Tablica

Nadeszła zima, jakiej nawet nasi dziadkowie nie widzieli. Zapasy powoli się kończą, państwa patrzą na siebie coraz bardziej podejrzanym wzrokiem. Uczniowie muszą siedzieć w zimnych i rzadko ogrzewanych pokojach, bo akademię robią wszystko by nie zamknąć swych wrót przez brak pieniędzy. Ludzie w miastach wspierają się jak tylko mogą, jednak nawet to nie pomaga w wyżywieniu rodziny. Wcześniej ludzie nie zwracali uwagi na dziwne zachowanie zwierząt, jednak być może był to zwiastun czegoś nowego? Może ptaki przestały migrować, a stworzenia leśne zbierać zapasów na zimę z powodu jakieś większej sprawy? Pomimo ciężkich warunków, zimy i głodu, niektórzy chcą znaleźć przyczynę całego tego chaosu i szaleństwa. Próbują dotrzeć do miejsca, w które zdaje się, idą wszystkie magiczne stworzenia zamieszkujące nasz świat. Czy jednak jest to bezpieczne?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bastian x Javier. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bastian x Javier. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 września 2022

Od Bastiana CD. Javiera

Gotowali nam w Ardem i – no nie powiem – całkiem znośnie. Posiłki były takie, jak lubiłem – duże, tłuste, i zawsze można było brać dokładkę mięsa. Ale miałem wrażenie, że ostatnimi czasy albo te porcje się jakby zmniejszyły, albo to ja coraz więcej i intensywniej się ruszam, bo te pięć posiłków dziennie przestało mi wystarczać. Albo może moje ciało w końcu uświadomiło sobie, że smok składa się nie tylko z ogona, skrzydeł i rogów, że powinien mieć też paszczę, a owa paszcza – że powinna ziać ogniem. Może to stąd brał się mój przemożny głód? Może dorosłem już na tyle, by w końcu móc spopielić przeciwnika?
W głębi serca na to liczyłem, bo dokładnie tego brakowało mi w mym arsenale. Potrafiłem już wiele, więcej sparingów odbywałem z instruktorami, nie zaś z mymi rówieśnikami, zaś perspektywa na „po Akademii" wyglądała dość dobrze. Zamierzałem w końcu rozpocząć karierę wojskową – mama byłaby dumna.
Wracając jednak do męczących mnie napadów głodu – akurat tamtego dnia miałem zajmować się Winny, a dobrze wiedziałem, że po południu będę już na tyle głodny, że dziewczynka będzie wyglądać smakowicie. Dlatego też postanowiłem, że połączę przyjemne z pożytecznym i to popołudnie spędzę z Winny w kuchni.

poniedziałek, 22 sierpnia 2022

Od Javiera CD. Bastian

 Przez te parę dni, gdy Winny mnie odwiedzała, zostawiałem ją pod opieką jej nowej opiekunka Bastiana a Ardem. W tym czasie gdy oni mieli zajęcie, ja wówczas mogłem zająć się nauką. Była w tym biblioteka, treningi, spotkania z nauczycielami, by oddać prace. Do tego dochodziły rozmowy, chwila relaksu na posiłek. Jakiejś ćwiczenia i choć jakaś kontrola tych zdziczałych ogonów. Miałem naprawdę zabiegane dnie, gdyż chwili odpoczynku, gdy już się posiliłem, mogłem przez chwilę obserwować, jak się ma tamta dwójka. 
 W dalszym ciągu nie wiedziałem gdzie, znajdowała się moja siostra i Felix. Podobno nawet ma dołączyć albo już dołączyła nowa akademia. Może Armel kogoś tam zna. Nie miałem jednak głowy, by się nad tym zastanawiać, gdyż byłem pochłonięty swoimi sprawami, oraz nie tylko nimi.
 Tym razem się zaczytałem. Znalazłem księgę, która o dziwo ani trochę nie przyda się w moich badaniach. Była jednak na tyle przyciągająca, że się skusiłem, na drobną lekturę. Zasiadłem wygodnie, światło dzienne wpadało przez okno, oświetlało półmrok w bibliotece, jednak to było za mało.   Włączyłem sobie jedną z lampek, zasiadłem i otworzyłem księgę. Początek był nudny, ciężki oraz miał w sobie coś odpychającego. Jednakże im dalej się szło, a zaczytanie sięgało dalej, jej treść była barwniejsza, pełna tajemnic, oraz miała w sobie fascynacje tego, co jest dalej.
 Przewracałem kartki, gdy kończyłem strony, by móc dowiedzieć się co dzieje się dalej. Ta historia, ta tajemnica i ta księga, była ciekawym doświadczeniem, by móc poczuć to coś. Poprawiłem okulary, by móc powtórzyć fragment, który chwilę temu czytałem.
  - Nie może być. Toż to niemożliwe. - rzekłem do siebie. Ruszyłem z czytaniem dalej, opisując problem w swoim nowym czystym notesie, z problemami do rozwiązania. Napotkałem jeszcze kilka podobnych fragmentów, coś się nie zgadzało. Nie mogąc przestać czytać, zacząłem, doszukiwać się tym, co czytam, czegoś ukrytego, czego nie widać.

poniedziałek, 15 sierpnia 2022

Od Bastiana cd. Javiera

Jakby mnie ktoś kiedyś spytał, czy będzie ze mnie dobra niania, to powiedziałbym mu, żeby się wziął i puknął w głowę. W porządku, zawsze lubiłem dzieci. Nigdy nie byłem tym typem, który uważałby je za nieznośne, irytujące, zasmarkane, odstręczające, czy coś podobnego. Ale nie powiedziałbym, żeby zajmowanie się dzieckiem było dla mnie hm… jakąś rzeczywistą perspektywą.
A jednak – kiedy Javier spytał, czy zajmowałbym się trochę Winny, zupełnie naturalnie stwierdziłem, że czemu nie? Polataliśmy razem, zaś Winny sprawiała wrażenie grzecznej, dobrze wychowanej i ogólnie – o dobrym sercu. Gdzieś w głębi ducha czułem, że chyba próbuję odbić sobie brak młodszego rodzeństwa, które zawsze chciałem mieć, ale jakoś tak mi się nie zdarzyło, szybko jednak odsunąłem od siebie te myśli. To wcale nie było tak, że jak byłem smarkiem, to maglowałem mamę, żeby poszła na targ kupić mi młodszą siostrę, a potem byłem niepocieszony, że to-tak-nie-działa.
Sama akcja z łapaniem za ogon była dla mnie krępująca — nie byłem jakiś nie wiadomo jak niedotykalski, ale jednak Javiera widziałem pierwszy raz w życiu i sam też nie wiedziałem, jakim był człowiekiem. Obecność Winny oczywiście łagodziła obyczaje, ale to nie było tak, że mogłem sobie pogłaskać obcego chłopaka jak jakieś oswojone zwierzątko.
— Tak, miękki — mruknąłem, uśmiechając się słabo, nie poruszając nawet dłonią trzymającą ogon.

czwartek, 11 sierpnia 2022

Od Javiera CD. Bastian

Skrywanie się i obserwowanie jak elfka i pół smok, się dogadują, było z jednej strony interesujące, ale z drugiej może trochę dzikie. Winny niemalże z chęcią jadła kanapki. Było to dziwne, gdyż zazwyczaj nie wyjmuje smoczka. Jest to swego rodzaju pamiątka po rodzicach. Jednakże jeśli go wyjęła, oznacza to, że chłopaka bardzo polubiła oraz że mogłaby z nim zostać znacznie dłużej.
Nie chcąc im przeszkadzać, jedynie obserwowałem z ukrycia ich poczynania. Dopiero gdy skończyli jeść, wyszedłem z ukrycia. Wiedziałem, że pół smoki dużo jedzą, ale nie widziałem tego na własne oczy. Trochę mnie to zdziwiło, ale też potwierdziło, że przyda mi się on na moje przyszłe zajęcia. Może bardziej nie na zajęcia, tylko do badań, związanych z zajęciami.
Winny, gdy mnie wyczuła, niemalże jak z procy wyskoczyła i podbiegła w moim kierunku. Spojrzałem na nią. Nie mówiąc nic, ona jednak wiedziała.
  ~ Przepraszam, że odeszłam tak daleko. - rzekła skruszona.
  - Bastian miło mi. - przedstawił się, chłopak.
  - Javier mi również miło. - odezwałem się, tuż po nim także się przedstawiłem.
  - Winny pałętała się po lesie. Jest to miła dziewczynka, to poszliśmy polatać. Ręczy swoim smoczym słowem, że latanie było bezpieczne. - odezwał się od razu, jakby starał się mnie upewnić, że wszystko odbywało się bezpiecznie i bez żadnych problemów.

wtorek, 2 sierpnia 2022

Od Bastiana cd. Javiera

Mogło się to wydawać trochę śmieszne, ale w Ardem mieliśmy zajęcia ze wspólnego latania. Oczywiście, gros zajęć stanowiły ćwiczenia, w których obdarzeni zdolnością latania uczniowie po prostu się pojedynkowali, wiele czasu zajmowała też próba synchronizacji takiej dwójki wojowników, by walczyła jako tandem. Było o wymanewrowaniu przeciwnika, było i o tym, jak mu sprytnie uciec, znikając w chmurach, mgle, lub lecąc w taki sposób, by padające promienie światła go oślepiły. To wszystko wydawało się naturalne i oczywiste, bo cóż innego można wykorzystać w walce, jeśli ma się skrzydła? Ale to nie był koniec – mieliśmy też zajęcia z tego, jak współpracować z wojownikiem, który akurat nie latał, a trzeba było go albo przetransportować, albo cóż… być jego skrzydłami.
Łatwo nie było, kłótnie i nieporozumienia stanowiły chleb powszedni, kiedy jeden z drugim sądził, że skoro jestem jego skrzydłami, to będę na każde zawołanie i będę robił, co im się podoba. Nie zamierzałem słuchać, skoro to ja miałem doświadczenie z lataniem i wiedziałem, co robię – jak mam wykorzystać prądy powietrza, by bez wysiłku polecieć wyżej i dalej, lub co zrobić, by gładko i szybko skręcić, znikając przeciwnikowi z pola widzenia.

niedziela, 17 lipca 2022

Od Javiera cd. Bastian

Odkąd zawitałem w chłodnym pomieszczeniu z książkami, zwaną przez większość bibliotekę. Od razu niemalże ruszyłem, znaleźć odpowiedni stolik, by tam odłożyć rzeczy, które przy sobie w tamtej chwili miałem. Torba z przyborami, które przydadzą mi się do tego, co zamierzam. Lampy oświetlały niektóre z ciemniejszych kątów pomieszczenia, a przez okna wpadało światło tego dnia. Zabrałem ze sobą wózek, którym bibliotekarze układali książki, akurat był wolny i nikt go nie używał. Jako że miałem całą długą listę z wypisanymi potrzebnymi książkami, to musiałem go wziąć, by się co chwilę nie wracać. Najpierw zacząłem od tych półek, z których mogłem sięgnąć i kładłem je na wózek. Jedna po drugiej, musiałem znaleźć odpowiednią cześć, oraz czy aby na pewno w spisie znajduje się ten rozdział, którego szukam. Po kolei skreślałem odnalezione księgi. Gdy uzbierałem połowę z tych, których udało mi się odnaleźć i to prawidłowych, musiałem wrócić do stolika i je oznaczyć, oraz sprawdzić resztę, czy są one prawidłowo. 

niedziela, 10 lipca 2022

Od Bastiana cd. Javiera

Przyznam, że nieco się zdziwiłem tym, jak szybko dziewczynka się do mnie przyzwyczaiła. To znaczy – jak szybko z jej sylwetki zniknęła ta niepewność i obawa, która tak często towarzyszyła tym, którzy pierwszy raz mnie widzieli. Wiedziałem, jak wyglądam i świadomie nie chowałem żadnych elementów mojej smoczej proweniencji, po prostu godząc się na to, że ktokolwiek mnie spotka pewnie będzie czuł się co najmniej niekomfortowo. Dzieci różnie na mnie reagowały – niektóre pokazywały mnie palcami na ulicy, inne zaczynały ryczeć i uciekały, żeby schować się za matczyną spódnicą, a jeszcze inne, te odważniejsze, łaziły za mną i konspiracyjnym szeptem wymieniały jakieś uwagi z resztą swojej paczki.
Do wszystkiego tego byłem przyzwyczajony i nie winiłem dzieci za to, jak podchodzą do tego, co wydaje im się nowe, straszne albo inne. Wiadomo, w takich sytuacjach winić można było tylko rodziców, że nie wychowali pociech jak należy.
Dlatego też moje zdziwienie zachowaniem nieznajomej mi dziewczynki było bardzo pozytywne, zaś uśmiech na mojej twarzy szybko zyskał na naturalności.

czwartek, 7 lipca 2022

Od Javiera CD. Bastian

Akurat wychodziłem z pokoju, miałem udać się do biblioteki, by wypożyczyć kilka książek. Były mi one potrzebne do zadania domowego. Felix'a od rana nie zastałem w pokoju. Nie wiedziałem, gdzie wybył, ale dopóki wie gdzie wrócić, to nie ma czym się przejmować. 
~ Oni-chan - usłyszałem delikatny głosik w swojej głowie. Już wiedziałem, kto się zbliża. Kąciki moich ust delikatnie się uniosły, gdyż owa istotka wywoływała u mnie jedynie uśmiech. Kucnąłem, gdyż podbiegła do mnie i się przytuliła. Jej duże niebieskie oczka, wpatrywały się we mnie. Pogłaskałem ją delikatnie po głowie, po czym spostrzegłem, że ma nowe spinki. Najwyraźniej siostra jej kupiła. Poprzednie już nie były zbyt użyteczne.

środa, 29 czerwca 2022

Od Bastiana do Javiera

— Ogień nie zabije smoka — powtórzyłem pod nosem, ocierając pot lejący się z czoła.
Lato przyszło w tym roku z morderczą siłą, miażdżąc świat słonecznym ogniem. Ledwie trawy wzeszły na wiosnę, ledwie pojawiło się trochę kwiatów, już wszystko schło i żółkło, spalone nadmiarem żaru lejącego się bezlitośnie z nieba. Większość uczniów próbowała się gdzieś schować, odkładając treningi na kiedy indziej i udając, że po prostu teraz mają w planach bardziej teoretyczne zajęcia. Zimne mury biblioteki stały się podejrzanie oblegane.
— Cieniasy i słabeusze — powiedziałem z mocą. — Nie będę jednym z nich.
Słowa te mówiłem bardziej do siebie, niż do kogokolwiek innego, siebie też próbowałem do nich przekonać. Bo jak mam być szczery, przechodziłem właśnie kryzys wiary i gdzieś z tyłu głowy zaczynały mi się pojawiać te natrętne myśli, że jeden dzień bez treningu by mnie nie zabił, a może za to zmusiłbym się do zrobienia powtórki z taktyki wojskowej.
Potrząsnąłem głową, usiłując odpędzić te idiotyczne pomysły od siebie. Dam radę. Zawsze daję radę, to teraz miałbym nie dać? Spojrzałem w górę na tę morderczą kulę żaru.
— Ogień nie zabije smoka — burknąłem w jej stronę, mrużąc oczy od żaru.
Szablon
Pandzika
Kernow