— Ty jesteś Jomi?
Dziewczyna, o brązowych oczach i włosach w kolorze jasnobrązowym, pokiwała głową. Była drobna i niziutka przy tych wszystkich dziewczynach, które starały się o role w przedstawieniu. Miała okrągłą twarzyczkę o jasnej karnacji, na której gościł promienisty, śliczny uśmiech. Była ubrana w podartą sukienkę, bo to jedyne co jej zostało z długiej podróży, rozpoczętej ucieczką z domu dziecka. Wiele dziewczyn wyśmiało jej strój, popychając ją i pytając się, co jakaś żebraczka bez talentu tutaj robi. Jomi jednak nic sobie z tego nie robiła. Uśmiechała się tylko do nich serdecznie na każdą pogardę rzuconą w jej stronę. Przez cierpienia do gwiazd — te słowa powtarzała sobie każdego ranka od najmłodszych lat. Tam było jej miejsce - między gwiazdami - mimo wszystkich trudów.
— Tak, nazywam się Jomi — przedstawiła się. — Odbyłam dość długą drogę szukając jakieś trupy teatralnej, która wystawia ciekawe przedstawienia. Gdy usłyszałam o was, od razu musiałam tutaj przyjść.