Tablica

Nadeszła zima, jakiej nawet nasi dziadkowie nie widzieli. Zapasy powoli się kończą, państwa patrzą na siebie coraz bardziej podejrzanym wzrokiem. Uczniowie muszą siedzieć w zimnych i rzadko ogrzewanych pokojach, bo akademię robią wszystko by nie zamknąć swych wrót przez brak pieniędzy. Ludzie w miastach wspierają się jak tylko mogą, jednak nawet to nie pomaga w wyżywieniu rodziny. Wcześniej ludzie nie zwracali uwagi na dziwne zachowanie zwierząt, jednak być może był to zwiastun czegoś nowego? Może ptaki przestały migrować, a stworzenia leśne zbierać zapasów na zimę z powodu jakieś większej sprawy? Pomimo ciężkich warunków, zimy i głodu, niektórzy chcą znaleźć przyczynę całego tego chaosu i szaleństwa. Próbują dotrzeć do miejsca, w które zdaje się, idą wszystkie magiczne stworzenia zamieszkujące nasz świat. Czy jednak jest to bezpieczne?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Juraviel x Ruiji. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Juraviel x Ruiji. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 września 2022

Od Juraviel CD. Ruiji'ego

Pałac, w którym miał odbyć się bal, zbliża się z każdą chwilą; w coraz intensywniej padającym śniegu pojawia się wpierw sylwetka budynku, potem barwy, w końcu Juraviel potrafi już dostrzec zdobiące dach i kalenicę rzeźby, widzi światło odbijające się w olbrzymich oknach.
A potem wszyscy wysiadają z karocy, Juraviel zbiera w dłoniach kraniec sukni, by nie wybrudziła się wilgotnym śniegiem. W tych kilku krokach, jakie prowadzą po ozdobnych, marmurowych schodach, elfka pozwala sobie zerknąć przelotnie na sam pałac.
Rezydencję utrzymano w delikatnych, pastelowych barwach, stapiających się z padającym śniegiem. Roślinne motywy pokrywające fronton wcale nie wyglądają dziwnie wśród wszechobecnej bieli – przypominają bardziej jakieś fantastyczne, nierzeczywiste rośliny, które w baśniach potrafią rosnąć wśród zimna i śniegów. Dziewczyna ostrożnym krokiem wkracza do środka, mając gdzieś z tyłu głowy myśl, że nie wszystkie baśnie mają dobre zakończenie, a dziejąca się w nich magia często jeży włos na głowie.

piątek, 19 sierpnia 2022

Od Ruiji'ego CD. Juraviel

Dziewczyna miała rację. Powinniśmy się trochę lepiej poznać, a przynajmniej wiedzieć, co oboje potrafimy. Nie chciałem jej jednak pokazywać ani mówić wszystkiego. Karoca też nie pozwalała na jakieś wielkie demonstrację. 
Położyłem jedną rękę na drugiej, a z moich dłoni zaczęły uciekać na zewnątrz wiązki światła. Po chwili rozsunąłem dłonie, a nad nimi utworzyła się malutka kula światła. Juraviel wydawała się trochę zaskoczona, ale po chwili na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
— Na ile jesteś w stanie kontrolować taką kulę? — zapytała. — Potrafisz zmieniać jej kolor, przemieszać ją?
— Koloru nie potrafię zmienić, chociaż przyznam, że byłoby to ciekawe — powiedziałem. — Mogę ją jednak przemieszczać, puścić do przodu, unieść, cokolwiek zechcę. 
— Przydatna umiejętność. Idealna na bal. 
— Zgadzam się. Juraviel, a co ty potrafisz?
— Mój głos potrafi wzbudzić magię i sprawia, że rośliny mnie słuchają. Najchętniej używam swej mocy, by poprosić kwiaty by zakwitły, bądź drzewa, by wydały owoce. W sytuacji zagrożenia potrafię sprawić, że rośliny mnie obronią. Jednakże na balu najbardziej przyda mi się umiejętność tańca i prowadzenia rozmowy. 

sobota, 21 maja 2022

Od Juraviel cd. Ruiji'ego

Juraviel podąża za wskazującym jej drogę służącym, jej suknia płynie za nią miękko, poruszana drgnieniem powietrza. Dziewczyna pozornie nie zwraca uwagi na mijane korytarze, na wiszące na ścianach obrazy, miękkie dywany ścielące się pod nogami czy przeszklone witrynki pełne bezcennych bibelotów. Pozornie, bo przecież ona również urodziła się wśród wyższej kasty i przepych nie powinien jej zadziwiać, nie powinien przyciągać uwagi ani zdawać się czymś niezwykłym, nienaturalnym. Więc Juraviel oszczędnie zerka w bok, przelotnie zawiesza wzrok na jednym z obrazów, obojętnym spojrzeniem prześlizguje się po namalowanym wśród skał lwie.
Jej obojętność jest pozorna, bo Juraviel wie, ile można się dowiedzieć po prostu patrząc, obserwując. To, jak baron Villemont pragnie pokazać się innym, czym dekoruje swą posiadłość i na co najbardziej zwraca uwagę wiele mówi o człowieku. Zaś Juraviel, mając po swej stronie ten delikatny i uroczy wygląd, który sprawia, że niewielu bierze ją na poważnie, nie spodziewając się po dziewczynie czegoś więcej, nie chce przybyć na spotkanie nieprzygotowana. Dlatego też pozornie nie zwraca uwagi na mijane sprzęty i przedmioty, tak naprawdę studiując w myślach ich wartość i styl, starając się dowiedzieć, jakim to człowiekiem może być Villemont.

sobota, 9 kwietnia 2022

Od Ruiji'ego CD. Juraviel

Nie miałem ani trochę ochoty na żadną misję. Nie rozumiałem, dlaczego to mam być ja. Po jakiego chuja miałem chronić syna jakiegoś zamożnego szlachcica? Miałem dość tej warstwy społecznej, a nie dość, że część życia musiałem właśnie spędzać w takim towarzystwie. Okropność. W dodatku to pilnowanie biednego syneczka barona było w trakcie jakiegoś balu. Kompletnie nie moje klimaty. Masa ludzi, którymi gardzę. Sama myśl o tym zepsuła mi humor. 
Gdy usłyszałem tą propozycję, miałem od razu ją odrzucić. Jednak wtedy do gabinetu wszedł zleceniodawca.
Mężczyzna, który wszedł do pokoju był w średnim wieku. Na jego krótkich, rudych włosach kontrastowały siwe włosy, które były dość liczne i wskazywały, że jeszcze tylko kilka lat i ten osobnik kompletnie osiwieje. Oprócz tego, jego wiek zdradzały zmarszczki na czole i na polikach w momencie, w którym się do mnie uśmiechnął. W zielonych oczach było widać zmęczenie, co jeszcze bardziej podkreślały worki pod oczami. Miałem przeczucie, że mężczyzna, bojąc się o swojego syna, nie spał kilka ładnych nocy. Zadarty nos i ostre rysy dodawały baronowi arogancji i powagi, która była charakterystyczna dla jego statusu społecznego. Był wysoki, chociaż już trochę się garbił. Ubrany był w elegancki garnitur z morskiego jedwabiu.

czwartek, 3 marca 2022

Od Juraviel do Ruiji'ego

W porównaniu do jej pokoju w domu, jej pokój w akademiku Corvine wydaje się tak mały i prosty. Niemalże spartański. Podłoga z jasnego drewna pachnie sosnową żywicą - ledwie tego ranka ktoś ją starannie wypastował. Proste ściany straszą absolutną pustką, biurko zdaje się nieco zbyt kanciaste, łóżko - schludne, acz nadto wąskie. Jedna szafa, jedna skrzynia, brak toaletki z dużym lustrem.
Jednak Juraviel uśmiecha się na ten widok, a pierwsze ukłucie rozczarowania w jej sercu zmienia się w energię do działania. Prawdziwa dama nie narzeka. Prawdziwa dama bierze los w swoje ręce i nawet, jeśli te ręce są drobne i słabe, stara się działać, zmienić coś, poprawić. Chociażby nie wiem, jak niewielka była ta zmiana, liczyło się działanie, chęci i starania.
Juraviel przechodzi wolnym krokiem przez pokój. Jej palce muskają kanciastą ramę łóżka, przesuwają się po pustym parapecie, dotykają pozbawionej ozdób klamki szafy. Zmieni to. I ma już nawet plan.


Dwa tygodnie później pokój jest gotowy. Na parapecie stoją doniczki z kwiatami - zieleń liści wylewa się poza krawędź, barwa kwiatów śmieje się, przełamując zimową szarość za oknem. Biurko nie straszy już pustym blatem - teraz z boku stoi gustowna lampka w kształcie kołyszącego się, rozkwitłego dzwonka, w środku pali się pachnąca świeczka, rzucając miękkie, złote światło na resztę pomieszczenia. Kolejne kwietne lampki i świeczniki stoją tu i tam, ich blask przynosi na myśl tańczące w leśnej kniei światła świetlików. Proste łóżko zyskuje wielobarwną, tkaną kapę, pod ścianą pojawia się bogactwo miękkich poduszek. Szafa zostaje ustrojona ozdobną girlandą z delikatnych, robionych na szydełku kwiatków, - podobnie wyglądała też skrzynia - zaś na środku pokoju pyszni się miękki, włochaty dywan. Tak, teraz pokój wygląda tak, jak powinien. Ma w sobie magię i urok, jaki może wnieść jedynie kobieca ręka.
Juraviel stoi przed lustrem - zawiesiła je po wewnętrznej stronie drzwi od szafy i teraz ma swoją małą, rozkładaną toaletkę. Dziewczyna przygląda się swojej sukience, po raz ostatni poprawia włosy, przez moment zastanawia się, które kolczyki założyć. Wybiera w końcu swoje ulubione, te w kształcie rozkwitłych róż. Chce się tego dnia czuć pewnie i swobodnie, a cóż doda jej więcej pewności siebie, niż ulubione kolczyki, które dostała od matki na swe trzynaste urodziny.
Gruby płaszcz ląduje na ramionach, kaptur skrywa starannie spięte włosy. Juraviel wsuwa dłonie w rękawiczki, przymyka szafę, a następnie wychodzi - choć do balu jest jeszcze trochę czasu, choć dopiero wieczór ma przynieść wyzwanie, dziewczyna musi przecież poznać tego, z kim ma współpracować, a także tego, kogo im obojgu przyjdzie ochraniać.


Posiadłość barona Villemont kryje się pod puchatą pierzyną świeżo spadłego śniegu. Niczym ozdoba zamknięta w śniegowej kuli, śmieje się płynącym z okien blaskiem, dekoracyjnym frontonem i pastelową barwą. Zamieciono cały śnieg z drogi dojazdowej do pałacyku, Juraviel szybkim, drobnym krokiem przecina brukowany dziedziniec, pozwalając by zimowy wiatr rozwiał nieco jej płaszcz. Dociera do drzwi, stuka kołatką. Za drzwiami - sługa. Rozpoznaje ją, pomaga zdjąć płaszcz, pomaga zmienić buty na te bardziej oficjalne i szykowne. A następnie prowadzi w stronę gabinetu barona, gdzie na Juraviel ma już ponoć czekać i syn barona, i ów tajemniczy Ruiji. Juraviel nie wie, czego spodziewać się po drugim chłopaku, nie rozmawiała z nim wcześniej, nawet go chyba nie widziała. Z innej akademii, z innego miejsca, stanowi dla niej trudną do odcyfrowania zagadkę. Jak potoczą się ich wspólne losy? Trudno powiedzieć.
Szablon
Pandzika
Kernow