Tablica

Nadeszła zima, jakiej nawet nasi dziadkowie nie widzieli. Zapasy powoli się kończą, państwa patrzą na siebie coraz bardziej podejrzanym wzrokiem. Uczniowie muszą siedzieć w zimnych i rzadko ogrzewanych pokojach, bo akademię robią wszystko by nie zamknąć swych wrót przez brak pieniędzy. Ludzie w miastach wspierają się jak tylko mogą, jednak nawet to nie pomaga w wyżywieniu rodziny. Wcześniej ludzie nie zwracali uwagi na dziwne zachowanie zwierząt, jednak być może był to zwiastun czegoś nowego? Może ptaki przestały migrować, a stworzenia leśne zbierać zapasów na zimę z powodu jakieś większej sprawy? Pomimo ciężkich warunków, zimy i głodu, niektórzy chcą znaleźć przyczynę całego tego chaosu i szaleństwa. Próbują dotrzeć do miejsca, w które zdaje się, idą wszystkie magiczne stworzenia zamieszkujące nasz świat. Czy jednak jest to bezpieczne?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hyo x Yeu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hyo x Yeu. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 maja 2021

Od Hyo cd Yeu

Pocałunek. Objąłem go i wplotłem palce we włosy chłopaka. Pogłębiłem jedynie pocałunek. Chciałem sprawdzić coś, czy rzeczywiście jest sobą. Czy może jednak kłamie? Nie chciałem go jeszcze puszczać. Chciałem przedłużyć pieszczotę, jak najdłużej się dało. Choć wiedziałem, że zostanie przerwana. On jednak się odsunął, ode mnie. Nie spodobało mi się to, gdyż chciałem kontynuować. Oczywiście, że chciałem, by pocałunek był dłuższy, ale on nie chciał. Nie wiedziałem, czemu nie chce. Choć przyczyna tego była wiadoma. Po prostu chciałem zadać mu te durne pytanie, po czym usłyszeć przewidzianą odpowiedź.
- Czemu przerwałeś? - spytałem. Choć dobrze znałem odpowiedź.
- Chodźmy do pokoju i tam dokończymy. - powiedział to z uśmiechem.
Ruszyłem się z miejsca, by pójść z chłopakiem do siebie. Nie chciałem się śpieszyć, ale miałem ochotę, by iść z nim do łóżka. Wielokrotnie. Odetchnąłem i zatrzymałem się, złapałem za dłoń chłopaka, po czym ułożyłem drugą na jego policzku. Złączyłem nasze usta w pocałunek. Nawet gdy próbował się odsunąć, nie pozwoliłem mu na to. Mruknąłem i wsunąłem dłoń pod jego ubranie. Jednakże, gdy poczułem jego dłoń na plecach. Odskoczyłem jak poparzony od chłopaka. To było dziwne uczucie. Sam zacząłem i przerwałem, mimo że już kilka razy przydarzył nam się przelotny numerek na świeżym powietrzu, w miejscach publicznych. Tym razem jednak było w tym coś innego..
- Lepiej już chodźmy. - powiedziałem. Czułem, jak ktoś nas obserwuje, dlatego też złapałem chłopaka, przyciągając go do swojego boku, by następnie użyć wampirzej szybkości. Byśmy mogli zdecydowanie szybciej dotrzeć do mojego domu. Wepchnąłem chłopaka do domu. Nie zdążył zadać pytań, gdyż zniknąłem. Musiałem udać się dwie uliczki dalej od domu, by sprawdzić, kto się tam kryje.
Zjawili się także moi szpiedzy. Wraz z nimi załatwiłem i dowiedziałem się, wyduszając z koszmarnych obserwatorów wszystkiego, co mogło się przydać. Dowiedziałem się także kto mnie, a przy tym Yeu śledzi, po co...
Przecież moje "cienie" wyrównali szanse, nakierowali na drogę morderczego Yeu stwory, czy też to, co mógł wybić do cna. Oczywiście przed nami mógł zabić ludzi albo kogoś niewinnego, ale tutaj raczej takich nie ma. Nawet dzieci już są winne. Także nawet takie osobniki można pozabijać. Mimo nawet dostarczenia mi użytecznych informacji o Yeu ukrywają się w cieniu. Chociaż może też być tutaj drugie dno, albo i kolejne. Do którego jeszcze nie doszedłem.
***
Wróciłem do domu pokryty krwią. Milczałem, nie chciałem o tym rozmawiać. Potrzebowałem chwili dla siebie. Skierowałem się od razu do swojego pokoju, po czym do łazienki, by wziąć prysznic. Czułem wzrok na sobie, po chwili także dotyk. Nie podobało mi się to, a dokładniej, że plecy tak długo mi się goją. Jednakże po prostu dalej brałem ten prysznic, zmywając z włosów i z ciała krew, która byłem upaćkany. Wyminąłem chłopaka, gdyż musiałem znaleźć luźną szatę na noc. Choć noc i tak będzie zajęta.
W międzyczasie dotyk Yeu przyjemnie odwracał moją uwagę. Od tego oparzenia.. Miałem z nim problem, goiło się o kilka dni za długo. W dalszym ciągu tam było. Już dawno powinno się zagoić, ale nic z tego. Błękitna krew pomogła, chociaż może gdybym nie przerwał medytacji, szybciej by się zagoiło. Chociaż może to nic nie pomogło. Chociaż nic mi ono nie przeszkadza. Po prostu jest to dziwne.
- To moja sprawka? - zadał pytanie, gdy przejeżdżał palcami po gojącym się oparzeniu. Chwyciłem jego dłoń, by nie dotykał tej rany. Zazwyczaj moja skóra jest nieskazitelna, tym razem miałem na niej coś, co nie dawało mi spokoju. Uciążliwe to było, gdyż denerwowało mnie to wszystko, a na dodatek miałem ochotę coś rozbić, albo kogoś. Nie miałem pojęcia dokąd może mnie to zaprowadzić. Może gdyby Yeu odwrócił moją uwagę sobą, byłoby to znacznie lepiej i łatwiej. Jego obecność tak jakoś zaniżała moje problemy. Nie musiałem myśleć, gdyż jego bliskość, oraz to, co ma już niedługo nastąpić, w jakimś stopniu mnie denerwowała. Nie miałem pojęcia czemu mam tak mieszane uczucia.
- To nic. Po prostu długo się goi. Zbyt długo. - powiedziałem. Wyminąłem Yeu, tylko po to, by się ubrać. Jednakże ściągnął mi ręcznik, to nie było żadnym zaskoczeniem. Skoro i tak mamy być nadzy, to nie przeszkadza mi to. Zresztą często bywam nagi, gdy sypiam z wieloma różnymi partnerami. Zabawa wówczas jest świetna i łaskawa. Ubrany w szaty do spania.
Wdrapałem się na łóżko i wygodnie sobie usiadłem. Mogło to prowokować Yeu, gdyż zaczął się rozbierać. Zaśmiałem się i pociągnąłem go za ogon. Może trochę za mocno, gdyż tak się nie powinno. Jednakże wylądował na moim łóżku. Cmoknąłem go i przejechałem palcami po uszach chłopaka. Chciał najwyraźniej je zabrać. Jednakże wbiłem pazury w jego uszy. Warknął i syknął jednocześnie. Zlizałem krew, po czym uniosłem jego podbródek i wsunąłem język do ust chłopaka. Drażniłem jego uszka oraz gdy chciał posunąć się dalej, używałem pazurów do lekkich tortur nad jego wrażliwymi uszkami.
Wiem, że tak się nie powinno robić, ale to ja chciałem teraz coś zrobić. Dlatego też jedynie mnie objął i pozwolił na to, co chciałem. Mógł to robić z litości, ale wolałem opędzić od siebie wszelakie myśli, gdyż po prostu chciałem cieszyć się chwilą, w której możemy się namiętnie całować.
***
Przerwano nam, gdyż do pokoju weszła kuzynka. Była lekko spanikowana. Oderwałem się od Yeu i przytuliłem dziewczynę. Ma ona niecałe 155 cm wzrostu i krótkie włosy w kolorach różu i niebieskiego. Do tego dwukolorowe oczka. Nosi o wiele za duże niektóre ubrania. Jednakże mimo wszystko jest szczupła i ma w sobie coś z wilka i elfa. Jednakże to nie jest stwierdzone. Dlatego, gdy się pojawiła, musiałem ją przytulić. Jest jedną z tych tajemniczych osób w rodzinie oraz rzadko się pojawia. Nie wszyscy też wiedzą ile mam osób w rodzinie.
- Yeu to Chris. Chris to Yeu. Teraz opowiedz, co się stało. - posadziłem ją na kanapie, by mogła wszystko wyjaśnić. Posłałem Yeu przepraszające spojrzenie, ale on jedynie wywrócił oczami i wyszedł. Chciałem go zatrzymać, ale na chwilę się odwrócił. Pogłaskał dziewczynę po głowie, a mnie pocałował w policzek. Wtedy ponownie wyszedł.
Może chciał nam zapewnić chwilę dla siebie albo przyniesie napoje, albo po prostu poszedł i tyle po nim będzie. Tego jeszcze nie wiem. Jednakże Chris jest jak na razie ważniejsza i to, co ją gryzie.
***
Dziewczyna w końcu po kilku minutach opowiedziała wszystko ze szczegółami. Zajęło to dłuższą chwilę. Yeu będzie zły albo jest. Nie wiem czemu wszystko, idzie pod górkę. Teraz nie prędko pójdziemy do łóżka, gdyż muszę pomóc Chris. Westchnąłem i zdecydowałem się dojść z dziewczyną do sedna sprawy. W końcu Yeu przyniósł nam napoje. Po czym położył się na moim łóżku. Dotrzymywał nam towarzystwa, nie przeszkadzając, czasem nawet wykazywał aktywność, gdy rozmawiałem z nią.
Gdy się napiła, w końcu zasnęła. Przykryłem ją kocem szczelnie na kanapie. Byłem jeszcze chwilę przy niej, gdyż starałem się poukładać to wszystko. Niby teraz możemy, to najwyraźniej był znak dla chłopaka. Jednakże nie mogłem.
- Nie teraz. - powiedziałem. Chyba trochę za chłodno. Gdyż chłopak ponownie wyszedł. Westchnąłem i usiadłem na łóżku, czytałem książkę. Musiałem się przewietrzyć, ale samo patrzenie na dziewczynę, było zdecydowanie lepsze. Musiałem też ją przenieść na swoje łóżko, gdyż wydawała się niespokojna. Przytuliła się do mnie, dlatego też głaskałem ją po głowie, by się uspokoiła. Najwyraźniej mnie posłuchała, gdyż jej sen wydawał się dużo spokojniejszy.
Tej nocy nie mogłem zasnąć, myślałem, że może Yeu mi potowarzyszy. Chyba jednak się myliłem. Najwyraźniej skoro nam przerwano, to pójdzie do kogoś innego. Skoro tak to ja w nie miałem nic innego do roboty. Sięgnąłem po książkę i wróciłem do czytania. Zresztą i tak muszę też uspokajać kuzynkę.
***
Przez kolejne dni, musiałem pomóc Chris. Gdy w końcu mogłem, odpocząć zobaczyłem Yeu z kimś. Zignorowałem ich i wróciłem do swojego pokoju. Miałem dosyć problemów. Zamknąłem okna i je zasłoniłem, by światło słoneczne nie dawało mi w kość, to samo zrobiłem z drzwiami, zamknąłem je na klucz. Chciałem odpocząć i mieć spokój.
Po prysznicu, zrobieniu porządku w pokoju, zająłem się upragnionym odpoczynkiem. Choć go nie potrzebowałem może po prostu, wolałem odpocząć w trumnie. Dlatego też udało mi się w końcu odkopać i wyczyścić trumnę. W niej mogłem zaznać spokoju, którego potrzebowałem. Dlatego też wszedłem do jej wnętrza, zamknąłem ją. Wygodnie ułożony, przymknąłem oczy i udałem się w świat medytacji. Może po tym, będę jak nowy.

Yeu?

sobota, 29 maja 2021

Od Yeu cd Hyo

Jedyne co pamiętam to przez mgłę. Jakimś cudem znalazłem się w kryjówce jakiś zbirów i pachołków, sam nie wiem jak znalazłem ich. Sama kryjówka była bardzo dobrze ukryta. Było ich około 12, wszyscy otoczyli mnie. Po czym znów mgła przysłoniła moje oczy. Widziałem tylko później Hyo, jak go duszę, a na rękach mam krew. To wszystko prze zemnie. Wiedziałem, że dawne nawyki i umiejętności, które zdobyłem zza młodu wrócą. Znów moje oczy pokryła mgła.

~~~~
Miałem około 15 lat, byłem w domu mi już znanym. Dom państwa Suzuki. Wtedy już mieli jedno dziecko, był nim Sho. Miał około sześć lat wtedy. Lecz czemu sobie to przypominam? Przecież również byłem ich synem nieprawdaż? Pamiętam jak poznałem Shaina i Lumine i resztę rodziny. Babkę, która zajęła się od razu mną i spędzała ze mną dużo czasu. Czemu... Czemu nie mogę sobie nic przypomnieć co było wcześniej.. Co się takiego stało? Moja pamięć była blokowana przez coś? Lub... ja sam ją blokowałem przed sobą. Nie byłem pewny do końca. Widziałem skrawki jak bawiłem się z Lumine, z Shainem nie polubiłem sie. Nasze relacje nie wyglądały za dobrze. Nie wiem czemu czułem potrzebę wyżycia się na nim, wiec robiłem to. Sho mimo, że nie lubiłem go też, nie znęcałem się nad nim, aż tak bardzo. Nie dlatego, że nie chciałem. Mógłby na kablować rodzicom. Właśnie Rodzice... Kochająca sie para. Matka była dość ostra, lecz robiła to z miłości. Ojciec za to rozpieszczał nas jak tylko mógł. Prawdopodobnie są przeciwieństwem innych rodzin. Lecz szczerze nie pamiętam, bym wiedział o nich więcej. Są dla mnie obcy... Lepiej znam babaszkę, no tak imię.. Nie pamiętam? Jak to możliwe? Mam świetną pamięć, lecz jej nie pamiętam. Czemu nie pamiętam jak wcześniej chodziłem do szkoły.. Znam tylko momenty od piętnastego roku życia.. Moja głowa zalała sie falą pytań...

~~~~


Obudziłem się na zimnej podłodze, czułem zimne kajdany na moich rękach oraz nogach. Hyo próbował sie do mnie dobrać i ugryźć mnie, nie pozwoliłem mu na to i zacząłem się szarpać. Poczułem też kaganiec na buzi. Nie wiedziałem, gdzie się znajdowałem. Czułem się niepewnie i zdezorientowany. Spojrzałem na swoje ubrania by upewnić się, czy to prawda co widziałem przez mgłę. Gdy ujrzałem krew byłem w szoku. Wystawiłem ręce do przodu i zobaczyłem, że one również są w krwi. Czyli to co widziałem, było prawdą. Chciałem cos powiedzieć lecz kaganiec blokował moja szczękę. Spojrzałem na chłopaka, który stał przede mną. Pokazałem palcem na kaganiec by zdjął. Powoli podszedł, by powolnymi ruchami ściągnąć kaganiec. Gdy go zdjął szybko się odsunął.
-Czy to prawda... - nie patrzyłem już na niego a na ręce, które były w krwi 
-Wpadłeś w szał... - uniósł jego podbródek, po czym sięgnął po miskę z wodą i szmatkę, by obmyć jego dłonie
Wiedziałem, że to nie był szał lecz chęć mordu, wszystkiego co żyje. Ale czemu tak się stało nie wiedziałem sam. Patrzyłem jak chłopak myje mi ręce. Po chwili zacząłem sobie, jak to się stało, że dostałem tego "szału". 
- Co z tymi potworami? Co z tymi ludźmi co robili na nas eksperyment czy coś? - zapytałem 
- Potwory narodziły się przez ten przypadkowy eksperyment. Podobno mogły być jakieś efekty uboczne Jednakże ty wybuchłeś ogniem. - po umyciu dłoni, odłożył miskę na bok po czym dodał - Co pamiętasz przed tym ogniem i tuż po nim?
- Em.. Pamiętam jak ochroniłem cię przed tym potworem, później walczyłeś z dwoma. Na mnie rzucił się trzeci. Po wybuchu pamiętam tylko energię, że przepływa przeze mnie jakaś silna energia. Nie wiedziałem czy to moja moc czy co. Później pamiętam, jakaś kryjówkę bodajże zodzieji, ale pewien nie jestem. Potem była mgła. Ah no tak pamiętam też, że dusiłem cię. Wybacz nie kontrolowałem się. - powiedziałem
- W porządku, często mnie dusisz więc to nawet podniecające. - odezwał się Hyo. Hyo wiedział co mu się zdarzyło oraz jak wiele osób zabił. Nie tylko osób, tak więc było zdecydowanie wygodniej, ale też lepiej by Yeu nie wiedział o tym. - Jesteś na tyle spokojny, że można cię rozkuć? Nie zrobisz sobie ani mi nic?
Spojrzałem na niego, chodź szok minął już po tym co zobaczyłem na rękach i gdzie się znajduje. Postanowiłem schować swoje emocje za maska. Uśmiechnąłem się szarmandzko do chłopaka.
- Chyba, że chcesz by coś ci zrobić - oblizałem górną wargę.
- Wole się pobawić w moim pokoju niż tu. - Hyo się podniósł i pociągnął za moje włosy, by zdobyć dostęp do szyi i móc zatopić w niej swoje kły.
Czy chciałem teraz to robić? Nie wiem, nie byłem już niczego pewny. Wolałem zająć się czymś.. a może raczej kimś. Chłopak po napiciu się mojej krwi, wypuścił mnie z kajdan. Wstałem i otrzepałem się z brudu. Nie powiem kurzu tu dużo. 
- Więc prowadź mnie do łóżka wampireczku - podniosłem jego podbródek i pocałowałem go w usta

Hyo? ( to wcale nie tak że zostałem zmuszony do napisania najpierw do Hyo xd) 

czwartek, 27 maja 2021

Od Hyo cd Yeu

Zbudziłem się cały w bandażach. Nie wiedziałem czemu. Jednakże po krótkiej chwili powoli wszystko do mnie wróciło. Yeu. Badania. Płomienie. Zacząłem odplątywać bandaż na ręce, by sprawdzić, jak to idzie. Skóra wracała do normy. Wstałem z łóżka i ruszyłem prosto, aż napotkałem lustro. Odplątałem resztę bandaży. Na brzuchu i plecach skóra wydawała się wolniej goić. Nie wiedziałem czemu. Gdyż nawet jak miałem oparzenia, to bywało, że dużo szybciej się goiły rany. Wyszedłem z pomieszczenia, by udać się do pomieszczenia z łaźnią. Tam będę mógł szybciej dojść do siebie.Oparzenie na brzuchu zniknęło, jedynie została kreska, która była trochę dłuższa, jednakże ona także powoli znikała. Kąpiel z ziołami, krwią oraz odpoczynek dobrze mi robią. Chociaż gdy weszła Ariel podopieczna babci, wiedziałem, że coś jest nie tak. Weszła do łaźniowej wanny, po czym zaczęła nakładać coś na moje plecy. Piekło, łaskotało i łagodziło. Czyli jednak poparzenie na plecach jeszcze zostało. Goiło się, cały czas, ale coś szło wolniej. Mimo takich ran zazwyczaj szło szybciej, a tutaj muszę czekać.
***
Leżałem w swoim łóżku na brzuchu, gdyż oparzeniami wciąż ktoś się zajmował. Musiałem czym prędzej wracać na zajęcia, ale także wysłałem kilka osób, za Yeu. Mieli go pilnować, a w razie czego podrzucić mu jakieś smakołyki (tak mowa o ludziach, których mógłby zamordować, albo potworach). Pilnować go mieli oraz informować mnie o poczynaniach. Ciarki przechodziły przez moje ciało, dlatego też odtrąciłem osobę od siebie. Był nią znienawidzony osobnik, którego nie chciałem widzieć i wciąż nie chce.
Opuściłem pomieszczenie, zarzuciłem na siebie jakąś jedwabną bluzkę, po czym wróciłem do akademika. Wolałem pobyć sam, może szybciej się zregeneruje. W pokoju ściągnąłem koszulę i wylałem nieco błękitnej krwi, po czym zacząłem medytować.
***
Analizowałem wszystkie sytuacje i momenty, odkąd spotkałem się z Yeu. To on pierwszy się zjawił, gdy akurat byłem na treningu. Późniejsze wydarzenia miały na celu mnie jedynie zirytować albo też miałem być zazdrosny o to, co on robi. Skoro się zjawił to, czemu, miałem nie skorzystać. Mimo wcześniejszych początków sprzeczek. Nie wiem czemu i od czego się zaczęły te ciągłe sprzeczki i powody do wzajemnego wkurzania. Mogło wpłynąć wiele sytuacji, także na jedną trudno się zdecydować. Oczywiście Yeu może, robić co chce. Spędzać czas gdzie i z kim chce, nie musi mi się tłumaczyć. Jednakże nawet jeśli chciałem z nim porozmawiać, to i tak nam przerwano. Pojawienie się bestii, która jedynie pokomplikowała wszystko. Instynktownie odepchnąłem chłopaka, jednakże sam oberwałem, a on z opóźnieniem go spalił. Nie miałem mu tego za złe, ale on najwyraźniej miał. Miał iść poszukać roślin i kwiatu, bym mógł się wyleczyć. Pożyczenie mocy od Yeu też jest dobre, gdyż potrzebowałem wówczas ognia. Opatrzyłem się sam. Musiałem odpocząć od problemów i od samego Yeu. Jednakże to się odwróciło przeciwko mnie. Choć wtedy jeszcze nie zdawałem sobie sprawy jak daleko, może się to posunąć. Przyszedł wówczas do mnie. To było miłe, że mogłem się do niego tak po prostu przytulić. Chociaż potem gdy go znalazłem, był w opłakanym stanie....
Westchnąłem, gdyż ktoś uciążliwie walił do moich drzwi. Burknąłem do siebie, po czym wstałem i ruszyłem, zobaczyć kto taki się pojawił. Osoba z kopertą. Wziąłem je, ale zanim osoba poszła, dała mi woreczek. Wówczas mogłem zamknąć drzwi. Usiadłem na łóżku i otworzyłem kopertę, by zobaczyć, co znaleźli na temat Yeu. Gdzie i co się z nim teraz dzieje. Nie mogłem dokończyć, medytować. Znalazłem coś, co spowodowało, że musiałem odnaleźć Yeu, nawet jeśli będę musiał z nim walczyć.
***
Musiałem przeszukać kilka miejsc. W końcu go znalazłem kryjówka, do której się lepiej nie zapuszczać. Choć ja czasem w nich bywam. Wszędzie jednak leżały pozabijane trupy. Krew niektórych była jeszcze świeża. Inni leżeli już tam dłuższy czas. Yeu mnie zauważył i zaatakował. Dałem się mu złapać. Przez co zaczął mnie dusić. Starałem się go zatrzymać, ale jedynie ścisnął dłonie mocniej na mojej szyi. Brakowało mi powietrza, choć tak szczerze podobało mi się to.
Udało mi w końcu wyciągnąć woreczek, a jego zawartość wysypałem na twarz chłopaka. Padł na mnie, przestał mnie dusić, ale za to był nieprzytomny. Będzie trwać to krótko, dlatego też zabiorę go w bezpieczne miejsce.
***
Był w łańcuchach. Musiałem zasłonić mu usta, ale także musiałem go powstrzymać od używania magii. Oblizałem wargi i przejechałem dłońmi po udach chłopaka. Szarpnąłem za jego włosy i czekałem, aż się obudzi.
- Yeu czas wstawać. Czas na zabawę. - mruknąłem i ugryzłem jego uszko. Obudził się, dlatego też odsunąłem się na bezpieczną odległość i obserwowałem go jak się szapie i wierzga. Poczułem jak dreszcze, przechodzą przez całe moje ciało. Było to bardzo przyjemne, gdyż zawsze miło możemy się razem zabawić.
Obserwowałem go uważnie, każdy ruch. Dlatego też wstałem i ułożyłem dłonie na udach chłopaka, po czym miałem dostęp do krwi chłopaka. Chciałem go ugryźć, ale zbyt bardzo się rzucał, by móc coś więcej zrobić. Mogłem jedynie obserwować i czekać aż się w końcu uspokoi.

Yeu?

wtorek, 25 maja 2021

Od Yeu cd Hyo

 Moce nie działają.. ? Nasze zmysły są wyostrzone ? A my możemy być tu zranieni.. No nieźle. Moje zmysły to węch słuch oraz zwinność. Więc nic nadzwyczajnego w szczególności do Hyo. Szliśmy kolejną ścieżka do niktąd. Drzwi starały się powtarzać, albo mi tylko tak się zdawało. Zatrzymałem się w miejscu i nadsłuchiwałem. Nie możliwe, żeby tamte stwory były, aż tak wyczulony słuch by znaleźć nasz chód czyż nie?... czyż nie!? 
- Hyo ! - odparłem a za nim pojawił się stwór. 
Stwór usłyszał mój krzyk.. Szlag.. 
Rzucił się w stronę chłopaka, chłopak z łatwością uniknął, lecz nie wiedział, że w cieniu był jeszcze jeden. Podbiegłem do niego i odrzuciłem go, sam natomiast dostałem w brzuch od pazurów stwora. Hyo rzucił kamień w jakąś stronę by odwrócić na chwilę ich uwagę. 
- Zaraz znajdziemy jakieś otwarte drzwi i.. - nie pozwoliłem mu dokończyć
- Nie dam rady nic przejsć - rana nie dość że była głęboka to zabierała wszystkie moje witalne siły. Osunołem się o ściane i usiadłęm oparty o nią, łapiąc się lewą ręką za brzuch. Dwa stwory zauważyły, że to nie był kamyk i kierowały się w odgłos naszych rozmów. 
- Zaraz wrócę tylko zajmę się nimi - odparł chłopak
Stwory były inteligentniejsze niż podejrzewałem. Mogłem tylko oglądać jak walczy z dwoma z nich. Właśnie... dwoma.. było ich.. Nagle usłyszałem, że coś zza rogu wychodzi. Była to zguba. Jako jedyny z niby był masywniejszy i wyższy. Czyżby miał jakieś inne aspekty, dzięki, którym mógłby mnie zauważyć. Raczej tak, gdyż spojrzał w moją stronę i zaczął się w nią kierować. Spojrzałem na brzuch. Krew.. woń zwabiła go. Spoglądając na walkę Hyo z dwoma potworami , wiedziałem, że nie da rady być w 2 miejscach jednocześnie. Zmieniłem rękę i teraz to prawą łapałem się za brzuch, a lewą wystawiłem w kierunku stwora. Miałem cichą nadzieje, że magia zadziała. Lecz to nia nic.. Czyżby to był mój koniec? Gdy potwór skakał, poczułem przepływającą agresje i chęć mordu we mnie. Nagle całe moje ciało uwolniło całkowitą swoją moc, na jaką było mnie stać aktualnie. Wybuchłem niczym bomba atomowa. Hyo przeżył tylko dlatego, że miał regeneracje bardzo dobrą. Lecz czułem, że coś ze mną jest nie tak. Usłyszałem nagle krzyki i jak ktoś mówi coś. 
- Szybko zabierajcie Hyo i wynoście się stąd ! - odparł głos 
- Ale nasze badanie ?! - krzyknął inny głos
- Uciekajcie albo spłoniecie zaraz wybuchnie ! - krzyknął po raz kolejny pierwszy z głosów. 
Nagle obudziłem się na łóżku szpitalnym z krzykiem podniosłem się do pozycji siedzącej, a wszystko wokoło mnie stanęło w płomieniach. Złapałem się za głowę. Moje myśli biegły tylko w jednym kierunku.. MORD!!!!... Nie mogłem dłużej wytrzymać powstrzymywać tych myśli.. Wstałem z łóżka i okryty płomieniami wokół szat ruszyłem do wyjścia. W moich oczach nie było widać żadnych uczuć ani dawnego mnie. Chciałem jak najszybciej znaleźć kogoś kogo mogę zabić... Zniknąłem z miejsca w którym przebywałem. 
Hyo ? 

sobota, 15 maja 2021

Od Hyo cd Yeu

Akurat to miały być dwa dni bez magii. Gdyż tak już mam, pobieram, używam, aż się kończy, a potem muszę odczekać dwa dni. To było dziwne jednakże, jako iż mam wampirze umiejętności, to mam nadzieje, że chociaż to zostanie.To i gdzie byliśmy, pozostało niewiadomą. Miałem co do tego mieszane uczucia, gdyż nawet jeśli się rozglądałem, mogłem ujrzeć, że nie wszystko było takie samo do poprzedniego miasteczka. Coś się tu nie zgadzało. Znaki na drzwiach wyglądały jakby, ktoś pomalował je farbą, ale nie zainteresowałem się nimi. Nie wszystkie miały znaki, może coś jest na rzeczy. Zapachy, a może ich brak... Słychać było coś dziwnego, tak jakby się coś zbliżało, ale jednocześnie było daleko.
Wróćmy do tego, co i gdzie jestem. Wraz z Yeu znaleźliśmy się w kuźni. Musiałem znaleźć jakąś apteczkę, znalazłem ją. Tak i więc mogłem sprawdzić i opatrzyć ranę chłopaka. Lewy bark wyglądało to nieciekawie. Zanim dezynfekuję, najpierw sprawdzę, czy może krew mu pomoże. Zawsze przy sobie nosze fiolkę błękitnej krwi.
Wyciągnąłem ją i podałem chłopakowi, by ją wypił. Odetchnąłem, w kieszeni znalazłem płatki białego kwiatu. Nie wiem czemu, ale w kieszeniach zawsze znajduje coś, co jest użyteczne do danej sytuacji. Ułożyłem je na podrapaniu, po czym zabandażowałem owo miejsce, dokładnie i ostrożnie, by się trzymało. Gdy skończyłem, spojrzałem na Yeu, wypił to, co mu dałem. Zabrałem fiolkę i schowałem ją do kieszeni.
- Jak zacznie cię boleć, to powiedź, zmienię opatrunek. Co do twoich mocy, może uda się ją odblokować. - przerwałem. Chciałem coś powiedzieć, ale nie wiedziałem jak mam to ubrać w słowa.
- Co chcesz powiedzieć? - spytał. Najwyraźniej jest to użyteczna informacja, ale wydaje się nie mieć żadnego sensu.
- Po drodze, gdy się oglądałem, gdzie się podziali ludzie.. Na niektórych drzwiach pojawiały się namalowane znaki. Nie wiem czemu i co one oznaczają. - wyszeptałem. Znieruchomiałem i spojrzałem na bok, coś przyciągnęło moją uwagę. Słyszałem, że coś się zbliża, dlatego też starałem się być cicho. Ostrożnie zbliżyłem się do przedmiotu, który zwrócił moją uwagę. Była to butelka z czymś w środku. Wziąłem ją i wróciłem do Yeu. Podałem mu to, co znajdowało się w butelce. Jakiś pergamin, nie wiedziałem, co może być w środku. Najwyraźniej, coś poszło nie tak. Dlatego też musieliśmy uciekać z kuźni. Stworzenie, jakie spotkaliśmy, nie było już same. Stwór rozmnożył się i były już trzy. Złapałem chłopaka, by spróbować użyć wampirzej prędkości, udało się, dlatego też mogliśmy uciec do kolejnej kryjówki.
***
- Głupia ta magia jest stara, co ty z nią robisz.?! - ton głosu, nie należał do żadnego z nas. Jednakże i tak go słyszałem.
- To tyś jest głupia. Ten cały test, czy tam eksperyment jest głupi.!!! - głośny ton, niemalże krzyczący. Yeu chyba nie słyszał. Dlatego też starałem się ponownie w niego wsłuchać, by usłyszeć, o co się tak konkretnie kłócą.
- Obie jesteście głupie. Co to za chora zabawa. Miałyście jedynie to sprawdzić, a nie wrzucać Hyo i Yeu do głębokiej wody. Jak ich wyciągniecie. - ten głos był znajomy. Przypominał głos znajomego babci.
- Nie możemy ich wyciągnąć. Oni myślą, że to, co widzą, jest żywe. - kolejny głos, a może ten sam. Nakładały się na siebie. Ciężko je rozdzielić, nawet jeśli słucham, to muszę uważać, by tamten stwór się nie pojawił.
- Czyli mówisz mi, że mój wnuczek i jego przyjaciel został wciągnięty w eksperyment, który ma na celu dowiedzenie się, skąd wziął się tam potwór, oraz kto stworzył to badziewne zaklęcie. - ten głos należał do babci. Co oni do diabła zrobili. Nie rozumiałem, co takiego wyprawiali.
Dlatego też poszczególne słowa utkwiły mi w głowie. Mianowicie, nie składały się i były chaotyczne, a dodatkowo czemu ja i Yeu. Chwila, najwyraźniej coś jeszcze mówią.
- Czy jeśli się tam zranią, to wpłynie na ich tutejsze śniące ciała? - pojawiły się pytania, na które z chęcią usłyszę odpowiedź.
- To jest możliwe, możliwe jest też to, że moce mogą nie działać, być zablokowane. Jednakże cechy danych ras mogą być znacznie rozwinięte, tak jakby to one zastępowały moce. Wiem też, że drzwi.. - nagłe głos zniknął. Nie dokończył.. Co z tymi diabelnymi drzwiami... Chociaż jest jakiś punkt zaczepienia.
Brak mocy. Ewolucja umiejętności rasowych. Test. Eksperyment. Potwór. Drzwi. Twórca. Brak wyjścia. Rany. ~Westchnąłem i z apteczką ruszyłem do chłopaka go opatrzeć, na nowo. Trzeba było opatrunek zmienić.
Usiadłem i zacząłem wzdychać i zmieniać opatrunek na nowy. Najwyraźniej Yeu to zauważył..
- Co ci dolega? - spytał.
- Słyszałem rozmowę, która nie pochodzi stąd tylko z zewnątrz. Okazuje się, że to jakichś eksperyment czy nawet test. Ma on na celu znaleźć twórcę tego zaklęcia, czy też miejsca. Musimy znaleźć wyjście oraz nie wiem, o co chodzi z tymi drzwiami. - westchnąłem ciężko, wyprostowałem się i spojrzałem na zmieniony opatrunek. - Nasze ciała, które śpią w rzeczywistości, mogą być zranione przez to miejsce. Moce nie działają. Za to nasze rasowe umiejętności są znacznie lepsze. - dodałem.
Yeu najwyraźniej analizował, to co się dowiedział. Zapewne ma mnie za szaleńca, ale to by wszystko wyjaśniało. Akurat przecież gdy szliśmy do następnej kryjówki, droga wydała się, jakby nas kierowała, do kolejnego punktu. Nawet ze zbaczanie i tak byśmy tu doszli.
Wiem, że jak uda nam się wyjść to zatłukę tego, co mnie, wepchnął do tego piekła. Naprawdę przesadzili. Jednak chwilę, by coś takiego zrobić, muszą mieć pokłady mocy. No tak babcia i jej znajomek, mają pewnie wielu znajomych do pomocy. Czyżbyśmy byli ofiarami kultu. To by dopiero było, nie śmieszny żart, a może bardziej koszmar. Chce jak najszybciej wyjść i powyrywać im głowy za coś takiego. Najlepiej ich popalić, by pamiętali o tej lekcji.

Yeu?

Od Yeu cd Hyo

 Gdy wyszedłem z jego domu poszedłem przed siebie do miasta. Nie wiedziałem co ze sobą podziać. Zastanawiałem się nad pytaniami, które padły od strony wuja. Jedno mnie zastanawiało.. Mimo iż skaza zniknęła z brzucha Hyo on dalej zachowywał się ... jakby miał uczucia. Ten bezuczuciowy chłopak dał się zawładnąć emocją. Eh.. Czy był idiotą by tak robić?  Nie wiem. Średnio mnie inni obchodzili, a nawet sam ja. Jak dla mnie mogłem zdechnąć w każdej chwili, liczyła się dla mnie zabawa i przyjemności nic więcej. Kierowałem się w stronę baru, nie zwróciłem wtedy uwagi, że na drodze nie ma nikogo i jest zaskakująco cicho. Wszedłem do Baru by zamówić sobie trunek, lecz ujrzałem, że nie ma nikogo. Jakby był bar zamknięty to bym nie wszedł tu. Wtedy zorientowałem się, że coś tu nie gra. Nie było ludzi.. Było zbyt cicho. 
- Halo ?! - krzyknąłem - by upewnić się, że nikogo nie ma na pewno 
Nikt nie odpowiedział jednak, nic z tego nie rozumiałem. 
- Halo !? - powtórzyłem by się upewnić i to był mój błąd. Usłyszałem jak drzwi od karczmy się otwierają. W pierwszej myśli, pomyślałem o kimś, lecz nie wiedziałem, czy jest nastawiony przyjaźnie. Szybko schowałem się za barem. Gdy owy osobnik był w barze wtedy zobaczyłem, że to nie był, żadny człowiek czy inna rasa. Był to ogromnych rozmiarów (1.70m) potwór. Miał kolce od czapka pyska po sam koniec ogona, ogon był cały w kolcach. Pysk, wydawał się być podobny do orła ub jastrzębia, który może rozerwać ciała przeciwników mig. Lecz później wewnątrz pyska ujrzałem kły, ostre jak diabli. Jego pazury u nóg były również ostro zakończone, stał na czterech. Nie zauważyłem u niego uszu, czyli musiał mieć inne instynkty. 
Otworzył pysk i wydał z siebie przeraźliwy dźwięk, instynktownie zakryłem swoje wrażliwe uszy lecz i to nie podziałało i krzyczałem z bólu. Stwór odwrócił się w stronę w którą byłem. Wiedziałem, że nie mam wyboru jak wyjść z nim walczyć. Wyskoczyłem zza baru i uśmiechnąłem się.
- Spale cię na popiół - powiedziałem i próbowałem zapalić dłoń, lecz nie mogłem 
Moja moc?.. nie działała!?.. Czułem się bezsilny nie wiedziałem co robić. Lecz w tym momencie najlepszym sposobem było wydostanie się z tego budynku. Potwór zaczął szarżować na mnie i w ostatnim momencie odbił się od podłogi i skoczył prost na mnie. Ja szybkim ruchem kucnałem by uniknąć jego, niestety jego pazury na przedniej łapy zdążyły mnie podrapać po lewym barku. Potwór z wielkim impetem wpadł w bar. Nie miałem czasu sie zastanawiać czy wstanie czy nie wybiegłem i szukałem schronienia, wszystkie budynki były pozamykane. Usłyszałem jak ten wstrętny potwór wyje z niezadowolenia. Zauważyłem przed sobą Hyo. Złapałem za jego dłoń i pociągnąłem go do zaułku. Widziałem jak ten stwór przechodzi koło zaułku szukając mnie. Gdy odszedł dość daleko chłopak zajął zadawać pytania. Wiedziałem jedno potwór reaguje na głośne dźwięki, nie wiedziałem czy normalne słowa można wypowiadać, zatkałem usta chłopak a położyłem palec na swoich ustach wskazując by był cicho. Kiwnął głową, wychyliłem się i zobaczyłem czy nie ma tego przerośniętego stwora. Rana na barku bolała jak diabli, czułem jak wypala mi skórę, lecz próbowałem ukryć ból dla samego siebie. Złapałem ponownie chłopaka za rękę i pociągnąłem za sobą. Szukałem ponownie jakiejś otwartej chaty, lecz nie znalazłem. Nagle drzwi od kuźni okazały się otwarte, weszliśmy tam i zamknąłem drzwi po cichu by potwór nie usłyszał. Wzdychnąłem i poszedłem rozpalić ogień, z jakiegoś powodu było mi zimno, może to przez tą ranę. Usiadłem koło komina i próbowałem zebrać myśli by odpowiedzieć chłopakowi na pytania.
- Wole byśmy mówili szeptem - odparłem szepcząc - Nie wiem na jakie dźwięki to coś reaguje - dodałem
Chłopak usiadł koło mnie, patrząc na mnie. 
- Nie wiem co się dzieje, gdy od Ciebie wyszedłem nie było nikogo w mieście jakby wszyscy znikli.. - powiedziałem dalej szepcząc - Wydaje mi się, że ktoś nas uwięził jakby w drugiej rzeczywistości czy coś podobnego i wsadził tu tego stwora by się nas pozbyć, lecz nie wiem dla czego.. - dodałem 
Patrzyłem na swoja dłoń, nie czułem już swojej magii, jakby uleciała ze mnie. Czułem się beznadziejnie. Lecz wiedziałem, że nawet bez magii mogłem walczyć, bardzo dobrze umiałem się posługiwać sztyletami jak to robili zabójcy. 
- Na dodatek - wyksztusiłem z siebie - nie mogę używać magii jakby coś ją zablokowało - odpałem

Hyo ?

czwartek, 13 maja 2021

Od Hyo cd Yeu

Gdy wujek zaczął zbyt się rządzić. Nie mogłem po prostu patrzeć jak on i Yeu się kłócą albo chcą walczyć. Zniszczyli, by mi tym pokój, oraz wujek i tak już powiedział to, co miał. Nie powinien się wtrącać w sprawy, o których nie ma pojęcia. Chociaż słowa Yeu, kłamstwo przeplatane z prawdą, może być trudne do załapania. To jednak jest za wiele. Magia w pokoju wróciła do normy, dlatego też mogłem użyć mocy, której rzadko używam.Wstałem i podszedłem do Yeu, przytuliłem go, a z moich pleców wynurzyły się krwawe skrzydła, które odepchnęły wuja i go zasłoniły. Trzymałem go kurczowo, aż w końcu wuj wyszedł z pomieszczenia. Puściłem chłopaka, a skrzydła się schowały. Musiałem zamknąć drzwi balkonowe, przez to, że deszcz zaczął padać. Mimo pięknej pogody, która diametralnie się zmieniła.
Od prawie tygodnia, a może i dłużej nie wychodzę z pokoju. Mam tu wszystko, czego mi potrzeba, przynoszą także jedzenie i krew. Podszedłem do Yeu i zasłoniłem mu dłoń usta, wskazałem na drzwi i pociągnąłem chłopaka do ściany z książkami. Ułożyłem palec na ustach, by był cicho. Po czym otworzyłem wrota, widniało tam lustro, które jest magiczne. Ukrywam się tam za nim, gdy chce mieć spokój i być pogrążony we własnych potrzebach. Pociągnąłem chłopaka i ruszyłem do środka, zamykając za sobą wejście. Gdy się zamknęło, do pokoju wpadł wuj. Najwyraźniej był zły, ale mi to nie przeszkadzało, by być sam na sam z chłopakiem.
Oaza, na której się znajdowaliśmy, znajdowała się nigdzie. Nie było tutaj konkretnego miejsca. Jednakże oazę można było dowolnie zmienić do własnych potrzeb. Może się tu znajdować wszystko, co się żywnie zażyczy.
- Po co mnie tu zabrałeś? - warknął najwyraźniej zły. Chciał zapewne w tamtym pomieszczeniu, doprowadzić wuja do wściekłości pójściem ze mną do łóżka. Tak też można. Jednakże na razie muszę poszukać w tym pomieszczeniu czegoś innego. Jeśli, bym go tam zostawiła, mogłoby się to źle skończyć.
- Chce cię mieć blisko siebie. - mruknąłem i oblizałem wargi. Podszedłem do chłopaka, popchnąłem go na łóżko i przejechałem językiem po jego szyi. - Smakowita krew mój kochanku. - dodałem, jedynie go ugryzłem i wyprostowałem się, ułożyłem się na łóżku i bawiłem się uszkami chłopaka.
Najwyraźniej nie był zadowolony z obrotu spraw. Westchnąłem i wstałem, by poszukać tego, co szukam.
***
Gdy ponownie znaleźliśmy się w pokoju, wygodnie pod kocykiem siedziałem na kanapie, przeglądając przedmiot, który odnalazłem wcześniej. Pod drzwiami jednak słyszałem, jak rozmowa wujka z kimś jest tylko po to, by rozwścieczyć Yeu. Westchnąłem i kątem oka patrzyłem na Yeu. Najwyraźniej czymś był zajęty, choć wyglądał na gotowego do potyczki. Naprawdę nie wiem, po co matka, go tu wysłała. Wariactwo mogli odziedziczyć, więc niech nie przelewają tego na mnie i chłopaka.
Słowa wujka były durne, starał się wkurzyć chłopaka, ale ten go olewał. Tym lepiej. Nie byłem z nikim umówiony na randkę, gdyż ja spotykać się, pieprzyć, a nie umawiać.
Miałem chytry plan, by przechytrzyć wujka i zobaczyć czy po takich czynach się zjawi. Mimo szaty na sobie nie czułem zimna. Dlatego też wstałem z kanapy, odłożyłem znaleziony przedmiot i podszedłem do chłopaka. Chichocząc pod nosem, Yeu obdarował mnie dziwnym spojrzeniem.
- Yeu nie tak mocno. - mój głos był podstawiony, gdyż niejednokrotnie się tak bawiłem, by po wkurzać rodzica. Do pokoju wpadł wujek, zdyszany i już chciał nas rozdzielić. Jednakże to ja ułożyłem dłoń chłopaka na swoim ciele. Prowokowałem zarówno go, jak i wujka. W końcu znalazłem zabawę, która może mnie zachęcić do działania.
- Co wy wyprawiacie? - padło pytanie wujka.
- Bez pukania wtargnąłeś do mojego pokoju. Akurat Yeu pomagał mi wyciągnąć wsuwkę, która za głęboko się wsunęła. - Powiedziałem i przejechałem dłonią po tej należącej do chłopaka. Nawet jeśli nie prędko chciał wyjść, jeszcze kilka razy to powtórzyłem. Yeu to olewał, choć czasem mi się przyglądał w ciszy. Gdy miałem dość, zjawiła się gosposia z wózkiem pełnym rozmaitego jedzenia oraz z krwią i innym napojem dla mojego gościa.
- Twój wuj coś dodał. - powiedziała gosposia, wyszła jednak. Odsunąłem szybko wózek z jedzeniem. Wykrzywiłem się, ale westchnąłem, gdy poczułem dotyk Yeu na swoim ciele. Najwyraźniej chłopak się nudził. W moim pokoju jest wiele ciekawych zajęć, ale sypianie z nim dużo ciekawsze. Tak samo, jak zabawy i pieszczoty. Chciałem w końcu wykurzyć wujka, by ten dał sobie spokój, ale najwyraźniej chwilę to potrwa.
Dotyk chłopaka, zawsze jest przyjemny, chociaż zatrzymałem go kilka razy, gdy najwyraźniej chciał dość do miejsca, którego nie chciałem mu udostępnić. Nie to, że nie chciałem się z przespać, jednakże nie miałem ochoty na to, jak na razie. Mógł uznać to, że nie chce. Chłopak wyszedł bez słowa, chciałem go zatrzymać, ale nie wyszło mi to. Ułożyłem się na łóżku i zamknąłem oczy, po prostu pogrążyć się w samotności i ciszy.
Ostatnio więcej sypiam, nie wiem czemu i skąd się to bierze. Jednakże, gdy się zbudziłem wózka z jedzeniem, nie było już w pokoju, ja za to byłem przykryty. Leniwie zlazłem z łóżka. Ruszyłem się najpierw odświeżyć w łazience i ubrać, coś lekkiego na siebie. Wyszedłem z pokoju, ale w całym domu nie słyszałem ani żywej duszy. Nikogo tu nie było. Wzruszyłem ramionami i ruszyłem do kuchni, by coś przekąsić. Tam także nikogo nie było. To stawało się dziwne jednakże, dopóki mogę zjeść w samotności, jest to jakiś plus tego wszystkiego.
Nikt mnie nie męczy oraz choć samotność jest miła, to brak kogokolwiek obok jest przygnębiająca. Chciałem jak najszybciej wrócić do swojego pokoju oraz wolałbym, by Yeu wrócił. Jednakże wyszedł, dlatego też poradzić muszę sam, z tym, co ma nadejść.
Gdy zjadłem i z kieliszkiem pełnym krwi zacząłem wędrować po pustym domu, by też spojrzeć w okno, czemu jest tak cicho i głucho. Nie słyszałem nikogo. Tak jakby coś się wydarzyło, kiedy spałem.
***
Ubrany szedłem pustą ulicą, w kapturze, gdyż deszcz wciąż kapał. Nawet bycia mokrym, to mi nie przeszkadzało w poszukiwaniu jakieś żywej duszy. Poczułem, jak ktoś mnie ciągnie i ukrywaliśmy się w jakiejś uliczce. Uniosłem głowę, zobaczyłem Yeu, miał kilka zadrapań, ale co najdziwniejsze. Starał się mnie bronić. To było dziwne, dlatego też, gdy spojrzałem w bok, ujrzałem, jakieś dziwne stworzenie. Zadrżałem instynktownie, wtuliłem się w chłopaka przede mną. Był prawdziwy tak samo, jak jego zapach. Nie można tego podrobić. Nawet jeśli to i tak go rozpoznam.
- Yeu co się tu dzieje? Czemu jest tak pusto, jakby wszyscy zniknęli? - zadałem mu dwa pytania. Gdyż sam niczego nie mogłem odkryć.

Yeu?

Od Yeu cd Hyo

 Trzymałem Hyo, by nie spadł do tyłu, nie przeszkadzało mi, że pił moją krew. Patrzyłem na jego wuja przenikliwym wzrokiem. 
- Prosze mówić śmiało - odpałem z uśmiechem szelmowskim
Na jego twarzy powstał mały grymas, który szybko znikł.
- Na osobności - odparł 
- Nie mam nic do ukrycia przed Hyo, jeżeli pan ma to prosze nie zadawać pytań - odparłem i przejechałem dłonią po plecach Hyo. Facet odchrząknął i zaczął zadawać pytania.
- Kim dla ciebie jest? - Zadał pierwsze pytanie 
Nie wiedziałem, czy mam mu kłamać czy nie, wolałem mieć dystans i poprzeplatać kłamstwo z prawdą. 
- Jest owocem rozkoszy, który czasem miewa swoje humorki - uśmiechnałem się i polizałem chłopaka w szyję. Nie krępowałem się przy jego wuju. 
- Za każdym razem gdy masz kłopoty, Hyo się poświęca dla ciebie i po co to robi? - kolejne pytanie padło z jego ust 
- Wypraszam sobie, pierwszy raz zdarzyło mi się mieć tego typu incydent, nawet jeżeli nie prosiłem o nic Hyo - odparłem bez wahania
-Jak długo z nim sypiasz? - po chwili zastanowienie zadał kolejne pytanie - Czy jest dla ciebie jedynie zabawką?
- hmm  Sypiam z nim odkąd się poznalismy czyli będzie kilka miesięcy- odparłem i dodałem - zabawka ? Oh przecież nie wyznaliśmy sobie miłości - prychnąłem - więc czemu miałbym być wierny kochankowi.. - nie było to pytanie 
- Jak długo masz zamiar wykorzystywać Hyo? - kolejne pytanie padło z jego ust 
- Każdy coś chce i musi dostać coś w zamian, tak działa to wiec nie mówimy tu o wykorzystaniu jednej strony lecz dwuch - odparłem 
- Pragniesz zabić Hyo? - Zapytał ponownie
Udawałem, że się zastanawiam by mieć satysfakcji, że czeka na odpowiedź, po czym z uśmiechem odparłem.
- Możliwe...
- Zdajesz sobie sprawę z tego, że powodujesz u niego zazdrość swoim podłym zachowaniem? - zapytał
Spojrzałem na chłopaka, ten nic sobie z tego nie robił pił dalej krew. 
- Nie zauważyłem - wzruszyłem ramionami 
- Czemu nie zakończysz tej chorej znajomości? - odparł poddenerwowany 
- Hm.. tak już mam lubię spędzać czas miło z moimi kochankami - odparłem z uśmiechem na twarzy
- Czy czujesz coś do Hyo? - zapytał 
Nie wiedziałem czy skłamać czy nie, chodź i tak pewnie by tego nie wyczuł czy to kłamstwo czy nie. 
- Kocham go jak Hades Persefonę - odparłem z szelmowskim uśmeichem 
- Kłamstwo ! - odparł i dodał - Podłe kłamstwo !
Wstałem i odczepiłem na chwile od swojego ramienia Hyo, posadziłem go na fotelu i podszedłem wolnym krokiem do wuja by wzbudzić w nim presję. Spojrzałem na nim morderczym wzrokiem. 
- Jak śmiesz mówić mi, że kłąmie - warknałem 
Stałem centymetr od niego, chciałem by wyczuł moja wściekłość i morderczy powiew grozy ode mnie.
- Skoro sypiasz z innymi, zabawiasz sie z nimi by wzbudzić w Hyo zazdrość to czemu mam ci uwierzyć, że twoja miłość nie jest kłamstwem 
- Bo gdyby tylko chciał, mógłbym przestać - odparłem 
- Wytrzymał byś? - parsknął 
Chciałem już użyć dłoni by zaczął nim szarpać za ten kołnierz, lub chociaż złapać go za szyje i przydusić do ściany, by poczuł jak tlen ulatnia się z jego płuc, lecz wyrwał mnie z tego planu głos Hyo.
- Yeu nie musi mnie kochać. To co nas łączy jest tylko i to nasza sprawa, a ty wujku, za daleko sie posuwasz.
- No i wszystko wyjaśnione - uśmiechnałem się i poklepałem w twarz wuja 
Odwróciłęm się do niego plecami i powolnym krokiem ruszyłem w kierunku Hyo. Lecz niestety ktoś złapał mnie za ramię, i to nie był Hyo, gdyż widziałem go przed sobą. Czyżby wuj miał coś jeszcze do powiedzenia? Oj lepiej by nie denerwował mojej sadystycznej duszy. 

Hyo ?

poniedziałek, 10 maja 2021

Od Hyo cd Yeu

Po wyjściu Yeu podniosłem się i owinięty w prześcieradło ruszyłem do łazienki, która znajdowała się obok pokoju. Przechodziłem jedynie przez drzwi, które były umieszczone po lewej strony, od drzwi wyjściowych z pokoju. Tam też się skierowałem, musiałem się umyć. Po włączeniu wody, który zaczęła płynąć po moim nagim ciele, mogłem zastanowić się i spróbować skupić na tym, co właściwie zaszło między mną, a Yeu. Był zupełnie jakiś inny. Podobny do początków, delikatniejszy, ale też stanowczy. Musiałem pozbyć się ze swojego wnętrza jego płynów. Dlatego też nie wiem czemu, ale poczułem, jakby to on to robił. Cholerna rana, przez którą staje się zupełnie kimś innym. Westchnąłem, gdy usłyszałem jak do pokoju, wchodzą gosposie, posprzątać. Kolejne przyniosły jedzenie oraz krew i napar, po nich wpadła Mel.
Akurat w międzyczasie udało mi się wyjść z łazienki i ubrać szaty, które nie ograniczają mi ruchów, ale jednocześnie pozwolą, na zmiany opatrunków. Gdy wypiłem nektar, dziewczyna zaczęła zmieniać i coś nałożyła mi na ranę. Mimo syknięcia zdecydowałem się coś zjeść. Zresztą i tak nie mogłem wychodzić z pokoju. Gosposia uchyliła mi balkon, by wpadło świeże powietrze. Podobno ma dziś padać, więc warto byłoby mieć przefiltrowane powietrze w pokoju. Musiałem pomyśleć co robić, ale nie było na to czasu, gdyż po skończeniu roboty przez Mel. Wpadł wujek, zaczął zadawać pytania o Yeu.
- Zadawaj pytania Yeu, niech on ci odpowie. - powiedziałem. Chciałem dodać jeszcze jedno zdanie, ale chyba lepiej jest, jak milczę. Wujek zrezygnowany wyszedł. Więc na końcu zostałem sam. Po zjedzeniu śniadania wstałem i wraz z kieliszkiem wina wyszedłem z pokoju na balkon. Świeże powietrze było czymś wyjątkowy. Jednakże to, co zdarzyło się wczoraj po zajściu z Yeu, wciąż pozostawało za mgłą. Miałem pewne przekonanie, że część mnie się uwolniła i chciała się z nim pieprzyć. Westchnąłem zrezygnowany.
Wróciłem do pokoju dopiero gdy wypiłem z kieliszka całą krew. Wróciłem do pokoju i wygodnie rozsiadłem się na kanapie. Miałem przed sobą stosy książek, dzbanek specjalnej krwi, owoce oraz mnóstwo niekończącego się czasu.
***
Yeu w końcu się pojawił. Bez wahania wszedł do mojego pokoju i usiadł na krześle. Tymczasem ja przyglądałem się mu, ale także wujkowi i Mel, którzy wpadli do mojego pokoju. Westchnąłem, a Yeu wstał i przykrył mnie kocem. Dosyć niezwykłe, ale przyjemne. Wróciłem do lektury, jedzenia owoców i picia krwi, jednocześnie słuchałem, o czym rozmawiają.
- Z tego, co się dowiedziałam, podobną ranę miałeś ty, ale to było zupełnie coś innego. - jej słowa były skierowane do mojego wujka albo Yeu. W sumie nie wiem, bo nie patrzyłem na nich. - Rana Hyo, jest czymś magicznym, ale jednocześnie niemagicznym. Reaguje na magię, powiększając się, ale zmniejsza przez doznania fizyczne. Będąc z nim Yeu, masz większe szanse, że zniknie. Chociaż też to może być twoja wina. - powiedziała. Nie chciała mieszać, ale jej nie wyszło.
- Że niby moja wina!? - podniesiony głos Yeu, był tutaj niepotrzebny, ale jednocześnie Mel źle ujęła to.
- Mel próbowała powiedzieć, że gdy cię zabiłem, by tamten Elf cię nie opętał, podrapałeś mnie i jest potrzebna twoja krew, by sprawdzić tę hipotezę. - powiedziałem i zamknąłem książkę, by podnieść wzrok na zgromadzonych. Spojrzenia padły na mnie, a wyraz Yeu, wyrażał złość. Nie chciał tego zrobić, ale ostatecznie dał trochę.
- Hyo połóż się na łóżku. - powiedziała Mel. Wstałem i pogłaskałem po głowie Yeu, posłałem mu też uśmiech. Położyłem się na łóżku, a Mel, mogła dodać kilka kropelek krwi Yeu. Natychmiast się odsunęła, gdyż ma mojej skórze pojawiły się złote łuski, oczy zmieniły barwę na złoty, a z pleców wyłoniły się krwiste skrzydła.
- Czyli co zostajesz smoczkiem?. - zaśmiał się i powiedział. Po chwili zdziwienia. Nie odpowiedziałem, jedynie otoczyłem się skrzydłami i zwinąłem, by utworzyć wokół siebie, swego rodzaju bańkę, błonę, która pomoże mi ewoluować.
- Czyli nadszedł czas. - słyszałem głos wujka.
- Najwyraźniej, to czas by pokazał nam czym tak naprawdę, jest. - powiedziała Mel.
Tuż po jej słowach, pojawiła się mgła, a ja smacznie spałem na łóżku z długimi niebieskimi włosami. Po przebudzeniu się rozejrzałem po pokoju.
- Skróćcie te włosy, znowu odrosły. - warknąłem. Zjawiły się wampiry, by się nimi zająć i skrócić do oryginalnej długości. Czułem głód. Dlatego gdy wstałem, rana zniknęła, a ja znalazłem się obok Yeu. Nachyliłem się, wziąłem jego dłoń i rozgryzłem jego dłoń, by móc wypić nieco jego krwi.
Najwyraźniej na początku chciał zabrać dłoń, ale przysiadłem na jego kolanach i obserwowałem uważnie chłopaka. Polizałem kapiącą krew, powoli wpatrując się w oczy Yeu. Prowokowałem go, ale mimo to wgryzłem się w jego dłoń, by wypić więcej krwi. W międzyczasie Mel wyszła badać, a mój wujek nie wyglądał na zadowolonego.
- Yeu mam do ciebie kilka pytań. - jego stanowczo ton, nie zburzył mojej chęci napicia się, dlatego też. Oblizałem krew z jego dłoni i puściłem ją. Oblizałem wargi i wbiłem kły w ramię chłopaka, by móc wygodniej pić, gdy tamci mają rozmowę o mnie. Jedna ma dłoń powędrowała we włosy chłopaka, palcami drażniłem jego uszko, za to druga, pomagała mi znajdować miejsca, by móc wypić krew Yeu. Dawno jej nie piłem.

Yeu?

Od Yeu cd Hyo [+18]

 - Yeu proszę, zrób to. Przeleć mnie. - dodał Hyo 
Nie miałem zamiaru czekać, jeżeli tego chciał był to dla mnie znak by to zrobić. Przewróciłem go powoli na plecy i zacząłem się powoli ruszać, nie chciałem by było ostro, gdyż z dziwnego powodu martwiłem się o jego ranę i o tym co mówił. Zacząłem lizać go po szyi i masować jego sutki by rozkosz była jeszcze przyjemniejsza. Coraz mocniej i szybciej zaczynałem się ruszać, chłopak zaczął ciężko dyszeć i lekko drżeć, gdyż haczyłem o punkt G. Wiedziałem jak sprawić rozkosz. Przegryzłem lekko jego ucho i całując przez szyję, zacząłem całować jego usta. Chłopak musiał co chwile wziąć oddech, gdyż coraz szybciej i mocniej się ruszałem. Odwróciłem go by leżał na brzuchu. Zbliżyłem się do jego ucha, zanim włożyłem swoje przyrodzenie. 
- Gotowy na rozkosz - polizałem jego ucho i przegryzłem lekko 
Nie czekając na odpowiedź wszedłem w niego bardzo głęboko, chłopak się wygiął. Punkt G był na wyciągnięcie ręki, Złapałem od zewnątrz za jego rękę i z mocnym wygięciem doszedłem w nim. Położyłem się koło chłopaka, przytuliłem go do siebie i okryłem kołdrą. Razem dyszeliśmy, ale było nam przyjemnie. Nie wiem kiedy zasnąłem. Obudziłem się na następny dzień, przeciągnąłem się i uświadomiłem sobie, że ktoś na mnie siedzi, był to Hyo nie kto inny. Gdy zobaczył, że się obudziłem zaczął mnie lizać po brzuchu i szyi. 
- Jak tam wampirku ? - zapytałem 
- Powtórzymy to co się wydarzyło wcześniej - powiedział Hyo i przygryzł dolną wargę Yeu
Złapałem za jego nadgarstek i przewróciłem go na łóżko tak bym to ja był nad nim. Złapałem jego ręce w jednym uścisku by były nad jego głową. 
- Może najpierw zajmiemy się tym - dotknałem delikatnie rany na brzuchu. 
- Nie dotykaj ! - poruszył się , zapewne spanikował, skrzywił się - Zawołaj Mel, ona się tym zajmie - powiedział przegryzając swoją dolną wargę i patrząc na drzwi.
Nie chciałem nic mu złego zrobić.  Wzdychnąłem ciężko i ubrałem swoje szaty, wyszedłem i poszedłem po Mel. Powiedziałem jej, że na razie wychodzę i wrócę za 3 godziny. I że jak wrócę chcę wiedzieć jak mu pomóc. Wrodziłem po umówionym czasie, wszedłem bez wahania do pokoju Hyo i usiadłem na krześle. Czekając na odpowiedzi.

Hyo ?

niedziela, 9 maja 2021

Od Hyo cd Yeu [+18]

Westchnąłem zmarnowany, po czym zawołałem kogoś, by uprzątnął ten bałagan. Zdjąłem ubrania, by wejść do wanny pełnej słodkiej krwi. Jako że nie odczuwam nic, jakoś udawanie, że jest inaczej, wlazło mi za daleko. Przymknąłem oczy, a gdy je otworzyłem coś, było nie tak z mym ciałem. Wstałem i wyszedłem, by przejrzeć się w lustrze. Ujrzałem na brzuchu, jakby coś mnie podrapało. Kaszląc krwią, straciłem przytomność.Obudziłem się w łóżku, gdy się odkryłem miałem na sobie szaty i bandaż. Czułem wilgoć oraz coś jakby wypalało mnie od środka. Podniosłem się, akurat, gdy miałem wyjść coś się wydarzyło.
Ponownie ocknąłem się w lesie, przy moim ciele leżała sterta ciał. Nie pamiętałem, skąd się ona wzięła. Spojrzałem na bandaż, ale go tam nie było. Spojrzałem po ciałach, po czym zobaczyłem, iż mają jakieś dziwne znaki na ciałach. Starałem się wrócić do domu. Jednakże ponownie coś się wydarzyło. Mignęło mi coś przed oczami, a po chwili poczułem jak, coś zimnego przeszywa moje ramię. Użyłem ognia, by spalić kogokolwiek. Wyciągnąłem z ramienia, przypinało to sztylet. Spaliłem ciała, po czym szybko wróciłem do domu. Musiałem wiedzieć co się wydarzyło i kto mnie próbuje zabić.
***
Obudziła mnie Mel, zmieniała mi opatrunki, światło słoneczne padało do mojego pokoju. Dziewczyna wyglądała na zmartwioną, pomogła mi się podnieść.
- Co się wydarzyło? Czemu byłem w lesie z ciałami? Co to za rana? - padało pytanie za pytaniem. Aż w końcu zjawił się ktoś, kto zniknął dawno temu.
- Hyo. Dawno się nie widzieliśmy. Najwyraźniej dawna rana znowu się otworzyła. Uwalnia szał, który powoduje zaniki pamięci, oraz... - przerwał, gdy zjawiła się matka. Podała Mel jakieś zioła albo coś innego. Ponownie się położyłem i czekałem na wyzdrowienie. Jestem na zwolnieniu, także nikt się nie powinien czepiać. Gdy młodszy brat matki został w pokoju. Mogłem wypić coś w rodzaju antybiotyku oraz krew, by móc odpocząć i nabrać sił. Chciałem pomedytować, ale mogę to zrobić pod czas leżenia. Wujek będzie mnie pilnować i tak się nigdzie nie wybiera. Zjawił się przez obietnice, która złożył mojej matce, przed tym, jak ta zwariowała. Teraz przyszła pora, by ją spłacić.
***
Nie miałem ochoty się podnieść z łóżka, patrzyłem co, znajduje się za oknem. Nie chciałem jeść, gdyż nie czułem apetytu. Nie potrzebowałem rozmów, gdyż nie czułem potrzeby produkować słów na marne. Nie czułem potrzeby odczuwania emocji, gdyż nie były i one potrzebne. Leżałem jedynie, czasem się ruszyłem, by wypić jakieś napary przez Mel przyniesione. Wujek coś do mnie mówił, ale mu nie odpowiadałem. Rana na ręce się zagoiła, pozostało jedynie zaczerwienienie. Bandaż na brzuchu się zmienił na coś mniejszego. Obserwowali ją co się z nią dzieje. Gdy używałem mocy, rana oddziaływuje i rozrywała moje ciało. Dlatego też przestałem jej używać.. Czasem czytałem. Zdarzyło mi się kilka razy pójść do łazienki, by obejrzeć kły i bliznę, która przechodziła mi przez oko. Ona nigdy się nie zagoiła. Zapewne nigdy się nie zagoi. Kły były większe i pulsowały, jakby chciały się kogoś wgryźć. Dlatego też, gdy znalazłem Driadę, wbiłem swe kły w jej ramię. Nie chodziło tu o krew, a bardziej o samo wbicie kłów w coś.
Zostałem odczepiony przez wujka i zabrany do pokoju. Nie powiedział nic, ale wiedziałem, co zrobiłem. Zajął się swoim zajęciem, a ja mogłem wrócić na łóżko, by pomedytować. Może to mi pomoże. Wyłączyć niektóre aspekty swojej osoby..
Mój pokój został uwolniony od magii, nawet jeśli spróbujesz jej użyć, nie zadziała. Magia pływa w pokoju, ale nie możesz jej użyć. Dopiero gdy opuścisz, pomieszczenie magia do ciebie wróci. Denerwujące to, ale przynajmniej mogę poczuć się zupełnie jak nikt. Wujek opuścił mój pokój, gdy do niego wszedł Vince.
- Hyo masz gościa. - powiedział wujek, po czym drzwi się zamknęły. Nie miałem ochoty na gości. Przekręciłem się na bok i wrzasnąłem, podnosząc się, wrogo spojrzałem na Vince.
- Wynoś się! - krzyknąłem wściekły. Po czym sięgnąłem po filiżankę z naparem. Wypiłem go i odetchnąłem z ulgą. Usiadłem wygodnie na łóżku i spojrzałem na Vince.
- Zjawiłem się dla ciebie Hyo. Twoja zabawa z Yeu jest fajna. Jednakże może to ze mną pójdziesz do łóżka. - powiedział, zaczął się zbliżać. Dlatego też wyciągnąłem sztylet spod poduszki. Wycelowałem w jego osobę. Byłem silny, ale osłabiony. Nie dam się mu tknąć. Nie zasługuje na mnie.
- Nie pójdę z tobą do łóżka. Jakbym miał wybierać już wolę Yeu. - powiedziałem stanowczo. Chłopak się zaśmiał i zaczął się zbliżać coraz bardziej. Jeśli jeszcze bardziej się zbliży wówczas, go nie powstrzymam. Mogę też mu się dać przelecieć, niech zrobi to, co chce. Po co walczę, Yeu pewnie też się bawi. Nie robiło to dla mnie różnicy.
W końcu przestałem się stawiać, gdyż to nie miało sensu. Gdy Vince zaczął dotykać mojego brzucha, coś nieprzyjemnego rozeszło mi się po ciele. Do pokoju wpadł Yeu. Złapał za szmaty Vince, by go odsunąć ode mnie. Szarpał się, słyszałem, jak Vince jęczy i coś pod nosem gada. Najwyraźniej Yeu mu przywalił. Po zjawieniu się wujka wywłóczył cierpiącego z pokoju. Mel także się zjawiły, by sprawdzić zadrapanie na brzuchu i podać mi kolejny napar. Wypiłem go, po czym położyłem się, zamykając oczy.
- Dobrze, że się pojawiłeś. Nie można używać w tym pokoju mocy. Zostań z nim. Powstrzymaj go, jeśli będzie trzeba. - powiedziała dziewczyna.
- Nie musisz mu mówić, co ma robić Mel. Ty też pewnie po niego poszłaś. - podniosłem się i spojrzałem na dziewczynę. Ona najwyraźniej była smutna.
- Wybacz Hyo. Nie wiem jak, Vince tu wszedł. - powiedziała smutna, gdyż to przecież nie była jej wina.
- Nic mi nie jest. To nie twoja wina. - powiedziałem. Musiałem wstać, gdyż potrzebowałem tego. Chciałem też podejść do okna i zobaczyć, jaka jest pogoda albo nawet otworzyć drzwi na balkon, by poczuć choć trochę świeżego powietrza. To jednak zostało mi przerwane, gdy Yeu przyciągnął mnie, bym usiadł na jego kolanach. Mel wyszła jakoś wcześniej. Gdyż nie zauważyłem nawet tego.
- Dziękuje za pomoc Yeu. - powiedziałem, przytulając się do chłopaka. Palcami bawiłem się jego uchem. Wstał ze mną na rękach i zaniósł na łóżko. Położył się obok mnie i przykrył nas kołdrą. Przymknąłem oczy, ale po chwili poczułem coś dziwnego. Rana pulsowała dziwnie, gdyż chciałem zrobić coś, czego, bym tak szybko nie zrobił.
Zniżyłem się, liżąc i przygryzając brzuch i podbrzusze Yeu. Moje ruchy były zupełnie jak nie ja. Jakby ktoś mną kierował, tak samo, jak wcześniej w lesie. Jakaś siła dziwna. Miałem w ustach członka Yeu. Bawiłem się nim i sprawiałem sobie swego rodzaju przyjemność. To, co czułem dawno temu, jak z nim sypiałem. Stało się to teraz.
- Dobrze się czujesz, bo przed chwilą byłeś jakiś inny? - zapytał się, najwyraźniej to go zaskoczyło. Wyjąłem go z ust i oblizałem wargi. Zbliżyłem się do Yeu. Trzymając członka chłopaka, wsunąłem go w swoje rozpalone wnętrze. Jęknąłem, wplotłem palce we włosy chłopaka, gdy poruszyłem biodrami.
- Skoro już tu jesteś, przeleć mnie. Tego właśnie chcesz teraz bez przeszkód, możesz. Yeu. - wyminąłem jego pytanie. Poruszałem biodrami, gdy chłopak nie wykonywał żadnego ruchu, ugryzłem go w ramię. Nie po to, by pić jego krew, tylko by to zrobił. Jęknąłem, gdy w dalszym ciągu, jedynie przycisnął mnie do swoich bioder, bym się nie ruszał.
- Hyo co ci jest? - kolejne pytanie.
- Przez to podrapanie, które zmienia mnie. Niektóre momenty pamiętam jak przez mgłę, to przez to jest spowodowane. Im bardziej się sprzeciwiam, tym jest gorzej. Dlatego poddaje się temu. - odpowiedziałem chłopakowi. - Yeu proszę, zrób to. Przeleć mnie. - dodałem. Podrapałem go, gdy tylko położył mnie plecami na łóżku. Jęknąłem, gdyż w końcu zaczął się poruszać. Cholerna przyjemność rozchodziła się po moim ciele.

Yeu?

Od Yeu cd Hyo

 Obudziły mnie promienie słońca, nie wiedziałem do końca co się stało. Jedyne co pamiętam, że poszedł do domku tego Elfa, ale później już nic nie pamiętam. Leżałem w jakimś kokonie. Nie wiedziałem co to za kokon. Zakwitły w nim kwiaty, może i lubiłem kwiaty, lecz nie aż tak. Były one mi potrzebne do tego by ładnie pachnieć. Użyłem swojego ognia by spalić kokon i kwiaty. Moja magia leciutko przekroczyła swój limit, gdyż powstał wybuch.  Wybuch spowodował, że wszystko wokoło zamieniło się w węgiel i popiół. Wstałem i otrzepałem się z tego świństwa. Zauważyłem, że na leżaku sobie leży Hyo. Miałem go cholernie już dość. Wkurwił mnie i to porządnie, tym całym zamykaniem mnie w celi, tym co mi jest. To wszystko była jego wina.. Mogłem za nim nie iść na ten walony obóz.. Ale chciałem by przestał się gniewać. Zacząłem do niego podchodzić, a ten jak gdyby nic relaksował się. 
- Miło sie relaksujesz? - zapytałem przez zaciśnięte zęby.
Hyo się przeciągnął i przyciągnął mnie do siebie mówiąc.
- No miło, ale jeszcze milej, gdy wróciłeś do bycia sobą 
Uśmiechnąłem się i złapałem za jego szyje i przycisnąłem go do ziemi, rozwalając leżak na którym leżał. 
- Jak bardzo miło ?- uśmiechnąłem się szelmowsko i polizałem jego górną wargę.
Wywrócił oczami, przejechał palcami po moim boku wbił tam pazury.
- Puść Yeu. To ty się wpakowałeś w bycie Elfią marionetką. Podziękuj za ratunek, albo drugi raz cię zostawię.
- Hah i tak byś nie mógł- puściłem go i odwróciłem się do niego plecami - Ja wpakowałem sie w to gówno przez Ciebie - warkłem - Następnym razem będę miał w dupie twoje fochy i po prostu znajdę sobie kogoś innego 
Nie czekałem na jego odpowiedź, wisiało mi co miał do powiedzenia, ruszyłem w kierunku akademika. Miałem nadzieje na zabawienie się tam z kimś.
Wszedłem do pokoju i poszedłem się umyć, byłem śmierdzący nie cierpiałem śmierdzieć, wolałem pachnąć. Umyłem się i przebrałem w czyste szaty, ktoś zapukał do moich drzwi.  Jeżeli to Hyo, po prostu go oleje. Niestety tak nie było. Była to piękna wampirzyca, zwana Ericka.
- No no gdzie cie wywiało przez te kilka dni Yeu - uwiesiła się na mojej szyi i przeczesała mi swoją ręką włosy.
Zaczęła się długa rozmowa, i przelotny seks z nią w moim pokoju.

Hyo ? xD

piątek, 7 maja 2021

Od Hyo cd Yeu

Mogłem go nie zostawiać samego. Jednakże nie pamiętał, co zrobił. Nie zrobił nic takiego, ale jednak był agresywny. Nie panował nad sobą, był zupełnie jak nie on. W celi był sobą, ale gdy wyszedłem, zmienił się, oraz wiem, że mogłem powiedzieć... Mogłem cokolwiek zrobić, by nie uciekł, ale to byłoby na nic. Dostali się tu zapewne, by odwrócić naszą uwagę. Mnie zaledwie dwóch udało się załapać. Jednego przypadkowo zabiłem, oddając go matce wariatce. Drugiego zabrałem, by go przesłuchać. Nawet tortury nie pomogły, jednakże coś innego pomogło. Dużo bardziej strasznego, wówczas zaczął wszystko mówić. Dowiedziałem się czegoś, co zapewne później zostanie wbite do głowy tego głupca Yeu. Pocałował zmiennokształtnego stwora, było po to, bym był zazdrosny, by mnie wkurzyć, czy też może mu się to podobało. Właśnie dlatego zastanawiałem się, czy ogóle jest sens, bym szedł mu z pomocą. Przecież skoro sam to zrobił, no to niech sam sobie poradzi. Jego sprawa, a nie moja.
Zostawiłem go, by inni się nim zajęli. Sam jednak ruszyłem wziąć długi orzeźwiający prysznic. Oczywiście nie obeszło się bez wparowania matki, która zaczęła gadać. Jako że woda leciała tak szczerze, to wolałem zając się sobą. Niż nim. Jedynie prowokuje, a tak, gdyby jakieś coś go opętało, może miałbym ten problem z głowy tak samo, jak rozdział. Wcześniej było dużo lepiej. Jednakże do tamtych czasów się nie cofniemy.
- nie pomożesz Yeu. Myślałam, że coś was łączy. - powiedziała. Czyli teraz mam przeprowadzić z matką rozmowę. Dobre mi.
- Może pomogę, będzie wisieć mi dożywotnie przysługi. Łączyło nas łóżko, teraz już nie ma nic. - dodałem od siebie. Było to dobrym argumentem oraz czymś, czego mi chyba już nie potrzeba. Mówienie mace o tym, że z nim sypiałem, było czymś zwyczajnym. Gdyż raz nas przyłapała nas w łóżku. Także raczej nie ma co ukrywać.
- Myślałam, że Yeu cię lubi. - stwierdziła, a może zapytała. Któż to wie.
- To, co on lubi, pozostaje niewiadomą. Jeśli tak bardzo chcesz, możemy iść go poszukać. Tylko daj mi chwilę. - powiedziałem do kobiety. Sama ona wyszła, bez słowa. Zapewne także chce się ogarnąć.
***
Gdy byliśmy gotowi, mogliśmy ruszyć za miasto. W lesie można było wyczuć jego zapach. Dlatego też wraz z Alarą ruszyliśmy we wskazanym kierunku. Jakieś ruiny, czy coś podobnego. Naprawdę, jeśli zabrudzę nowe ubrania, to posiatkuje. Westchnąłem, gdy znaleźliśmy się w miejscu, w którym znajdowały się dwie takie same postacie. Zamaskowane zapachy oraz wszystko, co się dało. Przeciągnąłem się, po czym pozwoliłem iść mamie przodem. To istny dzikus. Dlatego też przysiadłem się na kolumnie, która ułatwiała mi obserwacje oraz pozwalała nacieszyć się zabawą.
- Hej mamo pobaw się, ale nie zabijaj. Może weź tego z włócznią. To ten na prawo. - powiedziałem do kobiety. Oparłem się wygodnie i patrzyłem jak, zaczynają walczyć. Cóż jak tamten to Yeu, to cóż. Oberwie mu się od mojej mamy, a jeśli to ten człekokształtne coś to też może być. Kobieta zajęła się walką, odsunęli się trochę, w tym czasie ja mogłem podejść, albo zostać na swoim miejscu.
Coś mi podpowiadało, bym się nie zbliżał. Dlatego tez zostałem na swoim miejscu. Matka najwyraźniej bawiła się przednio. Nawet nie chciałem jej przerywać. Zebrałem po drodze kamienie. Dlatego też, gdy z odpowiednią prędkość pstryknąłem w chłopaka kamykiem. Ten wydawał się, zbyt agresywny. Tak też jedyne wyjście było zupełnie zwyczajne. Skręcić kark Yeu. Zabić go, a kiełkujące ziarenko wyda swe plony. Myślałem o tym, ale nie spieszyłem się ze zrobieniem tegoż też pomysłu.
Posyłałem w jego osobę jedynie kamyki, by go wkurzyć, może wówczas, gdy znajdę lukę, zabije Yeu. Ruin w tym miejscu było wiele. Nawet jeśli Yeu kierował się w to nowe ruiny. Leniwie także przenosiłem się z filara na filar. Nieco połamane, inne całe. Ciekawe miejsca do siedzenia i rzucania kamieniami w rozwścieczonego byczka. Zabawa w kotka i myszkę.
***
Dotarcie do odpowiedniego miejsca było wyśmienitym treningiem i zabawą. Słyszałem walkę, a może zabawę matki i tego Elfa. Jak to zostało odkryte, przez matkę. Mogłem jeszcze poczekać, jednakże w końcu znudziło mi się czekanie. Powinienem zrobić to szybko i zabrać ciało ze sobą. Przywitam się z nim.
- Hej, właśnie cię zabiłem, jak się czujesz. ~ pomyślałem i zaśmiałem się pod nosem. Zabawne to brzmi. Przeciągnąłem się, gdyż chyba spostrzegłem lukę, dzięki której mogę znaleźć się przy nim i go zabić. Odetchnąłem, przygotowałem się, czekając na odpowiedni moment.
Udało mi się szybko, zwinnie i cicho zbliżyć się, by skręcić mu kark. Uważałem na ataki, a gdy padł martwy. Kucnąłem przy nim, tykając go palcem. Przegryzłem skórę na palcu, po czym kilka kropelek wleciało do ust martwego Yeu. Może dzięki mej krwi, kwiat zakiełkuje. Słyszałem jak matka, goni za tym Elfem, czy kimś takim. Nie ma co się nią przejmować. Przerzuciłem sobie dziwny kokon przez ramię, znajdowało się w nim ciało Yeu.
***
Leżałem na leżaku, a on był w miejscu, gdzie było nieco wody i to tam znajdował się kokon. Obserwowałem, to zdarzenie. Kilka kwiatów zakwitało, coś zaczynało się otwierać. Ziewałem sobie znudzony i patrzyłem czy Yeu żyje, czy jednak może nie. Ciekawiło mnie, to jak się czuje.
- Yeu żyjesz ty tam. Czy może zasnąłeś? - spytałem. Jednakże brak odzewu z jego strony. Wstałem i podszedłem do tego czegoś. Nachyliłem się, gdy część została odsłonięta. Mogłem zobaczyć chłopaka. Przechyliłem głowę, chciałem go zabrać, ale to nie było możliwe. Dlatego też wróciłem na swój leżak i wygodniej się ułożyłem, obserwowałem, jakie reakcje zachodzą w tym dziwnym zdarzeniu. Nigdy nie wiem, czy to pomoże. Czy wciąż będzie opętany i będzie chciał wszystkich zabić? Wolę choć jeden dzień nie ruszyć się z łóżka. Po prostu odpocząć, ale tak zapewne nie będzie. Utworzyłem bańkę wokół kokonu, której nie przedziurawi, chyba że pomyśli jak ją otworzyć. Wolę być zabezpieczony, zanim zwróci się przeciwko mi.

Yeu?

Od Yeu cd Hyo

 Siedziałem na zimne ziemi, nie wiedziałem co się ze mną dzieje. Chwyciłem za obrożę, którą miałem na swojej szyi i pociągnąłem. Przez moje ręce przeszedł jakiś prąd, patrzyłem na nie. Nagle usłyszałem, że ktoś wchodzi, był to Hyo z jedzeniem. Wszedł do środka i postawił mi talerz z jedzeniem.
- Hyo.. wypuść mnie - odparłem
- Nie mogę, aż nie wyzdrowiejesz nie wyjdziesz - odparł
- Jestem zdrowy do cholery - walnąłem ręką w ziemie 
Kucnął przede mną i spojrzał mi w oczy, były one normalne. Zastanawiał się przez chwile i wyszedł nie mówiąc słowa. Ja ze złości kopnąłem talerz z jedzeniem. Jakim prawem śmie mnie przetrzymywać w tym paskudnym miejscu. Wstałem i próbowałem nadal zdjąć obrożę, mimo bólu, który mi zadawał prądem nie przestawałem. Z jakiegoś powodu nagle rozpadłą się w drobny mak. Wyleciała z niej dusza, złapałem ją. 
- Pomóż mi się wydostać - odparłem 
Dusza kiwnęła na zgodę i przeniosła mnie poza cele. W mgnieniu oka usłyszałem jakieś straszliwe głosy, były to jakieś stwory. Spojrzałem przez małe okienko, co się dzieje na zewnątrz. Hyo i jego matka walczyli z jakimiś bestiami, ale czemu one tu sie znajdowały? Spojrzałem na duszę.
- Jeszcze musisz mi w jednym pomoc, przejść niezauwarzenie - odparłem. 
Dusza wleciała we mnie i podpowiadała mi, gdzie iść. Szedłem jakimiś starymi tunelami. Gdy nareszcie z nich wyszedłem byłem w lesie. Podziękowałem duszy i puściłem ją wolno. Znajdowałem się poza miastem, w lesie, lecz nie wiedziałem, gdzie dokładnie. Znalazłem kamień i usiadłem a nim, próbowałem wszystko sobie poukładać w głowie i oszacować czy coś mi jest. W końcu sam Hyo nie miał pewności, że nic mi nie jest. Nagle usłyszałem trzask gałęzi, wstałem, a moja dłoń podpaliła się czarnym ogniem. Nie ukrywałem zdziwienia, że mój ogień jest czarny. Przede mną wyłoniła się postać, był to o kilka centymetrów niższy ode mnie Elf. 
- Stój albo Cię usmażę - warkłem i wyciągnąłem płonąca rękę w jego strone 
Facet podniósł ręce do góry. Spokojnym głosem odparł. 
- Spokojnie nie jestem twoim wrogiem, zwe sie Omu - odparł - Wiem co ci się stało - dodał po chwili 
Ja już sam nie wiedziałem, czy mam mu wierzyć. 
- Twoje oczy robią się czarno czerwone, gdy przestajesz nad sobą panować i później nic nie pamiętasz co robiłeś prawda ?- zapytał 
Miał racje tak się działo. Lecz to nie powód by mu ufać. Mimo tego miał coś w sobie co, zawsze mnei brzydziło. Dobroć... Moja dłoń zgasła. 
- Dobra co to jest - odparłem 
- Nie możemy tu rozmawiać, chodźmy do mojego domku. 
Wskazał mi ręką drogę.
- Tędy - uśmeichnął się 
Ja lekko uniosłem swoje kąciki ust i ruszyłem w tamtym kierunku, chłopak poklepał mnie po plecach. 
- Spokojnie wyluzuj się będzie dobrze - odparł i ruszył przedemnie by prowadzić. 
Nie wiedziałem jeszcze wtedy, że naznaczył mnie by nas nikt nie wytropił, ani zapachu, śladów czy innym sposobem. 


Hyo ? xD 

środa, 5 maja 2021

Od Hyo cd Yeu

Po przyjemnym obozie, jeśli można go tak nazwać, wróciłem do domu. Musiałem sprawdzić, czy podrapanie zniknęło. Stało się tak, ale została blizna, która nie chciała zniknąć. Ruszyłem do zakazanego sektora w gabinecie, by sprawdzić, co to takiego jest. To stworzenie, które podpalił Yeu, musiało jakoś nas zainfekować. Na każdą rasę, inaczej działa. Ja zostałem zaledwie podrapany i musiałem użyć zioła i nieco je podpalić, by pozbyły się one zakażenia. Nawet jeśli rana się zagoiła, to mimo to została blizn, która nie zniknie. Było tu także opisane, jak to może działać na inne rasy. Po odnalezieniu Kitsune zacząłem czytać, by wiedzieć, jak pomóc, oraz móc się tego pozbyć z organizmu.
- Tęczówki zmienią swą barwę, staje się tak, gdy zakażenie opanowuje ciało, dokonując mutacji. Krew będzie się zmieniać z czerwonej w brudno brązową. Gdy krew, będzie się mieszać, zasklepi, każdą ranę. Tym samym wzrok powoli będzie się zmieniać, a ciało zacznie płonąć. - zacząłem szukać jak temu zaradzić i znalazłem. Ścisnąłem dłoń, gdyż nie chciałem użyć tego rytuału, jest on bolesny i nieprzyjemny. Jednakże Yeu jest mi bliski i nie porzucę go, nawet jeśli mnie irytuje.
Odetchnąłem i wyciszyłem się, by móc go wyśledzić za pomocą węchu i słuchu. Starałem się odnaleźć jego, nikogo innego. Udało mi się, był w kiepskim stanie, dlatego też musiałem się śpieszyć. Wiedziałem gdzie go zabrać, ale też musiałem wcześniej wszystko przyszykować oraz poprosić matkę o coś. Czego zazwyczaj nie robię.?
- Przepuść mnie. - warknął.
- Nie puszczę cię w takim stanie. - odparłem. Najwyraźniej rozpoznał mój głos, gdyż nie próbował iść. Jego ciało było za ciepłe, widziałem ubrudzone ubranie brązową krwią. Jego oczy były w złym stanie. Nie miał sił, by iść dalej. Zamknął oczy oraz stracił kontakt ze światem. Wziąłem go na ręce, po czym używając szybkości wampira, zabrałem go na tyły domu.
Wygląd przypominał szklarnie, jednakże zamiast kwiatów, były książki porozkładane, różne fiolki, czy też inne przybory do eksperymentów. Na środku, na podłodze był narysowany krąg. Ułożyłem chłopaka na samym środku kręgu, po czym wziąłem kilka potrzebnych rzeczy. Pozbyłem się jego koszulki i rozciąłem mu rytualnym nożem brzuch oraz rękę. Krew była zarówno brązowa, jak i czerwona. Na oczy ułożyłem kwiaty pustyni i je przewiązałem, by nie mógł ich otworzyć. Usiadłem na jego biodrach okrakiem i syknąłem, gdy rozciąłem sobie nadgarstek, by przysunąć mu do warg. Moja krew robi wiele dobrego, ale też może zaszkodzić. Jego dłoń zaczęła się zmieniać, dlatego, gdy nią ruszył i wbił w mój bok, zasyczałem. Bolało mnie to, ale nie miałem teraz na to czasu.
Odetchnąłem i sam wypiłem swoją krew, by po chwili przekazać ją Yeu. Wówczas zaczął ją pić. Rana na nadgarstku się zagoiła, a ja mogłem, zrobić to, co chciałem. Użyłem złotego proszku zmieszanego z kryształem. Wstrzyknę mu to w klatkę piersiową. Wyjąłem jego pazury, ze swojego boku, po czym odetchnąłem głęboko. Przeniosłem chłopaka do swojego pokoju i ułożyłem go na łóżku. Przykryty został, a ja co kilka godzin sprawdzałem jak jego krew oraz, czy jego oczy wróciły do normy.
Czasem musiałem wyjść, gdyż błękitna krew sama się nie wypije, oraz musiałem wypić napar, który matka zrobiła. Prosiłem ją o to.
Wróciłem do pokoju, akurat, gdy Yeu najwyraźniej miał koszmar. Dlatego zrobiłem coś, co miałem w zwyczaju, by odpędzić od niego koszmary. To akurat nie należało do łatwego zadania, ale pomagało, by miał spokojny sen. Gdy powoli go podnosiłem, pojawiła się moja matka.
- Zostaw go, niech odpoczywa. Posiedzę z nim, a ty najwyraźniej musisz wziąć kąpiel. Wszystko jest gotowe, idź. - powiedziała spokojnie, ale stanowczo. Kiwnąłem tylko głową i przejechałem palcami po policzku Yeu. Zanim wyszedłem, naciąłem jego skórę, by sprawdzić, jaka jest krew. Powoli przybiera czerwoną. Wyszedłem z pomieszczenia, by udać się na kąpiel przygotowaną przez matkę.
***
Wróciłem do pokoju, ubrany, w odpowiednie ubrania. Moja matka siedziała i uśmiechała się miło do Yeu. Podejrzenia miałem co do tego, ale jeśli się chłopak obudził. To przynajmniej tyle w tym dobrego. Miałem w dłoni kubek z napojem, dla niego. Choć wątpię, by to wypił. Matka najwyraźniej się nie poruszyła.
- Wyjdź z tego pokoju. - mruknąłem i patrzyłem na nią, by w końcu sobie poszła. Wywróciła oczami, ale wyszła. Przynajmniej tyle dobrego. Wziąłem trochę płynu do ust, by przekazać go do jego ust. Odsunąłem się i patrzyłem na Yeu, siedząc na łóżku.
- Jak się czujesz? - padło pytanie, które zazwyczaj miałem w zwyczaju zadawać. Zrobiłem kolejne nacięcie na brzuchu chłopaka, by sprawdzić, czy mam podać mu kolejną dawkę, na pozbycie się zakażenia.
- Nie czuje bólu. - Uniósł zaledwie kącik ust z bezsilności. Za każdym razem mnie to zadziwia, że taka silna, bezwzględna i lubiąca się droczyć leży teraz na łóżku pozbawiona wszelkich sił.
- Jeszcze kilka dni i poczujesz się lepiej. - powiedziałem. Jego krew wyglądała normalnie, jednakże dla pewności wstrzyknąłem mu drugą dawkę i wytarłem krew z jego brzucha. Uśmiechnąłem się i przejechałem palcami po brzuchu chłopaka, chciałem poszukać, czy nie ma czegoś pod skórą.
Skoro i tak tu tal leży, to przynajmniej sprawdzę. Złapałem za jego rękę i wbiłem w nią kły, by sprawdzić, jaka w smaku jest krew Yue. Wyplułem ją od razu i spojrzałem na niego. Jego smak, się zmienił. Wyjąłem z szuflady pigułki, które wyglądają jak cukierki, wziąłem dwie i jedną wsunąłem do ust Yeu.
- Nie wypluwaj. O czym rozmawiałeś z moją matką? - spytałem. Nie zrobiłem tego rytuału, gdyż to, co przygotowało, wystarczyło. Poza tym nie chciałem sobie wypalać znaku na plecach, pojawią się one także na rękach i szyi. Jest on obsługiwany przez magie matki oraz błękitna krew.
- Rozmawialiśmy, o tym, co się stało, ale sam nie pamiętam. Mam dziurę w pamięci. - odpowiedź wydawała się szczera. Pogłaskałem go po policzku. Musnąłem jego wargi, wsuwając językiem do jego ust, ziarenko, które połknął.
Palcami zahaczyłem o uszy Yeu. Głaskałem je oraz pocierałem, wygodnie było zajmować się Yeu, ale zapewne jak powiem, coś to od razu odzyska siły. Lekko mnie to rozbawiło, dlatego też chwyciłem za ogon chłopaka i trzymałem go. Takie puchate i słodkie części aż proszą się o dotyk. Po chwili go puściłem i podniosłem się do siadu, by mu powiedzieć, to co chciałem, zapewne rozbawi mnie też, ale przynajmniej polepszy się mu.
- Yeu, nie będziesz mógł uprawiać seksu przez dłuższy czas. - powiedziałem w kierunku chłopaka. On nagle niespodziewanie (choć można było się tego spodziewać) podniósł się, jego gałki oczne zrobiły się czarne, tęczówki zniknęły. Odzyskał siły, jakby nigdy nic i już chciał wyjść z domu. Jednakże w drzwiach stanęła mu moja matka. Spojrzałem na nich, gdy akurat chwyciła go za ucho. Jedynie mnie to rozbawiło, przez co zacząłem się śmiać. W końcu wygodnie się położyłem i patrzyłem na tę dwójkę. Nie chciałem się między nich wtrącać, dlatego też jedynie obserwowałem.
Wyrwał się, a jego dłoń zapaliła się, spojrzał na kobietę wściekłym wzrokiem. Ogień Yeu był czarny, to nie było normalne. Wiedziałem też, że nie skończy się to dobrze. Gdyż z moją mamą wariatką się tak nie zaczyna. Śledziłem ruch mojej matki, a gdy na szyi Yeu pojawiła się obroża, wiedziałem, że jest źle. Ta obroża potrafi pozbawić tymczasowo mocy, gdy starasz się kogoś zaatakować, możesz odczuć coś nieprzyjemnego. Westchnąłem i ruszyłem się, by zabrać go do celi, z której się nie uwolni tak łatwo. Cele mają różnych strażników i są różne, dla poszczególnych ras. Nie chciałem tego robić, ale nie można było go wypuścić w takim stanie. Walki z matką nie chciałem mieć. Z nią się nie walczy.

Yeu?

Od Yeu cd Hyo

  Zachowywał się jak naburmuszone dziecko. Przeprosiłem osobą, która się ze mną całowała za zachowanie Hyo. Poszedłem by zapukać do jego domku. Gdy nie otwierał za długo złapałem za klamkę i próbowałem otworzyć, lecz drzwi były zamknięte. Na szczęście zawsze gdzieś miałem przyczepioną wsuwkę do szaty. Znalazłem ją i zwinnym drygiem otworzyłem zamknięte drzwi. Nie takie rzeczy się otwierało jak było się małym. Gdy wszedłem do domku, usłyszałem jak Hyo bierze prysznic. Postanowiłem się rozgościć, zdjąłem buty i położyłem się wygodnie na łóżku. Gdy wyszedł z łazienki spojrzał na mnie naburmuszonym wzrokiem. 
- Co tu robisz - odparł chłodno 
- Oj wiem, że nie lubisz spać sam dlatego rzyszedłem 
Przez jakiś moment nie był, zadowolony z tego faktu. Poklepałem koło siebie miejsce by się położył. 
- Tylko spanie i tulańska nic więcej obiecuje - uśmiechnąłem się nonszalandzko. 
Również się uśmiechnął i wskoczył do łóżka, przytulił się do mojej klaty i zasnął zmęczony. Ja trochę nie mogłem zasnąć,a gdy zasnąłem miałem koszmary. Gdy się obudziłem rano, Hyo już nie było w łóżku. Nie zdziwiło mnie to zawsze tak robił. Wstałem i rozciągnąłem się, poszedłem się umyć. Po świeżym prysznicu ubrałem się i wyszedłem. Postanowiłem wrócić, do siebie do domu. Nie przejmowałem sie co dorośli do mnie mówili, po prostu poszedłem do siebie na górę. Położyłem się w łóżku. Miałem straszną migrenę, nie wiedziałem od czego. Moje oczy zaczęły mnie szczypać. Gdy poszedłem do łazienki, zobaczyłem, że jedna tęczówka zmienia kolor na krwisty. Te oko, które najbardziej mnie piekło. Po chwili poczułem szczypanie na prawym barku, zdjąłem bluzkę i zobaczyłem ranę jakby, jakiś potwór mi przejechał pazurami po nim. Rana wyglądała zakażona i nie była w najlepszym stanie, lecz zaciekawiło mnie bardziej kolor krwi, który mieszał się miedzy czerwonym a brudnym brązowym. Założyłem bluzkę spowrotem i wolnym krokiem wróciłem do pokoju. Nie wiem kiedy nawet zasnąłem na łóżku, znów otulony koszmarami....
Obudziłem się to była już noc, plecy mnie strasznie piekły, nie mówiąc nic o oczach. Wstałem z łóżka, i poczułem jak ziemia się kręci. Poszedłem do łazienki sprawdzić co z raną, zdziwiło mnie,gdy jej nie było wcale. Ślad o niej znikł... Zszedłem na duł, Babcia gdy mnie zauważyła chciała podejść i spytać się co mi jest, lecz nie miała jak, wybiegłem z domu. Nie wiem gdzie szedłem, miałem oczy pokryte mgłom, jedyne co widziałem płomyki.. nie byle jakie czarne, a w środku miały czerwony rdzeń. Wpadałem na różnych ludzi, koło nich również widziałem płomyki nie wiedziałem o co chodzi. Moja bluzka była cała koryta brązowa krwią. Nagle, ktoś mnie zatrzymał i nie dawał mi przejść. Próbowałem zobaczyć kto to, lecz oczy mi tego nie ułatwiały. 
- Przepuść mnie - warknąłem 
- Nie puszczę cię w takim stanie - odparł mi znajomy głos. Był to Hyo. Nie miałem sił i tak dalej iść, moje oczy znów stały się cięższe. Moje ciał padło bezwładnie...

Hyo ?

poniedziałek, 3 maja 2021

Od Hyo cd Yeu

Cholera dałem się sprowokować. Jednakże po prostu wcześniej lubiłem spędzać z nim czas, nawet jeśli spotykaliśmy się tylko na jedno. Ciągnęło mnie do tego podłego charakterku. Po wypiciu krwi miałem w planie udać się na polowanie. By żadne inne monstrum się nie wdarło na teren.Cholerny słuch. Starałem się nie słuchać, ale mnie irytowała ta cała sytuacja. Chciałem mu po prostu powiedzieć, coś i skończyć to. Jednakże nie ułatwiał mi tego. Musiałem usiąść wygodnie i skupić się na medytacji, by wyciszyć i przestać słyszeć tego badziewnego dupka.
Nim się zorientowałem, nastał poranek. Byłem zirytowany tym, że nie wybrałem się na polowanie. Powinienem pójść, ale mnie rozkojarzył. Powinien ogóle się nie pojawiać.
Wyszedłem z domku i zablokowałem drogę Yeu. Skrzyżował ręce i stanął. Nie był chętny do rozmowy ani zapewne by mnie spotkać. Też tego nie chciałem, ale skoro już tu był, może mu się oberwać za to, co zrobił.
- Nie mam ochoty z Tobą gadać, więc zejdź mi z drogi. - warknął nieprzyjemnie. Odetchnąłem, by uspokoić się choć trochę, zanim wybuchnę jak wulkan.
- Słuchaj... - Nie zdążyłem dokończyć, ani nawet uskoczyć. Przy tym dupku Yeu moje ruchy są wolniejsze. Nie chce tego ciągnąć, dlatego też muszę stać się silniejszy, by mimowolnie moje ciało unikało ataku.
Zza krzaków wyskoczyło jakieś monstrum. Odruchowo odepchnąłem Yeu, a sam dałem się podrapać łapą. Yeu zareagował i go podpalił, jednakże trochę się spóźnił. Cholerstwo mnie bolało, coś wydobywało się z tej rany.
- To twoja wina. - warknąłem wściekły na Yeu.
- Idź sobie do Shaina, by cię uleczył. - odpowiedział, wzruszając obojętnie ramionami.
- Sam mnie ulecz, chyba że nie potrafisz. - mruknąłem i przysiadłem na schodach swojego domku.
- Nie potrafię. - powiedział to, uśmiechnął się i wzruszył ramionami.
- Idź. Poszukaj, rośliny, która ma niebieskie kwiaty i przynieś mi ją. Tylko trzymaj za łodygę. - powiedziałem, miałem coś dodać, ale jedynie syknąłem. Miałem jeszcze resztkę lodowej mocy, dlatego też chwilowo zmroziłem sobie podrapanie, które znajdowało się zarówno na przodzie, jak i tyle. (Od szyi, ramienia, po obojczyk i plecy) Westchnąłem i patrzyłem, jak przewracając oczami Yeu, idzie po zioła, które chce. Uśmiechnąłem się, ale też skrzywiłem.
Nie odezwał się, tylko wręczył mi zioła, akurat wtedy wstałem. Gdy lód się skończył, chciałem pożyczyć trochę ognia od Yeu. Jak to Yeu, liznął mnie w policzek, przesunął się i ugryzł mnie w ucho. Akurat wtedy musnąłem jego bok dłonią, by móc pożyczyć trochę ognia przyda mi się, potem. Odszedł jak gdyby nic.
- Na drugi raz nie rozpraszaj mnie. Inaczej to ja odskoczę i niech potwory cię zjedzą! - krzyknąłem za nim i posłałem w jego kierunku kilka małych tańczących ogników. W takim razie wróciłem do domku, by zrobić okład z płatków i delikatnie je podpalić. Musiałem pozbyć się zatrucia, by mogło się wszystko zagoić.
***
Wróciłem na wspólny obiad, miałem bandaż, który mi przeszkadzał, ale cóż co mogłem zrobić. Akurat, gdy jedliśmy, jeden z lokatorów oznajmił, że kogoś zaprosił. Miała być to pomoc, by pozbyć się tych stworzeń. Domyślałem się, o kogo chodzi. Właśnie wtedy wpełzł niczym wąż Yeu. Jakby to miało być inaczej. Wypiłem swój kielich z krwią i wstałem od stołu.
- Było miło. Potem przynieś mi łuk i strzały do domku. - skierowałem swój wzrok na sukkuba. Wyszedłem z pomieszczenia, potrzebowałem uciec. Dlatego też po prostu najzwyczajniej w świecie wróciłem do domku, po sztylety i wyszedłem przez tylne wyjście.
Zabijanie potworów wydawało się najprzyjemniejsze. Uśmiech pojawił się na mojej twarzy, mimo iż rana bolała, ale teraz złość ulatywała. Im więcej ich padało i zostało spalonych, tym większą, miałem radochę. Chciałem się tak bawić cały boski dzień i noc, ale oczywiście to zostało mi przerwane. Po prostu ruszyłem w głąb lasu, by uciec od problemów związanych z Yeu. To on je powodował.
***
Musiałem jednak wrócić do domku, by wziąć prysznic i się przebrać. Zbyt wiele krwi już miałem na sobie, akurat, gdy wracałem, ujrzałem jak Yeu i ktoś jeszcze się całują. Odruchowo rzuciłem tam sztylet. Zjawiłem się, przerywając im zabawę, zabrałem sztylet i odrzuciłem ich lodowatym spojrzeniem.
- Twoja kolej. - moje słowa były skierowane do osobnika z Yeu. Ruszyłem do domku, by się wykąpać. Zamknąłem domek, by mieć święty spokój, oraz bym mógł w spokoju wziąć prysznic.

Yeu?

Od Yeu cd Hyo

 - Jakby cię to obchodziło - uśmiechnąłęm sie i wstałem z łóżka- przyszedłem tutaj do kogoś w odwiedziny.
Chłopak starał się nie przejmować do kogo przyszedłem, ale w końcu wydusił.
- Do kogo? - zapytał 
Podszedłem do niego i złapałem go za szyję. Przydusiłem do ściany. 
- Do kogoś z kim spędzę bardzo miłą noc - uśmiechnąłem się szyderczo
- Życzę powodzenia - usmeichnał się i odepchnął mnie 
Uśmiechnąłem się i musnąłem jego policzek. 
- Oh tylko tyle Hyo ? - zapytałem 
- Nie chcę mi się marnować na Ciebie więcej sił - odpał i poszedł po kieliszek krwi 
Zaśmiałem się lekko i przeczesałem włosy. 
- Jak chcesz - odparłem - Ale wiedz, że każdy, ale to każdy zawsze pragnie więcej - dodałem i wyszedłem z domku. 
Poszedłem do umówionej osoby, był niedaleko jej domek. Chciałem by Hyo, zapragnął mnie bardziej, dlatego z daną osobą bawiliśmy się dobrze, aż było słychać. Oczywiście nie uprawialiśmy seksu, chodź czasem można było wywnioskować, że to robimy. Rozmawialiśmy , graliśmy w różne gry oraz jak przystało uwielbiałem gilgać, osoby z łaskotkami. Gdy nastał ranek, wyszedłem z owego domku i rozciągnąłem się, przeczesałem włosy i ruszyłem, z powrotem do Akademika. Drogę zablokował mi Hyo. 
Skrzyżowałem ręce i stanąłem. Nie byłem chętny do rozmowy, ani do widzenia się z nim po raz kolejny.
- Nie mam ochoty z Tobą gadać więc zejdź mi z drogi - warknąłem nieprzyjemnie
- Słuchaj... 
Nie zdążył dokończyć, gdy zza krzaków wyskoczył nam jakieś monstrum.

Hyo ?

Od Hyo do Yeu

Kilka razy miałem zamiar zadzwonić albo też wpaść do Yeu. Jednakże cały czas coś mnie zatrzymywało. On spędzał czas z innymi, ja także w tym jego brat oraz kuzynka i kuzyn. Bywałem u niego, ze względu na Sho, albo też po prostu ten domowy klimacik jakoś mi odpowiadał. Chociaż gdy wchodziłem do pokoju Yeu, zapachy tam były dosyć osobliwe. Wkurzało mnie to, że nie mam jak go przelecieć. Zdecydowanie taki układ mi się podobał. Chociaż po jakimś czasie coś się zmieniło. Było to coś innego. Miał być jeden numerek bez uczuć, ale pojawiały się kolejne. Niby nic nas nie łączyło, ale spędzałem u niego i z nim czas. Jego paczka, lubiłem tam bywać. Kręcić z dziewczynami, podrywać jego kolegów oraz czasem się wymykać.Jednakże coś pękło, a nasza bliskość, kontakt się popsuł. Zamiast kochanków, teraz nie mogę go znieść, chyba że zrobię mu na złość. Wkurza mnie i mam chęć coś z nim albo jemu zrobić. Frustruje mnie sam jego widok. Nie dogadujemy się, nie wyciągnę pierwszy ręki, albo czegokolwiek do niego. Skoro świetnie się bawi, ja także mogę. Skupię się na innych, by nie myśleć o nim.. Jednakże, gdy przychodzi co do czego, ciągnie mnie do jego łóżka.
Bywałem u niego albo był z kimś, albo też go nie było. Nawet gdy leżałem na jego łóżku, to nie zjawiał się, często bywał w domu. Teraz jednak jest inaczej. Może być zajęty. Dlatego odkąd zacząłem medytować. Moje twarde serce, zrobiło się znacznie trwalsze i zimniejsze. Myśli uleciały, by zastąpić je czymś zupełnie innym. Byleby jak najlepiej wykorzystać czas, który jest. Mam tak wiele do zrobienia. Czas w końcu wyjąć łuk i postrzelać, może nawet udać się na polowanie.
Siedziałem w pomieszczeniu, w którym lokatorzy przynoszą strzały, które zrobili. Miałem też kilka swoich. Tak i też wraz z lokatorami, czas najwyższy udać się na polowanie, albo też po prostu nieco potrenować ciało, jak i umysł. Za lasem, w miejscu, do którego mało kto się zapuszcza, są bestie oraz poligon, by zwiększyć swoją siłę, zwinność oraz inne umiejętności. To właśnie tam mieliśmy zostać na najbliższe dwa do czterech tygodni. Nikt nie wie ile dokładnie, może nam to zająć, dlatego też potrzeba czasu. Spakowaliśmy także potrzebne rzeczy, kilka kroków od poligonu są domki. Także każdy z nas może być sam albo z kimś. Ja potrzebuje mieć swój domek, gdyż lepiej jest mi się koncentrować samemu no, chyba że znajdę sobie w międzyczasie jakiś obiekt na noc. Wówczas, lepiej mieć domek dla siebie.
Potrzebuje domku dla siebie, by mój zestaw krwi mógł być, oraz gdy wpadnę w szał. Rzadko się to zdarza, ale zdarza. Krwawy księżyc ma być w ciągu tego czasu, jak będziemy na poligonie. Dlatego też muszę się zamknąć i postarać się nie spotkać z jego światłem. Nawet jeśli jestem wyższym wampirem, to my także wpadamy w szał, w którym chcemy wszystko i wszystkich zabić i wypić ich krew. Tu bardziej chodzi o zaspokojenie swojego głodu i chęci mordu. Rzadko to się dzieje, gdyż zazwyczaj unikam tego spotkania. Przesypiam najzwyczajniej w świecie. Trumna mi na to pozwala. Dlatego też tam jej nie będzie i trzeba wówczas znaleźć inny sposób.
***
Świeże rześkie powietrze, byliśmy na miejscu. Bagaże były w domkach, a my gotowi do treningu. Tuż po niecałej godzinie, okazało się, że w pobliżu są potwory, monstra, które powinniśmy zabić. Wziąłem łuk oraz strzały, by móc wykonać zamierzone cele. Strzały, każda z nich ma inne właściwości, mają swego rodzaju umiejętność, która jest robiona przez magiczne istoty. Wtedy łatwiej jest zabić albo powalić istoty magiczne, zwyczajne strzały tego nie zrobią. Jeśli strzała nie skutkuje, mając nasączony sztylet w odpowiedniej substancji, możesz go rzucić w cel. Jednakże trzeba uważać, by nie dotknąć strzał i cieczy ze sztyletu, wówczas no może pojawić się efekt uboczny, których jest wiele. Wampiry się goją. Niekiedy, jednak aby wyzdrowieć, jest błękitna krew potrzebna, a tutaj takiej nie ma. Więc trzeba uważać, no, chyba że będzie trzeba zastosować inną metodę.
Bym ukoił swój gniew, muszę go wypracować. Gdy robię to poprzez seks, muszę niekiedy uważać, by nie posunąć się za daleko. Tym za daleko jest zabicie przypadkowe albo też czepię z tego przyjemność. Chociaż to nie na wiele się zdaje. Z jednej strony mogę się tego pozbyć, ale z drugiej jest to jedynie odskocznia od prawdziwego wyładowania się, które w późniejszym stadium może powodować nieopisanym gniewem. Kumuluje się, aż w końcu wychodzi. Dlatego też ten drugi sposób jest lepsze. Nawet jeśli zabiłbym stworzenia, to mam do dyspozycji inne, czy też cały czas, by wyrzucić z siebie złość. Cała wściekłość, ten żar i ta zła energia, by zniknęła. Mógłbym całkowicie oddać się spokojowi duszy, by otworzyć kolejne wrota ku... No właśnie ku czemu...
Podczas wędrówki, pogawędki oraz zaczętego polowania. Omawialiśmy strategię oraz to, jak i kto zabierze się za jakie monstra.
***
Tak naprawdę nie liczyłem, ile zabiłem. Ich krzyki i walka, była ekscytacja. Niektórzy powoli wracali do domków, oddałem swój łuk i strzały. Gdyż jedno z lokatorów go chciał. Dlatego też, zanim sam wróciłem, zagłębiłem się w las, by móc jeszcze trochę powalczyć. Spodobało mi się to, chciałem więcej ich krzyki, stały się muzyką dla mych uszu. Spływająca i kapiąca krew z mych ubrań była satysfakcją dobrej roboty. Ich krew nie była tak dobra, dlatego też polowanie zaczęło się wcześniej. Szukałem jakiego "banku krwi", by móc się napić. Łaknąłem jej, moje pragnienie sięgało dalej.
Nie wiem, ile minęło, ale gdy tak leżałem sobie między ciałami i krwią. Wyciągnąłem dłoń ku niebu, by w błogiej ciszy czekać, na jakiś cud.
Tak jak i czekałem, pojawił się on. Podniosłem się i spojrzałem na Yeu. Chciałem jego krwi, dlatego też podniosłem się i podszedłem do niego. Przytuliłem go z uczucie i polizałem jego szyję, wbijając w nią kły. Przyjemny smak krwi wlewał się w moje zgłodniałe ciało. Obudziły się we mnie uczucia, które pojawiają się, gdy jest blisko. Łączy nas seks, więc emocje nie są tu potrzebne. Potrzebowałem teraz jego bliskości, to mogło pomóc, albo też nie. Nawet jeśli mamy focha, to seks na zgodę zawsze jest mile widziany.
- Musisz zasłużyć, żeby pić moją krew. - prychnął i odepchnął mnie od siebie. Oblizałem jedynie wargi, chcąc więcej krwi. Cofnąłem się i pociągnąłem go za rękę do swojego domku. Skoro tu jest, ale czemu tu jest i po co. Puściłem go i poszedłem wziąć prysznic, by zmyć z siebie te zapachy oraz krew. Wróciłem z owiniętym ręcznikiem na biodrach i przypatrywałem się Yeu. Podszedłem do niego i przypadkowo pazurami rozerwałem jego ubranie. Przejechałem palcami po nagim torsie kochanka i wysunąłem kły, chcąc się napić.
- Po co się zjawiłeś? - spytałem. Mógłbym wpakować się na jego kolana albo też klęknąć i użyć języka. Jednakże nie jestem na tyle spragniony, by się poniżyć. Jeśli chce to niech, sam zasłuży, a jeśli nie to nie będę go zatrzymywać. Wstałem i poszedłem ubrać się w wygodne szaty. W nich jest przewiewnie i wygodnie. Wróciłem do niego i oparłem się o ścianę, czekając, aż udzieli mi odpowiedzi.

Yeu?
Szablon
Pandzika
Kernow