Chata była z pewnością stara i opuszczona, a na ścianach pojawiała się pleśń, co nierusz w kącie pajęczyny. Chociaż zewnętrzna część domu cierpiała z powodu wielu zim i okresów burz, stara drewniana podłoga została osłonięta w środku. Więcej cynamonu tam, gdzie lakier jeszcze się trzymał, i jaśniej w regionach, które były bardziej zużyte. Zostały jeszcze jakieś meble, kanapa i stół z czterema krzesłami. Były tam również zepsute drzwi i zaintrygowany, aby zbadać pozostałe fragmenty miejsca, do których podszedłem. Po otwarciu to, co odkryłem, było bardziej nudne, niż miałem nadzieję. Pokój był mały i miał pojedyncze łóżko w jednym z rogów. Obejrzałem się za siebie na Collete, która badała opuszczony kominek na środku większego pokoju.
Tablica
poniedziałek, 3 maja 2021
Od Nikolai cd. Colette
Chata była z pewnością stara i opuszczona, a na ścianach pojawiała się pleśń, co nierusz w kącie pajęczyny. Chociaż zewnętrzna część domu cierpiała z powodu wielu zim i okresów burz, stara drewniana podłoga została osłonięta w środku. Więcej cynamonu tam, gdzie lakier jeszcze się trzymał, i jaśniej w regionach, które były bardziej zużyte. Zostały jeszcze jakieś meble, kanapa i stół z czterema krzesłami. Były tam również zepsute drzwi i zaintrygowany, aby zbadać pozostałe fragmenty miejsca, do których podszedłem. Po otwarciu to, co odkryłem, było bardziej nudne, niż miałem nadzieję. Pokój był mały i miał pojedyncze łóżko w jednym z rogów. Obejrzałem się za siebie na Collete, która badała opuszczony kominek na środku większego pokoju.
sobota, 1 maja 2021
Od Colette CD. Nikolaia
Poranek był niezbyt przyjemny, ze względu na pogodę - owszem, była piękna, jednak słońce wpadające do pokoju z pełną mocą było dosyć irytujące. Chociaż to pewnie kwestia preferencji. Dosyć niechętnie zwlekłam się z łóżka, ale pod kołdrą robiło się już zwyczajnie za gorąco. Podjęłam próbę wyjrzenia przez okno, ale na marne. Promienie słoneczne były silniejsze, niż mi się wydawało i przez chwilę miałam wrażenie, że straciłam wzrok. Rozejrzałam się po pokoju, na samym końcu moje oczy zatrzymały się przy łóżku współlokatora. Spał. Uśmiechnęłam się pod nosem i już szykowałam ripostę na wszystkie jego komentarze "Ile można spać?". Wywróciłam oczami i w końcu wstałam. Niechętnie wyjęłam z szafy swoje ubrania i skierowałam się do łazienki, żeby wykonać codzienną, nudną i monotonną, poranną rutynę. Mimo wszystko nie zeszło mi się z tym tak długo, jak mi się wydawało. Związałam włosy w kitkę i opuściłam pomieszczenie, jeszcze na chwilę zaszczycając pokój swoją obecnością. Starałam się zając sobą, ale mój wzrok jeszcze raz spoczął na łóżku Azriela - dalej spał. Nie wiem, czego się spodziewałam, ale westchnęłam, kierując ku wyjściu z pokoju. Wyjątkowo postanowiłam wybrać się do stołówki, w której bywałam naprawdę rzadko, a jeżeli już to z niebieskookim. Musiałam się obyć tylko swoim towarzystwem. Przechodziłam zatłoczonym korytarzem z istnym spokojem, co było do mnie wręcz niepodobne. Po dotarciu do celu rozejrzałam się w poszukiwaniu wolnego stolika, szybko rozważając, czy się do kogoś nie przysiąść. Decyzja zapadła, a moje nogi zaczęły sunąć w stronę wolnego stolika, niedaleko grupki chłopaków, pochłoniętych rozmową. Usiadłam na krześle i upiłam trochę herbaty, którą zgarnęłam z jakiegoś stołu. Przesunęłam palcem po krawędzi kubka, słysząc za sobą kroki a już po chwili widząc przed sobą chłopaka, mniej więcej w moim wieku. Bez najmniejszego zawahania odsunął krzesło i usiadł naprzeciw mnie, szeroko się uśmiechając. Spojrzałam na niego pytająco, w nadziei, że dowiem się, dlaczego postanowił się przysiąść akurat do mnie. Nie uzyskałam odpowiedzi na to pytanie, ale białowłosy zabrał głos w innej sprawie.
- Hej, hej, witaj, mów mi Niko. A ty, jak mam cię nazywać? - oparł głowę na dłoni, uporczywie mi się przyglądając, w oczekiwaniu na reakcję. Po chwili namysłu uśmiechnęłam się i przedstawiłam, co jeszcze bardziej ucieszyło chłopaka. - Miło cię poznać, od dzisiaj ogłaszam nas kumplami. Więc co robisz dzisiaj? - Uniosłam brew. Chłopak okazał się szybszy niż można by się spodziewać.
- Wiesz, kumplu Niko, nie mam jeszcze żadnych planów na dzień dzisiejszy, więc jeżeli proponujesz wyjście, to z miłą chęcią potowarzyszę. - poprawiłam się na krześle. - A ty?
- Kumpelko Colette, byłem trochę głodny, dlatego tu zawitałem. - teatralnie westchnął. - Mam do ciebie kolejne pytanie, ale nie myśl, że tylko dlatego tu usiadłem! - dodał szybko, na jednym tchu. Aż strach pytać, co mu siedziało w głowie, więc tylko czekałam, aż dokończy swoją wypowiedź. - Wiesz, nie zechciałabyś może użyczyć mi trochę swojej krwi? - zaśmiałam się. Widzę, że swój trafił na swego.
- Nie chciałabym, a raczej ty nie chciałbyś mojej krwi. Musisz poszukać jakiegoś nie-wampira. - uśmiechnęłam się i upiłam herbaty. Spojrzałam lekko rozbawiona na Nikolaia, który zdawał się być lekko rozczarowany. - Wiesz, ja nie piję krwi i żyję, dobry styl życia. - bo mdleję jak ją widzę. - Ale, skoro już mówimy o planach na później! Z miłą chęcią wybiorę się z tobą do miasta, tak teraz mi przyszło do głowy. - poprawiłam się i głęboko spojrzałam w jego błękitne oczy, nie znosząc sprzeciwu.
- Jasne. Pewnie! - niemal krzyknął, uradowany. - Przed wejściem, po treningach. Do zobaczenia, kumpelko! - machnął ręką i niemal z prędkością światła zniknął ze stołówki. Osobliwy typ.
Dopiłam herbatę i rezygnując z jakiegokolwiek posiłku, również opuściłam stołówkę. Udałam się do pokoju, aby założyć czarny strój treningowy. Na moje nieszczęście Azriela już w nim nie było, więc prawdopodobnie nie zamienimy tego dnia już choćby słowa.
wtorek, 27 kwietnia 2021
Od Nikolai do Colette
Kernow