoglądał na mnie i Fenrysa. Pomachałam mu energicznie na przywitanie. Chłopak powoli mi odmachał. Fenrys tylko rzucił na niego spojrzenie ukradkiem, po czym zaczął iść szybciej. Przez to, że nowy koleżka był wyższy ode mnie i robił większe kroki, ledwo dotrzymywałam mu kroku. W pewnym momencie zaczęłam wręcz biec. Jeszcze trochę i bym upadła, a chłopak wlókłby mnie po ziemi. 
Zatrzymał się tuż przed drzwiami akademiku i zapytał, czy ma ze mną iść dalej. Pokręciłam przecząco głową i podziękowałam mu za odprowadzenie mnie, uśmiechając się do niego. W sumie to dziwnie się czułam, że nie mogłam mu jeszcze jakoś podziękować. Słowa to było dla mnie za mało. Gdy chłopak chciał odsunąć się ode mnie i pójść sobie, przytuliłam go. Był pewnie na początku lekko zaskoczony, ale później sam mnie przytulił. Był pierwszą osobą w Kernow, którą przytuliłam. W sumie zasługiwał na to, ponieważ był dla mnie miły. Po dłuższej chwili odsunęłam się od niego i jeszcze raz podziękowałam, po czym weszłam do akademika.
Byłam ciekawa, czy jeszcze będzie mi dane go spotkać, czy to było tylko jednorazowe.

***

Kilka dni później przyszła do mnie moja siostra Selina, aby zaprosić mnie na imprezę na statku ojca. Mieli opić to, że znaleźli jakiś bardzo cenny skarb i jak zawsze z tej okazji byłam zaproszona, aby się z nimi napić i zabawić. Tym razem jednak zaproszenie nie było tylko dla mnie, a również dla moich przyjaciół. Szkoda, że tak naprawdę żadnych w Kernow nie miałam. Znałam kilka osób, ale nie mogłam ich nazwać kimś bliższym dla mnie. W sumie to myślałam o Fenrysie, ale nie byłam pewna, gdzie go mogę znaleźć. Postanowiłam jednak pójść najpierw na miasto, a później na imprezę. Wzięłam jednak ze sobą torbę i sukienkę, aby się w nią przebrać. Na ręce założyłam srebrne bransoletki, a na szyję srebrny naszyjnik z serduszkiem dany mi przez ojca.
W mieście przystanęłam przy bibliotece. Przez okna widziałam regały z wieloma książkami. Postanowiłam tam wejść. Przy jednym z regałów ku mojemu zaskoczeniu zauważyłam Fenrysa.
— Hej — przywitałam się, podchodząc do niego. — Nie sądziłam, że cię tu spotkam. Szukasz jakieś książki?
— Szukam jakieś o mocach uzdrawiania u aniołów — powiedział.
— Po co ci to? — zapytałam. — Jesteś aniołem? — zapytałam zaciekawiona.
— Tak jakby. Jestem nim w jednej trzeciej — odpowiedział.
— A czym jeszcze jesteś? Przepraszam, jeśli to za bardzo wścibskie.
Chłopak spojrzał na mnie i przez chwilę się zastanawiał. Już chciałam mu powiedzieć, że nie musi mówić, ale w tym momencie powiedział.
— Mam krew anioła, fae i zmiennokształtnego — powiedział.
— W takim razie oboje jesteśmy dziwnymi mieszankami. 
Fenrys nic nie mówił.
— Chciałam cię o coś zapytać — zaczęłam. — Może chciałbyś iść ze mną na piracką imprezę? Taką na statku z rumem. Moja siostra mnie zaprosiła i będzie ucieszona, jeśli wezmę ze sobą jakieś towarzystwo.

<Fenrys?>

poniedziałek, 6 grudnia 2021

Od Fenrysa CD. Neriny

 Musiałem przyznać, że do tej pory nie wiedziałem jak wyglądało życie wśród syren. Moja edukacja jeśli chodzi o rasy jest bardzo zwężona, jednak z dnia na dzień uczyłem się coraz więcej rzeczy. Każdą osobę leczyło się inaczej ze względu na jego rasę i budowę, dlatego też te informacje były dla mnie tak ważne. 

- Czasem rodziny zrobią wszystko by uratować i podtrzymać reputację swojej rodziny - mruknąłem, wpatrując się w drogę pod nami. - Czasem takie małżeństwa kończą się źle ale czasem i ratują życie. Służyłem u pewnej kobiety, która siłą została wydana za mąż. Jej rodzice robili wszystko, by ich znienawidziła i nie chciała wrócić do domu. Jak się później okazało jej ojciec miał wielkie długi i gdy grupa ludzi poszła je unormować nie było jej w domu. Zostali zabici a mąż którego tak nienawidziła stał się dla niej bezpieczną ostoją, która uratowała jej życie. Oczywiście czuła żal, że nie było jej z nimi jednak cieszyła się, że żyła.

Dziewczyna zamilkła, nie odpowiadając mi. Czułem, że sama właśnie stanęła przez tym problemem i nie mogłem jej oceniać. Być może miała duże argumenty by nie chcieć tego ślubu, pewnie wiedziała o wiele więcej o swoim wybranym partnerze niż ja. 

- Ja nigdy nie myślałem o małżeństwie, myślę, że nadal do tego nie dorosłem. To bardzo ważna decyzja, która powinna być planowana przez dłuższą chwilę, a nie przez kaprys. - odparłem. - Przecież wiążemy się z kimś innym na całe życie. Kto chciałby spędzić życie z niewłaściwą drugą połową duszy?

Jej wzrok uporczywie wpatrywał się we mnie, co po chwili sprawiło, że czułem się nieco nieswojo. Nie wiedziałem czy to przez jej ciekawość czy przez mój za długi język. Potarłem się dłonią po karku. Pomimo już długiego czasu od kiedy jestem wolny nadal mam problemy w relacjach międzyludzkich. 

- Do której szkoły chodzisz? - staliśmy na rozdrożu i przypomniałem sobie, że nawet nie zapytałem gdzie idziemy. Chciała w końcu żebym odprowadził ją do szkoły.

- Do Corvine. - zerknąłem na nią kątem oka i zdałem sobie sprawę, że nie musiałem wcale zadawać jej tego pytania. Była dość elegancko ubrana, co doskonale ukazywało jej status. Dziwiłem się, że chodziła w tym ubraniu wieczorem po ulicach, na których grasowało tylko złodziei. Tylko czekali by sprawdzić co w kieszeniach trzymają takie dziewczyny jak ona. 

- A więc w drogę?


<Nerina? Przepraszam za długość, następne będzie dłuższe!>

sobota, 27 listopada 2021

Od Neriny CD. Fenrysa

Od razu polubiłam tego Fenrysa, a z czasem coraz bardziej przekonywał mnie do siebie. Wydawał się takim pozytywnym marzycielem, który zaraża swoją postawą przez mówienie o tym z pasją. Miałam ochotę go jeszcze bardziej poznać. Przez jego postawę, sama zapragnęłam mieć jego poglądy.
- Zazdroszczę ci tego – powiedziałam, a on spojrzał na mnie pytająco. - No wiesz, marzeń. Ja ich nie mam. Żyje z dnia na dzień bez żadnego nawet najmniejszego planu. Nawet jak myślę o czymś, co mogłoby być moim marzeniem, to jeśli nie uda mi się go zrealizować, to się poddaje.
- Mogę się podzielić z tobą marzeniami, a wtedy będziemy mieli je wspólne – powiedział chłopak. Uśmiechnęłam się na jego słowa.
- A więc jakie masz jeszcze marzenia, które możesz ze mną dzielić? Raczej zostanie medykiem nie należy do moich marzeń, wybacz – odparłam.
Fenrys przez chwilę się zastanawiał, tak jakby szukał idealnego marzenia, aby się z nim ze mną podzielić. 
- Marzę o tym, aby ludzie biedniejsi mieli zawsze szanse na naukę oraz, aby niewolnictwo się skończyło.
Uśmiechnęłam się znowu. 
- To piękne marzenia. Sądzę, że powinny się spełnić. U syren zanika takie coś jak niewolnictwo – powiedziałam. Fenrys wyglądał na zaciekawionego, tak jakbym miała kontynuować ten temat. Ja jednak milczałam.
- Skąd wiesz? Jesteś elfem – powiedział. 
Zaśmiałam się. No tak, bo przecież na pierwszy rzut oka wyglądałam tylko na elfa. To, że jestem syreną było dopiero widoczne w wodzie.
- Tylko w połowie. Jestem zarówno syreną, jak i elfem leśnym. Mój ojciec i matka mieli zakazany romans, on jest elfem, a ona syreną. Przez opinie innych ludzi też się rozstali, ale przyjaźnią się wspólnie mnie wychowując. Później moja mama wyszła za Trytona, króla części morza najbliżej Kernow. No i takim sposobem jestem księżniczką, więc wiem, co się dzieje w świecie syren, a szczególnie, jeśli chodzi o kwestie polityczne. U nas inne syreny nie są niewolnikami, raczej odeszliśmy od tego jakiś czas temu, a przynajmniej na dworze królewskim i najbliższym otoczeniu.
- Jeśli chcesz możesz opowiedzieć coś więcej o sobie.
- Jakoś nie lubię o sobie mówić, wolę słuchać.
Przez chwilę szliśmy w ciszy, a ja pozwoliłam sobie na rozmyślania. Znowu przypomniała mi się sytuacja z rana. Tak bardzo nie chciałam wychodzić za mąż...
- Wiesz, może z niewolnikami jesteśmy do przodu, jeśli chodzi o brak niewolnictwa, ale u syren, szczególnie w rodzinie królewskiej to ojciec wybiera męża dla niej. Najczęściej to jest to jakiś książę innej części morza. Wiesz, sojusz poprzez małżeństwo. - Zastanowiłam się. - Chyba mam takie małe osobiste marzenie. Chciałabym, aby małżeństwa z przymusu zniknęły, aby kompletnie ich nie było, chociaż to chyba jest niewykonalne. 

<Fenrys?>

Od Fenrysa CD. Neriny

Spacer z samego rana dobrze mi robił. Akurat dzisiaj mogłem sobie pozwolić na spędzenie większego czasu na zewnątrz, z powodu dnia wolnego. Jednak prawdę mówiąc kompletnie nie wiedziałem co z tym czasem zrobić. Mogłem iść gdzie tylko chciałem, ale co z tego jeśli nawet nie znałem miasta? Pomimo, że w Kernow byłem już od kilku dobrych dni, nie zamieniłem słowa z żadnym uczniem z prośbą by mnie oprowadzili. Jak mogłem ich o to prosić, skoro doskonale wiedziałem, że niedługo kończy się rok szkolny i mają tak dużo nauki na głowie?
Kluczyłem między sklepami, przyglądając się każdej witrynie po kolei. Wiedziałem doskonale, że przez brak pieniędzy niczego nie kupię, jednak kolorowe i świecące na różnego rodzaju kolory przedmioty kusiły swoim wyglądem, by je oglądać, kupić i podziwiać. Torba ciążyła mi na ramieniu, wypchana książkami i papierem. Chciałem znaleźć jakieś zaciszne miejsce, w którym mógłbym się poczuć, a jednak trafiłem tutaj, wśród tych wszystkich ludzi, którzy byli tak zabiegani, że nie widzieli piękności, które ich otaczają. Tylko nieliczni zatrzymywani się by coś obejrzeć i zapytać o cenę, ale od razu odchodzili, jakby tak naprawdę nie byli tym zainteresowani.  Gdy zapadał zmrok dodawał on miastu uroku. Co prawda robiło się nieco zimniej, co nie było takie dziwne zwarzywszy na porę roku, jednak uwielbiałem spacerować właśnie wtedy, gdy ludzie w końcu postanawiali trochę odpocząć i rozkoszować się pogodą. Zima miała nastać już niebawem, każdego dnia mógł pojawić się śnieg, którego nie lubiłem. W końcu kto lubi moczyć sobie buty w tych cholernych białych zaspach? 
- Przepraszam - głos dochodził zza moich pleców a potem poczułem dotyk na swojej dłoni. Odwróciłem się do młodej dziewczyny, a dotyk zniknął. Słuchałem uważnie to co ma do powiedzenia, nie przerywając jej. 
- Oczywiście, że pójdę z tobą. Chciałem jeszcze trochę pospacerować, ale może to poczekać do jutra. Przecież świat dziś w nocy się nie skończy. Jestem Fenrys - ukłoniłem się delikatnie. - A ty?
Przez chwilę milczała, jakby zastanawiała się czy wyjawienie swojego imienia nieznajomemu było dobrym pomysłem.
- Nerina.
Warto zapamiętać. Po jej stroju od razu mogłem poznać z której akademii pochodzi. Ani razu nie spotkałem jej na korytarzach Corvine, przynajmniej nie przypominałem sobie jej twarzy. Być może tak jak ja unikała towarzystwa innych uczniów. Było powszechne to, że w naszej szkole toczył się wyścig szczurów. Im wyższe wyniki tym szansa na zajęcie wyższego stanowiska, stanowiska bliższego władcom. Ja nie zwracałem na to zbyt dużej uwagi, lecz niektórzy umieli brać sobie swoje oceny aż za bardzo do serca. Bogate dzieci czasem nie znały granic i dokładały wszelkich środków by być najlepsze. W naszym świecie brakowało medyków, większość wolało stanąć na polu bitwy i walczyć, poczuć krew na własnym ciele. Ale nigdy nie zastanawiali się kto ich łatał, gdy uchodziło z nich życie. Nie obchodziły ich imiona ludzi, którzy czasem po kilka dni biegali wokół nich, byle by uratować ich życie. Tylko po to, by za kilka dni znowu powitać go w swoim namiocie po kolejnej bitwie. 
- A więc panienko Narino - wystawiłem łokieć w jej stronę, by go chwyciła - wracajmy do szkoły.
Chwyciła się mnie, rozglądając wokół nieco niepewnie. Prawdę mówiąc ja też za każdym razem bałem się wychodzenia na miasto po zmroku. Nie każdy przecież był zwolennikiem magii a narwańców nie brakowało w żadnym kraju. 
- Czym się zajmujesz? - zapytała, prawdopodobnie po to by przerwać ciszę. 
- Chodzę do Corvine i szkolę się na medyka. Niezbyt częste by w tak prestiżowej szkole ktoś uczył się by ratować innych, ale świat zaskakuje. Trzeba tylko chcieć go poznawać i marzyć. Przecież to właśnie od marzeń zależy nasze życie. 

<Nerino?>

sobota, 13 listopada 2021

Od Neriny do Fenrysa

W końcu mogłam wrócić na kilka dni do morza, do moich młodszych sióstr. Sądziłam, że spędzę z nimi przyjemnie czas. Nie było jednak tak świetnie, jak myślałam, ponieważ zamiast zainteresować się moją osobą, większość z nich była zainteresowana tym, jacy chłopcy przebywają w Kernow i czy widuje tych, z innych akademii. Odpowiadałam zdawkowo na te pytania.
- Nie zapytacie, jak ja sobie radzę? - zapytałam.
- Na pewno idzie ci znakomicie – powiedziała Adella.
- Co prawda, nie narzekam, ale nie jest też wcale tak idealnie – powiedziałam. - Ale wy chyba wolicie słuchać o chłopakach.
Na te słowa, kilka z moich sióstr pokiwało głowami. Westchnęłam i wróciłam do opowiadania tego, czego ode mnie oczekiwały. Wydawały się być uradowane, a skoro one były ucieszone, to moja złość powoli znikała. Lubiłam, gdy były w dobrym humorze.
- Pewnie znalazłaś tam sobie jakiegoś chłopaka! - wykrzyknęła Adella. - Szczęściara z ciebie!
Chciałam już odpowiedzieć, że nie znalazłam sobie nikogo, ale wtedy syreny zaczęły się kłócić między sobą, wymieniając jakiś chłopaków, których widziały na wybrzeżu lub na statkach, czy też tych, którzy byli trytonami. Dałam, więc sobie spokój i odpłynęłam.
- Jak się czujesz Nerino w Corvine? - zapytał mnie Tryton, podpływając do mnie. - Jeśli by ci nie odpowiadało, zawsze możesz wrócić do szkoły w oceanie.
- Corvine jest cudowną akademią – odpowiedziałam. - Poznałam wiele osób, nie tylko z niej, ale ogólnie z Kernow. Najbardziej denerwujące jest jednak to, że nie mam tak łatwego dostępu do morza, a nie jestem w stanie wytrzymać tak długo bez słonej wody.
- To zrozumiałe – powiedział. - W końcu nie jesteś tylko elfem, ale jesteś też syreną.
Uśmiechnęłam się delikatnie i popłynęłam z ojczymem do jego tronu, gdzie usiadłam obok niego. Zazwyczaj rozmawialiśmy tak, gdy miał dla mnie jakieś ważne sprawy do obgadania. Miałam nadzieję, że nie stało się nic poważnego. Obawiałam się, o czym chce jeszcze pogadać.
- Słyszałaś o księciu Drake'u?
- Co nieco słyszałam od moich sióstr. Jest synem króla części oceanu niedaleko Rere. Jest najstarszy ze swojego rodzeństwa. O ile się nie mylę, jest o rok starszy ode mnie.
- Masz rację.
- Stało się coś, że pytasz o niego? - zapytałam. - Myślisz nad sojuszem?
- Owszem.
- To wspaniale.
- Jednak ten sojusz jest możliwy tylko poprzez małżeństwo. 
- Więc która z twoich córek jest tą szczęściarą?
- Ty, Nerino.
- Ja? - zapytałam zaskoczona, mrugając parę razy oczyma.
- Tak, ty. Może i nie jesteś moją prawdziwą córką z krwi i kości, ale właśnie tak cię traktuje. Zresztą król i książę przystali na tą propozycję.
- Ja... - Nie wiedziałam, co powiedzieć, więc odpłynęłam.
Ojczym krzyczał za mną, ale ja wypłynęłam szybko z zamku, a następnie na powierzchnie, gdzie przemieniłam się w ludzką formę. Miałam ochotę się rozpłakać. Nie chciałam wychodzić za kogoś, kogo nie znałam. To musiał być jakiś żart, jakaś pomyłka.
Był wieczór. Ja jednak nie chciałam wracać do królestwa. Nie po tym, co usłyszałam. Chciałam, jak najszybciej wrócić do Corvine. Jednak moja orientacja w terenie okazała się masakryczna, szczególnie wieczorem. Kompletnie nie wiedziałam, w którą stronę mam iść. 
Szłam jednak tak, jak tylko zapamiętałam. Zajęło mi to może z dwie godziny. Zaczęły mnie aż boleć nogi. Nie byłam w stanie iść dalej, szczególnie, że nie wiedziałam czy dobrze idę. W dodatku zaczynało się coraz bardziej ściemniać, a ja nie lubiłam ciemności. Przydałby mi się jakiś towarzysz.
Wokół mnie kręciło się trochę osób, więc postanowiłam zapytać pierwszą lepszą osobę. 
W oczy rzucił mi się chłopak o jasnych włosach i ciemnej karnacji. Wyglądał na młodego, więc może on też był z jednej z akademii w Kernow.
- Przepraszam – powiedziałam, nieśmiało chwytając go za rękę, a następnie puszczając ją, gdy zwrócił na mnie swoją uwagę. - Jestem Nerina. Wybacz, że cię zaczepiłam szanowny panie, ale chciałam się upewnić, czy dobrze idę do Akademii Corvine. Zazwyczaj nie spaceruję wieczorami, a w dodatku mam bardzo słabą orientację w terenie. Przyznam się też, że boję się trochę iść sama i potrzebowałabym jakiegoś towarzysza, ale jeśli to za dużo, to proszę tylko o wskazanie drogi.

Fenrys?
Szablon
Pandzika
Kernow